edysl1
22.12.05, 13:06
Mam pytanie dotyczace pewnych,powtarzajacych sie sytuacji,na ktore nie wiem
jak zareagowac.Otoz przyjaznimy sie z pewmym malzenstwem.Mamy bardzo dobry
kontakt z nimi i zawsze jedni na drugich moga liczyc.Wszystko byloby ok gdyby
nie jedna rzecz,ktora nie daje mi spokoju.Ale od poczatku: - on z naszej
paczki,ona z poza.Ona jedynaczka, z dosc bogatej rodziny,on raczej
przecietny.Wszystkiego czego sie dorobili maja wlasciwie dzieki jej
zaradnosci i pomocy jej rodzicow i wlasnie to najczesciej mu wypomina w
towarzystwie. Np.jestesmy na domowej imprezie ,siedzimy przy stole,rozmawiamy
sobie o zyciu itp i ona wypala:1)no tak,ale samochod kupili nam moi rodzice (
rodzice dali znaczna czesc,reszte splacaja w kredycie - wspolnie),2)wieze
dostalismy od moich rodzicow,3)dvd kupilismy za pieniadze,ktore otrzymalismy
na gwiazdke od moich rodzicow itd,itp.,4)mieszkanie sama urzadzilam, tylko
zapomniala, ze jej maz harowal za granica 2lata i przysylal pieniadze na to.
Najgorzej nie moge przesluchac,jak mowi :"bo widzicie moi rodzice uwazaja,ze
popelnilam mezalians wychodzac za niego, bo on ani szkoly nie ma ani
majatku , w jednyh portkach go bralam" i mowi to przy nim i calym
towarzystwie. Jaki mezalians? - mysle sobie. Chlopak skonczyl technikum,ona
liceum zawodowe,to faktycznie przepasc ogromna w edukacji.Poza tym to,ze jej
rodzice maja mieszkanie wlasnosciowe (70m2) i samochod to tez nie czyni z
nich arystokracji.Chwilami mam ochote powiedziec jej : dziewczyno,spojrzyj
prawdzie w oczy, ciesz sie, ze w ogole ktos cie chcial( potworna egoistka,a
do tego uroda nie grzeszy - b.niska i b.gruba).Zal mi naszego kolegi, bo
dobrym czlowiekiem jest i moze dlatego nie reaguje na to, a moze dlatego,ze
wpoila mu taka niska wartosc? I przede wszystkim glupio sie czuje, kiedy ona
zaczyna te swoje wywody.Mam ochote jej cos powiedziec,ale nie bardzo wiem
jak, bo mysle,ze to popsuje nasze relacje.Moze macie jakies propozycje?