mężatka z problemem...

17.01.06, 17:43
cześć!

jestem nowa na portalu gazety i piszę, bo mam problem, z którym nie mogę
sobie poradzić...
jestem młodą mężatką (zgodnie z nazwą forum), dopiero niecały rok po ślubie.
Z mężusiem znaliśmy się od liceum, czyli długo, zaraz po maturze
postanowiliśmy się pobrać. Przed ślubem zdarzyło nam się...kilka razy...no
wiecie "przytulać" i obojgu nam bardzo się to podobało. Staraliśmy się nie
robić tego za często, żeby nie odbierać sobie poślubnej radości.
Mężuś ( a wtedy jeszcze chłopak) nie widział żadnego problemu w tym, że
nie "przytulamy" się częściej i cieszyłam się z tego bardzo. Dlatego też nie
rozumiem, co się z nim teraz dzieje?! Po pracy, jak wraca do domu, zaraz
dobiera się do mnie, nawet jak nie mam ochoty. Najpierw to było nawet
zabawne,ale teraz to po prostu chce mi się płakać! Nie pomaga tłumaczenie że
boli mnie głowa ani nic. Ale najgorsze zdarzyło się ostatnio: obudziłam się w
nocy, a on siedział nade mną i...wiecie co robił. Jak zobaczył, że się
obudziłam, natychmiast dostał orgazmu i wszystko poleciało na mnie. Ohyda.
Nie wiem, jak z nim rozmawiać, on twierdzi, że to przez to, że nie chcę się z
nim "przytulać". Ja już nie wiem, co robić. Błagam pomóżcie, bo chyba się
wyprowadzę !!!
    • masza_mala Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 18:08
      dziewczyny, proszę, pocieszcie mnie chociaż trochę, bo nic się nie odzywacie.
      Jestem roztrzęsiona. Nie wiem, co ze sobą zrobić! To głupi problem, ale dla
      mnie ogromny. Nie wiem, czy moje małżeństwo da z tym radę? Odpiszcie, proszę...
    • rruda Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 18:45
      Kochanie, Twoj maz po prostu odkryl raj... jednoosobowy co prawda, ale dla
      niego raj. Zasada jest taka - mezczyzni maja zawsze ochote na seks, jesli nie
      ma ochoty tzn. ze nie zyje. Moze przed slubem powstrzymywal sie ze wzgledu na
      Ciebie, ale teraz wszystko jest legalnie, wiec zwiekszyly sie jego potrzeby i
      oczekiwania. Mezczyzni nie potrafia zrozumiec, ze mozna nie miec ochoty na seks.
      Doradzam szczera rozmowe. Musisz mu powiedziec, co Ci sie nie podoba - to po
      pierwsze, a po drugie co Tobie sprawia przyjemnosc. Wszystko na spokojnie i
      powoli. Naprawde duzo czasu zamuje wzajemne poznanie sie i dopasowanie pod tym
      wzgledem.
    • moboj Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 18:46
      widzę, ze słowo "seks" nawet ci przez gardło nie przechodzi:)
      • masza_mala Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 19:01
        cieszę się, że odpowiedziałyście...
        rzeczywiście, seks brzmi dla mnie jakoś...jak z Bravo. Przytulanie lepiej
        oddawałoby istotę tego, co jest mi potrzebne, a seks...hm.
        Rruda ma rację: on nie myśli o niczym innym. Ostatnio zaproponował, żebyśmy
        kupili wibrator dla mnie i taki męski dla niego i będziemy "razem się bawić".
        Co za zgroza! Jak się od tego wykpić? Nieługo mamy okazję do prezentó i jestem
        prawie pewna, że kupi te wibratory i inne świństwa. Załamać się można :(
    • pinkdot Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 19:00
      biedny facet...
      • masza_mala Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 19:02
        nie wiem, czy mówiłabyś, że taki biedny, gdyby robił ci to, co on mnie. Ja z
        nim sypiam, ale on chciałby codziennie po kilka razy! No przecież trochę trzeba
        się dopasować do innej osoby, a ja już dłużej nie mogę!
        • crimson_wind Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 16:16
          Kolejna ofiara przedślubnej abstynencji... Facet jest na Ciebie napalanoy, a Ty
          się chcesz przytulać to się nie dziw że Wam się nie za bardzo układa. Z tym się
          nie da nic zrobić, pstryknąc palcem i po kłopocie. Trzeba było lepiej się poznać
          przed decyzją o współnym życiu, bo teraz to już "musztarda po obiedzie"...
      • metnia popieram... 18.01.06, 00:37
        On chyba tez nie wiedzial z kim sie zeni...

        Widzisz, slowo seks czy orgazm sa zupelnie normalne, tak jak normalne jest to ze facet sie dotyka, ze sie kochacie nawet o zgrozo kilka razy dziennie! to ze sie urozmaica seks gadzetami tez jest normalne.

        Ale moze to ja jestem inna ;)

        Miłość, namiętnośc i akceptacja idą razem w "parze". nie rozumeim jak mozna mowic ze sperma ukochanego faceta to ohyda!!!
    • moboj Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 19:14
      a ja sobie myślę, że problem i to poważny masz i Ty - coś mi się widzi, że
      zostałaś wychowana w przekonaniu, że seks to okropieństwo, coś brudnego i różne
      inne takie banialuki.
      • shilla01 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 19:24
        niestety, myśle tak jak moboj .. co to za określenie ":przytulanie" męzatki z
        rocznym stażem. Zrozumiałabym gdybyś miała 18 lat , ale Ty jesteś mężatką ,
        sypiasz z facetem w jednym łózku i nazywasz seks " przytulaniem " Wyraźnie seks
        jest dla Ciebie czymś złym, a Twój mężczyzna jest najzdrowszym facetem pod
        Sloncem, pragnie seksu jak 90 % zdrowych ludzi. I nie dziw się , że
        robi "takie" rzeczy. Bo widzisz... kocha Cię , podniecasz go ... ale skoro nie
        może się z Tobą kochać ... Wydaje mi się , że przydałby Ci sie dobry psycholog
        lub seksuolog, bo masz racje... daleko nie zajedziecie.
        • masza_mala Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 19:38
          bardzo mi przykro...liczyłam na to, że spotkam się z waszą pomocą, ale widzę,
          że nie staracie się nawet mnie zrozumieć.
          Seks kojarzy mi się z porno, a przytulanie z miłością. Czy to coś złego?
          Piszesz, że gdybym miała 18 lat, to co innego. ALe ja dopiero niedawno
          skończyłam liceum! Całkiem niedawno byłam nastolatką! Współżycie z mężem
          (jeślie przytulanie tak cię razi) to dla mnie jeszcze nowość, widocznie ty
          miałaś bujne życie seksualne w młodości.
          Seks nie jest dla mnie czymś złym, ale uważam, że partnerzy powinni być wobec
          siebie uczciwi i iść na kompromisy. Mój mąż jakby zmienił się w kogoś zupełnie
          innego, nic go nie obchodzi oprócz seksu właśnie. Chciałby robić cały czas
          tylko to i to właśnie mi się nie podoba. Wychodziłam za kogoś innego. Czy
          chciałabyś uprawiać seks z kimkolwiek, nawet najbardziej go kochając, codzinnie
          w godzinach 19-24? No zastanów się. A potem obudzić się w nocy i ku swojemu
          zaskoczeniu zobaczyć, że tryska na ciebie? (a może powinnam twoim językiem
          napisać SPUSZCZA SIĘ???)
          przykro mi, w ogóle nie zrozumiałaś mojego problemu. Może inna dziewczyna może
          coś mi poradzić, zamiast śmiać się ze mnie?
          • moboj Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 19:57
            to po co ci zabawa w dom, skoroś taka młoda? trzeba było zostać na etapie
            przytulania się do misia. skoro seks kojarzy ci się z porno to masz
            rzeczywiście zryty berecik i skrzywioną psychikę.
          • shilla01 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 20:00
            przepraszam to spuszcza się było do mnie ?? gdzie użyłam takiego określenia ??
            Bo widać dla Ciebie ktoś kto uprawia seks to tylko i wyłacznie prosto
            dziewczyna z dyskoteki , która uzywa własnie takiego języka ?? Seks nie jest
            wulgaryzmem, ani określeniem niesmacznym. TO po prostu SEKS. Myslę , że
            powinnas najpierw oswoić się z tym słowem, zacząć go używać , a dopiero wtedy
            spróbować zmienić swoje nastawienie. Logiczne jest , że nie będziesz używała
            formy " chcę uprawiać z Tobą seks " tylko " Chcę się z Tobą kochać " Przytulać
            mogę się przed lub po kochaniu .
            • masza_mala Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 20:17
              widzę, że z mojego problemu zrobiłyście problem słowny...
              to chyba nieważne, jak kto co nazywa, tylko o co mu chodzi, nie? Żadna z was
              uparcie nie odnosi się do SEDNA sprawy. No przykro mi bardzo. "Bawienie się w
              dom" czy skarżę się na prowadzenie domu? NIE!!! po prostu szukam pomocy bo mój
              mąż za często chce się ze mną kochać (tak może być, łaskawe panie moboj i
              shilla) i nie mogę się z nim porozumieć!
              Najłatwiej jest kogoś ośmieszyć, że niedojrzała, za młoda, zmniejszyć problem,
              udawać, że go nie ma. Ciekawa jestem, jak byście się zachowywały w mojej
              sytuacji.
              Widzę, że źle trafiłam, bo jedyne, co potrafią "młodziutkie mężatki" to nabijać
              się z dziewczyn, które sobie z czymś nie radzą. Powodzenia dziewczyny z takim
              nastawieniem w życiu. Normalnie skarbnice wszelkiej mądrości jesteście. Czoła
              chylę.
              • moboj Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 20:34
                masza_mala napisała:

                > po prostu szukam pomocy bo mój
                > mąż za często chce się ze mną kochać i nie mogę się z nim porozumieć!

                to mamy iść i go poprosić, żeby chciał się z Tobą kochać rzadziej? pogadaj z
                nim, w końcu to Twój mąż.
                a przed ślubem trzeba było tego seksu nie unikać to i po slubie paniki by nie
                było, że facet ma penisa i robi z niego użytek:)
              • elinek74 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 20:40
                Witam, widze ze nikt nie moze nic doradzic ani zdobyc sie na odrobine empatii.
                Szkoda! Z tego co tutaj przeczytalam, mysle ze Twoj maz ma duzy temperament, a
                Ty niekoniecznie. Bez sensu jest oskarzanie sie kto jest dojrzaly, albo gotowy
                do malzenstwa. Faktem jest ze koles troche leci bez trzymanki i glownym
                problemem jest to ze nie liczy sie z Twoimi emocjami. Potrzebna jest Wam byc
                moze pomoc, a byc moze szczera do bolu rozmowa. Nie pozwol sie urzeczowic bo
                Wasza milosc sie skonczy. Rozumiem co czujesz, a akcje z zabawkami erotycznymi
                czy inne eksperymenty moga byc stosowane jesli obie strony tego chca. Trzymaj
                sie.Elinek
              • pucek77 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 20:40
                Nie wiem co Ci doradzić - naprawdę, ale wiem że seks jest piękny, ważny i
                dlatego warto "coś z tym zrobić". Chyba jestem od Ciebie starsza (lat 29), od
                prawie roku mężatka, z mężem jestem parą od 11 lat. Kochaliśmy się już przed
                slubem i wiedziałam czego oczekiwać i M wiedział czego oczekiwać :) To, co mogę
                Ci doradzić to to, co jest najprostsze: porozmawiaj z mężem! My gadamy o
                wszystkim, także o seksie - znajdz spokojny moment, usiądźcie spokojnie i
                powiedz co Cię gryzie. Jak powiedziałam seks jest BARDZO WAżNY ale przede
                wszsytkim oboje partnerzy/małzonkowie muszą akceptować wyczyny w sypialni i iść
                na pewne kompromisy. Może jak pogadacie to wyjaśnicie sobie jakie są wasze
                oczekiwania/blokady/obawy. I moze cos z tego przyjemnego będzie... głowa do góry
                :) Pozdrawiam
                • apple19 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 21:29
                  Seks jest w małżeństwie ważny,ale nie najważniejszy.Jeśli facet myśli tylko
                  penisem i zachowuje sie jak buhaj to wczesniej czy pozniej obrzydzi sie
                  kobiecie.No chyba ze trafi na taka sama partnerke ktora oprocz seksu nie widzi
                  nic innego.Tacy też bywaja i dobrze im sie żyje nic im więcej nie potrzeba do
                  szczescia.Związek jest oparty na zaliczaniu stosunkow.Przeciez kazdy powinien
                  liczyc sie z tym ze nie zawsze partner jest gotowy na zblizenie z różnych
                  powodow i nie mozna go traktowac jak kawałek drewna.Zrobic swoje zejsc i
                  lulu.Porozmawiaj z mężem moze cos do niego dotrze.
                  • masza_mala Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 22:01
                    dzięki dziewczyny :) już myślałam, że tu tylko takie nieprzyjemne i surowe
                    pańcie są...
                    sądzę, że rozmowa nastąpi...zaraz. On już czeka, aż odejdę od ekranu.
                    Trzymajcie kciuki !!!
              • annubis74 Re: mężatka z problemem... 20.01.06, 14:25
                Skoro, jak piszesz, niedawno skończyłaś liceum -to rzeczywiście jesteś
                młodziutka 19? 20? 21? ale i trochę infantylna (przepraszam ale to wynika z
                Twoich postów). Nie piszesz o tym dlaczego podjeliście tak wczesnie decyzję o
                ślubie. Mówisz ze wyszałaś za kogoś innego - zgadza się bo przed ślubem
                (zwłaszcza jeśli nie mieszkaliscie razem, a pewnie nie) można łatwiej ukryć czy
                kamuflować swoje pragnienia - tak robił Twój mąż i Ty także. A zaczeliście
                poznawać się dopiero po ślubie. I stad zaskoczenie i szok (pewnie obustronny.
                Poza tym pewnie macie zupełnie inny temperament i Twój mąż czuje się pewnie
                teraz tak samo oszukany jak Ty.
                A poza tym dziwi mnie Twoj niezdrowy stosunek do seksu. Powinnaś (czy raczej
                powinniscie) może porozmawiać najpierw ze sobą a później chyba z psychologiem
                (seksuologiem)
                pozdrawiam
        • ritta76 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 08:07
          lub dobry psychiatra.
    • triss_merigold6 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 21:13
      Idź dziecko do zakonu a chłopu daj spokój. Młody jest, zdrową kobietę sobie
      znajdzie.:)
      A w ogóle to podpucha, aż tak głupich kobiet nie ma.
      • viinga Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 12:25
        nie rozumię.. czy ty jesteś na kazde zawołanie faceta czy ci się chce czy nie?
        Pozwalasz sie trktować jak gumowa lalkę, w która w kazdej chwili można włozyć
        fiuta? Dziewczyna pisze że kocha męża, ale zamiast seks napisała przytulanie i
        straszne halo się zrobiło.
    • druga.mlodosc Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 21:52
      no rzeczywiście problem :)
      najlepiej, jak porozmawiacie szczerze!
      u mnie było na odwrót, ale nie dochodziło do aż tak "drastycznych" scen jak u
      ciebie, kiedy się obudziłaś - to mogło nie być przyjemne.
      On też musi zrozumieć, że nie zawsze musisz mieć na seks ochotę...
      • griswold79 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 22:08
        Przeczytalem ten topic i nie wiem czy się śmiać czy płakać (moja panna się
        uśmiała). Odpowiem z męskiego pkt widzenia. Czasem się mowi czy seks jest dobry
        przed slubem. Tu mamy odpowiedz, że nie powinno sie czekać do ślubu, Prawda
        jest taka, że pod względem seksu zupelnie się nie dobraliscie i to może być
        pierwszy gwóźdź do trumny jakim moze się okazac wasze malzenstwo. Z jednej
        strony nie ma się co dziwic zdziwieniu bo przed slubem było inaczej. Moze koles
        myslał że malzenstwo to przepustka do "full service". Pisząc prosto z mostu
        sądze że "przytulanie" u was konczy sie na "grzecznym" stosunku. Z tego co
        pisalas ze zastalas go z czlonkiem nad buzią wnioskuje ze ostatnie marzenie
        chlopaka to konczenie na buzie, na co sadze się nie zgadzasz, sądzę też że i
        seks oralny odpada. Nie chcę krakać, ale powinnas z nim porozmawiać bo w mojej
        opinii skonczy się to jego skokiem w bok. Seks nie jest najwazniejszy to fakt,
        ale bez niego zwiazek nie istnieje. Niektorzy tu mają racje. Niedojrzalas do
        malzenstwa. Skoro dzis slowo seks nie przechodzi ci przez glowe to chlopak moze
        miec problem. Z przeproszeniem ale piszesz "boli mnie glowa". Takie rzeczy
        piszą kobiety z 20 letnim stażem. Sorry ale nie daje wam wielkiej szansy jako
        malzenstu. Tyle moich meskich wypocin i konczę moją litanię.
        • shilla01 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 22:18
          i w 100 % popieram. piszesz , że nie widzimy problemu otoz widzimy go !! Ale w
          Tobie. Wiem , że spodziewałaś sie innej reakcji , typu " biedna dziewczyno ale
          masz zboczeńca w domu " , niestety on nie jest zboczeńcem . A im dłużej to
          trwa, tym większa w nim potrzeba seksu. I wówczas nie wystarczy jeden stosunek.
          Chce jeszcze i jeszcze bo czuje się niezaspokojony. Nie dlatego, że jest
          maniakiem seksuaknym, tylko dlatego, że nie zaspakajałaś od samego początku
          jego potrzeb, a przeczuwam, że nie ma ich jakiś szczególnie wielkich. Przykro
          mi , ale tak ogromna różnica temperamentów i tak różne podejscie do pożycia
          małżeńskiego nie wrózy dobrze malzenstwu. I nie zmieni tego rozmowa typu " nie
          chcij tak często " , bo jak ma przestac ?? skoro Cie kocha ??
          • masza_mala Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 22:53
            czemu jesteś taka podła? czyżbyś miała inny problem, może to ciebie ktoś nie
            zaspokaja???
            powiem wam tak: porozmawialiśmy chwilkę (piszę krótko, bo mąż się kąpie), dużo
            nam to dało. Co do seksu oralnego, to nie pisałam o tym ani słowa, więc skąd te
            wnioski? Kochamy się w różny sposób. Taki również. Analny odpada, ale nie będę
            się wam z tego tłumaczyć.
            Ponieważ piszecie, że widzicie problem, tylko, że to ja go mam, to napiszę
            prosto, żebyście już nie miały problemów ze zrozumieniem tego jakże zawiłego
            tematu: lubię się kochać z mężem, kochać, nie "uprawiać seks" - to określenie
            mi się nie podoba, tak jak wam "przytulanie", choć zauważyłam, że na innych
            forach jakoś dziewczynom nie przeszkadza. Kochamy się często. W pewnym momencie
            to stało się dla mnie uciążliwe. Jestem zmęczona po pracy, chciałabym żeby
            nasze łóżkowe chwile były zrelaksowane i nastrojowe, a nie byle jak, byle
            więcej. Może wam się to podoba. Mąż chciał jak najwięcej. Ja nie.
            Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że w pracy podczytuje erotyczne pisemka
            i jak przychodzi do domu, to myśli już tylko o jednym - przykro mi trochę, ale
            w końcu większość facetów je czyta? Powiedziałam mu, że dla mnie to za
            ostro...i zmiękł trochę. Może dlatego, że jestem szczera i autentycznie chcę,
            żebyśmy się dogadali...
            teraz idęzaznać trochę małżeńskiego "przytulania" w intymnej atmosferze a
            wszystkie jędze, któe widzą we mnie problem niech spadają na bambus!
            • shilla01 Re: mężatka z problemem... 17.01.06, 23:55
              hej hej nikt Cię tu nbie obraża więc i Ty licz się ze słowami. Grzecznie Ci
              mówimy ze to z Toba jest problem , a nie z Twoim męzem, bo jego zachowanie jest
              w 100 % naturalne i zrozumiałe. Czy nie oczekiwałaś pomocy ?? Trzeba było
              napisać z góry, że mogą wypowiadać się tylko osoby które Ci współczują.
              Niestety jak widzisz nie ma ich zbyt wiele i nie dlatego , że są JĘDZAMI tylko
              dlatego, że są szczere. Koniec kropka, ne warto sobie Tobą głowy zawracać.
              • griswold79 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 00:02
                Jesli zaczyna sie temat i oczekuje konstruktywnej dyskusji to trzeba sie tez
                liczyc z tym ze nie kazdy przyzna ci rację. Rozumiem twoje racje ale się
                kompletnie z nimi nie zgadzalem wiec napisalem swoje zdanie. Ty mozesz sie z
                tym nie zgodzic, twoje prawo. Skoro reagujesz agresją to tym bardziej znaczy ze
                jednak przyznajesz ludziom tutaj rację. Trzeba to jednak przełknąć z honorem bo
                na drugi raz nikt ci nie odpisze.
                • rosa_de_vratislavia Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 09:15
                  griswold79 napisał:

                  Skoro reagujesz agresją to tym bardziej znaczy ze
                  >
                  > jednak przyznajesz ludziom tutaj rację.

                  Bardzo ciekawa teoria...
                  IMO Mysz tłumaczyła, tłumaczyła...ale dowiedziała się, że jest niedojrzała,
                  nienormalna, świętoszkowata etc.
                  Że jak nie uzywa słowa "Seks" (też go uzywam tylko tu, piszac na forum) to jest
                  infantylna i ma zaburzenia popędu, zahamowania i nie wiadomo co jeszcze.
                  Domorsli psychoanalitycy...ręce opadają.....


              • rosa_de_vratislavia Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 09:12
                shilla01 napisała:

                > hej hej nikt Cię tu nbie obraża więc i Ty licz się ze słowami. Grzecznie Ci
                > mówimy ze to z Toba jest problem , a nie z Twoim męzem, bo jego zachowanie
                jest
                >
                > w 100 % naturalne i zrozumiałe.

                Może sie wyłamię, ale ja NIE uważam, ze zachowanie męza Myszy jest zrozumiałe i
                naturalne. Mysza od początku pisze, że męza kocha i że z kocha się z nim często.
                Ale uwierzcie, nie wszyscy potrzebują seksu kilka razy dziennie!
                Sa osoby, które wolą się kochać co drugi, co trzeci dzień lub raz dziennie.
                Jeśli taki seks pare razy na dzień nie sprawia Myszy przyjemności, to nie
                mówicie, że to ONA ma problem. Jej mąż ma poprostu bardzo duże potrzeby, a ona
                mniejsze.

                Napdaliście na Mysz, jakby była jakimś moherewym beretem, który uważa seks za
                zło wszelakie, tylko dlatego, że uważa, ze są inne sposoby spędzania czasu po
                południu niż seks.

                Naprawdę wszystkie jesteście gotowe kovchać się CODZIENNIE od 19.00do 24.00?
                Naprawde wieczorem nie chcecie pogadać, poczytać, spotkać sie ze znajomymi, czy
                nawet porobic w domu coś, co wymaga zrobienia?

                Czy nie oczekiwałaś pomocy ?? Trzeba było
                > napisać z góry, że mogą wypowiadać się tylko osoby które Ci współczują.
                > Niestety jak widzisz nie ma ich zbyt wiele i nie dlatego , że są JĘDZAMI
                tylko
                > dlatego, że są szczere. Koniec kropka, ne warto sobie Tobą głowy zawracać.
                • masza_mala do rosy i caniny 18.01.06, 11:33
                  dzięki :) bardzo się cieszę, że nareszcie znalazł się ktoś, kto naprawdę starał
                  się zrozumieć problem. Nie osądzać, tylko zrozumieć.
                  Naprawdę przez chwilę poczułam się jak "moherowy beret", tylko i wyłącznie
                  dlatego, że wolę inne określenia niż "seks" i lubię również inne czynności
                  oprócz kochania się cały wieczór.
                  "Sperma ukochanego faceta to ohyda" - wierzę, że pańcie, które tak się
                  oburzyły, miałyby inne zdanie, budząc się w nocy i będąc oblane nią. Ja jednak
                  byłam zszokowana i zaskoczona i sądzę, że mogłam się tak poczuć.
                  Dzisiejsza noc upłynęła nam spokojnie. Obiecaliśmy sobie poprawę, bo się
                  kochamy, a wszystkim, którzy tak "dobrze" nam życzą (idź do zakonu - może pani
                  triss merigold sama tam pójdzie? - weź rozwód, daj mu spokój itd) życzę tego
                  samego. Sama jestem sobie winna, macie rację, przecież tak, jak i wszędzie
                  indziej są ludzie pełni życzliwości i empatii i ci zwykli złośliwcy i
                  nieudacznicy, którzy tylko czekają, aby na kimś się wyładować.
                  Sądzę, że nie będę już musiała tu pisać...na szczęście to nie jest jedyne forum!
                  Masza_mala
                  • apple19 Re: do rosy i caniny 18.01.06, 12:27
                    Maszo!
                    triss merigold radzi ci rozwod bo ona juz ma jeden poza soba.Tak przynajmniej
                    kiedys czytałam jej wywod w tym temacie.Ta rada to pewnie z jej dobrego
                    serduszka płynie.Dla niektorych jeden rozwod wiecej nic nie znaczy.
                    • triss_merigold6 Oj dzieci, dzieci... 19.01.06, 20:40
                      Rozwód ludzka rzecz.:) - to tak na marginesie
                      Ty, co słowo seks przez klawiaturę Ci nie przejdzie: było doczytać sobie jakie
                      różnice występują między temperamentem młodego mężczyzny i bardzo młodej
                      dziewczyny. U kobiety libido wzrasta stopniowo a i często jest niższe niż u
                      faceta. Twój małżonek nie poszalał przed ślubem więc chce nadrobić wszystko na
                      raz z fantazjami włącznie.
                      Obrażanie się i zarzucanie mu wredoty nic nie da.
                      Było posprawdzać przed ślubem czy lubisz ten sport i dać chłopu sprawdzić, bo
                      jeśli bardzo różnicie się potrzebami to ktoś będzie pokrzywdzony.
                      A w kwestii zakonu... ludzie którzy nie mają potrzeb nie powinni się wiążać z
                      normalnymi, bo robią im gorzej.
    • czekolada_orzechowa Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 00:22
      wyprowadź się. I daj nieszczęśnikowi rozwód.
      • afrodyta.karambolo Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 08:23
        Dajcie spokój, dziewczyna jest jeszcze młodziutka i ma zupełnie inne potrzeby
        niż facet w tym samym wieku, ona rozkwit swej kobiecości przeżyje dużo później,
        zapewne dobrze po 20-stce.Jej wyobrażenie o seksie jest romantyczne i trochę
        pewnie wyidealizowane, ale nie ma co się dziwić, jeśli jak sama pisze dopiero
        skończyła liceum.A mężczyzna w tym wieku to bomba hormonalna i szuka
        zaspokojenia swych popędów.Stąd konflikt.Może się dotrą z czasem...chociaż jak
        dla mnie za wcześnie na małżeństwo, w ogóle na powazny związek w tym jakże
        szczenięcym wieku!
        • canina Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 11:01
          Wiesz "maszo" smutne jest to co sie czyta tutaj w odpowiedziach na twoj
          post.Odnosze wrazenie ze osoby wypowiadajace sie w tym temacie pisza o seksie
          jak o dyscyplinie sportowej a nie o uczuciu ktore łaczy dwie osoby i kontakty
          bliskosci ze soba niekoniecznie zawsze musza sie konczyc zbliżeniem a juz
          przynajmniej nie kilka razy dziennie.Kobieta to tez człowiek ktorej
          dom,praca,dziecko i inne sprawy ktore nie zawsze pozwalaja byc gotowa na kazde
          zawołanie partnera.Facet zawsze jest gotowy i chce rozładowac swoj poped nie
          zwracajac uwagi czy partnerka w owej chwili jest na to gotowa.Czasem nawet takie
          zachowanie mozna porownac do zachowan zwierza.
          • rosa_de_vratislavia Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 11:53
            canina napisała:

