Swiateczny problem (nie chodzi o tesciowa:))

07.12.05, 18:59
No wlasnie. Ida swieta i nie bardzo wiem, jak beda wygladaly.
Sprawa jest dosc zawila, postaram sie wyjasnic to jak najprosciej. W punktach moge? :) W ten sposob nie bedzie takie zawile:) A wiec:
1. Mam dwadziescia lat, mieszkam (z reguly, bo studiuje) z Mama i mlodszym bratem (lat dwanascie).
2. Jakis czas temu Mama rozwiodla sie z ojcem. Sprawa dosc dziwna, ojciec cale zycie byl okropnie egocentrycznym osobnikiem a jakies cztery lata zaczela sie trauma: przestal odzywac sie do mojej Mamy i do mnie. Po prostu uznal nas za osoby niegodne jego zainteresowania. Dlugo by tlumaczyc, w kazdym razie nie to jest istota sprawy - fakt, ze sa juz po rozwodzie od kilku miesiecy. Dom w ktorym mieszkamy jest podzielony na dwa mieszkania, u gory on, na dole my - osobne wejscia. Ja mam do ojca stosunek zupelnie obojetny - nie czuje jakiejs nienawisci, ale tez nie czuje milosci. Zupelnie jak do dalekiego krewnego. Inaczej jest z moim bratem - on troche jeszcze kocha ojca, chociaz sie go boi. Widuja sie dosyc rzadko, czasami (raz na miesiac czy dwa) ojcu sie przypomni, ze Filip istnieje, wtedy kupuje mu droga zabawke i znika. Filip zdaje sobie z tego sprawe ale jednak cos jeszcze do ojca czuje.
3. Swieta zawsze spedzalismy w domu. Bylismy my, ojciec i jego mama, a po Wigilii przyjezdzala siostra ojca z rodzina.
4. Nigdy na Wigilii nie bylo rodzicow Mamy - mieszkaja kilkaset kilometrow od nas, ciezko im bylo przyjezdzac, a poza tym ojciec nie darzy ich zbytnia sympatia.
5. Ostatnio zmarl tata Mamy. Babcia nie ma wiecej dzieci, wiec oczywistym stalo sie, ze przyjedzie na swieta do nas.
6. Rok temu Mama zaprosila ojca na Wigilie, mimo iz bardzo sie klocili i byli juz w separacji. Nie dal na Wigilie ani zlotowki, nie kupil Mamie zadnego prezentu (ona jemu tak) a nawet skrytykowal jakosc koniaku, ktory podala po kolacji. Strasznie jej bylo przykro, dlatego w tym roku postanowila go nie zapraszac.
7. Mamy zamiar zaprosic na Wigilie mame ojca, problem w tym, ze watpie, czy przyjdzie;/ Jezeli nie przyjdzie babcia, to nie przyjedzie po Wigilii rowniez ciocia z rodzina. Co czyni te swieta troche smutnymi.

