strasznie mi smutno :(

27.12.05, 10:14
Wczoraj rozpadło się moje małżeństwo. No nie dosłownie ale usłyszałam takie
słowa od męża że już mu nie zaufam. Okazał się kimś zupełnie innym niż przed
ślubem. Mieszkaliśmy ze sobą przed slubem 2 lata,małżeństwem jesteśmy od 8
miesięcy i mamy 2 miesięcznego synka. Właśnie po porodzie zaczął sie
zachowywać jak większośc facetów - przestał cokolwiek robić w domu, do pracy
wychodził 40 minut za wcześnie a jak wziął urlop po porodzie to cały tydzień
przesiedział przed kompem. Na moje wyraźne czytaj powtórzone 3 razy prośby
odszedł od kompa ale tylko na chwile np, zeby mi podać szklankę lub coś do
zjedzenia. Wczoraj natomiast swoje zachowanie potwierdził słowami - dotąd
myślałam że jest w jakimś szoku poporodowym :) - usłyszałam że mi sie w dupie
poprzewracało, tylko siedzę z dzieckiem w domu i jeszcze mam do niego
pretensje że mi nie pomaga. On charuje jak wół a ja zobaczę jak mi będzie
łatwo jak wrócę do pracy... No coż przykre bo ja mu ufałam, miałam zostać na
wychowawczym ale w tej sytuacji to chyba wrócę do pracy zeby mieć jakieś swoje
pieniążki.
    • pandora_ Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 10:22
      Ameryki nie odkryłaś - chyba 80% facetów przechodzi etap: "ona siedzi na tyłku i
      nic nie robi, a ja _h_aruję jak wół". Już to tyle razy pisałam, ale jeszcze raz
      napisze: wyjdź z domu. Zostaw go z dzieckiem. Nawet za cenę symulowania
      poważnego propblemu wymagającego natychmiastowej konsultacji z lekarzem :)
      Do pracy wróć, to pomaga, ale tylko jesli chcesz tego i w pracy sie odnajdujesz,
      bo inaczej będziesz miała poczucie zmarnotrawienia czasu w nudnej robocie
      zamiast spędzić miłe chwile z dzieckiem. W takiej sytuacji była chyba wiekszośc
      mam tutaj. Ja też, jakiś czas. Zadziałało tylko jedno: współpraca. Dla odmiany
      ja szłam w sobote do pracy, mąż zostawał z młodym. Po dwóch takich sobotach
      nigdy już mi nie powiedział, że ja siedze w domu i nic nie robię.
      • izanela Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 10:39
        sądziłam że "mój jest inny" :) wiem głupia byłam ale on naprawdę wydawał się
        rozsądny o dojrzały:) a z dzieckiem boję sie go zostawić samego bo widzę jak się
        zachowuje jak ma sie nim zajmować a ja np. chce sie zająć sobą( umyć się czy
        umalowć bo gdzieś wychodzimy) złości się na niego ze płacze:) a mi uświadama ze
        po przyjściu dziecka nie będę miała tyle czasu co przed i co ja obie myslałam że
        dziecko nie płacze??a wcozraj to zrobil taką szopkę że bałam sie ze nam krzywdę
        zrobi wiec nie zostawie go sam na sam z dzieckiem:)
        • nonmolto Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 10:43
          poprostu przerosła go odpowiedzialnosc ale nie kazdy jest taki ....
          tylko trzeba im przypominac ich zachowanie nie teraz ale póznienj za jakis czas
          no czyjs wkład musiał byc ... chba ze czesc z nich zapomniała czyj....
          • cinnoir Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 10:58
            wiesz, może się tak specjalnie zachowywac tylko po to, żebys sie bała zostawić
            go z dzieckiem i żeby miał problem z głowy. Zaryzykuj. Na pewno nic się nie
            stanie. tylko trzeba nieco odwagi i zdrowego egoizmu. To także jego dziecko
            • nonmolto Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 11:05
              no czyjs wkład musiał byc i ataka sama odpowiedzialnosc ma i on
    • peresia Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 11:08
      A nie jest przypadkiem tak, że jak on wraca z pracy to czeka na niego
      cieplutki obiadek, gacie są wyprane, koszule uprasowane i mieszkanko
      czyściutkie? Skoro on twierdzi, że Ty nic nie robisz, tylko "siedzisz" z
      dzieckiem - niech tak będzie: obiadek tylko dla siebie, gacie niech sam sobie
      wypierze itd. Moja koleżanka miała podobny problem i tym sposobem wygrała.
      A...i jeszcze zostaw mu dziecko, a sama wyjdź pod jakimkolwiek pozorem.
      Zobaczymy jak długo będzie "siedział".
      • nonmolto Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 11:15
        idz do kina na zakupy zrób cos dla siebie... poprostu dla siebie
    • k_kiki Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 11:18
      Witaj!
      Ja tez łudziłam się nadzieją, że mój "jest inny", że moge mu zaufać, że kocha
      mnie i dziecko nad życie, że nigdy nie mógłby zrobić nam krzywdy, że się stara,
      pracuje... daje z siebie wszystko. Starałam się być cierpliwa, wyrozumiała...
      rozumieć, że jest zmęczony kiedy wraca po całym dniu w pracy, nie chciałam
      obarczać go opieką nad dzieckiem... Tym bardziej, że twierdził, że on nie zrobi
      tego czy tamtego tak dobrze jak ja, że boi się zeby czegoś dziecku nie
      wyrządzić krzywdy...itp... Większość rzeczy robiłam więc sama. Całe dnie
      siedziałam w domu z dzieckiem i nawet nie miał kto odciążyć mnie na godz. czy
      dwie, żebym mogła mieć chwilę dla siebie. Czas wlókł się niemiłosiernie, a ja
      odliczałam kolejne miesiące w nadziei, że z kazdym następnym będzie mi łatwiej.
      Zamiast wysypiać się kiedy dziecko spało, ja głupia gotowałam obiady,
      sprzątałam i czekałam, kiedy mąż wreszcie wróci, kiedy pobędzie trochę z
      nami... kiedy chociaż przytuli, powie coś miłego. A on wracał, nie dość, że
      zazwyczaj póżniej niż normalnie, zmęczony to w dodatku nigdy nie był głodny.
      Wszystko co zrobiłam lądowało w koszu... Czułam się okropnie... Nikt mi nie
      pomagał, nikt nie rozumiał co czuję, co przezywam, jak jest mi ciężko... miałam
      (w zasadzie to nadal mam) poczucie, że wszystko co dobre już poza mną, że
      jestem sama i tylko moje zycie uległo zmianie, bo mąż zachowuje się tak, jakby
      wcale nie miał dziecka i jest tylko wtedy, kiedy wszystko jest pięknie -
      uśmiechnięte dziecko, 0 problemów - wspaniała rodzinka. Jednak to czego się
      dowiedziałam, kiedy dziecko miało pół roku zwaliło mnie po prostu z nóg...
      Nigdy nie podejrzewałabym że mój mąż z którym byłam 11 lat przed ślubem, który
      zdaniem wszystkich był tak wspaniałym człowiekiem, okaże się takim draniem...
      odsyłam do przeczytania mojego postu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=12264&w=33876912 Też mi strasznie smutno i nie wiem co dalej robić...
      Trzymaj się dzielnie. Pozdrawiam
      K
      • nonmolto Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 12:57
        my zapominamy ale wina nie lezy to zalezy od nas samych jak postepujemy i co
        robimy
    • xxx71 Re: strasznie mi smutno :( 27.12.05, 15:46
      Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale facet musi do wszystkiego dorosnąć i się zaklimatyzować. Mój przy pierwszym dziecku(miał wtedy 25lat) zachowywał się podobnie-czyli dla niego najlepiej aby dziecko spało, nie płakało i nie trzeba by się nim zajmować. Z czasem jednak odkrył,że to wszystko nie jest takie piękne, powoli się zaklimatyzował.Teraz ma lat prawie 30, niedawno urodziło się nam drugie dziecko,zachowuje się zupełnie inaczej.Moim zdaniem chyba dorósł do roli męża, ojca, a może ja przestałam histeryzować i czepiać się o byle głupstwo. Nie wymagam na każdym kroku aby traktował mnie jak księżniczkę, sama zaczęłam okazywać mu znacznie więcej uczuć i pomogło
      • izanela Re: strasznie mi smutno :( 28.12.05, 09:14
        Mój niedługo będzie miał 31 :) A ja nie oczekuję niewiadomo czego, poprostu
        chciałabym żeby był taki jak dawniej. Ale uwaga ! wczoraj zauważyłam nieznaczną
        poprawę, wyrywa się do przewjania i usypiania dziecka :) ciekawe jak długo to
        potrwa ;) A tak na marginesie - biedni faceci trzeba z nimi po urodzeniu dziecka
        jak z jajkiem, a ja przecież też mogę mieć gorsze dni i też muszę się odnaleźć w
        nowej sytuacji, mimo ogromnej miłości do dziecka.
        • nonmolto Re: strasznie mi smutno :( 28.12.05, 11:16
          traktuj go jak dziecko poprostu
Pełna wersja