facet_pan sytuacji_upokorzenie

12.02.06, 21:17
Moj facet ukrywa sie z komorka, wykasowuje historie polaczen z dziewczynami,
oklamuje mnie, ze jedzie na narty sam, a potem przez totalny przypadek
okazuje sie, ze byl na nartach z jakas dziewcyna. Gdy go oto pytam, wmawia,
ze byl sam. Gdy mowie, ze wiem, ze nie, wrzeczy na mnie, ze go kontroluje, ze
ze mna nie da sie zyc, ze musi mnie klamac, bo bym go nigdzie nie puscila.
Wszedzie chodzi z komorka.Pare razy jak wrocil nad ranem z knajpy gdzie mial
byc z kolegami, a ja siedzialam z dzieckiem w domu, sprawdzilam cichcem
komorke i byly polaczenia o polnocyz jakas laska (na drugi dzien ten kontakt
w komorce wykasowalam). Gdy zapytalam wczoraj co to za dziewcyzna, wpadl w
szal, ze ja wszystkie jego kolezanki podejrzewam, z to jego kochanki, ze
kasuje historie polaczen, ze jestem nie normalna, szperam w jego komorce,
zebym najlepiej sie wyprowadzila, bo on nie widzi dalszej przyszlosci.
To bylo wczoraj, dzis totalna ignorancja mojej osoby, poszedl spac do
rodzicow. Nie wiem co mam zrobic. Od dwoch miesiecy z nim mieszkam za
granica, zarabiam na razie malo, bo na pol etatu i wszystko prawie idzie mi
na nianie, nie mam za co wynajac pokojui sie wyprowadzic, on konczy studia. I
czuje sie panem sytuacji; bo robi ze mnie idiotke, ze taka kontrolerka,
zaborcza. Owszem pytam go, zrobilam mu po nartach awanture, ze zdradza, ale
co ja mam myslec, skoro on wciaz mnie klamie, kasuje historie w komorce tylko
dwoch dziewczyn, bo inne polaczenia sa, wrzeszczy na mnie, ze jestem
nienormalna, schzofreniczka, itp, itd. I co ja mam o tym myslec? Boze, jak mi
zle!!!!!!!!Co robic?
    • moboj Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 12.02.06, 21:26
      chory związek stworzyliście. i tylko dziecka szkoda, że się w takiej atmosferze
      musi wychowywać.
    • drinkit Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 12.02.06, 21:27
      Postaraj sie o prace i pieniadze i zuc go. To nie wazne czy rzeczywiscie
      zdradza czy nie. Ale jezeli siedzenie z dzieckiem w domu i czekanie na pana i
      wladce Ci nie odpowiada to po co sie meczyc. Zacznij sama byc pania sytuacji.
      Moze to troche potrwa zanim dojdziesz do samodzielnosci, ale cel napewno wazny.
      Zycze szczescia.
      • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 12.02.06, 21:37
        Tak to chory zwiazek, jest mi bardzo ciezko, bo nie mam tu nikogo. Dziecka mi
        najbardziej zal, bo choc male to widzi, ze mama nie raz placze, tata chodzi
        wsciekly i sie nim nie zajmuje. Co do histori polaczen, to niejasno napisalam.
        On je kasuje, a jmu nic w komorce nie robie. Dwa razy sprawdzilam i dwa razy
        mial pecha i wpadl. Gdy z ciekawosci nastepnego dnia sprawdzilam czy w historii
        jest dalej ta dziewczyna; oczywiscie juz jej nie bylo. Pania sytuacji dlugoooo
        nie bede, bo nikogo tu nie znam, choc znam jezyk, to obcy kraj i zawsze jestem
        z dzieckiem, ze nawet nie mam gdzie poznac ludzi, ewentualnie na piec minut, bo
        ani nie mam jak wieczorem wyjsc, zaprosic do domu tez nie moge. On za to moze
        wszystko. Jestem wsciekla, przygnebiona, podlamana i czuje sie wstretnie.
        • drinkit Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 12.02.06, 22:14
          Akurat takich zabiegów jak sprawdzanie połaczen w komorce, na gg, czy poczta to
          nie polecam nikomu, bo to autodestrukcja, to mimo wszystko tkwienie w złym
          związku nie ma sensu. Podejmij jakas sensowna decyzje. Podejrzewam ze kluczowa
          sprawą sa pieniądze.
        • syrena15 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 12.02.06, 23:58
          Droga Viki, nie rozumiem dlaczego wszyscy doradzają w takiej sytuacji odejście
          od partnera, zamiast spokojnie porozmawiać?! Problemy trzeba rozwiązywać a nie
          od nich uciekać. Gdyby z powodu połączeń telefonicznych nawet do innej kobiety
          ludzie mieli by się rozstawać to chyba wszyscy musielibyśmy się rozwieść, bo
          każdy by znalazł jakiś pretekst. Uważam, że owszem męża trzeba kontrolować ale
          trzeba mu ufać. Może wydzwania do niego koleżanka ze studiów. Ja bym na Twoim
          miejscu zrobiła co innego, a mianowicie próbowała się do niego zbliżyć.
          Zrobiłabym romantyczną kolacje we dwoje przy świecach,( dziecko bym położyła
          spać), ubrałabym się sexy w pończochy z paskiem + piękna bielizna rozpalająca
          zmysły, i do tego jakaś sukienka czy miniówka z bluzką, szampan a na deser
          jogurt który bym mu wylała na tors i inne części ciała, (bo myślę, że masażu to
          mu nie zdążysz zrobić...:-)) i zapewniam Cię że facet zapomni o całym świecie!
          A pamiętaj, że Ty masz przewagę nad tamtymi laskami bo swojego faceta masz
          codziennie w domu i w każdy wieczór jest Twój! Innym razem przywiąż go do
          łóżka i się nim zajmij, pomysłów jest wiele rozbudź swoją wyobrażnię i jego! A
          będzie dobrze! Powodzenia! I zrób tak najlepiej już jutro i już się z nim nie
          kłóć. P.S. Zastanów się tylko czego on może szukać u innej? To może dostać u
          Ciebie ładnie podane... Pa!
          • moboj Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.02.06, 00:05
            no ba, przecież to tak po chrześcijańsku - w razie potrzeby nastaw drugi
            policzek.
            no litości.

            aha, i nie każdy - po prostu trzeba się wiązać z odpowiednimi mężczyznami, a
            nie dupkami.
            • syrena15 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.02.06, 00:24
              Róbta co chceta!
              • kiecha3 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.02.06, 07:26
                syrenka... ona ma byc jego partnerka w żuciu.,.... a nie tylko włóżku.. ty jej
                proponujesz zrobić z siebie xdzirę..wiem że to może pomóc, ale mysle że na
                krótka mete... Facet ma ja w głebokim powazaniu... trzeba by sie zastanowić
                dlaczego i czy od zawsze, jeżeli od zawsze to juz gościa nie zmienisz, ale
                jezeli nabrałtakich nawyków w pewnym momencie to znaczy że coś się zmieniło...

                Autorce postu radzę , ze jeżeli zdecyduje sie podjąc radykalna decyzję --
                odejście
                • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.02.06, 08:02
                  Dziewczyny, problem lozka nie wchodzi w gre.Sam mi mowi, ze ze mna mu najlepiej
                  i drugiej takiej by nie znalazl. Wlasnie czuje sie jak dziwka, gdy on sobie
                  mnie "bierze" po tego typu historiach. Facet ma mnie w gebokim powazaniu od
                  jakiegos czasu, powiedzmy tak wyraznie od pazdziernika. Przyjechalam do niego,
                  by z nim byc. On tutaj mieszka od dziecka. Znalazlam prace i za jedzenie,
                  nianie, etc. place sama. Na jego uczelni nie wiedza nic o moim istnieniu, o
                  dziecku nie wspomne. Jak idziemy na impreze, to tylko do "wybranych" kolegow,
                  ktorzy o mnie wiedza. POdejrzewam, ze on chce sie wybawic. Wstydzic sie mnie
                  nie musi, to znaczy tak mysle. Wygladam normalnie, zadna pieknosc, ale dbam o
                  wyglad, jestem po dobrych studiach, pracuje praktycznie w zawodzie, nie musi
                  sie wstydzic mojej pracy, jestem samodzielna, mam prawo jazdy, umiem jezdzic na
                  nartach (no nie super co prawda), jestem pogodna, ale i tak nie zdaje
                  egzaminu...
                  Chcialabym uratowac ten zwiazek, ale czuje sie upokorzona kazdym jego
                  klamstwem, a jak to klamsto ma krotkie nogi i szybko wylazi. Nie musze szperac,
                  kontrolowac. Wystarcza jego brudne spodnie rzucone na podloge, z ktorych
                  wypadaja rachunki i juz wiem gdzie, w jakim miejscu placil i za co, a mnie
                  mowil cos totalnie innegi i dalej brnie.
                  Ratowac to, czy spiac sie, wyprowadzic, pobiedowac jakis okres, ale wyjsc z
                  twarza? Sama nie wiem co mam robic. Na razie mam skurze zoladka.
                  Dzieki za odpowiedzi. Kazda jest cenna dla mnie.
                  • syrena15 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.02.06, 13:49
                    Droga Viki odnoszę wrażenie, że on rzeczywiście ma jakąś kobietę i kręci z Wami
                    dwiema (szczególnie, że zabiera Cię do wybranych znajomych), więc w tej
                    sytuacji postawiłabym sprawe krótko, albo wóz albo przewóz. Jeżeli będzie mu
                    zależało na Tobie i Waszym związku to zostanie,(ale wtedy jakby na Twoich
                    warunkach -jasno mu wtedy powiedz, że ma urwać kontakt z wszystkimi kobietami z
                    którymi się spotykał (żadnych telefonów i sms-ów), może ewentualnie sie
                    kontaktować w niezbędnych sprawach dotyczących wykładów (studiów) itp. Bo jak
                    się zorientujesz, że Cię oszukauje to odejdziesz i nie będzie dyskusji. A jak
                    juz teraz chce się rozstać to trudno. Faceta się nie da zatrzymać na siłę. Ja
                    miałam podobny problem i poskutkowało. Oczywiście ciągle jestem czujna. Życzę
                    Ci powodzenia!
                    • kleo1 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 14.02.06, 09:05
                      syrena15 napisała:

                      > Droga Viki odnoszę wrażenie, że on rzeczywiście ma jakąś kobietę i kręci z
                      Wami
                      >
                      > dwiema (szczególnie, że zabiera Cię do wybranych znajomych)



                      Też uważam, że ukrywanie się zkomórką to jest podejrzane, mie szlag trafia jak
                      mąż zabiera komórkę do łazienki, ale często też zostawia wpokoju więc ok.
                      Może tzrebabyu pojawić się z dziecięciem na uczelni? Bo bardzo płakało i
                      chciało do taty? To jest oszukiwanie, nie wiesz na czym stoisz i czego sie
                      spodziewać, więc... czemu nie? ?Najwyżej będzie kolejna awantura, ale i tak jak
                      jest dupkiem i Cię zdradza to juz chyba Ci wszystko jedno?
                      • syrena15 Do Viki! 14.02.06, 12:22
                        Kleo masz rację z tą uczelnią. Viki:
                        1) powinnaś pójść do niego na Uczelnię z dzieckiem i poczekać pod drzwiami az
                        wyjdzie z sali. Na przywitanie pocałuj go, żeby jego koleżanki i koledzy z roku
                        wiedzieli, że jesteście razem. Ja bym go jeszcze obejmowała! Zobaczysz jak się
                        zachowa. A jak go nie będzie to bym zagadała jakąś dziewszynę czy orientuje się
                        czy on może jeszcze dziś będzie bo może mają jakieś ważne zaliczenie ( bo
                        wykłady jak wiadomo są nieobowiązkowe). I bym wprost jej powiedziała wiesz, do
                        mojego męża często wydzwania jakaś dziewczyna czy on się może przyjażni razem
                        z jakąś dziewczyną z roku,? A może razem robią jakiś projekt czy coś innego?
                        Wiesz coś o tym? Zapytaj się jakiejś dziewczyny ale nie super ładnej tylko
                        takiej "najbrzydszej". Zrób tak! Ja bym tak zrobiła.

                        2) Nie pozwól mu, żeby nocował u rodziców! Bo on może Ci tak mówić, że do nich
                        jedzie a w rzeczywistości może jeździć do jakiejś laski.
                        ( Mój mąż też mi mówił, że pojedzie nocować do swoich rodziców, a ja mu na to,
                        że chyba z głupiał! Ma nocować w domu. Powiedziałam mu, że może i ja pójdę
                        nocować do moich rodziców?- ale to doprowadzi do rozwodu prędzej czy później
                        itd.)

                        3) co do "wybawiania się" to mu powiedz, że Ty też chętnie byś się wybawiła no
                        to może razem gzieś pójdziemy?

                        4) wiesz Viki Ty najlepiej znasz swojego męża, wypróbuj różnych tych i innych
                        sposobów, a jak zobaczysz, że to nic nie pomaga i jest coraz gorzej, nadal Cię
                        okłamuje, kręci z jakąś laską, źle Cię traktuje no to odejść zawsze zdążysz.
                        Tylko mu powiedz, że jak się rozstaniecie to będzie płacić wysokie alimenty na
                        dziecko i na Ciebie! Pozdrawiam Cię i trzymaj się mocno!!!
                        • kleo1 Re: Do Viki! 14.02.06, 12:51
                          Z tym wypytywaniem jakies obcych dziewuch to nie jestem pewna... ja na uczelni
                          połowy ludu nie znam, może i ona nie będzie go znała... dobry sposób, to (w
                          czasie zajęć ;) ) dowiedzieć się o której godzinie i z kim ma zajęcia, spytać
                          ochroniarzy, oni mają wpisy co i jak. Wykładowcy musza się przeciez
                          odmeldować ;) No a w czasie sesji tez wiadomo kto gdzie jest, może uczelnia
                          męża ma stronę www?
                          • syrena15 Re: Do Viki! 14.02.06, 13:12
                            No tak w czasie zajęć. Ale jeśli on kończy studia to znaczy, że jest na 5 roku
                            a to oznacza, że w swojej grupie na roku się znają przecież.
          • trusia29 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.03.06, 22:05
            nie zawsze tak jest jak mówisz... niestety! wierzyłam ślepo mojemu mężowi a on
            robił sie obcy, dziwny, żadne kolacje przy świecach nie działały, nie chciał
            rozmawiać, za to zaczął nagle z psem wychodzic na coraz dluższe spacery... i
            komórke zaczął brac ze soba...nawet sie nie zatsanawialam nad tym, wierzylam
            ślepo! obudzilam się kiedys o 1 w nocy i nie było ani jego ani psa, dzwonie na
            komórkę (martwiłam się!) a tu zajęte... za pięć minut - zajete..., wybieglam
            pzred blom w piżamie, wpadłam w histerię, bo juz czulam co to jest!!! jak
            zobaczył, co sie ze mna dzieje przyznał się natychmiast - to byla koleżanka z
            pracy. Długo próbowałam ratowac ten związek ale w końcu sie poddalam. A rozwód
            to była najlepsza rzecz w moim życiu!!!! Oczywiście wtedy tego nie wiedziałam,
            ale teraz jestem tego pewna. jestem 3 lata po rozwodzie w maju wychodze za mąż
            i jestem bardzo szczęsliwa. Wiem jedno - nalezy dawac kredyt zaufania, ale
            tylko do pierwszego poważnego kłamstwa! POTEM KONIEC
    • 18_lipcowa Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.02.06, 09:57
      I on JESZCZE jest Twoim facetem?????????????????????????
    • prawie.normalny.facet Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 14.02.06, 00:29
      Twoja sytuacja jest o tyle skomplikowana, ze macie dziecko. Ale wedlug mnie
      nie masz co liczyc na tego faceta - ani z niego dobry partner/maz nie bedzie
      ani dobry ojciec. Rozumiem, ze masz problemy finansowe i dlatego trudno Ci sie
      usamodzielnic ale nie zapominaj ze to tez jest jego dzieco i on tez ma
      obowiazki finansowe wzgledem dziecka. I nawet jak sie juz od niego uwolnisz to
      walcz o alimenty - czemu tylko Ty masz na to dziecko pracowac. A jak tatus nie
      ma pieniedzy to niech jego rodzice placa. Powodzenia.
    • kleo1 Viki odbierz @ gazetowego! 14.02.06, 12:54
      • viki265 facet_pan sytuacji_upokorzenie 24.02.06, 18:23
        Nie odzywalam sie, bo ostatnio mialam ostra cenzure. On wlacza spybota i nie
        jestem pewna czy nie wchodzi do mojej skrzynki pocztowej.
        Jest kiepsko, znow gdzies poszedl, ja wrocilam z pracy, dzwonie ale nie
        odbiera. Dwa dni temu slyszalam, ze nie jest przyzwyczajony do zycia z
        dzieckiem i ten styl zycia nie odpowiada. Zreszta wg niego to ja jestem matka,
        wiec opieka nad synkiem zpoczywa tylko na moich barkach. Wiem juz, ze ma dwie
        bardzo dobre kolezanki, w tym jedna Polke, ale za nic w zyciu nie chce mnie z
        nimi poznac, choc sugerowalam wyjscie w twarzystwie. Jestem taka dzis
        zdolowana. Wtedy gdy ^napisalam ty pierwszy raz, dwa dni pozniej byla klotnia,
        wywolana moimi pytaniami o chodzenie z komorka jak na smyczy i o dziewczyny.
        Potwierdzil, ze ma kolezanki, ze mnie oklamuje, ale nie zaluje, bo przynajmniej
        milo spedza czas spotykajac sie z nimi. POwiedzial, zebym lepiej sie
        wyprowadzila. Spakowalam sie, ale nie mialam gdzie pojsc (w mieczyczasie wzial
        sobie moje 100euro z pensji i powiedzial tydzien pozniej, ze mi je w marcu
        odda - skoro lezaly na wierzchu, to znaczy ze nie dbam o kase i chcial
        sprawdzic czy zauwaze, tak to uzasadnil). Nie mialam kasy na wyprow. Mam
        cenzure. Koncze
        • annajustyna Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 24.02.06, 19:25
          Ma wrazenie, ze jestes (bo chyba nie jestescie malzenstwem) z osoba narodowosci
          tureckiej? Trzymaj sie i...uciekaj!!!
          • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 24.02.06, 19:36
            To POlak, jestesmy w zachodniej Europie, 2 tys. km od Pl. Ale fakt, b.duzo w
            tym kraju Arabow. I on sie zachowuje jak niektorzy z nich, nie obrazajac tej
            nacji.
    • patama Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 24.02.06, 18:40
      Na co czekasz ? Rozwiedź się robi cię w balona....
      Jakim prawem toba pomiata ?
      • woman-in-love Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 24.02.06, 19:38
        Jesteś z jakimś bambusem, wiej czym predzej zanim zrobi Ci drugie dziecko. a
        wtedy juz klops.
    • czarna.manka Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 25.02.06, 22:32

      Kochana, staraj sie jak najszybciej o rozwod 9jesli jestescie maluzenstwem) i
      wnies sprawe o alimenty. To co opisujesz to paranoja, to nie jest normalny
      zwiazek.Wyprowadz sie jak najszybciej albo wracaj do Polski. Chyba
      przyzwyczailas sie do tej sytuacji i nie widzisz odwrotu ale to tylko zludzenie.
      Albo wystaw kolesie za drzwi, niech mieszka u rodzicow. Przeciez sku@*%#el ma
      dziecko, jest ojcem!!! Szkoda twojego zycia i energii na taka miernote! Moze jak
      mu ciebie zabraknie dotrze do niego co stracil (moze tez i nie...). I zasadz go
      o alimenty!!!
      • kleo1 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 26.02.06, 07:49
        Kurcze viki, co za... brak mi słów :( nie możesz wrócić do polski? wiem, zabrał
        Ci kasę, vikuś zrób coś bo Cię zniszczy psychicznie!
        czarna.manka pisała, że może jak mu Cię zabraknie, ale przecież on sie nie
        nadaje ani na męża ani na ojca! nie warto naprawdę!
        w ogóle jakim prawem wchodzi Ci na pocztę? zmień hasła!
        co do wystawienia za drzwi to zmieniaj zamki jak wyjdzie i wywal walizki do
        rodziców.

        :(
        • czarna.manka Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 26.02.06, 19:23
          Masz racje, zle to sformulowalam. Mialam na mysli, ze moze pocierpi jak vika od
          niego odejdzie (moze i nie, kto to wie). Nie jestem zwolenniczka gier, ktore
          polegaja na pokazywaniu kto tu rzadzi i kto bedzie smial sie ostatni. Ale takie
          mysli na poczatku moga pomoc, zeby sie przynajmnie troche dowartosciowac.
