Spoczywanie na laurach...

25.01.06, 01:15
Do założenia tego tematu zainspirował mnie poniższy wątek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=33637213
Wyjaśnię Wam pokrótce, jak to jest. A więc:
Zauważcie, że niezaobrączkowany kawaler na wydaniu, jeśli chce uchodzić, za
atrakcyjnego, musi się starać (na wielu płaszczyznach, także zarobkowej),
żeby móc panienkę wyhaczyć. I tak, młody człowiek skory jest do wielu
poświęceń, zarzynania się dorabiając na zleceniach, żeby np. móc z dnia na
dzień zaproponować kobiecie wyjazd do ciepłego kraju czy chociażby weekend w
wypasionym pensonacie w kraju.
A jak już facet "zaklepie" swoją wybrankę, często rozleniwia się, raptem
okazuje się, że spokojnie wystarcza mu praca na etacie za nieduże pieniądze.
Skrajny przypadek spoczęcia na laurach stanowi popadnięcie w abnegację.
A potem budzi się taki gamoń z ręką w nocniku, kiedy już jest za późno, bo
żona odeszła...
    • oliwka117 Re: Spoczywanie na laurach... 25.01.06, 07:32
      myślę, że nie zawsze tak jest. często to my kobiety jesteśmy sobie same winne
      trakiej sytuacji. dlaczego? bo nie pozwalamy się facetom wykazać. jak taki facet
      widzi, że żona zarabia dużo, że świetnie sobie radzi, że przejmuje ona ten jego
      obowiązek utrzymania rodziny, to uważa, że nie ma już co robić w tej kwestii.
      znam taki przypadek: facet w domu nic kompletnie nie robił, bo wciąz słyszał nad
      uchem:"to nie tak, to powinieneś inaczej, to ble, ble, ble" i co robi taki
      człowiek? zniechęca się. ja nie mówię żeby kobieta była nieporadną królewną,
      która do trzech nie umie zliczyć, ale trzeba te relacje w domu wywarzyć pod
      każdym względem. a czy kobiety czasami też nie spoczywają na laurach? czy nie
      chodzą po domu w rozciągniętych dresach, rozczochrane, niezadowolone? zupełnie
      nie przypominając siebie na pierwszej randce? czy nie ma w tym trochę prawdy?
      • dunia77 Re: Spoczywanie na laurach... 26.01.06, 21:30
        Co Ty gadasz ?! Facet, dla ktorego zaradnosc zony to przyzwolenie na zbijanie
        bakow do to d***, a nie facet.

    • golinda Re: Spoczywanie na laurach... 25.01.06, 10:39
      trzeba patrzeć co się bierze, mój facet jest ambitny i inteligentny i na pewno
      nic nigdy nie robił na pokaz...
    • annb i w związku z tym co proponujesz? n/t 25.01.06, 11:15

    • annubis74 Re: Spoczywanie na laurach... 26.01.06, 12:13
      Niestety Twój post uderzył w czułą strunę. Jestem z moim mężczyzną od dwóch
      lat, za kilka miesięcy bierzemy ślub. Początek naszego związku to była bajka -
      myślałam że śnię na jawie i wcale nie chodzi o wypasione weekendy czy
      niesamowite prezenty, po prostu mój mężczyzna zaskakiwał mnie drobnymi
      prezentami, kwiatkami bez okazji a czesto, smsami kilka razy dziennie lub
      romantycznymi e-mailami. Od kilku miesięcy niestety już raczej nie. Może i tak
      nie mam powodu narzekać bo jest cudownym kochającym facetem ale od kiedy
      zapadła decyzja o ślubie (na który on bardzo nalegał, a ja trochę się wahałam)
      niestety wiekszość romantycznych akcentów odeszła w przeszłość. Mma wrażenie
      jakbym zostałą zaklepana już raz na zawsze ergo starać się już nie trzeba. Czy
      też tak macie/ miałyście w Waszych związkach
      • horpyna4 Re: Spoczywanie na laurach... 26.01.06, 12:19
        Ja bym z takim nie brała ślubu. Bo co będzie z niego za 5 lat, jeżeli jeszcze
        przed ślubem osiadł na laurach?
    • dotka.sz Re: Spoczywanie na laurach... 26.01.06, 12:21
      Nie każdy ma wysokie ambicję. Mój mąż skończył studia i rozpoczął pracę w
      znanej firmie kosmetycznej, świetnie zarabiał ale co z tego, kiedy w domu był
      gościem.Zmienił pracę, teraz zarabia 1800 + premię i wystarcza mu to co teraz
      robi, nie chce spędzić całego życia w pracy. Ja też nie chcę, zeby mój facet
      zarzynał się w pracy, może teraz nie starcza nam na życie na wysokim poziomie,
      ale mam go przy sobie.
Pełna wersja