bzbzul
17.01.06, 14:01
Witam, jestem mężatką z 3 letnim stażem. Mam pracę dość dobrą (na uczelni) - mało płatną wprawdzie,ale za to dużo czasu teoretycznie wolnego (w praktyce różnie). Mogę dorobić - dojazdy do ośrodków zamejscowych (dobrze płatne - kompetnie wykańczające - 120 km w jedną stronę).Niby wszystko OK,ale mam umowę na 3 lata. Potem wszyscy mnie zapewniają,ze problemu nie bedzie,ale same wiecie jak jest ...
To pierwsza sprawa, druga sprawa to to, że mam 26 lat. Od jakiegoś czasu na okrągło czuję na sobie presję w postaci - DZIECKO.Mąż ma pracę lepiej płatną, ale wymaga od niego dużej dyspozycyjności - na szczęście na miejscu. Obie przyszłe babcie realizują się zawodowo - więc sama musiałabym się praktycznie dzieckiem zajmować. No i właśnie nie wiem czy jestem gotowa. Z drugiej strony czuję, że to dobry moment - jestem młoda, silna (choć chorowita - co przyszłej ciąży źle wróży), ale z drugiej strony - jest nam z mężem razem tak dobrze ... Jestesmy sami, od nikogo niezależni. Możemy sobie pozwolić na wakacje itp, możemy jeszcze czuć się tacy ... wolni. Boję się zajść w ciążę, bo wiem, że to wywróci nasze życie do góry nogami, wszystko się zmieni. Z drugiej strony - tak sobie myślę, że fajnie byłoby być mamą, choć chyba psychnicznie nie dorosłam - już mój mąż bardziej. No i teraz nie wiem. Niby nie poruszamy jeszcze tego tematu z mężem,ale wiem, że on by już chciał. Na razie nic nie mówi, ale w końcu przyjdzie moment, że możemy zacząć się o to spierać. Wiem że to problem, który głównie tkwi we mnie - na zasadzie "chciałabym , a boję się". Nie wiem co zrobić.
Czy miałyście podobne rozterki i jak sobie z nimi próbowałyście radzić.
Dodam, ze moja praca (mimo wszystko)jest bardzo absorbująca, jest ciągła presja,zeby pisac doktorat szybko i publikowac jak najwięcej. Poradźcie.