Problem faceta, moze pomozecie?

11.01.06, 15:39
Witam

Pisze na to forum, gdyz moze wlasnie wy mnie zrozumiecie bardziej. Nie traktuje tego jako wolania o
pomoc czy cos takiego. Moze po prostu chcialem to wyrzucic z siebie...

Jestem w zwiazku z pewna kobieta od 4 lat. Rok temu mielismy powazny kryzys (w tym tez zdrade z
jej strony). Teraz mieszkamy za granica i mamy bardzo powazny problem, ale moze od poczatku:

Moja dziewczyna jest zazdrosna. Zazdrosna o wszystko: o kolezanki z pracy, dziewczyny z knajpy
gdzie rano kupuje kawe, o kontakty z moja byla dziewczyna (ktore mam tylko z okazji swiat bozego
narodzenia), generalnie o wszystko. Wymyslcie sobie temat ktory moze byc choc odrobine sliski i
bedziecie mieli obraz mojej dziewczyny. Ona chodzila do psychologa aby porozmawiac o tych
problemach - przez pewien czas byla poprawa, wiec przestala sie w ogole tym interesowac. Po
przeprowadzeniu sie za granice sprawa sie jeszcze pogorszyla. Pretensje pojawialy sie o wszystko.
Doszlo do tego, ze zaczalem klamac o jakichs glupstwach tylko dlatego, zeby jej nie denerwowac.
Potem okazalo sie ze ona sie dwiedziala prawdy o tych drobnostkach i zaczynaly sie awantury.

Jakis miesiac temu sprawa sie pogorszyla jeszcze bardziej - bylem z szefem na lunchu, wyszlismy po
prostu przed budynek biura na chinszczyzne. Jola (moja dziewczyna) zadzwnila do mnie spytac sie
dlaczego zniknalem z gg. Gdy odpowiedzialem ze wyszedlem z szefem na lunch zaczela na mnie
wrzeszczec, ze ja olewam, traktuje jak gowno itd. Gdy opowiedzialem, ze nie bede z nia w taki
sposob rozmawial i chce skonczyc spokojnie lunch rzucila sluchawka. Nie odzywala sie do mnie
przez kilka dni.

Kilka dni potem byla nastepna awantura, tym razem o to, ze kiedy mielismy przerwe i ona byla z
kims, ja sie tez z kims spotykalem (chociaz z mojej strony nic nie bylo). Sprawa dla mnie byla juz
zamknieta rok temu i nie przypuszczalem, ze ona zacznie cokolwiek awanturowac sie w tym temacie.
Nastepne kilka dni nie odzywania sie..

Dzisiaj wymieklem. Ona ma okres. zadzwonila do mnie rano, powiedziala, ze bardzo zle sie czuje i
ze mam sie zwolnic z pracy i przyjechac do niej. Oczywiscie nie powiedziala dlaczego mam
przyjechac i co moje pojawienie mialoby do jej bolow menstruacyjnych. Oczywiscie nastepna
awantura i wrzaski w sluchawke. Nie musze chyba pisac, ze zwolnienie sie z pracy nie wchodzi w
rachube, zwlaszcza, ze ona nie pracuje, tylko ja...

Nie mielismy szczesliwego dnia od dawna, nawet jak czasami jest dobrze to ona ma swoje "jazdy" i
wtedy sie zaczyna. Codziennie jak jestesmy na zakupach ona ma pretensje, ze niby patrze na obce
kobiety w supermarkecie. Albo na skrzyzowaniu boje sie rozgladac na boki, bo ostatnio stwierdzila,
ze gapie sie na jakies laski na chodniku. Co chwila pretensja o kobiete, ktora od niedawna jest nasza
sasiadka, tylko dlatego ze raz przyszla do nas spytac sie gdzie sa liczniki pradu. Dla mojej
dziewczyny sasiadka od razu zostala "dziwka", ktora chce jej odbic faceta. Teraz boje sie otwierac
drzwi, bo jesli to bedzie sasiadka, to bede mial przesrane.

Siedze teraz i pisze to, bo mam zgryz. Bardzo ja kocham, ale nie moge juz przy niej wytrzymac.
Jakiekolwiek prosby aby poszla do psychologa i cos z tym zrobila nie przynosza skutkow. Wszystko
rozbija sie o brak pieniedzy. Nie wiem co zrobic, nie potrafie z nia rozmawiac, nie potrafie z nia
normalnie spedzac czasu. Wedlug niej mam kogos, jestem klamca, ciagle mnie wyzywa od
najgorszych. Ja juz po prostu nie mam sily, zaczynam sie zalamywac i zamykac w sobie. Boje sie ze
ona mnie juz dawno nie kocha i jest ze mna... nie wiem z jakiego powodu. No bo czy kochajac
mozna sie tak zachowywac? Boje sie tez ze moje uczucie umiera. Nie potrafie spogladac na nia
awanturujaca sie i powiedziec sobie, oto jestem z kobieta, ktora kocham.

Teraz siedze w pracy i boje sie wrocic do domu. Pewnie czeka mnie nastepna awantura...

Naprawde nie wiem co mam teraz zrobic, jak rozwiklac taka sprawe...
    • moboj Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 15:45
      współczuję takiej histeryczki i zazdrośnicy. ciężko z kimś takim wytrzymać
      przez chwilę, nie mówiąc o spędzeniu z kimś takim całego życia. nie dziwię się,
      ze się męczysz i masz wątpliwości. ja zakończyłabym taki związek. życie ma się
      jedno i trzeba spędzić je tak, zeby się nim cieszyć. głowa do góry.
      • alicjat5 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 16:05
        Uswiadom sobie jedno.Lepiej nie bedzie,moze byc tylko gorzej.Twoja dziewczyna
        nie jest histeryczka,jest chora.W doslownym znaczeniu tego slowa.
        Mozna byc zazdrosnym,ale nazwanie sasiadki "dziwka",swiadczy,ze nie kontroluje
        swoich zachowan i uczuc.Pewnie sie nie zgodzi,ale powinna dac sie zbadac
        psychiatrycznie.
        A Ty cobys nie robil,nie uspokoisz jej.I zaden mezczyzna nie podola.Jezeli nie
        stac Was na leczenie tam gdzie jestescie,powinna wrocic do Polski i tu sie
        leczyc.Jeszcze troche i Ty bedziesz potrzebowal terapeuty.Nie jest to niczyja
        wina,ale Ona nie nadaje sie do zwiazku z kimkolwiek(w obecnym stanie).
        Spojrz prawdzie w oczy,pomoz jej,ale nie brnij(co by bylo gdyby urodzila
        dziecko i w tym koszmarze uczestniczylby bezbronny maluch).Pozdrawiam
        • skin2 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 22:43
          nie zazdroszcze Ci .Kończ to, co będzie potem jak będzie dziecko ,problemy żal
          mi Cie i Jej
    • andula_t Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 16:04
      ja na twoim miejscu zakończyłabym ten związek.
      byłam kiedyś z takim facetem - długo sobie mówiłam że go kocham więc damy radę,
      ale w końcu nie wytrzymałam ...
      miłość to chyba nie powinna być męczarnia? w związku nie można się wiecznie
      tłumaczyć, tym bardziej jeśli te powody awantur są wręcz nierealne...
    • peppermintbark Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 16:24
      Wezcie prosze pod uwage jeszcze kilka rzeczy:

      Cokolwiek by o niej nie powiedziec zlego ja ja bardz kocham, naprawde nim podejme jakas decyzje o
      rozstaniu, czy jakakolwiek rozwiazujaca ten zwiazek chcialbym sprobowac to naprawic. Nie
      darowalbym sobie gdybym nie probowal tego naprawic.
      Poza tym mieszkamy za granica, ona nie ma pracy, nie skoncze przezciez z nia zwiazku i nie wyrzuce
      na ulice. Moge jej kupic bilet do Polski, ale pewnie nie poleci, przeciez nie wsadze jej sila do samolotu?

      Ona mnie obarcza ciagle jakimis winami, wzbudza we mnie poczucie tego, ze to ja jestem
      odpowiedzialny za wszystkie jej nieszczescia, wlasnie przed chwila sie dowiedzialem, ze nie daje jej
      spokoju, kiedy ona potrzebuje odpoczynku. Ze przeze mnie to wszystko... Moze rzeczywiscie to moja
      wina (chociaz racjonalnie patrzac na to nie udaje mi sie znalezc nic takiego)...
      • alicjat5 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 16:37
        Co chcesz naprawic,jesli to nie Ty psujesz?
        Potrzebuje odpoczynku?Zaproponuj jej wyjazd na troche do Polski.Ma rodzicow?
        Niech ich odwiedzi.W jej stanie emocjonalnym,Ty nie pomozesz.
        Uwierz,ze ona pomocy potrzebuje,ale od fachowcow(lekarzy).To zaden
        wstyd,miliony ludzi na swiecie ma problemy psychiczne.Im szybciej ktos rozpozna
        o co w tym wszystkim chodzi,tym wieksza szansa na efektywna pomoc.I musi to byc
        osoba przygotowana zawodowo i patrzaca obiektywnie na problem.Ty kierujesz sie
        emocjami,a nie rozsadkiem.Chwalebne to,ale na niewiele sie zda.
        • kiecha3 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 19:16
          chłopie.. jeżeli zrobi ci jeszcze jedna awanturę to grzecznie zapytaj :o co ci
          na prawdę chodzi" a jezeli to nie pomożę to powiedzże skoro nie moz e z toba
          wytrzymać i że to ty jesteś ten be i najgorszy ( nie broń się przed jej
          oczernianiem) to zapytaj czy moze chce wrócić do Polski. Że droga wolna, ze ty
          ją kochasz, ale nie przywiązałeś jej do siebie. daj jej wybór.
      • daimona piękne - obwinianie Ciebie 12.01.06, 13:26
        Typowe dla osób o niskim poczuciu własnej wartosci i ...w depresji (?).
        Budowanie poczucia winy nie tylko w sobie, ale w szczególności w partnerze - z
        myślą (podświadomą), ze przecież poczucie winy przywiąże Cię bardziej do niej.
        Że czując się winnym, nie odejdziesz.
        Twoja dziewczyna jest chora i potrzebuje pomocy. Psychiatry, psychologa. Sama
        sobie nie poradzi. To, że nie ma żadnego zajęcia i siedzi w domu - jeszcze
        pogarsza jej stan.
        Jedyne, co teraz możesz dla Was zrobić - to zaprowadzić ją do lekarza i wspierać.
    • g0sik Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 16:29
      A może podłożem takiego zachowania jest bardzo niskie poczucie własnej wartości
      i kompleksy...? Coś mi się wydaje, że co byś nie zrobił i tak będzie źle. Twoja
      dziewczyna powinna jak najszybciej zacząć leczenie, z tego co piszesz ona
      zupełnie Ci nie ufa i chciałaby kontrolować na każdym kroku.
      • roma36 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 17:16
        Cudowny toksyczny zwiazek.Jak mozna kochać kogos i tak sie zachowywać? Trzeba
        byc jakims kompletnym idiotą, za przeproszeniem rzecz jasna. Co prawda nic nie
        piszesz o swoich zachowaniach, ktore doprowadzaja Twoja ukochana do takiego
        stanu, ale zakładając, że jestes normalny to wybacz, nie przyszło Ci do głowy
        że twoja narzeczona ma duzy problem, kóry nie rozwiąże się dzięki Twojemu
        potulnemu spełnianiu żadań? Niskie poczucie wartości z pewnością. Jak kobieta
        czuje się zagrozona przez kogos obcego, przypadkiem idącego ulicą to wybacz ale
        ona nie jest zazdrosna tylko chora. Czy Twoja narzeczona szuka pracy?
        • diabla Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 18:11
          a ja nie wniosę niczego konstruktywnego swoim postem, ale za to dorzucę do
          dyskusji przykład z życia wzięty
          para - wypisz wymaluj jak ty i twoja dziewczyna
          pobrali sie
          ona sie oczywiscie nie zmienila
          po kilku latach malzenstwa (w tym ciaglych awantur i wymówek przeplatanych
          cichymi dniami z powodu jej obsesyjnej zazdrości) laskę ktoregos dnia tak
          poniosło, ze oblała faceta wrzątkiem i w zasadzie na trwałe zmieniła mu
          geometrię twarzy

          poszlo o grzecznościową kartkę swiateczna od jego bylej (notabene adresowaną na
          ich oboje), ktora od ładnych kilku lat mieszkala za granica i absolutnie nie
          było mowy o jakimkolwiek zaangażowaniu czy skoku w bok z jego strony

          pozdrawiam, koniecznie wyslij ta swoją miłość albo do psychologa albo do diabła
          • iminlove Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 19:08
            No, tu tylko psycholog pomoze.
            Moze rzeczywiscie sa to kompleksy i brak zajecia? Nie ma pracy, pewnie siedzi calymi dniami w domu i roi sobie jakies dziwne scenariusze. Zrob cos, jesli ja kochasz, bo za jakis czas nie bedziesz mogl na nia patrzec...
            Pozdrawiam
          • ikcaj Re: Problem faceta, moze pomozecie? 15.01.06, 00:50
            i jak sie ta historia skonczyla ?
    • darek200551 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 19:24
      No stary nie zazdroszcze! Moja żona też jest cholernie zazdrosna. Najbardiej o
      moją byłą, z którą nie jestem już od pięciu lat. Nie wiem co Ci poradzić. sam
      muszę kłamać w drobnych sprawach zeby nie była zła gdy wychodzą na wierzch jest
      masakra! za dobrzy chyba jesteśmy!
    • paulina-1 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 21:50
      Zupelnie jakbym "slyszala" moja kolezanke ,tylko to ona jest za granica naszego
      kraju a jej chlopak odstawia takie jazdy.
      Moja rada znajdz jej zajecie.
      Pozdrawiam Cieplutko
    • asica33 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 11.01.06, 23:41
      "A może podłożem takiego zachowania jest bardzo niskie poczucie własnej
      wartości
      i kompleksy...? Coś mi się wydaje, że co byś nie zrobił i tak będzie źle."

