Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]?

03.01.06, 00:19
Witam wszystkie forumowiczki!

Okej, jestem facetem! ;] Piszę pod pseudonimem, bo sprawa jest dla mnie
delikatna i całkiem wstydliwa. Chcę zainicjować temat, który moim zdaniem
wydaje się być ważny w pożyciu dwojga ludzi, ale przez to że jest jednocześnie
śmieszny (wywołuje śmiech) i kontrowersyjny (wywołuje konsternację) jest
bardzo często przemilczany. Raczej nie będę brał udziału w dyskusji, bo nie o
to mi chodzi. Natomiast przeczytam wszystkie odpowiedzi (jeśli jakieś się
pojawią) i wyciągnę własnę wnioski na przyszłość.

Jak to jest z tymi gazami pościelowymi? Swego czasu w Internecie krążył topik,
na którym zbulwersowane młode kobiety, mężatki opisywały jak to strasznie
zmieniła się ich "nocne" życie po ślubie. Mąż, wcześniej wychowany i
kulturalny młody człowiek, wstrzymujący się od problemu, po ślubie "puścił na
całego wodze fantazji" i regularnie co noc zatruwa powietrze w sypialni.
Komentarze były przeróżne, skrajne - od zdecydowanego potępienia do
niezrozumienia w czym problem.

Ja natomiast chciałbym poznać Wasze zdanie. Jak to jest rozwiązane w Waszych
związkach? Przecież to jest problem który teoretycznie dotyczy trzech
miliardów samców na tym wieśniackim, ziemskim padole. Jakieś rozwiązanie,
satysfakcjonujące obie strony po prostu MUSI istnieć!

Jak to wygląda u mnie? Ano tragicznie. Jestem w związku trwającym rok, oboje
mamy po 26 lat, jesteśmy razem szczęśliwi. Kocham i jestem kochany. Myślę
poważnie o małżeństwie. Ze względu na obecną sytuację, noce spędzone razem
należą obecnie do rzadkości. Ale ani nie jest to dla nas problemem, ani to
temat tego topiku.

Lecz gdy już przychodzą te noce, to dla mnie jest to poważny problem. Pojawia
się solidny kryzys! Co mam zrobić? Perystaltyka jelit mężczyzny jest
zdecydowanie odmienna od kobiet. My po prostu produkujemy gazy nawet po
niezwykle lekkostrawnej kolacji. Co ja mówię? Mi się zdarza to nawet po
wypiciu dużych ilości wody mineralnej! Normalne - organizm się czyści. I co wtedy?

Dla mnie psychicznie jest to totalna rozwałka. Nie potrafię przełamać się,
żeby dać sobie ulgę, nawet gdy słyszę, że Ona bardzo głęboko śpi, a pokój jest
wielki i solidnie wietrzony. A co zimą - gdy pokój jest mały i szczelnie
zamknięty? Rano przecież spaliłbym się ze wstydu, gdyby ona obudziła się i
poczuła atmosferę przesyconą azotem.

Efekt? Gdy spędzamy razem noc, ja z reguły śpię po 2-3 godziny. Resztę czasu
zajmuje mi ciągle budzenie się i zasypianie - pilnowanie, czy przypadkiem nie
popuszczam smorda mimo woli. KAŻDY wyjazd, czy wspólnie spędzona noc, to dla
mnie bankowe wzdęcia, zaparcia, blokada całego dolnego odcinka przewodu
pokarmowego. A do tego lekkie problemy natury psychologicznej. Ciągły dylemat.
Ciągle zastanawianie się, czy prędzej zbeszczeszczę jej godność, zapaskudzając
powietrze, czy może rozerwie mi dupę! :/ Przecież nie mogę co trzydzieści
sekund wychodzić z łóżka i biegać do ubikacji, bo to kompletnie bez sensu!

TO JEST PROBLEM! Przynajmniej dla mnie. Niektórzy słysząc o tym, głupkowato
się uśmiechają. Mi nie jest do śmiechu! Naprawdę nie wiem, co z tym zrobić,
ani jak to rozwiązać? Jak napisałem wcześniej, spędzamy razem naprawdę nie
wiele nocy. Ale przecież na horyzoncie jest małżeństwo, co oznacza -
przynajmniej teoretycznie - KAŻDĄ noc razem! :( Co robić? Przecież jak będę
wstrzymywał się całą noc i każdą noc, to prędzej czy później nabawię się
jakieś wrednej choroby z tego tytułu! :/

Proszę o odpowiedzi inteligente osoby. Jak widzicie rozwiązanie tego problemu?
Bardzo dużo kobiet krytykuje w nas - facetach - tą sprawę i szczerze mówiąc -
ja się z nimi zgadzam! Tylko proszę spróbować zajrzeć na drugą stronę
barykady. Rozmawiałem z kilkoma moimi kolegami. Ich reakcja - to głupawe
uśmieszki i brak konkretnej odpowiedzi. Problem istnieje na pewno w
zdecydowanej większości związków. Ale być może brak rozwiązania które
uszczęśliwiłoby obie strony konfliktu wynika z tego, że nikt nie chce tak na
poważnie się z nim zmierzyć? Że każdy podchodzi do niego z głupkowatym
uśmieszkiem, krytyką lub założeniem, że tak jest od setek tysięcy lat i tak
już musi pozostać?

Z góry dziękuję wszystkim za odpowiedzi i udział w dyskusji
Euglena Zielona [pseudonim]
    • gracios Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 00:37
      Moja droga euglenko ;)

      To mile, ze poruszyles tak "niemily" watek ;) A calkiem serio wg mnie to
      naprawde naturalna rzecz...Jestem mezatka, i tak jak wspomniales moj maz
      zdecydowanie czesciej "puszcza baczki" niz ja...A poniewaz jest to zupelnie
      naturalny odruch, wiec wzajemnie na to nie reagujemy, oczywiscie jesli jestesmy
      sam na sam.
      W nocy rowniez sie nam to zdarza i w zaden sposob nie osmieszamy jeden
      drugiego...Nie jest to do przyjecia.
      Troszke zagmatwalam, przepraszam jestem spiaca....Dobranoc
    • azalia6 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 01:11
      Witam, radzę rozglądnąć się w aptece za tabletkami, które pomogą rozwiazać ten
      problem ( o ile sie nie mylę to na to chyba jest Espumisam), a jeżeli nie
      pomoże to można wybrać się do lekarza tam na pewno uzyskasz fachową pomoc i coś
      skuteczniejszego ( nie ma co się wstydzić w pismach kobiecych widziałam
      artykuły o tym problemie, które rozwiązywał lekarz, normalna ludzka przypadłość
      hyhy).Pozdrawiam i życzę już spokojnych nocy :p
    • dorcik_wk Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 08:33
      Witaj,

      my nie mamy tego problemu - znaczy się ukrywania :-)
      Jesteśmy po slubie od pół roku, a wcześniej mieszkaliśmy razem 3,5 roku. I
      nigdy nie stanowiło to dla nas problemu. Nigdy się nie powstrzymywaliśmy, ani
      w łóżku, ani w samochodzie, ani przed TV. To jest po prostu naturalny odruch
      organizmu. Dla nas nie ma problemu, że któreś "puści bączka" przy drugim :-)
      Nasze i tak nie są najgorsze, bo jak pies przyjdzie i walnie zgnilizną pod
      samym nosem to dopiero smród.
      Największy problem mamy, gdy jesteśmy w gościach :-) Ale i to da się wytrzymać.

      Moim zdaniem jeśli chcecie naprawdę dobrze ułożyć wasze relacje na resztę
      życia, to trzeba o tym problemie otwarcie porozmawiać.

      I jak to powiedziała kiedyś Ś.P. babcia mojego kolegi "w małżeństwie jest tak:
      jedno puszcza bąka, a dwoje wącha" :-)
      • monjan Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 09:11
        dorcik Siwetna ta babcia!!!
        usmiałam się

        a moja babcia mówiła " żeby nie ten dech to by człowiek zdechł"
        :)
        a na serio-ja tez nie widzę problemu
        to naturalne i Toja Pani też ma gazy na pewno
        my też się nie wstrzymujemy z mezem zwłaszcza ze gro gazów to po prostu
        powietrze, a tylko nieliczne są "jadowite"
        wtedy staramy się wyjść na balkon lub do łazienki, żeby nie psuc atmosfery...
        gorzej jest w gościach-potem mnie brzuch boli-ja nie moge wstrzymywac za długo,
        z resztą to niezdrowe
        więc lepiej sobie ulżyć i kulturalnie przeprosić niż sie męczyć
    • alba27 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 09:03
      Ja myślę ze powinieneś powiedzieć o swoim probelmie lekarzowi. Mam męża od
      kilku lat i śpi spokojnie. Ja mimo że kładę sie później od niego to nie słyszę
      ( i nie czuję)żeby jego "gazy" odbywały sie z taką częstotliwośćią jak u ciebie.
      • lemonna Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 09:56
        jezu kobiety jaki lekarz??? toc nie gadajcie glupot laski!!1 wiekszosc mężczyzn
        pierdzi beka i grzebie sobie w majtkach przed telewizorem, ludzie przeciez nie
        ma w tym nic zlego, a co Jest zlego to wstrzymywanie , spanie po 2-3 godziny,
        co moze doprowadzic do nerwicy natrectw. my sobie normalnie prutamy przy sobie i
        sie smiejemy , jak dzieci, ludzie przeciez jestescie para, a jak bedzecie starzy
        to juz wam bezwiednie beda pszczaly zwieracze i nawet nie wiadoo kiedy a taki
        prutek wyjdzie z dupki i wtedy co?/ twoja żona nagle powie do ciebie po 30
        latach malzenstwa: o boze!!!!! nie wiedzialam ze ty robisz bąki!!!! to straszne
        i napisze wątek na forum: :strszna prawda o mim mężu!!!!"
      • maria293 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 09:59
        Jak się ożenisz z Twoją wybranką serca zauwazysz zapewne że ona puszcza gazy
        podobnie jak Ty, a moze i z wieksza czestotliwoscią. Na razie ukrywa to
        skrzętnie, powstrzymuje się by nie zniechęcic Ciebie do małżeństwa. Ale
        zobaczysz, wyjdzie szydło z worka i Twoje bąki przestaną być problemem, raczej
        jej będą...
    • kinusia3 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 09:59
      Porozmawiaj ze swoja dziewczyną, nie sadze ze dla niej bedzie to problem,
      przeciez Cie kocha i na pewno rozumie, że to naturalna sprawa.
      Ja z moim narzeczonym nie mamy podobnych klopotow, nie zwracamy uwagi lub
      usmiechamy sie do siebie. Przeciez w zwiazku mozna pogadac o wszystkim - ta
      kobieta bedzie twoja zoną - najblizsza Ci osoba.
    • viinga Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 10:32
      Przeciez to normalna rzecz i nie ukrywaj tego przed slubem, bo po slubie twoja
      zona moze rzeczywiscie zrobic wielkie oczy.
      Mój mąż czasem robi to z "premedytacją" z głupawą miną, smiejąc się przy tym.
      Dostanie ode mnie ładny epitecik i smiejemy sie razem.
      Njgorsze są noce po grochówce, kiedy mąż śmiejąc się puszcza niebywale zgniłe
      bąki, dostaje kilka kuksanców ode mnie, albo mu odwzajemnie tym samym:))
      Dorocik ma racje psy dopierą maja gazy i jeszcze się głupkowato patrzą bo nie
      wiedzą co to za dzwięk się wydobywa z ich tyłka. Kotki są jeszczse lepsze leżą
      na moich kolanach albo prawie na szyji pod samym nosem i puszczają wyjatkowe
      cichacze.
      • horpyna4 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 11:02
        Kiedyś mówiło się "po chamsku, ale zdrowo". I prawda, jak już gazy są, to
        powstrzymywanie ich jest szkodliwe.
        Prawdą jest też, że jeżeli człowiek się denerwuje, to gorzej trawi. Efekt, jaki
        jest, każdy... słyszy. I może się tak zdarzyć, jak w znanym dowcipie:
        Pewien młodzian wybrał się z wizytą do lubej. Oczywiście, jak to drzewiej
        bywało, w pokoju siedziała dla przyzwoitości pani matka i zawzięcie robiła coś
        na drutach, udając całkowicie zaabsorbowaną robótką. Po pewnym czasie młodzian
        nie wytrzymał napięcia i puścił głośnego bąka. Żeby sprawę jakoś zatuszować,
        szurnął kilkakrotnie krzesłem, na którym siedział. Wtedy matka panny odezwała
        się:
        - Daj waćpan spokój. I mebla popsujesz, i tonu nie dobierzesz...
    • czekolada_orzechowa Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 15:36
      A co na to Pani Twego Serca? Moze pogadajcie od serca na luzie, najlepiej po
      drinku:) i opowiedz, co Ci leży na wątrobie hihi. Dodam, ze mam już dłuuuuugi
      staz małzeński i zawsze bąki były, są i będą tematem do zartów w naszym domu.
      Taki prymitywny licealny humor to cenna rzecz, podobnie z bekaniem,
      ostrzeganiem drugiej osoby żeby nie wchodziła do kibelka czas jakiś po Tobie
      itd:)
      Trzymaj się, na początku unikajcie cebuli, fasolki i kapustki!
    • vandikia Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 15:41
      sluchaj,
      najprosciej odpowiem Ci banałem.
      Bąki puszcza każdy i ja i ty i prezydent i Britney i J.LO i miss świata i
      Beckham i wszyscy zdrowi ludzie. I wszystkie bąki śmierdża, nie ma co. Należy
      to potraktować normalnie, bo jest to normalne. Nie jesteś jakimś ewenementem.
      Jeśli kochasz 2 osobe i jej ufasz, to powinienes sie zdobyc na szczera rozmowe
      z nia, a nie z kolegami. Z kolegami spisz czy co? ;)
      Jasne ze to nie oznacza odrazu "robienia pod siebie" w kazdej sytuacji, ale nie
      wstrzymuj czlowieku gazow, bo potocznie mowiac kiszki Ci sie skreca.


      Trzymaj sie cieplo i przestan przejmowac sie tak prozaicznymi rzeczami ;]
    • niunia1981 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 16:10
      rozmawialam kiedys z kolezanka o przemijajacej milosci. moze bylam jakims
      fenomenem, bo w moim eksie bylam szalenczo zakochana przez 9 lat, zreszta z
      wzajemnoscia (a ze ex - to juz inna sprawa). ona z kolei twierdzi, ze milosc to
      chemia, ktora mija po roku, i ze ona z mezem na zmiane puszczaja baki w lozku i
      sie nie przejmuja. powiedziala, ze jak sie takie rzeczy robi, to juz nie ma
      miejsca na milosc. gdzie tu logika?! opowiedzialam mojej mamie, ktora po 30
      latach stazu malzenskiego dalej wpatruje sie w tate cielecymi oczkami, i ona mi
      powiedziala, ze jej maz tylko raz w zyciu puscil baczka w lozku, obydwojgu
      zrobilo sie glupio i on strasznie przepraszal. nie mowie, ze moj tata tego nie
      robi - owszem, az sasiedzi slysza, ale czyni to w odosobnieniu, w lazience albo
      na balkonie. mnie w ciagu 9 lat raz zdarzylo sie w lozku i to nie przy nim - za
      szybko wrocil z lazienki i ... bohatersko stwierdzil, ze nic nie czuc (bo sie
      oczywiscie "przyznalam").
      • niunia1981 nie przy nim, czyli nie przy eksie ;-) 03.01.06, 16:10
        • sar36 Re: nie przy nim, czyli nie przy eksie ;-) 03.01.06, 18:10
          Bąki - normalna rzecz ;))) he, he, he!
          Ale fakt - staram się ich nie puszczać przy Ukochanej (i ona przy mnie),
          chociaż żartujemy na ten temat i ogólnie - dowcipy "fekalne" bardzo nas bawią.
          Wychodzę na balkon albo do kibla, jak mi się "gotuje" w jelitach. Niestety,
          czasem jest tak, że jak się wyjdzie, to ciśnienie gazów... opada, a jak się
          wróci do łóżka... No właśnie ;)

          Jedyną dobrą stroną jej pobytu w szpitalu (w ciąży) była całkowicie i niczym
          nie skrępowana możliwość puszczania bąków! ;))) Teraz też czasem z tego
          korzystam, jak pójdzie do dziecka (łóżeczko w innym pokoju). Hi, hi, hi :)


          • drinkit Do wszystkich, którzy się wypowiadali 04.01.06, 00:53
            Bąki-naturalna rzecz, ale żeby silic się i robić komore gazową...dziękuję,
            postoję.Szczerze mówiąc, zdziwiłam sie jak wiele osób nie krępuje się walić
            gazy przy drugiej połowie. Nic sie nie stanie jesli komus sie wymsknie, ale w
            koncu pierdzenie na chama przy sobie jest niesmaczne, i nikt mi nie wmówi że po
            wielu latach to tak kazdy ma.To jest kwestia szacunku. Mozna wyjsc do ubikacji,
            mozna wyjsc na balkon, lub zrobic to dyskretnie, ale zeby z premedytacją przy
            kimś???
    • agata781 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 03.01.06, 19:12
      Z początku mójfacet się krępował.teraz(po 2 latach wspólnego mieszkania)zdaży
      sie i jemu i mnie,ale nie robimy tego tak często że na smrodku można siekierę
      powiesić ale jaj już się zdaży to stwierdzamy że "burza idzie i na pewno grzmi"i
      jest po sprawie;)
    • kamikadze82 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 04.01.06, 12:42
      MOj by mogł zasilać gazami 20 000 miasto hehe. Nie krpuje sie przy mnie, ja
      tego nie uwazam za coś złego. TO NATURALNE!! A czy koebity nie pierdza?? Czasm
      zdarza mi sie "zarzucić foszka" ale to jak juz przesdadnie to "uwypukla".Tylko
      wietrzyc musze czesceij hhih :P
    • niunia1981 moze jestem "nienormalna" 04.01.06, 16:29
      na tle wypowiadajacych sie forumowiczow, bez zenady prukajacych w obecnosci
      ukochanych osob, ale gdyby mi ukochany pod nosem baczki puszczal, to chyba bym
      go znielubila. sa pewne granice, ktorych przekraczac nie mozna. od tego jest
      ubikacja a nie wspolne lozko. bleee.
      • typson Re: moze jestem "nienormalna" 04.01.06, 16:55
        :|||

        coż, zawsze mozna sobie pobekac, by rożnice cisnien skompensowac od góry...

        Chyba czegos tu nie zrozumialas - czy na prawde wydaje Ci sie, ze wszystkie
        wyzej wypowiadajace sie pary nic nie robia calymi dniami tylko pierdza sobie pod
        nosy na wzajem?
        • drinkit Re: moze jestem "nienormalna" 04.01.06, 18:09
          typson napisał:
          > Chyba czegos tu nie zrozumialas - czy na prawde wydaje Ci sie, ze wszystkie
          > wyzej wypowiadajace sie pary nic nie robia calymi dniami tylko pierdza sobie
          po
          > d
          > nosy na wzajem?

          Dokładnie tak to zabrzmialo, a ja zgadzam się z niunia, co z resztą opisałam w
          tym wątku. Bez obrazy, ale wychodzi na to ze wszyscy pierdzicie przy sobie bez
          zenady.
    • kawka74 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 04.01.06, 16:40
      Sprawa bąków w naszym małżeństwie została rozwiązana raz a dobrze. Jesteśmy
      ludźmi, każdemu się zdarza, koniec, kropka. W razie czego możemy zwalić winę na
      koty. Te to dopiero mają perystaltykę jelit, męska to mały pikuś ;)
      Ludzie, jak mam żyć kilkadziesiąt lat pod jednym dachem z facetem, który będzie
      drżał na samą myśl, co będzie, jeśli przy mnie puści bąka, i odwrotnie?
      Ja bym radziła poczytać sobie "Marię i Magdalenę" - tam problem został dość
      krótko, acz treściwie załatwiony :)
    • dotka.sz Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 04.01.06, 17:13
      A może ty się po prostu za bardzo tym stresujesz? Wiadomo przecież, że stres
      źle wpływa na pracę jelit. Do tego jeszcze powstrzymujesz gazy.
      A gazy rzecz normalna. Mój mąż w dzień robi smroda w łazience, w nocy śpi, ja
      też, wiec nie wiem, czy puszcza bąki czy nie.
    • no1teresa Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 04.01.06, 18:10
      eugleno, musisz wyregulowac system trawienny, flore bakteryjna jelit,
      zmodyfikowac diete, bo cos za duzo tych gazow
      • kol.3 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 04.01.06, 19:30
        Nie ma nic gorszego dla związku niż udawanie, że nie ma fizjologii. Niektórym
        paniom wydaje się niesmaczne puszczanie bąków przez męża, a panom niesmaczne
        mogą się wydać problemy związane z miesiączką wybranki. Ją boli brzuch jej
        problem. A w przypadku choroby i konieczności pielęgnowania schorowanego,
        spoconego i nieapetcznego partnera będziecie z niesmakiem marszczyć nos i
        uciekniecie zostawiając tę drugą osobę samej sobie?
        • typson Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 05.01.06, 11:02
          hehe,

          a co dopiero by sie dzialo przy porodzie rodzinnym - zlana potem i krwią
          partnerka prze ze wszystkich sil co nierzadko skutkuje wystrzeleniem
          przypadkowego bąka, klocka, pawiem czy czymkolwiek innym. Toz to wystarczajacy
          powod do rozwodu! :D
    • amistosa Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 04.01.06, 19:46
      proponuje sprobowac albo espumisan (ale trzeba kilka łyknąć na raz) albo lepiej
      Gastop - tańszy i silniejszy, ale do ssania.
      dobrą stroną tych leków jest to, ze sie nie wchłaniają, tylko po prostu
      rozdrabniają duże bąki na malutkie bąbelki, ktore albo sie wchłaniają albo
      ostateczne wychodzą po cichutku, ale przynajmniej nie wzdymają brzucha. czyli
      mozna je brac dlugo i nie powoduja efektow ubocznych, bo podczas wydalania z
      organizmu sa nadal tym samym, co sie zazyło - oczywiscie chemicznie rzecz
      ujmując :).
    • porewit Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 04.01.06, 22:58
      Obejrzyj sobie "Nic śmiesznego" jest tam fajny motyw odnośnie tego tematu.
      • martajakimowicz Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 05.01.06, 00:47
        Witam.U nas nie ma takiego problemu,bo nie wstydzimy sie siebie,co innego p
        [rzy obcych ludziach.Wyobrazcie se taka sytuacje urodzilam dzidziusia,no i
        lekarz przepisal mi tabletki rozluzniajace xstolec,bo wiadomo pierwsza kupa po
        naturalnym porodzie to nie lada wyczyn,zamiast tego byly baczki z ktorymi nie
        moglam sama wytrzymac i nie umialam powstrzymywac,coz czy maz mial unikac
        odwiedzin,zreszta wstydzic sie tego nie ma sensu,oby jak juz robic to nie po
        chamsku.Pozdrowienia.
    • sea_man Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 05.01.06, 11:31
      W ciagu dnia staram sie powstrzymywac przy mojej zonie, albo wyjsc z pokoju.
      Moze nie zawsze, ale zazwyczaj. Swiadome puszczenie bakow w czyims towarzystwie
      wydaje mi sie nieeleganckie, a staram sie wciaz okazywac jej elegancje.
      Oczywiscie jak sie nam cos "wydarzy" nie ma tragedii i tez zwykle konczy sie
      smiechem.

      Inna sprawa noca. Tez kiedys, na dlugo przed slubem, powstrzymywalem sie i
      strasznie wspominam te noce. Praktycznie, co chwile pobudka. Dlatego zaczalem
      sobie "pozwalac". Nocne puszczanie bakow przeciez nie jest do konca kontrolowane
      i nie razi tak bardzo uszu i nosa (zapach zwykle rozejdzie sie do rana).
    • pyszczak1 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 05.01.06, 19:39
      Cześć, no musisz to rozwiązać bo to może mieć poważne skutki zdrowotne po
      pierwsze nerwica, a po drugie jakieś problemy zdrowotne. Z tym nocnym budzeniem
      to musi być strasznie męczące. Przed małżeństwem trochę się gra, a po jest
      inaczej. My też mamy ten problem ale staramy się o tym rozmawiać i podchodzić do
      tego z humorem, no i oczywiście wietrzyć rano pokój. Tak przy okazji mam pytanie
      czy Twoja dziewczyna nie puszcza gazów? Pewnie tak ;, pamiętaj że kobiety cenią
      szczere rozmowy, pogadaj z Nią może wspólnie znajdziecie jakieś rozwiązanie,
      powodzenia pozdrawiam. Ps. ewentualnie pozostaje klimatyzacja, albo wiayta u
      lekarza.
    • czaroffnica24 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 05.01.06, 19:51
      boski jesteś ;)
    • czaroffnica24 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 05.01.06, 20:17
      sorry, ale muszę spytać
      jeśli na wspólnej wycieczce (oczywiście noce poza domem, wspólne spanie w
      hoteliku, wspólny pokoik) dopadnie Cie np rotawirus to popełnisz samobójstwo?
    • mlody_zonkos Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 09:41
      Witam,
      przeczytalem z uwaga Twojego posta i odpowiedzi i musze powiedzec, ze sa one
      malo przydatne.
      Tak naprawde to zadna z nich nie pomaga w rozwiazaniu problemu a tylko
      namawiaja Cie do pogodzenia sie z nim.
      Otoz, wg mnie, wcale nie musisz tego akceptowac, nieduzym nakladem srodkow
      mozna rozwiazac problem.
      Przedstawie Ci moj pomysl z tym, ze pozwole sobie rozbic go na kilka wariantow
      funkcjonalnych.

      Wiec po kolei. Sadze, choc tego nie napisales, ze problem dotyczy nie tylko
      nocy ale rowniez i dnia - w pracy w domu itp.

      1) wariant nocny
      Rozwiazanie jest dosc proste i stosunkowo niedrogie a calkowicie usuwa problem.
      Bedzie wymagalo troche zdolnosci manualnych (jak i pozostale) ale sadze, ze
      kazdy facet powinien sobie z tym poradzic :).
      Wiec tak bedzie potrzebny taki gadzecik
      sekrecik.pl/?page=shop/flypage&product_id=122&category_id=40&ps_session=b05db0e15e4650693966f
      f9130cc03cd
      i odpowiednio dlugi (w zaleznosci od Twoich uwarunkowan mieszkaniowych) kawalek
      weza gumowego
      W owym gadzecie nalezy wykonac otwor wzdloz, przewiercic wypalic etc. a
      nastepnie umocowac koniec weza od strony podstawy a drugi koniec wyprowadzic na
      zewnatrz (przez okno lub drzwi balkonowe).
      Sadze, ze sposob dzialania i uzycia jest oczywisty - ale na wszelki wypadek.
      Przewiercona koncowke aplikujesz doodbytniczo, moze byc przydatny jakis
      lubrykant, np.
      sekrecik.pl/?page=shop/flypage&product_id=379&category_id=17&ps_session=b05db0e15e4650693966f
      f9130cc03cd
      no i problem rozwiazany - w przypadku baczka, zostaje on poprzez ow waz
      usuniety na zewnatrz, charakterystycznego dzwieku tez nie bedzie, poniewaz
      powstaje on przy zacisnietym zwieraczu - a tu masz swobodny przeplyw gazu.
      Dobrze tylko by bylo, aby waz nie byl przezroczysty - bo nigdy nie wiadomo czy
      z nie poleci cos wiecej no i od razu bedzie widac.

      Pewnym rozszerzeniem funkcjonalnosci, jesli posiadasz wlasne CO w mieszkaniu,
      moze byc wykorzystanie owego gazu na spalania w piecu CO, z racji tego, ze
      znajduje sie w nim sporo metanu.
      Nawet w Animal Planet mowili, ze slon produkuje w ciagu doby tyle gazu, że
      mozna by tym napedzac maly samochod
      przez 300 km. Ty oczywiscie na pewno mniej, ale i tak wartosc energetyczna jest
      nie do przecenienia.
      Byc moze z czasem uda Ci sie namowic zone do wspoluczestniczenia w projekcie i
      moze sie wtedy okazac, ze jestescie zupelnie niezalezni energetycznie od
      surowcow kopalnych.
      Waznym jednak elementem, o ktorym nie powinienes zapomniec w takim wypadku,
      bylby filtr wodny - zapobieglby on poparzeniu w razie cofniecia sie plomienia
      owym wezem.
      Jesli bedziesz zainteresowany to moge pozniej dokladniej omowic ten szczegol :).

      2) wariant dzienny
      Tu sprawa jest trudniejsza z racji tego, ze ciezko przeciez lazic z jakims
      wezem, zwlaszcza w pracy.
      Nie ma jednak problemow nierozwiazywalnych przy dzisiejszym stanie techniki.
      Potrzebne beda trzy elementy:
      ten sam gadzecik + wykonanie w nim otworu
      sekrecik.pl/?page=shop/flypage&product_id=122&category_id=40&ps_session=b05db0e15e4650693966f
      f9130cc03cd
      tlumik modelarski, np.
      www.modelmaking.pl/ires/oferta/4/27/506/
      pochlaniacz wojskowy od maski p-gaz.
      www.maski.obrona-cywilna.pl/mp-5.htm
      to ta puszka na dole maski
      Montaz jest rowniez oczywist, ale :)
      do gadzetu montujesz najpierw tlumik a do tlumika dopiero pochlaniacz - nie
      odwrotnie!!!!!
      Najpierw musimy wytlumic dzwiek!!
      Po przejsciu przez pochlaniacz gaz powinien byc bezwonny, trzeba jednak zdawac
      sobie sprawe o koniecznosci okresowej wymiany pochlaniacza, poniewaz jest to
      zwyklu pochlaniacz adsorpcyjny i bedzie sie zuzywal.
      Kiedy zmieniac? Oczywiscie wtedy gdy przestanie oczyszczas - sadze, ze bez
      problemu "poczujesz" kiedy to bedze :).

      Mam nadzieje, ze pomoglem Ci rozwiazac problem.
      Powodzenia i bezstresowego puszczania baczkow zycze :).
      • ledzeppelin3 Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 09:58
        Mało przydatne???Mało przydatne??? To ja od serca poradzę, jak umiem:
        Może usiądź przed snem na kręglu. To spowoduje porażenie zwieracza
        odbytu i puszczanie wyłącznie tajniaków (przynajmniej efekty dźwiękowe będziesz
        miał z bani). Jeśli bowiem będziesz wstrzymywał gazy zbyt często, może okazać
        się, że polubisz to miłe pulsowanie napierających gazów w okolicy odbytu, i
        pewnego pięknego dnia zostawisz swą uroczą Ukochaną dla jej kuzyna.
        Bardzo cieplutko pozdrawiam spod kołderki, papatki
        • ledzeppelin3 Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 10:04
          Aaa tak w ogóle to moje rozwiązanie jest lepsze niż Młodego Żonkosia, bo nie
          będziesz musiał kłaść się do małżeńskiego łoża z jakimś sodomskim ustrojstwem,
          a i na wyjazdach wakacyjnych taki kręgiel upchniesz bez problemu do plecaka.
          • mlody_zonkos Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 10:12
            > Aaa tak w ogóle to moje rozwiązanie jest lepsze niż Młodego Żonkosia,

            Tu bym sie nie zgodzil, poniewaz Twoje eliminuje tylko dzwiek a
            charekterystycznego zapachu juz nie!
            Chlopak napisal przeciez, ze na zapachu mu zalezy najbardziej.
            Po drugie - zaproponowalem tez rozwiazenia przenosne.
            W dobie powszechnej miniaturyzacji na pewno dalo by sie "upchnac wszystko" w
            owym gadzecie - tak wiec nic by nie wystawalo na zewnatrz a w malzenskim lozu
            moglo by to mu dostarczyc dodatkowych wrazen pomijajac fakt, ze przy takim
            wypelnieniu odbytu erekcja bedzie mocniejsza i wieksza.
            Tak wiec bedzie to mialo dodatkowy pozytywny wplyw na ich zwiazek.
            • ledzeppelin3 Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 10:17
              Ale taki kręgiel też by wpłynął pozytywnie na związek, bo jakby dajmy na to
              autor wątku wieczorem był zmęczony albo po 2 razie by go siły witalne odejszły
              (bywają takie wypadki), to wypożyczy gadżet małżonce (uprzednio wytarłszy go w
              prześcieradło).
              • horpyna4 Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 10:34
                Instalacja proponowana przez młodego żonkosia grozi poważnym niebezpieczeństwem.
                Ze względu na przerwy w dopływie gazu może nastąpić tzw. "cofnięcie płomienia".
                A wtedy....
                Czyli należy jeszcze zamontować specjalny bezpiecznik. Bo może być bardzo
                rozrywkowo, hi, hi.
                Najlepiej zatrudnić gazownika z uprawnieniami...wystawi fakturę na wykonanie
                instalacji na biogaz...he, he, he....
                • ledzeppelin3 Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 10:38
                  Czy taką instalację można odpisać od podatku? Niech chłopina też ma coś z tego
                  interesu....
                • mlody_zonkos Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 10:42
                  Masz racje - z tym, ze tylko w przypadku podlaczenia do pieca CO.
                  Pisalem o tym i napisalem rowniez, ze trzeba by wtedy zastosowac filtr wodny.
                  Nie rozwodzilem sie, bo nie wiadomo, czy chlopak ma takie mozliwosci (piec CO).
                  • ledzeppelin3 Re: Rozwiazanie!!! (niestety dlugie) 06.01.06, 10:57
                    A może mógłby tym swoim metanem napełniać baloniki i sprzedawać? Mamy karnawał,
                    balony idą jak woda, dorobiłby do pensji, nawet Urząd Skarbowy nie musiałby nic
                    wiedzieć.
    • amistosa Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 06.01.06, 15:38
      juz wczesniej napisałam o lekach, ktore rozwiazuja problem i wpadłam zobaczyc
      co dalej słychac na tym wątku.
      i umarłam ze smiechu! opis tego ustrojstwa okropnie mnie rozbawił (nie mogłam
      niestety zerknąć na zlinkowane strony bo siedze w pracy i nie wiem, co tam by
      sie pojawiło :).
      z jednej strony współczuję Euglen'owi, a z drugiej pękam ze smiechu nad tym co
      powypisywali pomysłowi koledzy. Ech, Friday głupawka :)))
      pzdr
    • miba3 Re: Gazy pościelowe - cała prawda [długie!]? 06.01.06, 23:11
      Mlody zonkosiu bardzo ci wspolczuje bo sam pewnie musiales zaopatrzyc sie takie
      sekreciki.
      Ja wole meza baki i to "@" niz takie sekreciki.

      eugleno - porozmawiaj z zona bo zycie w takim stresie moze doprowadzic do
      powaznej choroby metabolicznej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja