drewnianadeska
09.01.06, 18:23
Witam.
Mam taki problem. Mam 24 lata( stara dupa jestem). Za 3 miechy bronie prace magisterska z politologii. Studiowalam zaocznie. To moja zyciowa pomylka. Kiedy ukonczylam licencjata z politologii uswiadomilam sbie ze jest to blad.. jednak postanowilam zrobic magistra. W tym czasie szukalam przez 3 lata pracy- bez skutku. Poszłam tez na dzienne studia- administracje publiczna- aby miec praktyki- w urzedzie miasta( liczylam na prace tam).Po praktykach uswiadomilam sobie ze bez znajomosci u pana prezydenta nie mam szans na prace tam. Praktyki- porazka. tak wiec znow odnioslam porazke. Jestem na 2gim roku dziennych administracji i wiem ze to byl blad. Ale musze kontynuowac... bo szkoda mi kasy.. wiec za rok skoncze admnistracje publiczna..a w tym roku zrobie magistra z politologii.. dwoma papierkami moge sobie wytrzec tyleczek
I ostatnio dopiero wpadlam na to co chce w zyciu robic: a mianowicie chce byc kosmetologiemi zarzadzac (moze to glupio zabrzmi.. ale taka ze mnie baba ze lubie rozstawiac innych po katach)
tak wiec postanowilam isc na studia podyplomowe: zarzadzanie... i moze na kosmetologie
w ogole to jestem mezatka i wypadaloby zaczac pracowac.. szukam pracy ale nikt mnie nie chce
a teraz pytanie: czy ja nie jestem za stara na to by zaczynac ta kosmetologie? normalnie jak sobie mysle ze robilabym ludziom maseczki.. malowala.. pomagala w problemach z cera.. to az sie trzese ze szczesnia.. to bylby moj wymarzony zawod.. szkoda ze tak pozno sie kapnelam
a jeszcze jedno pytanie:
czy na kosmetologie( syudia licencjackie) musze byc poo szkole kosmetyczne?
pozdrawiam