            > Wiesz "maszo" smutne jest to co sie czyta tutaj w odpowiedziach na twoj
            > post.Odnosze wrazenie ze osoby wypowiadajace sie w tym temacie pisza o seksie
            > jak o dyscyplinie sportowej a nie o uczuciu ktore łaczy dwie osoby.

            Tez mam takie wrażenie - i kto to pisze?
            KOBIETY!
            To kobiety, które nie lubią byc przecież traktowane instrumentalnie (!),
            traktują Maszę jak gumową lalę z otworem, w który mąż może na zawołanie włozyć
            penisa. I jak Masza pragnie bliskości i rzadszych, ale czulszych kontaktów,
            wymyślają jej od niedojrzałych do małżeństwa.

            Dziewczyny, czy naprawde sądzicie, ze w małżenstwie liczą się tylko potrzeby
            seksualne faceta, a kobieta ma (mówiąc wulgarnie) "dawać"?

            Bo widzę, ze takie jest Wasze nastawienie. Jak zona nie chce się kochac na
            kazde gwizdnięcie - znaczy: dziwna jakaś.

            Macie jakieś przedpotopowe podejście do związku, naprawdę. I te komentarze"
            Zostaw go, bo się biedaczek męczy z Tobą". Pokazałyście klase, nie ma co.

            Jak Masza będzie miała dziecko i będzie niewyspana i obolała, to tez powiecie,
            ze ma się kochac zmęzem, bo ją zostawi, prawda?
            • viinga Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 12:13
              Masz całkowitą racje. Większośc dziewczyn chyba sądzi, że kobieta ma "dawać"
              facetowi na każde zawołanie.
              Tyle lat walk o uprawnienia, a tu tak gadka.
              • miss.hyde Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 19:47
                Tyle lat walk o równouprawnienie, a kobietom seks kojarzy się z 'dawaniem'
                facetowi.
                • triss_merigold6 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:45
                  Biedne laski... nie wiedzą co tracą. D
                  Jeśli facet jest fatalny w łóżku to wystarczy go zostawić i poszukać takiego co
                  się sprawdza. I odwrotnie.
                • viinga Re: mężatka z problemem... 20.01.06, 11:17
                  No niestety takie podejście do seksu kojarzy mi się z dawaniem.
                  Kobitka nie chce ale musi, bo chłpu sie nalezy jak psu buda.
    • viinga Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 12:08
      Dziwią mnie posty niektórych dziewczyn. Gdyby napisała ze facet ma za mały
      temperament to pewnie napisałybyscie, ze to nie maszyna do seksu, a tym czasem
      mąż tak traktuje ją - jak kogoś na kim wreszcie po slubie mozna sobie pouzywać
      Nie wiem czy wy jesteście na kazde zawołanie faceta gdy kiwnie palcem? Dlaczego
      ma być problem z nią, wydaje mi się że żądanie seksu o każdej porze dnia i
      każdym momencie jest nienormalne.
    • mateusiowa Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 16:18
      Małżeństwo to przede wszystkim kompromisy. Jak widac we wszystkim :)
      Więc znajdźcie jakis złoty srodek, może Ty się czasem dasz namówić na coś
      więcej, a on czasami zacisnie zęby (albo zamknie się w łazience z świerszczykiem ;)


      wydaje mi się że troche się pospieszyłaś/pospieszyliście z tym małżeństwem. W
      końcu przed ślubem czestotliwość Ci odpowiadała, trzeba się było tego trzymać.
      poza tym wypowiedzi typu:

      chyba się
      > wyprowadzę !!!
      tylko dlatego że mąż za często ma ochote na seks, nie świadczą o Twojej
      dojrzałości.

      Staraliśmy się nie
      > robić tego za często, żeby nie odbierać sobie poślubnej radości.

      nie
      > rozumiem, co się z nim teraz dzieje?!

      jak to co???? RADUJE SIĘ !!! raduje się ile może poslubna radością z
      "przytulanek" :)

      Ech, Zdecydownie nie dorosliście jeszcze do małżeństwa
    • julcita4 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 16:56
      Z Toba jest wszystko ok i z nim najprawdopodobniej tez.Problem polega na tym ze
      kobieta boi sie wyrazic swojez danie na ten temat bo obawia sie ze mezczyzna
      uzna ja za niekomletna-to nie powinno miec miejsca-jestescie rozni pod tym
      wzgledem-nie ulega to watpliwosci i moze byc ciezko wypracowac ten kompromis
      ale skoro sie kochacie to niewatpliwie warto.Nie patrz na niego jak na potwora
      ani na siebie jako na oziebla-po prostu pojmujecie sprawy inaczej .Pamietaj ze
      dopoki mu o tym nie powiesz dla niego problem nie bedzie istnial.Tylko tyle
      moge powiedziec bo nie jestem Toba i nie wiem do konca jak sie czujesz ani jak
      sie czuje kobieta w takiej syuacji generalnie...mimo wszystko zycze powodzenia
      w wypracowaniu doskonalego seksu-przytulania;pozdro!
    • wodnik55 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 18:08
      chyba nie powinnaś wychodzić za mąż i to cały problem
      • shilla01 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 19:34
        Nie będe odpowiadała każdej osobie indywidualnie tylko napisze raz. Po
        pierwsze : tak moim zdaniem problem tkwi w Niej dlatego, że nie potrafi nawet
        nazwać seksu po imieniu. Jak już pisałam nie jest to określenie potoczne czy
        wulgarne. A skoro nie potrafi nawet wykrztusić z siebie takiego słowa tzn , że
        nie dojrzała do współzycia. A skoro nie dojrzała do współrzycia to nic
        dziwnego, że seks częsciej niż raz w tygodniu jest dal niej dziwny , gorszący
        itp. Nie oceniam jej , tylko radzę zgłosić się do seksuologa. Nie rozumiem, jak
        możecie twierdzić, że kobieta która uprawia SEKS z MĘZEM to " gumowa lala z
        dziurką " ?????????? Żyjemy w takich czasach - na szczęscie , ze seks nie jest
        już tematem tabu, a uprawianie go nie jest dozwolone tylko pannom z burdeli :)
        Rozumiem , że może nie mieć ochoty 5 razy dziennie, ale nie sadze też , zeby
        jej mąż był chory !! I to napisałam. Tak jest , że apetyt rośnie w miare
        jedzenia .. a im mniej pożywienia tym jesteś bardziej głodny , czyż nie tak ??
        dlatego zachowanie męza jest zrozumiałe. I niesety nic nie da rozmowa na ten
        temat, choć oczywiście jestem zwolenniczką rozmów, niestety w tym przy[padku
        załagodzenie konfliktu możliwe jest tylko poprzez zmiane jej nastawienia. A
        ponieważ jak sądze nie jest to mozliwe , bo o zmuszaniu się do współżycia
        oczywiscie nie ma mowy. Dlatego tego problemu nie da sie rozwiazać. dlaczego
        nie da?? Bo czy sądzicie , że facet może zdusić w sobie pożadanie ?? Pożadanie
        do własnej żony ?? Może zacisnąć zęby raz , może dwa, ale nie przez resztre
        zycia, bo albo będzie to robil sam ze sobą ( co niestety też bardzo autorkę
        tematu gorszy ) albo będzie ją zdradzał. Dlatego jeśli nie zmieni swojego
        nastawienia ( może jak dojrzeje , dorośnie .. ) to małżenstwo nie ma szans.
        • merken Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 22:05
          shilla01 napisała:

          Uprawiac to można ziemie a w małzenstwie mozna kogos kochac i pożądać.W tym
          konkretnym przypadku mąż idzie jednak na ilosc zaliczonych stosunków gdyz chce
          to robic o kazdej porze nie patrzac na partnera czy jest rownie gotowy.

          Bo czy sądzicie , że facet może zdusić w sobie pożadanie ?? Pożadanie
          > do własnej żony ?? Może zacisnąć zęby raz , może dwa, ale nie przez resztre
          > zycia, bo albo będzie to robil sam ze sobą ( co niestety też bardzo autorkę
          > tematu gorszy ) albo będzie ją zdradzał.

          To jego pożądanie jest dosc dziwne skoro zona spi a on nad nia siedzi z wyjetym
          penisem .Nie łatwiej by ja rozbudzic i wspolnie to robic.Cos mi tu nie pasuje.
          Jesli ozenił sie tylko dlatego aby miec przy sobie i na zawołanie kobiete to
          mysle ze taki zwiazek faktycznie nie ma szans.Kobieta tez człowiek i trzeba ja
          zrozumiec ze nie zawsze i nie o kazdej porze musi chciec to robic bo pan i
          władca ma ochote sie opróznic.
          • shilla01 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 22:45
            a po co miał budzic?? żeby uslyszec " glowa mnie boli ? " poczytał uważnie jej
            posty... zrozumiesz
            • canina Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 23:39

              Takie zachowania czasem pokazuja w997 kiedy to zamordował gwałciciel i jeszcze
              sie podniecał przy zwłokach.


              > a po co miał budzic?? żeby uslyszec " glowa mnie boli

              A co nie ma prawa ja bolec głowa.Jak jego bedzie bolec to napewno nie bedzie ja
              namawiał do seksu wrecz przeciwnie wszyscy beda dookoła wiedziec jak bardzo
              cierpi i nikt mu nie wspólczuje.Od żony bedzie oczekiwał wspólczucia.
              • shilla01 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 23:43
                tak , ale nie wiem czy zauważyłaś , że ona używa takiej wymówki, żeby sie z nim
                nie kochać, a nie bo ją faktycznie gowa boli.
                A z tym gwałcicielem to po prostu przegiecie.
              • canina Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 23:51
                No wybacz ale nie wyobrażam sobie siebie ze budze sie i nademna siedzi mąż i
                widze taki widok.Czy chcesz mi wmówic ze to zachowanie jest normalne.Czy tak
                moze zachowywac sie osoba z ktora chce spedzic życie.Może ja jestem nienormalna?
                skoro nie potrafie czegos takiego pojąć.
                • shilla01 Re: mężatka z problemem... 18.01.06, 23:53
                  tak , sadze , że jest to naturalna reakcja mężczyzny, który ma żonę z którą nie
                  może sie kochać.
                  • canina Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 00:00
                    Widocznie masz wiedze w tym temacie.Ja nie znam takich problemów ponieważ uważam
                    ze dwoje kochajacych sie partnerow oczywiscie ludzi na poziomie ktorzy potrafia
                    ze soba rozmawiac nigdy nie dopuszcza do takich zachowań.
                    Myśle ze taki męzczyzna jak owy partner autorki moze rowniez nad gazeta ze
                    zdjęciami porno załatwiac te sprawy.To sie ma nijak do seksu z miłosci do kobiety.
                  • viinga Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 09:37
                    Chyba nieuwaznie czytałas posty autorki wątku, wiec Ci zacytuję:
                    powiem wam tak: żo
                    " Co do seksu oralnego, to nie pisałam o tym ani słowa, więc skąd te
                    wnioski? Kochamy się w różny sposób. Taki również." Ponieważ piszecie, że
                    widzicie problem, tylko, że to ja go mam, to napiszę
                    prosto, żebyście już nie miały problemów ze zrozumieniem tego jakże zawiłego
                    tematu: lubię się kochać z mężem, kochać, nie "uprawiać seks" - to określenie
                    mi się nie podoba, tak jak wam "przytulanie", choć zauważyłam, że na innych
                    forach jakoś dziewczynom nie przeszkadza. Kochamy się często. W pewnym momencie
                    to stało się dla mnie uciążliwe. Jestem zmęczona po pracy, chciałabym żeby
                    nasze łóżkowe chwile były zrelaksowane i nastrojowe, a nie byle jak, byle
                    więcej. Może wam się to podoba. Mąż chciał jak najwięcej. Ja nie.

                    Nie widze tu żadnego problemu z dziewczyną- słowo 'przytulanko" na wielu forach
                    jest wręcz nagminnie uzywane.
                    A wy odrazu wyciagnęłyście wnioski że to prawie zakonnia
                  • szczurza_mama Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 14:43
                    shilla, bardzo ci współczuję jeśli uważasz, że normalne jest by mążklęczał z
                    wyciagniętą kuśką nad twarzą śpiącej żony i spuszczał jej się na twarz. Dla
                    mnie normalniejsze by było jakby sie zaspokojał obok niej w łóżku, albo wyszedl
                    do łazienki z pisemkiem, a nie, że by jej chlapał na twarz! I moim zdaniem
                    dziewczyna ma rzeczywiscie problem, wynikający głównie z różnego postrzegania
                    seksu przez nią i jej męża. Co jak co, ale jakbym spała i obudziłabym sie
                    widząc nad swoją twarzą penisa i zaraz potem dostałabym czyms w oko to
                    poczułabym sie maksymalnie zniesmaczona. Na przykład tym, że nie bardzo mój
                    meżczyzna wziąłby pod uwagę to czy ja sobie tego życzę i czy mi sie to podoba.
                    A co by było gdyby sie nie obudziła? Zostawił by jej to na twarzy zeby sobie
                    wyschlo, albo żeby to wtarla w poduszke? A może by dobrodusznie wytarł jej
                    buzię chusteczka, a potem przymył tonikiem i nakremował? Normalnie żenujaca
                    sytuacja.

                    Opanujcie się troche i czytajcie lepiej posty innych osób, bo naprawde
                    zagalopowałyście sie nieziemsko... nie ma jak wsparcie :/
    • limeflower Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 12:40
      masza_mala, spokojnie...
      moze odkryjesz w sobie wieksze potrzeby seksualne? pogadaj o tym z mezem i
      wymyslcie cos, co Tobie by sie podobalo

      lepiej byloby, zeby zamiast sam z soba soba w nocy, to z Toba zaspokojal swoje
      pragnienie

      moj ukochany tez czasami w nocy nie moze powstrzymac swoich popedow, tyle ze
      zamiast z soba, to ze mna probuje je zaspokoic :) i bardzo mile mam wspomnienia
      z tych chwil
      faluje gdzies na granicy swiadomosci i snu, czujac jego w sobie
      a gdy wybudza mnie, przytulajac sie mocniej i mocniej do mnie, a ja jestem
      zmeczona i nie mam ochoty, no to daje mu do zrozumienia, ze nic z tego i
      prosze, by pozwolil mi spac
    • mgmarta Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 13:47
      Witaj Masza Mała.Jesteś młodą, normalną i zdrową dziewczyną.Myślę ,że kochasz
      swojego męża i dogadacie się w tych sprawach.Ja jestem starsza od Ciebie , mam
      28 lat ale myślę podobnie jak Ty.Nie daj się zwariować tym wyuzdanym
      dziewczynom.
    • miss.hyde Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 15:32
      Dziecko, ty powinnaś lalkami sie bawić a nie zajmowac się takimi plugastwami
      jak, hmmm... no jakby to powiedzieć.. "te rzeczy" (rumieniec).:)))

      Ale uśmialam się strasznie. :)))
      • shilla01 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 15:43
        wiecie co, szkoda tu tracić czas. Grzecznie poradziłam, żeby poszła do
        seksuolaga. Skoro nie chce pomocy, to niech nie pisze. Prędzej czy później
        biedactwo przyzna mi racje. Nie macie pojęcia jak widzę jak zbudowany juest
        mózg mężczyzny, ale ja już wam tego nie wytłumacze. Próbowałam, ale macie
        zamkniete unysły, doszukujecie sie w mooich wypowiedziach jakiegoś wyuzdania??
        Sorry seks z męzem to perwersja ??
        A... nie wiem kto pisał, ale odpowiem, lepiej , że robił to patrzac na nią niz
        na jakas babkę w pisemku. Bo mnie zgorszyło by jakby robił to z gazeta, czy
        przy filnie porno. Ale on tego nie robi w ten sposób. To jej widok go podnieca,
        to powinna sie z tego cieszyc. Bo płakać bedzie jak w koncu pójdzie do innej
        Zegnam
        • szczurza_mama Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 16:06
          Shilla01, ty nadal nie widzisz tego, że dziewczyna napisała, że uprawia z meżem
          seks cześto i na różne sposoby, a po prostu on juz o niczym wiecej nie myśli
          tylko o seksie? I że ona chciałabym po prostu z nim pobyć czasami, albo zeby
          spedzili czas romantycznie razem... Ja bym sie owszem bardzo cieszyła jakbym
          podniecała mojego meżczyznę tak bardzo, ale chciałbym go też podnicać
          intelektualnie, żeby nie traktowal mnie tylko jak jakiegoś swojego ruchadełka,
          ale też jako partnera. i chyba w tym leży problem. Internet jest wspanily po
          prostu, bo można sobie wiele rzeczy dopisać, pewne rzeczy ominąć lub źle
          zrozumieć. Dlatego trzeba mieć dystans do tego co piszą inni i nie brac
          wszytskiego aż tak na poważnie. Moim zdaniem po prostu troche żeście sobie
          nadinterpretowały to co napisała autorka wątku. Jeden zły wyraz, nie tak
          sformułowane zdanie i już dostała ciegi. I potem cokolwiek by nie pisala i nie
          tlumaczyła jest przez was omijane a wy ciagle swoje. Naprawde przykro na to
          patrzeć. Kobiety powinny sie wspierać wzajemnie i rozmawiać a nie rzucac od
          razu cegłą w łeb.

