Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść...

05.02.06, 12:18
Zastanawiam się jak sobie radzą kobiety, które chcą odejść od męża, ale nie
bardzo mają dokąd...brak perspektym mieszkaniowych, zawodowych,
finansowych...Na krótką metę pomoże dom małego dziecka, ale kilka miesięcy
minie szybko i co dalej?
    • trawa_cytrynowa Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 05.02.06, 12:56
      Mam koleżanke która bardzo chciałaby odejść od męża, ale nie ma dokąd. Nie
      pracuje ma dwoje dzieci do rodziców nie może wrócić, trwa tak w tym chorym
      związku.
    • 18_lipcowa Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 05.02.06, 15:10
      wystarczy mieć swoją pracę, swoje dochody, zabezpieczyć się i nie ufac do konca
      facetom.
      • kaylii Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 05.02.06, 16:02
        Mieć pracę i to dobrze płatną, (aby utrzymać siebie i dziecko, opłacić wynajęte
        mieszkanie,opiekunkę), to u nas w kraju wcale nie jest takie proste, ba, często
        graniczy z cudem...a jeśli się wcześniej nie pracowało na żadnej konkretnej
        posadzie...
        Wcale się nie dziwię, że kobieta znajdująca się w takim trudnym położeniu musi
        chcąc nie chcąc godzić się na bycie z mężem, z którym już nie chce być!
        • czekolada_orzechowa Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 05.02.06, 17:10
          czyli nie powinno się decydować na dziecko nie znając dobrze wybranka i trzeba
          zapewnić sobie byt zawodowy zanim się urodzi.
          • bukowy11 Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 13.02.06, 06:59
            Ty czekoladka to nieźle musiałaś główkować żeby to wymyślić.
        • 18_lipcowa Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 05.02.06, 21:12

          > Wcale się nie dziwię, że kobieta znajdująca się w takim trudnym położeniu musi
          > chcąc nie chcąc godzić się na bycie z mężem, z którym już nie chce być!


          Gó...o prawda.
          Wygodnictwo, a nie brak wyjścia.
          • kaylii Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 06.02.06, 13:05
            Nie sądzę, aby tak mocne słowa tu pasowały...Czasami nie zawsze jest tak łatwo
            jak ci sie wydaje. Bo przede wszystkim trzeba myśleć o potrzebach dziecka, a nie
            swoich...Człowiek dorosły zniesie wszystko, ale dziecko nie wszystko rozumie i
            nie wszystko jest w stanie znieść. A przecież to ono jest najważniejsze!
            • nchyb Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 07.02.06, 13:53
              > swoich...Człowiek dorosły zniesie wszystko, ale dziecko nie wszystko rozumie i
              > nie wszystko jest w stanie znieść. A przecież to ono jest najważniejsze!

              Kaylii, dziecko jest też bardzo, ale to bardzo ważne, ale nie kosztem matki.
              Matka tego dziecka jest też bardzo wazna. I wbrew pozorom, trwanie przy mężu
              tylko w imię tzw. dobra dziecka temu dziecku najczęściej dobra i szczęścia nie
              daje. Dzieci nie są głupie i widzą co sę dzieje (no chyba, że jeszcze
              niemowlaki włączymy, te wielu rzeczy nie rozumieją, ale czują). A jak widzą, to
              zapamietują i wcale zazwyczaj nie bywają wdzięczne potem poświęcającej się
              matce, że "dla ich dobra" z tatusiem oprawcą zostawiła.

              > Bo przede wszystkim trzeba myśleć o potrzebach dziecka, a nie
              > swoich...
              O swoich trzeba jak najbardziej, bo o Twoich nikt już nie pomyśli, ani mąż, ani
              dziecko. Jeżeli jesteś sama, nikt poza Tobą o nich nie pomyśli. Czasem lepiej
              się przemęczyć w jakimś ośrodku dla matki z dzieckiem niż żyć pod jednym dachem
              z bardzo złym mężem i wyżywicielem...

              No chyba, że mówimy o zwykłym aprysie mamusi, której się dobry, poczciwy mąż
              znudził. Wtedy to już inna para kaloszy...
      • wojtow Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 06.02.06, 19:25
        i wg 18_lipcowej być zgryźliwą jedzą
        • 18_lipcowa Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 06.02.06, 22:32
          wojtow napisała:

          > i wg 18_lipcowej być zgryźliwą jedzą
          >

          też dużo pomaga
    • burza4 Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 05.02.06, 17:35
      Naprawdę nie ma dokąd?

