mala_krysia
18.12.05, 20:00
Czy któraś z Was boryka się z problemami z cerą w wieku powyżej liceum? Mnie
dopadł trądzik młodzieńczy na krótko przed 30-tką, obecnie jest już dużo
lepiej, ale wciąż odczuwam dyskomfort i niemalże kompleksy. Obecnie smaruję
się jakimiś maściami z kwasami owocowymi, efekty mają być wicoczne po kilku
tygodniach (mam nadzieję).
Mój poprzedni facet patrzył na mnie przez różowe okulary i dla niego moje
problemy były niewidoczne, niestety, nie pod wszystkimi względami był taki
idealny. Obecnie jestem na etapie rozwijania znajomości z nowym interesującym
mężczyzną, ale już teraz paraliżuje mnie myśl, że zobaczy mnie bez make-up’u
i poczuje to samo co ja, gdy patrzę na siebie rano w lustrze przed nałożeniem
tapety. Mogłabym co prawda pójść z nim do łóżka “w pełnym rynsztunku“, ale na
dłuższą metę to niezdrowe i męczące. Jak zaakceptować siebie i kłopoty, które
są dla mnie naprawdę dużym problemem. Czy rozmawiać o tym z partnerem, czy
nie zwaracać mu tym głowy? Jak Wy sobie radzicie?