gosiunia333
29.12.05, 11:56
Pisze, zeby zrobilo mi sie lzej, nie wiem czy powinnam czuc sie winna czy tez
nie. Jestem mezatka od 8 gudnia 2005, kurcze nawet miesiac jeszcze nie minal,
a ja juz mam dosc, moze wynika to z krotkiej znajomosci - nie wiem, zaczne
wiec od poczatku bo duzo tego nie ma. Meza poznalam jakis rok temu, bardzo mi
sie podobal i takie tam szmery bajery, nie naleze do osob, ktore narzucaja
sie facetowi, lubie byc zdobywana, a wiec kiedy dalam mu znak i nie
zauwazylam zadnej odpowiedzi dalam sobie spokoj. Na poczatku stycznie br
poznalam innego mezczyzne, z ktorym zaczelam sie spotykac, no i wtedy moj
obecny maz zaczal mnie zauwazac, spotykalam sie z dwoma naraz, z zadnym nie
bylam w zwiazku - spotkania towarzyskie tylko. Pod koniec lutego, czyli po
miesiacu zdecydowalam, ze chce sie juz spotykac wylacznie z moim mezem, no i
tak bylo. Po pewnym czasie powiedzialam mezowi, ze spotykalam sie rownozesnie
z nimi obojga, mezowi bylo przykro, cierpielismy razem 2 dni, wszystko sioe
ulozylo, od wczoraj zaczelo sie znow, maz przeczytal kalenadarz, w ktorym w
przeciagu kilkunastu dni jest wypisane najpierw spotkanie z tym drugim a
pozniej z mezem, ma wielkie pretensje, bo nie zdawal sobie sprawy, ze to tak
wygladalo, zaczelo sie wszystko od nowa,mam dosyc, tyle razy mu tlumacze ze
on jest jedyny, a olewal mnie dlatego zaczel;am spotykac sie z kims innym,
czy wedlug Was powinnam czuc sie winna, co powinnnam zrobic, jak mu
wytlumaczyc ?