texty mojej rodziny...

12.12.05, 11:22
weekend spedziłam u mojej rodziny wyjechałam w sobote wróciłam w niedziele.
Co usłyszałam:że wyjeżdzajać powinnam przygotować i zamrozić meżowi obiad, ze
powinnam być mu wdzieczna ze przygarnął mnie biedna sierotę, ze "słowo sie
rzekło kobyłka u płotu" czyt ja jestem ową kobyłką czyli własnością mężą.
Kocham mojego meża jak nikogo chociaż mnie denerwuje ale to co usłuszałam od
mojej rodziny nieco mnie przybiło. Zaznaczam ze mówiły mi to same kobiety
dlatego juz zupełnie cieżko mi to zrozumieć
    • grubaska20 Re: texty mojej rodziny... 12.12.05, 11:35
      no niestety, w naszym spoleczenstwie wciaz jeszcze funkcjonuje utarty schemat..
      moja mama czasem tez mnie zaskakuje, ze otweiram szeroko oczy..
    • mlody_zonkos Re: texty mojej rodziny... 12.12.05, 11:38
      Oj dziecko, dziecko,
      tak to jest jak sie genezy przyslow nie zna, a rodzina stara sie byc delikatna
      i przekazac w zawoalowany sposob pewne sugestie.
      Musisz wiedziec, ze powiedzienie "z kobylka" wzielo sie od zakladu w ktorej
      stawka z jednej strony bylo pocalowanie tej kobylki w dupe w razie przegranej.
      No i gosc przegral wlasnie, na co mu przyprowadzono kobylke i
      powiedziano "slowo sie rzeklo, kobylka u plota".
      Sadze, ze te stwierdzenia kobiet z Twojej rodziny mialy na celu zasugerowanie
      Ci, ze maz za malo odwiedza tamte rejony i przydaloby sie wiecej seksu oralneno.
      Widac zauwazyly, ze jestes przybita i rozdrazniona a jak pewnie nie nie
      slyszalas, jest inne powiedzenie, ze "jesli kobieta w nocy nie jeczy to w dzien
      warczy".
      Tak wiec, wypucuj sie dzis porzadnie (chyba, ze maz ma cos z Napoleona) i
      nieprzespanej nocy Ci zycze!
      Pozdrawiam cieplutko.
      • nutencja1 Re: texty mojej rodziny... 12.12.05, 11:54
        młody zonkosi zaiponowałeś mi znajomością powiedzen tudzez przysłów ale nie do
        końca jestem pewna dlaczego seks oralny??????????niepomyliłeś sie aby?:)
        • mlody_zonkos Re: texty mojej rodziny... 12.12.05, 12:05
          No wiesz,
          mozna wprawdzie dywagowac o tym, czy nie probowaly one zasugerowac akcentow
          greckich, ale wg mnie raczej nie.
          Tu podkreslam, ze nie mam pojecia jak bardzo postepowa masz rodzine!
          Nie chcialbym ich skrzywdzic, niesprawiedliwym posadzeniem o zasciankowosc
          jakas.
          Po drugie skojarzenie sytuacyjne owego szlachcica nurkujacego pomiedzy
          posladkami owej klaczy blizsze jest jednak akcentom francuskim lub idac dalej
          czynnosci zwanej popularnie "rimming".
          Choc nie mozna wykluczyc, ze mialy Panie na mysli skojarzenie bardziej
          bezposrednie - a dosc dobrze opisane w tym watku
          ffaforum.com/forum/viewtopic.php?t=194&sid=300f616c23015044fbee196538217d24

          Tu jednak to juz naprawde zaskoczony bym byl i jedyne co to moglbym
          pogratulowac no i sugerowac czestsze odwiedziny i szczere rozmowy.
          Maz zapewne bedzie zachwycony!
          Pozdrawiam cieplutko.
    • triss_merigold6 Re: texty mojej rodziny... 12.12.05, 12:06
      Skoro panie z Twojej rodziny kontynuują mit kobiety Polki męczennicy to ich
      problem. Możesz olać albo brutalnie ripostować.
    • ala.b30 Re: texty mojej rodziny... 12.12.05, 12:07
      Rozumiem, że zostawiłaś męża na weekend z obiema rękami w gipsie??? Nieładnie,
      nieładnie, też uważam, że powinnaś mu obiad przygotować.
      • konwalia9 Re: texty mojej rodziny... 12.12.05, 22:10
        wyrodna żono, jak tak mogłaś? biedaka na śmierć głodową skazać? mają rację
        kobiety. aha. i na noc powinnaś mu długowłosą blondi załatwić w zastępstwie. oj
        popraw Ty się, popraw....
        • chipsi Re: texty mojej rodziny... 14.12.05, 13:13
          Oj znam to znam, ale teksty wychodziły od rodziny męża, np: "prawdziwy
          mężczyzna by sie dzieckiem nie zajoł", "Kobieta nie powinna pracować..." ' "po
          co ci te studia", "Jak ona mu mogła dać dziecko nakarmic", "o Boże, on ugotował
          objad dla żony, to straszne..." Strasznie sie tym wkurzałam, a teraz sie z nich
          smieje i wykorzystuje te ich hasła (o ja niedobra) przeciw nim. Podkreslam w
          ten sposób ze my sie z męzem dogadujemy na stopie partnerskiej a im "gratuluje"
          niewolnictwa małżeńskiego. Szlag trafia te baby, są zazdrosne i tyle!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja