małzenstwo na odleglość :-(((((

04.01.06, 13:12
Eh,od kiku zaledwie dni jestesmy związkiem na odleglosc,to po prostu
straszne!!!Caly problem w tym,ze ja i moj J.mnostwo czasu spedzalismy
razem,wspolne zakupy,wspólne zalatwianie nawet najdrobniejszych spraw,nie
rozstawalismy sie nawet na chwilkę....No,a teraz ja jestem u moich
rodziców,prowadze tzw.oszczędzający tryb zycia,ktory polegana tym,że
praktycznie nie ruszam sie z domu.Jestem w ciązy,no i pojawily się pewne
problemy,oby byly dobrze...Mój mąz wyjechal do pracy i przyjedzie dopiero za
2tyg.Jak ja to zniosę???Jest ktos może w podobnej sytuacji???
    • bartoszowa Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 04.01.06, 13:19
      No mnie to czeka od 01.04. i tez sie boje.
      Bedziemy typowym weekendowym malzenstwem i nie wiem jak sie do tej mysli
      przyzwyczaic.

      Pozdrowienia
      bartoszowa
      • marilui Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 04.01.06, 13:25
        Wiesz,mam nadzieje,ze nie potrwa to zbyt długo,co najwyżej miesiąc,no,ale i tak
        prawie chodze po scianach.Pewnie inaczej byloby,gdybym pracowała,chociaż
        troszeczke byloby mi lzej...A nie mogę:(Ha!Atak zarzekalismy sie ,ze
        nigdy,przenigdy nie bedziemy malżenstwem na odleglośc.Jak widac,zycie swoje
        scenariusze pisze.Ale jestem odkrywcza,haha.
      • paulinka84 Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 05.01.06, 20:02
        Nie martw się. Ja też to przecodziłam. Mój maz studiuje w innym mieście i przez
        pół ciąży widywaliśmy się tylko w weekendy. Najgorsz ebyły wakacje. Upał, żar z
        nieba, ja z ogromnym brzuchem i brakiem sił..... siedziałąm w domu, bo mdlałam
        jak wychodziłam na dwór.
        Teraz mamy prawie czteromiesięczne dziecko i nadal mąż wraca na weekendy.
        najgorsz ejest to, że nawet w weekendy nie spędzamy ze sobą dużo czasu, bo ja
        studiuję zaocznie. Więc - on wraca - ja jadę. Tak jeszcze przez 1,5 roku.
        Nie martw się. odpoczywaj ile tylko możesz. Przy malutkim dziecku będziesz
        błagała o odrobinę odpoczynku:) Pozdrawiam:)
    • kddbm Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 04.01.06, 21:20
      wiesz ja tak mam juz od 6 lat ........
      najpierw 4 lata czekalam na meza a potem gdy przyjechal to ja mam prace po za
      miejscem naszego zamieszkania i czesto podrozuje .......i wiesz jaos sobie
      radze nawet powiem ci ze nasze relacje sa bardzo dobre zawsze co weekend jak
      wracam widze jak moj maz bardzo mnie kocha i jak teskni .
      zdziera ze mnie cokolwiek mam na sobie i zaczynamy weekend :O)
      wiesz rozstania maja swoja dobra strone.......jedna rada nie dawaj sie
      pociagnac wodzom swojej fantazji ........maz na pewno cie kocha i robi to z
      koniecznosci...przeciez musi pracowac! a ty co tydzien wymysl cos innego
      zasakuj go czyms ......zobaczysz ze to docenii jak ja!
    • ala.b30 Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 05.01.06, 09:40
      I tak nie jesteś w najgorszej sytuacji. Pomyśl o żonach marynarzy...
      • aw271 Albo zolnierzy:(( 05.01.06, 10:29
        Jestem sama z dwojka dzieciaczkow od lipca. Maz wraca pod koniec lutego. SAMA!!!
        To zanaczy doslownie. Sylwestra spedzilam z dziecmi w domku chorymi na angine.
        Tesciowie byly na swieta cale dwa dni i tyle. Glownie je przeplakalam.Rozmawiam
        z mezem 3 minuty dziennie, taki limit. Wyc sie chce!!! Dwa tygodnie to pikus, to
        juz druga misja mojego meza. A ja nawet nie moge pomyslec o pracy bez zadnej
        pomocy. Dzieci maja 4,2 lata i co z nimi zrobic? Wierzcie mi bywa duzo gorzej!!!
        • marilui Re: Albo zolnierzy:(( 06.01.06, 14:08
          Wszystkie macie racje,pewnie dojdę do takich wniosków,gdy uplynie troszkę
          więcej czasu,to dopiero pierwszy tydzień...Niestety troszke puszczam wodze
          fantazji,ale on bolesnie mi w tym pomogł.Tak sobie zartowal,ze w internacie w
          ktorym mieszka,jest tyle singielek,hahaha:-[Opowiadał,jak to szef sobie
          zartowal,ze zakwateruja go z "panią magister"....Czy to odpowiedzialne wzbudzac
          zazdrosc w kobiecie w ciaży?Nie stać mnie na cos takiego.Eh,ciezko to
          znosimy,buuu...
          • kddbm Re: Albo zolnierzy:(( 07.01.06, 08:16
            wiesz co......zwroc mezowi uwage ...nie powinien tak robic to nie
            wlasciwe.....porozmawiaj znim szczerze jak wroci i powiedz ze zrobil ci
            przykrosc tak niestosowna uwaga ....powiedz mu co by bylo gdybys to ty tak mu
            powiedziala i daj do zrozumienia ze ciaza nie trwa wiecznie !!!!!!!!!!Po niej
            wraca sie do normy i on tez moze miec problem .....:O)
      • marilui Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 07.01.06, 16:49
        Pewnie tak,mogloby być gorzej,z tym ,ze ja zawsze zakladalam sobie ,ze nigdy
        nie zdecydujesie na związek na odleglość i zapewne ,nie wyszlabym za
        marynarza.Zawsze uwazalam ,ze takie zwiazki predzej czy pózniej koncza się
        rozstaniem,rzadko kiedy małżenstwem.Bo jak mozna budować prawdziwa bliskość,gdy
        ktoś jest tak daleko.No,ale nie zawsze wszystko da sie przewidzieć.Z drugiej
        strony,za nic na swiecie nie zrezygnowalabym z poslubienia mojego męża,nawet
        gdyby ktos mi powiedział,ze pol roku po slubie wyjedzie do pracy te 200 km...
        • dunia77 Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 08.01.06, 00:06
          No i ?...

          Ja i moj maz zylismy oddzielnie przez dwa lata (na poczatku zwiazku), on
          konczyl studia w swoim miescie, a ja w swoim, kilkaset km od siebie. Potem
          przez pol roku pracowalismy 200 km od siebie. Po 3 latach wspolnego mieszkania
          teraz ja jestem w USA, a on w Niemczech (w sumie 3 miesiace).
          Prawdziwa bliskosc nie jest fizyczna, to cos o wiele wiecej, czego zdaje sie
          nie rozumiesz :-/
          • marilui Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 08.01.06, 13:14
            Szczerze,nie zazdroszczę Ci:-/Moje malzenstwo pod kazdym wzgledem bylo
            ok,bliskość emocjonalna,ktorej wszyscy nam zazdroscili i bliskosć
            fizyczna,ktora takze byla bez zarzutu.Ale co Ty mozesz o tym wiedziec,skoro
            nawet nas nie znasz,a wypowiadasz sądy oceniające,hmmm.
            • dunia77 Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 08.01.06, 17:03
              > Szczerze,nie zazdroszczę Ci:-/

              Ja Tobie tez nie. Uzaleznienia sa straszne.

              > Moje malzenstwo pod kazdym wzgledem _bylo_

              Twoj maz tylko wyjechal, a nie umarl.

              > Ale co Ty mozesz o tym wiedziec

              To, co sama napisalas, oczywiscie :-)
              • marilui Re: małzenstwo na odleglość :-((((( 09.01.06, 09:25
                > Ale co Ty mozesz o tym wiedziec
                >
                > To, co sama napisalas, oczywiscie :-)
                No i żle to zrozumialas:-)

                > Szczerze,nie zazdroszczę Ci:-/
                >
                > Ja Tobie tez nie. Uzaleznienia sa straszne.

                Wybacz,wolę moje uzależnienie,niz Tw sytuację.O gustach sie nie dyskutuje to
                fakt.Ale moja tesknota przez ten tydzień juz sie zracjonalizowala,znosze to
                wiele lepiej,a w perspektywie mam przyjazd męża w ten piatek:-)co tez mnie
                bardzo cieszy:-)
    • seberata my mieszkamy oddzielnie 4 lata 07.01.06, 20:35
      maz przyjezdza kilka razy do roku, lacznie jest w Polsce ok. 4 miesiace. Mamy
      trzyletnie dziecko. I jakos dajemy sobie rade. Sa ciezkie dni, kiedy juz mowie
      sobie ze wiecej nie dam rady tak zyc.W takich chwilach on odrazu dzwoni, zeby
      mi pomoc przejsc przez "dolek". Rozmawiamy codziennie online, codziennie
      piszemy do siebie maile, wysylamy zdjecia. Maz dzwoni do mnie soboty i
      niedziele (bo taniej). Niestety tak musimy zyc. Dziecko ktore zna tate
      glownie ze zdjec. Jak przyjezdza to przez pierwsze kilka minut nazywa go w
      pospiechu dziadkiem albo wojkiem. Ale juz po chwili jest ok.
      A jak z zazdroscia? Hm, jest. To normalne. ALe po tylu latach bycia razem i
      razem-oddzielnie ma sie wielkie zaufanie. Tym bardziej ze nigdy nie zauwazylam
      niczego co mogloby mnie zaniepokoic.
      Moja babcia zawsze mowila zeby nie ufac do konca swojemu facetowi, to prawda :)
      Powiem wam cos w tajemnicy :) bo narazie nikomu ze znajomych nic nie mowilam,
      bo nie chce zapeszac. W marcu juz bedziemy razem mieszkac :))) Nareszcie, po
      tylu latach czekania znowu bedziemy pelna rodzina.
      Musielismy mieszkac oddzielnie, nie bylo takiej mozliwosci zeby byc razem. Nie
      chce opowiadac dlaczego, ale niestety tak musialo byc. Ciesze sie ze jednak
      wytrzymalam, zostalo mi jeszcze dwa miesiace. W porownaniu z tym ile
      wytrzymalam to i dwa miesiace wytrzymam. Tym bardziej ze moje kochanie jest z
      nami jeszcze przez dwa tygodnie :)
      Trzymam kciuki za Was

Inne wątki na temat:
Pełna wersja