      Kiedy odeszłam od męża - musiałam wrócić do rodziców - mieszkałam w 8-metrowym
      pokoju z dzieckiem, dzieląc go z siostrą. Pracę miałam, ale wtedy perspektywy
      nie wyglądały zbyt zachęcająco. Czas pokazał, że to była najlepsza decyzja,
      szybko ruszyłam z miejsca - i wyszłam na prostą. Rozwód dał mi siłę, motywację
      i wolę realizacji planów, najgorzej jest stać w miejscu, kiedy kolejne lata
      mijają i nic się nie zmienia.
      • kaylii Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 06.02.06, 13:07
        No to miałas szczęście, że wróciłaś do rodziców, a jeśli byś do nich wrócić nie
        mogła?
        • burza4 Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 07.02.06, 10:40
          kaylii napisała:

          > No to miałas szczęście, że wróciłaś do rodziców, a jeśli byś do nich wrócić
          nie > mogła?

          to bym się wyniosła gdzieś indziej, wynajęła mieszkanie, cokolwiek, choć wtedy
          proces wychodzenia na prostą z pewnością znacznie by się wydłużył.

          Ale sęk w tym, że trzesba próbowac coś robić ze swoim życiem, a nie siedzieć z
          założonymi rękami i jęczeć. Czasem istnieją faktyczne przeszkody, ale mam tez
          wrażenie, że cała masa kobiet pozostaje w chorych związkach zasłaniając się tym
          że nie ma gdzie iść. A tak naprawdę kryje się za tym zwykła bierność - nie raz
          spotyka się osoby, które zmarnowaly polowę życia, aż w końcu nie wytrzymały i
          odeszły - i wtedy jakoś się okazało, że było gdzie i było jak. Tylko wcześniej
          zabrakło motywacji.

          Czasem kobieta tłumaczy niemożność odejścia np. tym, że nie ma pracy - a po
          kilku latach nadal ma to samo usprawiedliwienie, bo nic z tym nie zrobiła. Więc
          pytam - nie może czy nie chce odejść? bo jeśli się chce - to zaczyna się
          realizować plany - krok po kroku.
    • hallucination Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 06.02.06, 21:25
      Burza ma racje. Kolejny dzien nalezy do straconych kiedy tkwi sie w chorym
      zwiazku.
      Odeszlam od meza z bardzo malym dzieckiem, spakowalam najpotrzebniejsze rzeczy.
      Po drodze spotkalam wielu dobrych ludzi ktorzy mi pomogli. Mysle ze majac
      dziecko masz jakby wiecej sil i motywacji do walki, nie poddajesz sie tak
      szybko bo juz nie masz nic do stracenia.
      Nigdy nie jest rozowo, ale trzeba ocenic czy trwanie w zwiazku nie jest gorsze.
      Ja swoje pierwsze chwile walki o byt przyplacilam zdrowiem, rozwod tez mnie
      dogial zdrowotnie jeszcze bardziej ale pozniej przychodza dobre dni, spokoj i
      zadowolenie z siebie(dowartosciowanie?)
      Z perspektywy oceniam to tak : rozwod uwolnil mnie od koli u nogi, zaczelam zyc
      pelnia zycia, dziecku wyszlo to na lepiej, odzylo, ja stalam sie twarda,
      znalazlam mozliwosci zarabiania pieniedzy, stalam sie samodzielna, uwierzylam w
      siebie a to wszystko procentuje w zyciu zawodowym i prywatnym.
      U mnie akurat bylo tak ze wyjechalam w ciemno zagranice, totalnie nikogo nie
      znajac, nie mialam pomocy od rodziny czy znajomych, tak sobie sama sterem
      zeglarzem ...trzeba tylko bardzo chciec albo musi byc tak bardzo zle ze trzeba
      byc tak bardzo zdesperowanym.
      • warszawianka26 Re: Kiedy kobieta z dzieckiem nie ma dokąd iść... 12.02.06, 18:50
        Brawo za odwage dla hallucination!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja