mistrzyni_merengue
17.01.06, 13:52
Witam. Pisze i czytam to forum juz od bardzo dawna, sporo osob mnie tu zna
ale pod innym nickiem. Historia ktora chce sie z wami podzielic wymaga
anonimowosci. Tak wole bo ktos z nas tu postradal zmysly albo ja albo moj
maz, a rady jakich Wam udzielalam nie zawsze byly slodkie a teraz sama juz
nie wiem co robic a pewnie bedziecie uwazac ze jestem idiotka. W zasadzie to
blahostka ale jakos ciezkostrawna. Otoz moj maz jest z zamilowania
fotografem. Robi rozne fajne zdjecia mi, naszej coreczce i naszym kotom.
Czesc zdjec wisi oprawiona na scianach. Ale ostatnio mam wrazenie ze
przesadzil. Zamknal sie w lazience i wywolywal zdjecia. Pozniej mi pokazal
najlepsze jego zdaniem zdjecie. Z tym ze byla to fotka jego kolezanki z
pracy. Byl bardzo z siebie zadowolony ze udalo mu sie uchwycic gre swiatla
(byla jakas impreza integracyjna) i chcialby je powiesic na scianie. Na to ja
nie chce sie zgodzic. Doszlo do malej a pozniej duzej awantury. On jest
obrazony ze sie czepiam, ja wkurzona ze nie bedzie mi tu obwieszal scian
swoimi dupami z pracy. Na to on wkurzyl sie jeszcze bardziej i powiedzial ze
jest dumny z tego zdjecia bo moglby to byc rownie dobrze ktokolwiek inny i ze
tu chodzi o temat a nie o osobe. Ja mu na to ze nieprawda bo moze najlepiej
powiesmy to zdjecie w sypialni to bedzie mial o kim myslec gdy sie kochamy. A
on na to ze skad wiem bo moze nie musi myslec o niej myslec bo... i ugryz sie
w jezyk. Co byscie zrobily na moim miejscu?? Zgodzilybyscie sie ozdobic
sciane obliczem wroga???