apaszka26
10.12.05, 14:11
drzwi w drzwi mieszkam z kobieta ktorej maz i zona jak na srednie
wyksztalcenie bardzo dobrze zarabiaja,on delegacje,wyjazdy do domu przynosi
2500tys.a ona ksiegowa tez przynosi ok 2000 tys nowych zl.mamy dzieci w tym
samym wieku,jej starszy syn ubrany przyzwoicie,nawet az zanadto,co chce to
ma,natomiast mlodszy znasza doslownie te jego ciuchy,niezadko ciuchy sa w
oplakanym stanie,ja rozumiem miec fajna bluze po bracie,ale zeby miec
np:bokserki i skarpetki?Moj syn jest przyjacielem tego mlodszego,wuiec
czasami przynosi mi takie rewelacje,nagminnie tenze chlopak-kolega syna prosi
o kapcie,zapytalam syna co on tak prosi o te kapcie,mamy czysto to moze
chodfzic w skarpetach,a moj syn na to ze ma stare skarpety po bracie,takie
frotowe przetarte na palcach i sie wstydzi,dziwie sie wlasciwie matce,bo
starszy syn jest cacy a mlodszy blee?!dodam ze mlodszy syn tejze sasiadki to
naprawde mily i uczynny chlopak!to samo dtyczy sie z chodzeniem w innych
ubraniach,potrafi chodzic w jednych spodniach i bluzie calutki
tydzien,chlopak ma 17 lat.