tasiemka1
16.01.06, 00:37
go kocham... Pisze na tym forum pierwszy i ostatni pewnie raz, ale już nie
wiem z kim o tym porozmawiać. Kocham jego brata, znamy się już kilka ładnych
lat, poznaliśmy się on był z kimś, ja zaczęłam się spotykać z jego bratem
(nazwijmy X), teraz wydaje mi się że to szczeniackie zauroczenie, nawet nie
miłość. X nie dorósł do związku, zachowuje się jak nieopowiedzialny gówniarz:
kłamie, jara maryśke, rzucił studia i nic wżyciu nie robi, nie szanuje mnie,
zdarzało mu się podnieść ręke (choć nie uderzył) wiem że przy kolegach zgrywa
playboya i niepochlebnie o mnie mówi (nie wyzywa, ale mówi tak jakbym nic dla
niego nie znaczyła, że on może mieć każdą) jest tzw. fanem clubbingu i używek
(ja niekoniecznie :/). Natomiast jego brat (dajmy Y) jest zupełnie inny,
często pociesza mnie po kłótniach z X, dużo rozmawiamy, powiedział że żałuje
że nie jest na miejscu X, że nigdy by mnie tak nie potraktował, że chciałby
być ze mną, że mnie kocha... Ja też go kocham, on o tym wie, często
rozmawiamy o tym co by było i co byśmy robili jak będziemy razem. Nigdy do
niczego między nami nie doszło, nie zdradziłam X, ale nie wiem co robić. Wiem
że związek z X nie ma sensu, ja jestem poważna, domatorka, myślę dużo o
przyszłości, o rodzinie, o dzieciach, a on prowadzi życie konsumpcyjne, bawi
się, śpi, je, bawi się ... itd. Chcę być z Y, ale bardzo się boję, jego
rodzina już za mną nie przepada i domyślam się co będzie jak stworzymy
związek, rozmawiałam o tym z ich siostrą (z którą się przyjaźniłam swojego
czasu) po naszej rozmowie jej stosunek do mnie zmienił się diametralnie,
wręcz mnie nienawidzi, co prawda nikomu nie powiedziała o tym, ale oczernia
mnie w oczach swojej rodziny i naszych znajomych. Rozmawiałam z mamą, odradza
mi ten związek, mówi że lepiej zapomnieć, bo mogą być z tego kłopoty,
zapytała jak wyobrażam sobie wspólne święta, uroczystości rodzinne, choćby
ślub - a ja nie wiem, wiem że chcę z nim być, ale czy powinnam? Czy to jest
normalna sytuacja, a może powinnam tkwić w związku z X i robić dobrą minę do
złej gry? Boję się że i tu zostanę niemal zlinczowana za to co napisałam, za
to co czuję...