          Bardzo bardzo przekre. :(
        • canina Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 16:06
          Dobrze by było zeby twoj mozg zaczał tak pracowac zeby był w stanie zrozumiec ze
          kobiety nie nalezy traktowac instrumentalnie.Wyjąć,zrobic co należy i do
          następnego razu.Twoja interpretacja takich zachowan jest żałosna
          Nie wiem czemu nie chcesz zrozumiec ze proba zadowolenia sie nad spiaca żona
          niczym sie nie rożni od takiego zachowania z gazetką.Smiem przypuszczac ze taki
          facet moze sie zaspokoic nad kazda spiaca kobieta ,niekoniecznie żona i
          niekoniecznie musi coś do niej czuć.Cieszę sie że nas pożegnałas.
        • ollie1 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 16:20
          Przyznam, że nieźle zaskoczyły mnie odpowiedzi na tym wątku.
          A szczególnie próby wmówienia 19 letniej dziewczynie, że to JEJ problem! Przecież to jest chore!
          Jeśli ona pisze, że jest po liceum i mężatką od roku to ma jakieś 20 lat. Czy wy wszystkie w wieku 20 lat też byłyście już tak rozbudzone, że miałyście ochotę na seks non stop? Czy facet, któremu chodzi tylko o ilość a nie jakość też by was doprowadzał do ekstazy?
          Oczywiście, że jest problem. Oczywiście, że mają różne potrzeby. Ale to nie jest JEJ wina. Jeśli partnerzy w związku mają różne temperamenty to można szukać jakiegoś kompromisu. Ale nie można twierdzić, że to jedno z nich ma problem, że to jedno z nich ma się dostosować do drugiego. OBOJE powinni się dostosować i wypracować jakiś kompromis.
          Ale jeśli facet będzie ją co wieczór zmuszał do seksu do doprowadzi do tego (o ile już nie doprowadził) że dziewczyna się kompletnie zablokuje i zniechęci.

          Dlaczego ona musi brać pod uwagę jego potrzeby (dawać kiedy on zechce) a on nie bierze pod uwagę jej potrzeb (czułości, intymności)?
          Pojąć nie mogę, że to właśnie kobiety dają takie porady i prezentują takie podejście. Wydawałoby się, że to właśnie kobiety najlepiej rozumieją jak ważne we współżyciu jest odpowiednia atmosfera, czułość partnera, gra wstępna.
          Ale jak widać z niektórych porad to najważniejsze w małżeństwie jest to, żeby pan mąż był zaspokojony.

          • canina Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 16:28
            ollie1 napisała:

            No nareszcie znalazła sie osoba ktora rozumie ten problem.


            Czy w
            > y wszystkie w wieku 20 lat też byłyście już tak rozbudzone,

            Jak sie zaczyna współzyc w 16 rku swojego życia to moze i tak byc
            • shilla01 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 17:32
              po pierwsze : proszę o odczepienie sie ode mnie , bo nie tylko ja negatywnie
              wypowiedzialam sie na ten temat
              po derugie: nie odbiegajcie od tematu : dziewczyna prosiła o pomoc , a Wy
              skupiacie sie na mojej osobie.
              po trzecie : jak mozecie sadzic , ze on ją do tego zmusza??? co gwałci ja ??
              Nie !! Odpowiedzialam , ze facet jest normalny, bo jest !!! I sprawa mnie nie
              dziwi. dziwi mnie natomiast fakt, że to Wy robicie z facetów jakies zboczone
              bestie. I to forum dal mężatek ?? TO co wy myslicie o swoich męzach ?? na
              szczęscie ja zyję w super szczęsliwym zwiazku, idealnie dopasowanym
              temperamentem i tego wam wszystkim życzę . A ponieważ znam sie na psychologii,
              wiem, że tego problemu nie da sie rozwiazac tak po prostu. Nie moja wina, że w
              tym co pisze widzicie tylko przyzwolenie na zmuszanie kobiety do seksu, bo to
              niestety jest potwierdzeniem , że o psychologii nie macie pojecia. Jak
              dziewczyna chce zebuy cos sie zmienilo musi isc do seksuologa. I to wszystko.
              • apple19 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 18:10
                A ponieważ znam sie na psychologii


                Nie trzeba sie znac na psychologii zeby rozumiec ten problem.
                Widocznie az takiej wiedzy nie posiadasz skoro uwazasz ze porada jest potrzebna
                tylko tej młodej dziewczynnie.Natomiast partner jej macho stanął na wysokosci
                zadania wie co chce od życia i tylko jemu należy sie wspólczucie bo żona nie
                spełnia warunków kochanki.A moze to on w dziwny sposób wyraża pożądanie tej
                kobiety.Być moze ze to dziewcze ma mniejszy temperament i rozmowa ze soba
                rozwiązaliby ten problem.Czy seksuolog załatwi sprawe.
              • ollie1 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 18:31
                shilla01 napisała:

                > po pierwsze : proszę o odczepienie sie ode mnie , bo nie tylko ja negatywnie
                > wypowiedzialam sie na ten temat

                Nie odnosiłam się tylko i wyłącznie do ciebie, ale akurat ty dosłownie napisałaś, że to jest TYLKO JEJ problem.


                > po derugie: nie odbiegajcie od tematu : dziewczyna prosiła o pomoc , a Wy
                > skupiacie sie na mojej osobie.

                Nie na twojej osobie, ale na tym co napisałaś.


                > po trzecie : jak mozecie sadzic , ze on ją do tego zmusza??? co gwałci ja ??
                > Nie !!

                Wiesz, to zależy od definicji. Jeśli non stop o tym mówi, jeśli nalega na seks to w pewnym sensie ją do tego zmusza. Nie fizycznie oczywiście ale wywiera presję na dziewczynę aby na seks się godziła.
                A siadanie na śpiącej żonie okrakiem i spuszczanie się na nią to też pewnie nie gwałt. Ale nie jest to coś, na co ona wyraziła zgodę. A to już jest dla mnie ewidetny dowód na brak poszanowania woli partnerki.


                >Odpowiedzialam , ze facet jest normalny, bo jest !!! I sprawa mnie nie
                > dziwi. dziwi mnie natomiast fakt, że to Wy robicie z facetów jakies zboczone
                > bestie.

                Więc twoim zdaniem facet, który chce seksu non stop jest normalny a kobieta, która chce przytulenia, czułości czy spędzić wieczór w inny sposób normalna nie jest? Skąd masz taki monopol na normę?

                Są małżeństwa, które współżyją raz na dwa miesiące i są z tym szczęśliwe.
                Są małżeństwa, które współżyją codziennie i też są szczęśliwe.
                Pod jednym warunkiem: że częstotliwość współżycia odpowiada OBOJGU partnerów.
                I skoro tak świetnie znasz się na psychologii to powinnaś wiedzieć, że w seksie normalne jest wszystko to co akceptują OBOJE i wszystko to, co OBOJGU sprawia przyjemność.
                Ale niedopuszczalne jest zmuszanie partnera do zachowań, których on/ona nie chce. Niedopuszczalne, szczególnie z punktu widzenia psychologii, jest wzbudzanie w partnerze poczucia winy, wmawiania mu/jej, że ma problem tylko dlatego, że nie chce czy nie może zaspokoić nas w sposób taki jak my tego chcemy.
                Związek, małżeństwo, to rozmowa, kompromis, wychodzenie na przeciw swoim potrzebom, pragnieniom.
                Bardzo łatwo jest najechać na dziewczynę, bo napisała przytulanko zamiast seks. Bardzo łatwo jej powiedzieć, że widziały gały co brały, że powinna wcześniej wypróbować seksu z mężem.
                Bardzo łatwo jest współczuć biednemu facetowi, bo żona go nie zaspokaja.
                Tylko co z tego? Czy to rozwiąże ich problem? Nie.
                Bo to jest ICH problem. Nie jej, nie jego, tylko ich obojga.
                Naprawdę zdumiewa mnie, że tego nie widzicie.



                > na szczęscie ja zyję w super szczęsliwym zwiazku, idealnie dopasowanym
                > temperamentem i tego wam wszystkim życzę .