Problemem dla mnie jest jednak Filip. Wiem, ze moze mu byc przykro z powodu nieobecnosci ojca na Wigilii. Nie bardzo rozumiem jego stosunek do calej sprawy, chlopak jest w trudnym wieku i malo mowi:) W kazdym razie wiem, ze gdybym sie postarala moglabym przekonac Mame, zeby jednak zgodzila sie na obecnosc ojca. Powiedziala mi, ze jezeli Filip bedzie chcial go zaprosic, to ona nie bedzie miala nic przeciwko temu, problem polega na tym, ze watpie, iz Filip z taka propozycja wyjdzie. Nie wiem takze, czy ojciec nie ma jakichs swoich planow. W kazdym razie nie wiem - z jednej strony jest chlopak, ktoremu moze byc przykro, ze nie ma na Wigilii ojca, a co za tym idzie babci i cioci z rodzina, a z drugiej strony Mama, ktorej ojciec sprawil wiele przykrosci w przeszlosci. Jaki znalezc consensus w tej sytuacji?
    • horpyna4 Re: Swiateczny problem (nie chodzi o tesciowa:)) 07.12.05, 19:46
      Rzeczywiście głupia sytuacja.
      Ojciec ma jakiś problem, zaburzenia emocjonalne, ale oczywiście pomoc psychologa
      nie wchodzi w grę. Chyba, że ma jakiegoś przyjaciela, który z nim porozmawia,
      ale raczej wątpię. Niestety, jego zachowanie może być jeszcze bardziej przykre,
      niż w zeszłym roku. A może go nie zapraszać, ale niech syn w Wigilię odwiedzi
      jego? Da ojcu jakiś prezent (tylko od siebie oczywiście, bo inaczej naraża się
      na złe przyjęcie), może też jakiś świąteczny stroik? Jeżeli ojciec to przyjmie
      dobrze, to przynajmniej syn będzie szczęśliwy. Jeżeli źle, to syn przestanie
      sam z siebie go odwiedzać. I po kłopocie.
      A pobyt u ojca nie zajmie mu całego wieczoru. "Załapie się" również na kolację
      z resztą rodziny.
      • iminlove Re: Swiateczny problem (nie chodzi o tesciowa:)) 07.12.05, 21:41
        Tylko ze ojciec czasami stara sie... hmmm... trudno to okreslic. Czasami po prostu usiluje zrobic Mamie na zlosc. Na przyklad na Dzien Matki zabral Filipa do babci na obiad, chociaz wiedzial doskonale, ze Mama chce z nim spedzic ten dzien. Filip chcial wracac do domu, ale bal sie ojca, po prostu pozostaje pod jego wplywem. Boje sie takiej sytuacji, ze mlody tam pojdzie i nie bedzie mogl wrocic, bo zostanie przez ojca zatrzymany. Boje sie tez czegos innego - ze ojciec w ogole czmychnie na cale swieta do jakiejs swojej 'przyjaciolki' nie mowiac nic Filipowi, a wtedy to my bedziemy musialy mu to wytlumaczyc i zupelnie nie wiem jak...
        • horpyna4 Re: Swiateczny problem (nie chodzi o tesciowa:)) 08.12.05, 08:22
          Ta ostatnia opcja byłaby najlepsza. A TY nie musiałabyś nic Filipowi tłumaczyć.
          To, co zrobił tatuś, może wyjaśnić TYLKO ON SAM. Oczywiście, jeżeliby to
          wykorzystał na oplucie Ciebie przy okazji, to możesz wyjaśnić synkowi, że tatuś
          ma żal (nieuzasadniony) do Was, co mu odbiera trzeźwość oceny faktów. Nie znam
          szczegółów, więc trudno mi coś więcej powiedzieć, ale lepiej, żeby syn miał w
          tej sytuacji mniejszy kontakt z ojcem. Jeżeli kogoś to oburza, to wyjaśniam, że
          w takich przypadkach może dojść do tego, że syn zacznie odzywać się do matki
          tak, jak jego ojciec.
          • andorinha Re: Swiateczny problem (nie chodzi o tesciowa:)) 08.12.05, 17:56
            horpyno moze najpierw przeczytaj co komentujesz...autorka postu nie ma dzieci,
            przynajmniej nic o nich nie pisala :)

            mi sie wydaje ze rzeczywiscie sytuacja jest troche patowa...
            jezeli byliscie zzyci z siostra taty to moze ona jednak was odwiedzi? moze
            byloby to jakas forma podtrzymania kontaku z ojcem.

            mysle ze ty (wlasnie ty a nie twoja mama) moglabys porozmawiac z ojcem.
            powiedziec mu ze nie macie nic przeciwko temu zeby pojawil sie na wigilii, ale
            musi rozumiec ze swoim zachowaniem rani ciebie i brata. ojcu moze zalezec na
            ranieniu twojej mamy...ale pewnie nie zalezy na ranieniu was :-/

            pewnie ze to zabrzmi banalnie..ale takie sprawy ukladaja sie z czasem...
Pełna wersja