crazygirl00
12.01.06, 14:44
ostatnio cały czas się kłócimy w zasadzie o jedną rzecz:mój mąż wychodzi
sobie z domu kiedy chce i wraca o której chce-uważa,że nie ma obowizku
tłumaczenia się przede mną bo jest normalnym człowiekiem i nie będę go
trzymała na smyczy.jak on będzie chciał to i tak pójdzie mimo,że ja będę
miała coś przeciwko...dodam,że nie zabraniam mu wychodzić ale chciałabym
wiedzieć gdzie on jest i o której wróci.a on mówi,że przez to czuje się jak w
klatce i się dusi:(
jesteśmy małżeństw\em z króciutkim stażem i coraz bardzieju zaczynamy się
kłócić...doszło do tego,że mąz chce kupic mieszkanie-z wcześniej jego
odłożonych pieniędzy-i dzisiaj mi powiedział,że w takim wypadku(ciągłe
kłótnie) chciałby spisać,że mieszkanie bedzie jego:(bo w razie rozwodu mógłby
zostać na lodzie...
nie muszę Wam pisać jak się czuję... co robić??? jestem w takiej kropce,że
nawet nie potrafię konstruktywnie działać:(