                Może dlatego tak łatwo przychodzi ci takie kategoryczne obwinianie tej dziewczyny.
                Nie każdy związek jest taki super szczęśliwu i idealnie dopasowany. Czasem wiążą się ze sobą również ludzie o różnych upodobaniach i wtedy istotne jest wypracowanie kompromisu.
                Różni ludzie mają różne temperamenty. Jedni potrzebują seksu kilka razy dziennie, innym wystarcza raz na tydzień. Ale to nie oznacza, że jedni są normalni a ci drudzy nie.
                Nawet te same osoby w różnych etapach swojego życia mają różne zapotrzebowanie na seks.
                Wiadomo, że młoda, niedoświadczona dziewczyna odczuwa seks zupełnie inaczej niż trzydziestolatka, która już miała kilku partnerów. Wiadomo, że młody chłopak kocha się inaczej niż doświadczony, dojrzały mężczyzna.
                Wiadomo, że na stresy i nerwy jedni reagują wzmożoną potrzebą seksu a inni wręcz przeciwnie- impotencją.
                Wiadomo też, że jeśli partner wywiera na nas presję w jakiejś kwestii a jednocześnie nie potrafi uszanować naszych potrzeb to prowadzi to do różnych blokad i utraty zaufania.
                To podstawowe fakty psychologiczne/seksuologiczne.

                I skoro tak znasz się na psychologii to zastanów się jaką szkodę wyrządzasz dziewczynie wmawiając jej, że to wszystko jej wina.
                • shilla01 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 18:49
                  ja nie pisze ze ma isc do seksuologa bo on ją zaczaruje i bedzie jej sie
                  czesciej chciało, tylko po to aby wyleczyć ją z przekonania , że seks jest
                  czymś złym. Bo tak ta dziewczyna pisze. A dwa : gdzie napisała , że siada na
                  niej okrakiem ?? Bo ja tego nie znalazłam. Widac kontaktujecie poza forum, a ja
                  odpowiadam na to co przeczytałam tu. A wiec.. skoro nie piszesz do mnie nie
                  cytuj mnnie bo sobie tego nie zycż. Oczywiscie kompromis jest konieczny , ale w
                  tym przypadku nie ma o tym mowy, dlatego, że nigsdy ie bedzie dobrze, dopóki
                  ona bedzie "takie zabawy" uważala za chore. Nie dlatego, że ,musi
                  chcieć "innych " rzeczy, tylko dlatego , że ON tego chce. A to oznacza, że sie
                  baaaardzo od siebie różnią. A jeśli do tego stopnia sie różnią , nie wypracują
                  kompromisu. Jedynie w chwili kiedy dziewczyna zrozumie, że pewne rzeczy nie
                  dzieją się tylko w filmach porno ( tak napisala ) Nie mówie, że ma tak robić.
                  Ona powinna najpierw to zrozumieć. Wtedy może różnica między nimi sie
                  zmniejszy. Bo on już raczej na bardziej konserwatywnego się nie zmieni. A
                  zresztą nie chce mi się już wam tłumaczyć. Skoro nie rozumiecie, nie mój
                  problem. Chciałam omóc, w żadnym miejscu sie z niej nie wyśmiewałam. Myślałam,
                  że chce zrobić coś z tym, ale widze , że ona chce sie po prostu nad sobą
                  użalać. A takim ludziom nie można pomóc
                  • ollie1 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:01
                    shilla01 napisała:

                    > ja nie pisze ze ma isc do seksuologa bo on ją zaczaruje i bedzie jej sie
                    > czesciej chciało, tylko po to aby wyleczyć ją z przekonania , że seks jest
                    > czymś złym. Bo tak ta dziewczyna pisze.

                    Nie wiem skąd wnioskujesz, że dziewczyna uważa seks za coś złego. To dosyć swobodna nadinterpretacja. Tylko dlatego, że używa słowa "przytulanko" i dlatego, że napisała, że SŁOWA "seks" nie lubi? Nie napisała, że seks jest jej zdaniem zły. Napisała, że nie lubi tego słowa.
                    Ale nawet jeśli zakładając, że jest nieśmiała, ma jakieś zachamowania czy się wstydzi to tym bardziej nie rozumiem takich ataków. To jej napewno nie ośmieli. Ośmielić ją może najbardziej wyrozumiałość i wrażliwość męża.

                    A dwa : gdzie napisała , że siada na
                    > niej okrakiem ?? Bo ja tego nie znalazłam. Widac kontaktujecie poza forum, a ja odpowiadam na to co przeczytałam tu.

                    Wyraźnie napisała to w pierwszym poście. Że obudziła się a on "siedział nad nią".
                    Rzeczywiście, nie wiemy czy siedział nad nią bokiem czy okrakiem. Ale nie wydaje mi się to aż tak istotne. Istotne jest to, że spuścił się na nią gdy ona spała i dla niej było to dosyć ohydne doświadczenie.

                    A wiec.. skoro nie piszesz do mnie nie
                    > cytuj mnnie bo sobie tego nie zycż.

                    Napisałam, że nie piszę tylko i wyłącznie do ciebie. Ale tylko ty kontynuujesz dyskusję, nikt więcej się nie odezwał.
                    Poza tym póki co to nie ma jeszcze na forum zakazu cytowania cudzych wypowiedzi i odnoszenia się do nich. Jeśli bierzesz udział w otwartej dyskusji na publicznym forum to należy liczyć się z tym, że ktoś może ci odpowiedzieć, że ktoś może się odnieść do tego co napisałaś, lub że ktoś może zacytować to co napisałaś.
                    A cytuję z tej prostej przyczyny aby nic nie przekręcić.
                    Jeśli sobie tego nie życzysz to może zmień forum na zamknięte albo po prostu dołącz do swoich postów klauzulę, że nie życzysz sobie aby ktoś wyrażał zdanie odmienne od twojego.


                    > A to oznacza, że sie baaaardzo od siebie różnią. A jeśli do tego stopnia sie różnią , nie wypracują kompromisu.

                    Cóż, znów zadziwia mnie skąd masz taką pewność co im wyjdzie a co nie. Skąd masz taką pewność, że nie wypracują żadnego kompromisu? Gdzie jest powiedziane, że tylko ludzie, którzy się od siebie nie różnią mogą tworzyć szczęśliwe i harmonijne związki?


                    > A zresztą nie chce mi się już wam tłumaczyć. Skoro nie rozumiecie, nie mój
                    > problem. Chciałam omóc, w żadnym miejscu sie z niej nie wyśmiewałam. Myślałam,
                    > że chce zrobić coś z tym, ale widze , że ona chce sie po prostu nad sobą
                    > użalać. A takim ludziom nie można pomóc

                    Naprawdę, nie musisz nic nam tak strasznie tłumaczyć. Nie pochlebiaj sobie, że tylko ty jedyna wszystko tak doskonale rozumiesz. Masz swój punkt widzenia a inni ludzie mają swój. Ale nie masz monopolu na jedyną słuszną rację.

                    I dziwna to, jak twierdzisz, pomoc kiedy nie okazujesz żadnego zrozumienia dla jej problemu a tylko atakujesz dziewczynę wytykając jej, że to jej wina, tylko jej wina i tylko ona ma problem.

                    Każda z nas miała te 19-20 lat i założę się, że nie każda była w tedy demonem seksu. Założę się, że spora część z kobiet tutaj też miała w swym życiu do czynienia z mężczyznami, którzy nie byli aż tak doskonałymi kochankami.
                    I założę się, że gdyby mąż autorki wątku trochę więcej uwagi poświęcił jej przyjemności a nie tylko swojemu zaspokojeniu to szybko nabrałaby ona ochoty na seks.
          • miss.hyde Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 19:52
            > A szczególnie próby wmówienia 19 letniej dziewczynie, że to JEJ problem!
            Przecież to jest chore!
            > Jeśli ona pisze, że jest po liceum i mężatką od roku to ma jakieś 20 lat. Czy
            wy wszystkie w wieku 20 lat też byłyście już tak rozbudzone, że miałyście ochotę
            > na seks non stop?

            No przepraszam bardzo, ale jeśli 20 latka jest za młoda na seks i na to żeby
            nazywać tą sferę życia po imieniu - a nie jak 10 latka która dopiero odkrywa,
            że to nie bocian przynosi dzieci - to na poważny związek pod nazwą małżeństwo
            tym bardziej jest za młoda.
            No i odróżnijcie problem w stylu 'on chce ciągle a ja nie' od
            problemu 'dziewczyne po ślubie peszy samo słowo seks".
            • ollie1 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:17
              miss.hyde napisała:

              > > A szczególnie próby wmówienia 19 letniej dziewczynie, że to JEJ problem!
              > Przecież to jest chore!
              > > Jeśli ona pisze, że jest po liceum i mężatką od roku to ma jakieś 20 lat.
              > Czy
              > wy wszystkie w wieku 20 lat też byłyście już tak rozbudzone, że miałyście ochot
              > ę
              > > na seks non stop?
              >
              > No przepraszam bardzo, ale jeśli 20 latka jest za młoda na seks i na to żeby
              > nazywać tą sferę życia po imieniu - a nie jak 10 latka która dopiero odkrywa,
              > że to nie bocian przynosi dzieci - to na poważny związek pod nazwą małżeństwo
              > tym bardziej jest za młoda.
              > No i odróżnijcie problem w stylu 'on chce ciągle a ja nie' od
              > problemu 'dziewczyne po ślubie peszy samo słowo seks".


              Nie napisałam, że dziewczyna jest za młoda na seks. Napisałam, że w tym wieku nie każda kobieta jest w pełni seksualnie rozbudzona. Szczególnie gdy dopiero zaczyna współżycie, gdy nie miała innych partnerów i może sama nie bardzo jeszcze wie co sprawia jej przyjemność.

              Chodzi mi o to, że nie za bardzo rozumiem dlaczego tak się przyczepiłyście do tego, że ona nie używa słowa seks. Ja na przykład nie lubię słowa "członek" No i co z tego? Proponuję wejść na forum dla przyszłych mam. Tam jest cała dziwaczna nowomowa, gdzie nie ma seksu tylko przytulanko, gdzie nie ma dziecka tylko jest fasolka. Dla mnie też jest to nieco infantylne.
              Ale przecież nie w tym rzecz. Przecież nie ma sensu sprowadzanie tego wątku do słownictwa autorki.
              Wyraźnie napisała, że jest młoda, być może niedoświadczona w tych sprawach. Czy po ślubie to już nie można się wstydzić i mieć jakiś kompleksów?
              Znajdzie się niejedna kobieta z długim małżeńskim stażem, która wstydzi się zapalić światła podczas seksu z mężem. Czy jej też powiecie, że nie dojrzała do
              małżeństwa?

              Moim zdaniem problemem wątku nie jest słownictwo autorki ale właśnie to, że jej mąż chce więcej niż ona. A problem ten jest niestety bardzo powszechny. I bardzo powszechnie też stwierdza się, że to kobieta jest oziębła, niedojrzała i co tam jeszcze. A często jest tak, że kobieta nie chce, bo seks jest po prostu kiepski.
              • miss.hyde Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:36
                Wiesz, ale to w jaki sposób ktoś mówi o seksie może nam powiedzieć dużo o jego
                podejściu do tego tematu. To, że nie używa tego slowa to raz. Ale w początkowym
                wątku jest tak speszona tym tematem, że aż byłam w szoku.
                Jeśli jest tak, że jej partner ma dużo wyższe potrzeby seksualne niż ona to
                problem może być również w tym, że nie potrafią o tym rozmawiać. Podejrzewam,
                że dlatego, że ona się tego wstydzi.

                > Znajdzie się niejedna kobieta z długim małżeńskim stażem, która wstydzi się
                zap
                > alić światła podczas seksu z mężem. Czy jej też powiecie, że nie dojrzała do
                > małżeństwa?

                Na pewno ma problem z którym powinna coś zrobić.
                • canina Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:51
                  Na forum "Kobieta"był założony wątek pt.Ile facetow zaliczyłyście.
                  W odpowiedzi pisze jedna dziewczyna ze ma 19 lat i do tej pory spała z 9-ma i
                  uważa ze na 20 rocznice urodzin byc może bedzie 10-ty i moze to juz taki na
                  stałe-"szczęśliwiec".Jasne jest ze dla owej panienki te zabawy nigdy nie beda
                  problemem.Mąż bedzie zawsze zadowolony i byc moze nie tylko on.
                  Czy wy miłe panie nie pomyslałyście ze autorka moze byc skromna dziewczyna i
                  narazie nie bardzo umie sie znależć w tym wszystkim,potrzebuje czasu,czułości i
                  bedzie sie uczyc tego życia we dwoje.
                  • triss_merigold6 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:54
                    To po co tak szybko wychodziła za mąż? No sorry ale małżeństwo to nie tylko
                    trzymanie się za rączki i oglądanie zachodów słońca czy karmienie się
                    ciasteczkami... uczyć życia to się przed ślubem mogła.P
                    • canina Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 21:02
                      Mogła ale jesli tego nie robiła to co robił jej narzeczony?Chodził do
                      agencji?Nie próbował z nią zbliżeń.?
                      Nie bardzo to rozumiem.Mógł sie okreslic ze ma potrzeby zeby to nie było dla
                      niej dziwne.
                      • triss_merigold6 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 21:08
                        Z tego co napisała to znali się z liceum i pobrali zaraz po maturze więc to
                        dzieciaki około 20-tki. Chłopak na zbliżenia nie nalegał, pewnie myślał, że po
                        ślubie to dopiero poszaleją - legalnie, po bożemu i w ogóle. D
                        Prawie każdy 20 latek (mężczyzna) ma duże potrzeby a wiele kobiet jest w tym
                        wieku nierozbudzonych, wolą czułość, przytulanie niż konkrety.
                        Co ona z byka spadła? Mogła sobie literaturę chociaż poczytać o męskim i
                        kobiecym postrzeganiu seksu, o temperamentach, fantazjach itd. Wtedy by nie
                        było zaskoczenia..
                    • miss.hyde Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 21:08
                      A ja dodam, że ktoś kto decyduje się na małżenstwo powinien wiedzieć na czym to
                      polega i że nie wygląda jak w serialu. To tak samo jakby ktoś zdecydował się na
                      dziecko i był zdziwiony, że robi ono kupę i trzeba mu zmieniać pieluchy. Zero
                      przygotowania.
                      • canina Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 21:16
                        Macie widocznie wiesze doswiadczenie i dlatego było wam łatwiej.Ona tez sie
                        dotrze.Potrzebuje wiecej czasu i czułosci partnera.
                    • ollie1 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 21:21
                      hmm... nie rozumiem takiego gdybania...

                      Ludzie biorą ślub w najróżniejszym wieku i z najróżniejszych powodów. Jedni z wielkiej romantycznej miłości, inni dla stałego seksu, inni dla pieniędzy, inni dla towarzystwa, inni dla ulg podatkowych, inni bo zaliczyli wpadkę, inni żeby uciec od rodziców... chyba nie nam tu oceniać które powody są słuszne a które nie.

                      A nawet jeśli naszym zdaniem ich ślub to była głupota to jakie to ma teraz znaczenie?
                      Lepiej się czujecie jak jej to napiszecie?

                      Faktem jest, że są w małżeństwie i są ewidentnie niedopasowani.
                      Bez sensu moim zdaniem się na niej teraz za to wyżywać i to krytykować.
                      Dziewczyna napisała, że ma problem i moim zdaniem takie tyrady pod tytułem
                      "...trzeba było to, trzeba było tamto..." zupełnie nic nie wnoszą.
              • triss_merigold6 Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:43
                A skąd ma wiedzieć czy seks jest kiepski (on czy ona) jak nie mieli doświadczeń?

                Ludzie jednak powinni dobierać się pod kątem temperamentów.
                Jak panna chce raz w tygodniu i klasycznie a facet często i z urozmaiceniami to
                ktoś prędzej czy później będzie nieszczęśliwy i zawiedziony.
    • moboj krótkie info 19.01.06, 17:58
      informuję, że wątek obrażający Shilę został usunięty. bluzgów wystarczy już w
      tym temacie.
    • kourouana Re: mężatka z problemem... 19.01.06, 20:44
      Wspolczuje i zazdroszcze;) oczywiscie meza, chcialabym zeby moj tez mial taki
      temperament a wspolczuje, bo chyba sie nie dobraliscie... ale i tak na
      pewno "sie dotrzecie" nie latwo od kogos tak po prostu odejsc
    • kinkygirl Re: mężatka z problemem... 21.01.06, 19:19
      nie moge uwierzyc, ze ktokolwiek sie nabral na te tanią podpuchę ;D
      jacys gimnazjalisci maja niezlą zabawe.
      • ledzeppelin3 Re: mężatka z problemem... 22.01.06, 10:24
        Maszo może po prostu kiedyś w nocy, jak mężuś będzie spał i, jak to przez sen u
        mężusiów bywa, z sisuakiem zrobi mu się...no, wiesz co...- po prostu weź go do
        buzi i odgryź. Potem powiesz, że chciałaś mu zrobić laskę i dostałaś
        szczękościsku albo że Ci szczęka wypadła. Bywały takie wypadki. I nie będzie
        więcej przytulanka. A siusiaka możesz potem włożyć do słoiczka i zalać
        formaliną. Niech stoi na telewizorze ku przestrodze dla mężusia, że nie warto
        czasem mieć za dużo przytulanek.
    • adrianna_hyn Re: mężatka z problemem... 11.02.06, 02:12
      Mysle ze powinnas podsunac mezowi jakas dobra ksiazke na temat malzenstwa bo on
      chyba nie wie do konca czym jest ten krok w zyciu,jezeli wzielas slub koscielny
      to pamietaj ze zawarlas przymierze nie tylko z mezem ale jest z toba takze Bog
      do ktorego zawsze mozesz sie zwrocic o pomoc i na pewno Cie nie zawiedzie!!!!
Pełna wersja