      Zgadzam się z tą wypowiedzią w 100%. Powoli stajesz się jej więźniem -a miłość
      to zaufanie a nie więzienie. Gdy pojawi się dziecko -będziesz miał koszmar...I
      nigdy już się od niej nie uwolnisz. Moja rada -wizyta w jakimś poradnictwie
      rodzinnym -jeśli naprawdę chcesz to ciągnąć.
    • kinusia3 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 12.01.06, 09:22
      Witam.
      Wszyscy radza Ci: Uciekaj, zostaw, zapomnij, bedzie jeszcze gorzej. Nie zgadzam
      sie z takimi opiniami. Twoja dziewczyna kocha Cię, ale jest chora. Jestem
      pewna, że sama męczy sie w tej sytuacji tylko nie wie co zrobić. Faktycznie
      moze miec bardzo niskie poczucie wlasnej wartości, moze nie otrzymala w
      dziecinstwie milosci i ciepla od rodzicow, moze ktos ja skrzywdzil, moze boi
      sie sytuacji w ktorej to ty zarabiasz a ona czuje sie niepotrzebna.... Powodow
      moga byc dziesiatki. Nie neguje faktu ze jest Ci ciezko ale mysle ze
      powinniscie o siebie walczyc. Nie popieram ucieczki i nie sadze by byla ona
      rozwiazaniem. W kazdym zwiazku pojawiaja sie problemy i raczej trzeba je razem
      rozwiazywac a nie, jak radza inni, szukac lepszego modelu.
      Mysle, ze najlepszym rozwiazaniem jest wizyta u psychologa. Nie oczekuj tez od
      niej natychmiastowej poprawy albo racjonalnego podejscia do problemu bo
      prawdopodobnie w tym momencie nie jest do tego zdolna. Rozmawiaj, rozmawiaj i
      badz przy niej. Mow 100 razy to samo, nawet jak juz bedziesz mial dosyc.
      Przytul i sluchaj jej, niech sie wyzali. Wybierzcie sie razem do psychologa.
      Niech poczuje, ze pomimo jej "szalenstwa" jestes caly dla niej.
      Wiem, że mozna z tego wyjsc. Jesli chcesz napisze Ci wiecej. Nie rezygnuj.
    • ewelita Re: Problem faceta, moze pomozecie? 12.01.06, 09:33
      Twoja dziewczyna nie pracuje, ale czy ma jakieś zajęcia, studia, język? Wydaje
      mi się, ze ona ma za dużo czasu wolnego, ty pracujesz, jesteś zajęty, a ona,
      cały dzień siedzi sama i nudzi się. Ma za duzo czasu na myślenie i wymyślanie
      bzdur i powodów do awantur. Gdyby była tak samo zajęta i zmęczona, nie miałaby
      na to siły. Może niech znajdzie sobie jakieś absorbujące zajęcie, pracę?
      Przychylam się też do wypowiedzi, ze powinna się leczyć. Może słowa, możesz
      wracac do Polski, z biletem na dłoni dadzą jej do myślenia?
      • pan-pin-gwin Re: Problem faceta, moze pomozecie? 12.01.06, 12:29
        jeszcze 5 lat temu pisałem takie same posty jak Ty

        też dostawałem różne porady i uwagi od ludzi: "zostaw, uciekaj, kochaj i staraj
        się, zrób wszystko co możesz itp."
        potem niespodziewanie pojawiło się dziecko i już nie miałem wyjścia, a między
        nami wcale nie było lepiej - teraz to chyba ja już i ja potrzebuję pomocy, a
        raczej szukam jej w tważy kazdej kobiety, jednocześnie bojąc się że pod jej
        filuternym uśmieszkiem czai się złośliwość, zazdrość, wściekłość, a nawet gdyby
        była lekiem na "całe zło" to cóż mam zrobić z tym.
        Żałuję że wtedy nie podjołem decyzji tylko brnołem w naiwne nadzieje o cudownej
        zmianie i że im bardziej będę się starał tym lepiej ona będzie mnie traktować -
        to było bardzo naiwne.
    • julienne25 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 12.01.06, 15:15
      Zostaw ją, uświadom sobie,ze potem będzie już tylko gorzej. I nie łudź się, że
      coś sie zmieni, ona sie nie zmieni, a Ty bedziesz cierpiał. A tak, za jakiś
      czas oboje zapomnicie i będziesz gotowy na coś nowego.
      Pozdrawiam
    • kinusia3 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 13.01.06, 09:08
      Ludzie, juz zaczynam tracic wiarę. Zostaw - to przeciez ucieczka. Najlepiej
      kupic sobie robota albo dmuchana lalke - na pewno nie sprawi zadnego problemu.
      Przeciez nikt nie obiecywal, ze zycie razem bedzie latwe i chyba nigdy do konca
      nie jest, zawsze pojawiaja sie problemy.
      Wiem, ze ten problem jest powazny, ale wierze, że mozna go RAZEM rozwiązac.
      Do tego On pisze, ze kocha pomimo tego, ze jest Mu ciezko. Kocha i nie
      opusci.Czy ktores z was olaloby brata lub Matkę, gdyby mieli problemy. Nie
      sadze.
      • peppermintbark Re: Problem faceta, moze pomozecie? 13.01.06, 11:32
        Wczoraj odbylem z nia rozmowe. Powiedzialem ze zaczynam sie od niej oddalac i ze traci mnie.
        Powiedzialem jej o wszystkich moich obawach, o tym, ze boje sie wracac do domu etc. Powiedzialem jej
        tez ze mysle o tym aby poleciala na jakis czas do polski i chcialbym od niej odpoczac. Rozplakala sie.
        Powiedziala, ze ona zdaje sobie sprawe z tego problemu, zgodzila sie probowac panowac nad soba i
        nawet powiedziala, ze poszuka psychologa, z torym moglaby porozmawiac o tych problemach.
        Zgodzilem sie, bo wygladalo to szczerze i jej uwierzylem.

        Wieczorem znowu zaczela, ale gdy przypomnialem jej rozmowe z przed kilku godzin i uspokoila sie. Ja
        w kazdym razie widze ze nie bedzie to latwe. Mam nadzieje ze starczy mi sil i zapalu...
        • daimona oczywiście, że zmiana nie nastąpi od razu 13.01.06, 13:34
          Ale jeśli poważnie zacznie traktować ten problem, jeśli zacznie się leczyć - to
          wspieraj Ją.
          Powodzneia i cierpliowści.
          Pierwszy krok jest najważniejszy - uświadomienie sobie, ze problem istnieje. A
          to już chyba macie za sobą.
        • alicjat5 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 13.01.06, 13:39
          Jezeli pare godzin po rozmowie wyjasniajacej,sytuacja sie powtarza,to znaczy,ze
          jest juz bardzo zle.Jak najszybciej dziewczyna musi trafic do lekarza.Ty jej
          nie pomozesz.Znam przypadek znajblizszego otoczenia-malzenstwo lekarskie(on
          psychiatra),zona miala zdiagnozowana chorobe psychiczna(uwierz,jest ich cale
          mnostwo-potocznie slyszy sie o paru).Ale leczy ja zupelnie ktos inny,bo jest
          zelazna zasada-leczacy nie moze byc emocjonalnie zwiazany z chorym.
          Ty mozesz swojej dziewczynie okazywac uczucie,ale nie wyciagniesz jej z tego
          bez lekarza.Jak tak czytam Twoje listy,to zachowanie jej przekracza granice
          zwyklej,a nawet duzej zazdrosci.Czy probowala Cie uderzyc?
        • ala241 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 13.01.06, 15:57
          Twoja dziewczyna potrzebuje specjalisty i to szybko. nie zdajac sobie sprawy
          rujnuje swoje i Twoje zycie.zycze Wam zebyscie jeszcze byli szczesliwi.
      • kawka74 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 15.01.06, 12:55
        .Czy ktores z was olaloby brata lub Matkę, gdyby mieli problemy. Nie
        > sadze.
        Gdyby niszczyło mi życie - oczywiście. To nie jest problem typu "nie mam kasy do
        pierwszego" albo "dziewczyna mnie rzuciła". Jeśli psycholog czy psychiatra nie
        pomoże, jeśli dziewczyna nie będzie chciała się leczyć - niech facet zwiewa,
        zanim stanie się wrakiem człowieka. Bycie razem bez względu na okoliczności to
        mit - są takie sytuacje w życiu, które niestety nie pozwalają na bycie razem.
    • bez.wyksztalcenia Re: Problem faceta, moze pomozecie? 13.01.06, 16:38
      wiesz co, ja tak sie zachowywalam w moim ostatnim zwiazku. robilam awantury,
      wyrzuty, wymowki, tylko, ze nie bylam zazdrosna o inne kobiety, ale o jego
      czas, zainteresowania itp. tylko, ze u mnie mialo to konkretne przyczyny i
      niekoniecznie wina byla po mojej stronie. w kazdym razie tak naprawde do tej
      pory nie wiem, dlaczego moje reakcje byly az tak gwaltowne, psycholog tez nie
      wie......
      • windyleaf Rada 13.02.06, 02:20
        Widze bracie ze sytuacja jest nielatwa.

        Jestem w zwiazku ponad 8 lat i moge powiedziec jedno: liczy sie milosc i tylko
        ona jest w stanie utrzymac 2 osoby razem. Na twoim miejscu po pirwsze
        odpowiedzialbym sobie na podstawoawe pytanie: Czy ja kochasz? tzn czy chcesz
        sie nia opiekowac, obdarzc dobrem i czuloscia - zupelnie bezinteresownie, czy
        jestes w stanie poswiecic siebie dla niej?.
        Jesli TAK tzn ze twoja milosc jest szczera i czysta. Nie WOLNO CI sie poddac.
        Twoja dziewdzyna moze Cie potrzebowac jak nigdy dotad. Postaraj sie pokazac jej
        ze zalezy ci na niej i jest jedyna osoba w Twoim zyciu. Powtarzaj jej to bez
        konca. NIE ODTRACAJ jej. Zycie to nie bajka - tylko sztuka kompromisow. Moze
        Twoja dziewczyna przechodzi trudny okres ktory od ciebie wymaga wiecej
        kompromisow niz zwykle. NIE UCIEKAJ a wrecz przeciwnie - jesli jest jej zle i
        chce bys sie zwolnil z pracy - zrob to. Moze rzeczywiscie ciebie potrzebuje -
        chocby po to bys byl przy niej. NIE OCENIAJ -latwo jest oceniac gdy sie
        wyrywasz z domu od 8:00 - 18,19:00 a ona tkwi sama w pustym mieszkaniu.

        Z pewnoscia RAZEM powininscie zasiegnac porady specjalisty. Nadmierna zazdrosc
        ma przyczyny psychologiczne wynikajace z przeszych doswiadczen lub obecnej
        sytuacji.

        NIE PODDAWAJCIE sie - jesli naprawde ja kochasz - TRWAJ - o milosc trzeba
        walczyc a nie uciekac gdy wystapia trudnosci.
    • elza78 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 14.01.06, 23:52
      to nie twoj problem - jej, albo pojdzie z tym do specjalisty albo pozostajac z
      nia unieszczesliwisz was oboje, plus jeszcze ewentualne potomstwo, wybor nalezy
      do ciebie...
      wszystkie dobre rady w stylu "zostan kochasz ona sie zmieni" i tak dalej
      schowaj sobie do kieszeni - to nie ci ludzie sa z twoja babka tylko ty a nie
      mozna zyc sama miloscia...
      szybka meska decyzja - leczy sie, albo "papa", bo nie bedzie z tego nic
      dobrego... czytales otella? to taki otello w spodnicy, tam nie skonczylo sie
      szczesliwie...
    • olwizja Re: Problem faceta, moze pomozecie? 15.01.06, 09:21
      Bardzo ci wspołczuje, myślałam, że mój mąż jest zazdrosny, ale teraz widzę, że w
      porównaniu z tym co piszesz, to on jest całkiem ok. Wiem jak boli brak zaufania,
      szczególnie bez żadnych podstaw. Myśle, że to ona czuje się niepewnie(zdradziła
      cię, spodziewa się tego samego), pewnie przez większość dnia jest sama, wie że
      jest od ciebie zależna(brak pracy).Jak się czymś nie zajmie, to nie dacie rady,
      nie dawaj jej za dużo czasu na myślenie, czy ona nie ma przyjaciół?jeśli jesteś
      jej całym światem, to naprawde tragedia......3maj się,mam nadziej,że coś
      naprawisz, powodzenia
      • peppermintbark Re: Problem faceta, moze pomozecie? 17.01.06, 15:24
        Kurcze, pisze do was, bo dzisiaj sie calkiem miedzy nami popsulo. Wymyslila sobie, ze rozmawiam z
        kims przez telefon kiedy jestem w pracy (poza kontaktami sluzbowymi), probuje mi wmowic, ze mam
        kogos w pracy albo gdzies w biurze. Urzadzila mi awanure w domu, zagrozila ze napisze do mojego
        szefa mowiac, jaki jestem itd...

        Nie wytrzymuje tego. Nie wiem nawet jak sobie powiedziec, ze ciagle ja kocham - nie dogaduje z nia
        kompletnie. Dzisiaj w czasie klotni powiedzialem jej kilka niemilych rzeczy i chyba troche
        przesadzilem. Kazalem sie jej zaczac pakowac i przygotowywac do wylotu do POlski... Mam teraz
        dylemat, czy kupic jej ten cholerny bilet czy nie? Kupno bilet to spory wydatek, ale przeciez nie wyrzuce
        jej na ulice... nie jestem w stanie powiedziec czy jak nawet kupie ten bilet to czy nie zmiekne po
        drodze. Znajac ja to ona jest w stanie wymyslec sobie jakas nagla chorobe, albo nie daj boze zrobic
        sobie cos zlego, zeby tylko wzbudzic we mnie poczucie winy. Robila to wiele razy, migreny, placz przez
        telefon, jakies wymyslone kontuzje itd...

        Kurcze, gdy poleci do Polski juz jej wiecej nie zobacze...

        Dzisiaj przyszly mi do glowy bardzo glupie mysli, jestem tym wszystkim zmeczonyy tak bardzo, ze
        najchetniej skonczylbym ze soba... Te posty na forum to chyba jedyna rzecz na ktora mnie stac...
        • andula_t Re: Problem faceta, moze pomozecie? 17.01.06, 15:47
          kupuj jej ten bilet i wsadzaj do samolotu -

          widzę że na terapię nie ma szans... nie możesz sobie zniszczyć życia.
          z tego co pamietam obiecała że pójdzie do lekarza i że się weźmie za siebie
          tak? chłopaku strasznie mi ciebie żal - ja przechodziłam coś takiego z drugiej
          strony i wiem jak to jest wykańczające.
        • olwizja Re: Problem faceta, moze pomozecie? 17.01.06, 18:16
          3maj sie
        • kachna99 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 17.01.06, 18:42
          nie poddawaj sie, przede wszystkim dlatego, ze tyle dobrego do niej czujesz.
          Twoje zdenerwowanie i zdezorientowanie wynika z tego, ze jestes tym wszystkim
          juz zmęczony; nie łam sie, nawet świety by nie wytrzymał :)
          Moim zdaniem twoja dziewczyna BARDZO się BOI - nie tego ze ja okłamiesz czy
          zdradzisz; chyba boi sie codziennosci, jest niepewna, sama przez dużą czesc
          dnia, a przede wszystkim jestescie przeciez poza krajem, gdzie nie ma jej
          rodziny, znajomych. Poprzez agresje/awantury próbuje sobie poradzić, a moze
          zwrocic na siebie twoja uwage.
          Mysle, ze dobrze zrobisz, jezeli spokojnie jej powiesz, na czym sprawy stoją -
          że zależy Ci na niej, ranią Cię jej oskarzenia, całkiem niesłuszne.
          Może racjonalne podejscie do sprawy, bez emocji pozwoli jej spojrzec na wasza
          sytuacje zupełnie inaczej i zmusi do konstruktywnych refleksji. Pamietaj,
          zagrozone ziwerzatko tez bedzie usiłowalo ugryźć :)
          Trzymaj sie i powodzenia
    • peppermintbark Re: Problem faceta, moze pomozecie? 18.01.06, 12:18
      To znowu ja. Chyba tylko to forum mi pozostalo, bo nawet nie mam z kim rozmawiac. Rozmawialem z
      moim bratem. Powiedzial, zebym dal sobie z nia spokoj, ze jestem klebkiem nerwow, schudlem i
      stalem sie cieniem czlowieka. Ja tego nie zauwazylem, moim bliscy uswiadomili mi to...

      Dzisiaj w nocy nie spalem, mialem wczoraj wieczorem telefon od kontrahentki a moja dziewczyna jak
      zwykle dorobila do tego cala historie (mimo, ze slyszala rozmowe, powiedziala, ze znakomicie
      udawalismy). Calonocna awantura skonczona nad ranem...

      Dzisiaj nie wracam do domu. Nie dam rady wejsc do tego mieszkania...
      • ailija Re: Problem faceta, moze pomozecie? 07.02.06, 08:35
        Nad czym się jeszcze zastanawiasz?
    • smutna31 Przeczytaj... 18.01.06, 12:34
      znam identyczna historie! I to było tak ona niby była zazdrosna awanturowała
      się itd, facet to znosił, potem sie tłukli, ona miała siniaki itd obwiniała
      nadal jego. Odeszła, wybawiała sie, wróciła i są małżeństwem, choć chyba nadal
      nie jest szczęśliwa. Nie chce tu ani do niczeo Cie namawiac, ani ingerowac
      tylko mi sie wydaje że powinieneś dać sobie przerwe miesiąc, dwa, moze ona
      wtedy zrozumie kogo straciła i sama wróci, zobaczy że Ty nic złego nie robisz
      to sie opamieta.
      A i ta dziewczyna o której teraz piszę była bardzo zakompleksiona, chociaż
      ładna i nie jeden facet chciałby ją miec. Daj jej trochę luzu, a pr tym jak
      najwięcej czułości, może o to chodzi, pewnie ciągle wrzeszczy, a zaraz płacze
      że jej nie kochasz, może nawet chciałaby cię uderzyc. Powiedz jej ze jest
      najpiekniejszą kobieta naswiecie, że nikogo tak nie kochałeś, sama nie wiem,
      ale przetwa w waszym związku mogła by wiele dac
      • merken Re: Przeczytaj... 18.01.06, 12:42
        Czy ty przyopadkiem nie odbywasz pokuty z poprzedniego życia.Daj sobie facet
        spokoj z taka wariatka.Czeka cie oboz koncentracyjny a nie małżeństwo.Kochac
        trzeba umiec i nie brac wszystkiego na siebie czego zadaja inni.Wczesniej czy
        pozniej bedzie z ciebie wrak faceta a czy taki debil jak twoja partnerka
        zasługuje na prawdziwe uczucie?Zastanow sie naprawde warto.
        • smutna31 Re: Przeczytaj... 18.01.06, 12:46
          Myslę że może, najpierw
          1.PRZERWA (miesiąc, lub 2) potem sie zobaczy.
          A jak nic sie nie zmieni to Ty szybciej zejdziesz z tego swita niż myslisz.

          Mysl o sobie!
          • olciablue wiem cos o tym:) 04.02.06, 05:40
            Hej
            Nigdy jeszcze nie odzywalam sie na tym forum, ale ta historia jest mi tak
            bliska, i tak Ciebie rozumiem, a na pewien sposob rowniez Twoja dziewczyne, ze
            musze sie odezwac. Mam nadzieje, ze jednak Wam sie uda...

            My tez mieszkamy za granica - moze nawet w ty samym kraju - my mieszkamy w
            Kanadzie
            Gd tu przyjechalismy, zreszta z inicjatywy mojego meza, ja tez mialam ogromne
            poczucie zagrozenia, i zdarzaly mi sie wybuchy zazdrosci, oczyiwscie
            nieporownywalne do tych, o ktorych piszesz, ale podejrzewam, ze gdybym sobie
            pozwolila na brak kontroli nad myslami, to roznie mogloby byc. Wiesz, sytuacje
            nasilal fakt, ze mialam dosc 'bezmyslna prace' (niestety, mimo ze w Polsce
            bylam nauczycielka), ktora to praca pozostawiala wiele czasu
            na 'wymyslanie'.To 'wymyslanie' jest najgorsze!!!!!
            Ale pracowalam! Wiesz, Twoja dziewczyna ma cale dnie i pewnie noce na
            wymyslanie, a wyobraznia kobiet...przekracza czasem, wyobrazenia;) To pierwsza
            rzecz - za duzo czasu, ...Druga rzecz - na pewno poczucie niepewnosci,
            wyolbrzymione tez oddaleniem od kraju - wiem cos o tym. Brak bliskcih, brak
            przyjaciol. Poczucie, ze zdana jest na Ciebie, poczucie zaleznosci, byc moze
            kompleksy, no i ten nieszczesny nadmiar czasu.
            Musisz KONIECZNIE jej uswiadomoc to, co juz zrobic probowales - ze takim
            zachowaniem moze Cie stracic. To jest dla niej, tak naprawde, najwiekszym
            zagrozeniem. Nie chodzi o jakis zastraszanie, ale o uswiadomienie, jak wielkim
            zagrozeniem dla Waszego zwiazku jest jej zachowanie. No i niestety - musi isc
            do psychologa, innego wyjscia nie ma.
            Nie chcialabym sie zanadto rozpisywac na forum, ale poniewaz bylismy kiedys z
            mezem w nieco podobnej sytuacji, i nadal przebywamy za granica, chetnie Ci
            pomoge, czy napsize wiecej, moze na maila? Ja potrafilam uswiadomic sobie na
            czas, czym moze skonczyc sie moje zachowanie, zreszta Michal mi w tym pomogl,
            teraz nie moge uwierzyc, ze kiedykowiek moglam byc zazdrosna :)- (a w sumie to
            niejedna osoba by byla, bo moj maz pracuje w restauracji ktora jest tez nocnym
            klubem, i z pewnoscia pokus mu nie brakuje, ale to juz inna sprawa - a ja nawet
            przez chwilke zazdrosna nie jestem, bo go znam:) )
            jesli zatem chcicalbys sie jeszcze wyzalic, lub uslyszec jakas rade /wsparcie -
            mozesz napisac na olcia@sympatico.ca. naprawde dobrze Was rozumiem. bardzo
            mocno pozdrawiam, i prosze, pisz jak sie tam amcie, bo wiem ze latwe to nie
            jest!!....
            Ola
            • kaatrin Re: wiem cos o tym:) 07.02.06, 17:55
              tu olciablue ma racje, nadmiar wolnego czasu nie wnosi nic dobrego. Ja sama
              jestem tez od niedawna za granica, jeszcze nie mam pozwolenia na prace, wiec
              siedze w domu, moj facet pracuje i nie ma go w domu do po 19. Niby sie ucze, bo
              chce tu zaczac studia ale wiadomo, jak sie ma caly dzien dla siebie to mozna po
              pewnym czasie zglupiec. Tez wymyslam, jednak nie trafia to w mojego faceta -
              mam nadzieje, dotyczy raczej mojej rodziny, spraw przeszlych, rozpamietuje
              rozne zaszle sprawy, obwiniam sie, ze jestem daleko od mamy i takie tam. Nie
              jest to zdrowe.
              Czy tam gdzie jestescie macie znajomych? Ja, kiedy tu przyjechalam, nie mialam
              nikogo i to bylo niedobre. Moj facet jest stad wiec mial kolegow, ale nie
              kolezanki wiec musialam sama znalezc towarzystwo. Zapisalam sie na silownie i
              poznalam pare osob, jest mi razniej. Sport ogolnie tez jest dobry na
              odstresowanie, moze joga?
              Twoja dziewczyna, jesli siedzi caly dzien w domu nie ma punktow odniesienia -
              innych ludzi, pewnie juz nie wie, co jest normalne w zwiazku a co nie.
    • 18_lipcowa myślę że powinieneś ją zostawić. 04.02.06, 12:48
      a w żadnym wypadku nie mieć dzieci z taka osobą, ani się z nią nie żenic.
    • natka110 Re: Problem faceta, moze pomozecie? 08.02.06, 14:51
      Zrob jej kotlety mielone z tabletkami xanax w srodku, przynajmniej ze 2 na
      sztuke, zje i od razu sie stanie lepsza. Pytanie, czy wytrzyma kotlety
      codziennie, bo to trzeba by bylo brac ze 2 tygodnie, zeby pomoglo. mOj facet
      teraz ma stresy w pracy, nie daje rady spac, spi po 3 h na dobe, po jakims
      czasie byl tak zly, bo niewyspany, i potem nie spal, bo zmeczony, ze zrobilo
      sie bledne kolo. Chodzi do psychologa, i zremy ten xanax oboje (ja- bo mi
      zwierze zginelo tragicznie, a on tez dlugo pracuje, i zostalam sama w domu, bez
      mojego futrzaczka).
      A tak powaznie, odpowiadajac na Twoje problemy: zostaw ja, nie warto. Mozesz ja
      kochac nad zycie, ale to Cie zniszczy. Bo dopoki ona nie chce sie leczyc, dotad
      bedziesz miala takie akcje. A jak widac, ona nie widzi, ze ma problem, a dopoki
      nie jestescie malzenstwem, to chyba jej nie mozesz na sile zaciagnac do
      lekarza, nie wiem, jakie tam u was prawo jest.
      Ja ja moge zrozumiec, ze sie czuje sama, bo ja tez nie pracowalam pare
      miesiecy, cala zime rok temu, i tez mi bylo nieciekawie, tylk osprzatac i dbac
      o dom, i przejmowac sie ze kasy malo wplywa. Teraz pracuje, juz od roku prawie,
      dom jak czasami zakurzony to trudno, ale glupot nie wymyslam, i nie wymyslalam.
      Moj nie-maz ma coffee&wine bar, masa nacpanych i chetnych panienek, zwlaszcza o
      3 w nocy w niedziele, jak sie konczy disco, jakbym miala byc zqazdrosna to bym
      chyba kota dostala. Ostatnio to on jest za bardzo zazdrosny, ze np w podrozy
      sluzbowej ide na kolacje z obcym facetem - a ja albo jem z nim, albo wcale,
      zasady firmy, ze mamy 1 auto firmowe:)
      Pogon swoja dziewczyne do roboty,niech przestanie robic za wariatke, niech sie
      czyms zajmie, byle czym nawet, ponizej kwlifikacji,bo jak na razie to ma chyba
      za duzo czasu wolnego albo niech wraca do Polski. Nie wystarczy, ze ty chcesz
      ratowac zwiazek, ona jakos nie widzi, ze to ONA JEST PROBLEMEM???
      Ile to juz trwa??? ile jszcze bedziesz inwestowal, jak juz chudniesz, ledwo
      zyjesz, i generalnie ona ci wysysa wszystkie sily zyciowe???

Inne wątki na temat:
Pełna wersja