mike2005
25.01.06, 01:15
Do założenia tego tematu zainspirował mnie poniższy wątek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=33637213
Wyjaśnię Wam pokrótce, jak to jest. A więc:
Zauważcie, że niezaobrączkowany kawaler na wydaniu, jeśli chce uchodzić, za
atrakcyjnego, musi się starać (na wielu płaszczyznach, także zarobkowej),
żeby móc panienkę wyhaczyć. I tak, młody człowiek skory jest do wielu
poświęceń, zarzynania się dorabiając na zleceniach, żeby np. móc z dnia na
dzień zaproponować kobiecie wyjazd do ciepłego kraju czy chociażby weekend w
wypasionym pensonacie w kraju.
A jak już facet "zaklepie" swoją wybrankę, często rozleniwia się, raptem
okazuje się, że spokojnie wystarcza mu praca na etacie za nieduże pieniądze.
Skrajny przypadek spoczęcia na laurach stanowi popadnięcie w abnegację.
A potem budzi się taki gamoń z ręką w nocniku, kiedy już jest za późno, bo
żona odeszła...