annajustyna
01.02.06, 15:13
Sluchajcie, ma wspanialego meza: nigdy mi sie nie uskarzal, chociaz
widywalismy sie z racji osobnego mieszkania najwyzej raz w miesiacu...
Przeprowadzilam sie do niego tydzien temu... Najpierw mialam swoje dni, teraz
lecze zatoki i mam katar jak stad do... I moj biedaczek odezwal sie wczoraj
cichutko, ze niedlugo peknie... Oprocz mojej niedyspozycji zdrowotnej pojawia
sie inny problem: z jednej strony chcialabym jeszcze odczekac z dzieckiem (nie
mam pracy), z drugiej mam prawie 30 lat i czasem tak mi przyykro, ze jeszcze
nigdy w zyciu nawet nie "zaryzykowalam" (czyli teoretycznie mozemy byc oboje
nieplodni, nie wiedzac o tym)... Chcialabym i sie boje... Czy moje leki to w
ogole problem czy po prostu glupotki? A jak u Was?