Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie?

04.02.06, 16:53
Mój mąż pracuje za granicą,czasem mam tego naprawde dość...ciągle
sama,wszystko na mojej głowie,no i ...ten brak tej ukochanej drugiej połówki.A
jeszcze jak sobie pomyślę że zbliżają się walentynki i znowu będę sama...to
smutno mi się robi.Czy wy też tak macie,jak sobie z tym radzicie?




Dysortografik:)
    • alisa222 Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 04.02.06, 17:13
      hej!
      jestem w podobnej sytuacji, tyle, że mój mąż jest kierowcą TIR-a jak masz ochotę
      pogadać to zapraszam na gg 4997316

      Pozdrawiam

      alicja mama Oliwki /ir. 24-08-2003r./ i 26 tc
    • kattty Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 04.02.06, 18:23
      witam w klubie...ja tez w podobnej sytuacji...maz w sierpniu wyjechal do pracy,
      zobaczylam go na swieta w grudniu..a teraz zobacze we wrzesniu:(smutne ale
      prawdziwe:( no ale coz:(
    • 18_lipcowa Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 04.02.06, 18:39
      ja od miesiąca jestem sama i przyznam że mi to służy
      radzę sobie, nie płaczę, czas mi leci, mam co robić
      • wojtow Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 06.02.06, 19:21
        raczej ci to nie służy - ale teraz wszystko jasne
    • langolier_maximus Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 05.02.06, 10:40
      ee..ja bym tak nie chciala.Musze miec mojego na oku ;-) nie, chodzi o to,ze ja
      chyba potrzebuje pomocy psychiatrycznej i boje sie o bliskich jak wariat
      dlatego nie sluza mi dluzsze rozstania.Zupelnie jakby inni byli kalekami i nie
      umieli sobie dac rady beze mnie.dziwne to (i troche mroczne ;->>)
    • styska5 Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 05.02.06, 12:34
      witaj, ja tez jestem w podobnej sytuacji :) moj M jest oficerem marynarki.
      Jakos sobie radze, probuje zajac swoj czas praca, rozwijam zainteresowania,
      koncze rozne kursy, duzo czytam, chodze na fitness, czekam....
      Oczywiscie tesknie, zdarzaja sie dolki i zalamania, ale staram sie nie zajmowac
      sie glownie tym, ze jeszcze ta dluuuuuugo Go nie bedzie, ale mysle co bedziemy
      robic jak wroci :)

      A'propos walentynek, to odkad sie znamy nie spedzalismy ich razm :( ani dnia
      kobiet, ani naszych urodzin, ani rocznic, ani nawet zadnych swiat
      wielkanocnych. Smutne, ale trzeba sie pogodzic.

      Trzymaj sie!
    • czarna2gd Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 05.02.06, 15:41
      Hm... Moj Facet wypłynał w rejs na 6miechów. Nie wiem jak mam sobie z tym
      poradzic, czy chcę takiego życia. Najlepeij nie myśleć, że zostało tyle i tyle
      do Jego powrotu, ale czasami tak sie nie da. Dobrze, ze mam studia = mniej
      czasu na myslówę. o rany jakie to ciężkie jest zycie... Poradźcie coś!!!!
    • ala.b30 Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 06.02.06, 09:37
      Pracowałam, uczyłam się, uprawiałam sporty, czytałam, chodziłam na babskie
      spotkania...Ale to nie wystarcza. Uważam, że nie radziłam sobie z tym zupełnie
      i wychwalam moment, kiedy zmienił pracę.
    • tumoi Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 06.02.06, 17:05
      Mój ukochany abym się nie nudziła podczas jego nieobecności postarał się dla
      mnie na stare lata o dzidziusia. A tak na poważnie, jestem typem samotnika i
      kilkudniowe rozstania znoszę dość dobrze. Gorzej gdy przekraczają tydzień i są
      zbyt częste...
      • 18_lipcowa Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 06.02.06, 17:42
        tumoi napisała:

        > Mój ukochany abym się nie nudziła podczas jego nieobecności postarał się dla
        > mnie na stare lata o dzidziusia.

        ehehe super
    • 1iwona5 Re: Długie rozstania...jak sobie z tym radzicie? 06.02.06, 19:01
      Ja tez niestety jestem w takiej sytuacji.Mąz zawsze pracowal jako kierowca,tak
      wiec w domu byl tylko gosciem, a teraz od roku jest w Anglii. Ja siedze w domu
      z malym dzieckiem i sama czasami zastanawiam sie czy jestem jeszcze "normalna".
      Decyzje o jego wyjezdzie podjelismy wspolnie, zbieramy na wlasne m, ale
      zaczynam miec juz tego dosc, bo po co bylo zakladac rodziny, jak dalej czlowiek
      jest sam. Mam tylko nadzieje, że to sie wkrotce zmieni. I tego samego zycze
      Wam wszystkim. Pozdrawiam.
Pełna wersja