nutencja1
12.12.05, 11:22
weekend spedziłam u mojej rodziny wyjechałam w sobote wróciłam w niedziele.
Co usłyszałam:że wyjeżdzajać powinnam przygotować i zamrozić meżowi obiad, ze
powinnam być mu wdzieczna ze przygarnął mnie biedna sierotę, ze "słowo sie
rzekło kobyłka u płotu" czyt ja jestem ową kobyłką czyli własnością mężą.
Kocham mojego meża jak nikogo chociaż mnie denerwuje ale to co usłuszałam od
mojej rodziny nieco mnie przybiło. Zaznaczam ze mówiły mi to same kobiety
dlatego juz zupełnie cieżko mi to zrozumieć