          Sama bylam kiedys w zwiazku z kims, kto mnie zdradzal i wykorzystywal (zwiazek
          bez zobowiazan, zadnych obietnic nie bylo!!!) a jednoczesnie niby kochal ("soul
          mates" i takie tam dyrdymaly). I ja LATAMI pozwalalam na to. Az kurde
          zmadrzalam. Tylko na poczatku musialam sie bez przerwy dowartosciowywac.
    • jola261 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 26.02.06, 09:16
      Ups,co ty jeszcze z nim robisz?Że się tak spytam.
      • czarna.manka Re: odezwij sie Viki! 26.02.06, 19:27
        Odezwij sie kochana! Bardzo przejela mnie twoja historia!!!
        Wiesz, byc zdana tylko na siebie nie jest takie zle...pomysl tylko ile
        perspektyw przed toba i ile upokorzen mniej. Trzeba sie tylko troche
        przyzwyczaic na poczatku :-)
        • kleo1 Re: odezwij sie Viki! 26.02.06, 19:44
          Pewnie pan i władca (tfu) przeczyta nasze wpizy i jej sie oberwie :(
          ughh
          zadław się!
          • viki265 Re: odezwij sie Viki! 26.02.06, 20:06
            Dziewczyny, jestescie kochane. Bardzo, ale to bardzo mnie wspieracie. Dziekuje
            Wam z calego serca. On teraz oglada tv. Wrocil dzis po 12h od rodzicow. Jutro
            cos skrobne, bo teraz boje sie, ze zaraz tu wparuje.
            Jak to dobrze, ze nie jest sie samemu na tym swiecie. Dzieki Wam czuje sie sto
            tysiecy razy lepiej!!!
            Dzieki Karolina, odpisze jak cenzura wyjdzie z domu na uniwerek.
    • justysia121 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 26.02.06, 22:09
      Musisz być silna!Ojj,wiem,łatwo się mówi..Zrób to dla dziecka.Ono jest
      najważniejsze.Ja też mieszkam zagranicą.Nie pracuje,cały dzień siedze z
      dzieckiem sama w domu..Jeśli masz ochote to napisz do mnie na gg 5055410.Ja na
      3 im roku przerwałam studia.Teraz jestem kurą domową..Pozdrawiam i trzymam
      kciuki!Uwierz,że nie jesteś sama!!!
    • watch_out Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 27.02.06, 15:14
      viki, jesli dobrze zrozumialam i jesli jestes we francji, a jesli w paryzu to
      juz w ogole wypas i mozna by sie spotkac, to 0699090986 i glowa do gory ;)
      • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 27.02.06, 17:31
        Zgadlas! Aluzje o Arabach zrobily swoje. Super, jestem przeszczesliwa! Nie
        mieszkam co prawda w Paryzu, a w stolicy lazurowego,ale w maju na milion
        procent bede w Paryzu, moze nawet pare razy. Licze bardzo bardzo na spotkanie!
        Strasznie sie ciesze!!!
        Moj nr: 0680286932. Odezwe sie do Ciebie napewno.
        • prawie.normalny.facet Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 27.02.06, 19:30
          viki, tak trzymaj. najwazniejsze zebys nie tracila nadzieji i nie dala sie
          gnebic psychicznie temu niedojzalemu emocjonalnie @#%&*^%$.
          moze postarja sie znalec jakies wsparcie tam na miejscu gdzie mieszkasz, a
          jesli to sie nie uda, to na pewno masz rodzine i przyjaciol czy chociazby
          znajomych w Polsce, na ktorych mozesz liczyc.
          najwazniejsze to zebys mogla sie wreszcie od niego uwolnic.
          pozdrawiam i zycze powodzenia.
        • purecharm Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 27.02.06, 19:57
          Czekam na maila od Ciebie:)
          • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 01.03.06, 21:10
            Prosze, doradzcie mi. w pierwszym poscie napisalam Wam, ze moj facet pojechal
            kiedys na narty z jedna dziewczyna i oklamywal mnie do bolo, ze byl sam. Ta
            dziewczyna to Polka z jego grupy na uniwerku, ktora przyjechala tu zrobic jeden
            rok. Nic o mnie nie wie, tak jak zreszta cala jego grupa. Dzis z bocznej
            kieszonki jego plecaka wypadlo opakowanie po gumie. Gdy to zobaczyl, zarzekal
            sie, ze to jeszcze nasze z wakacji (nie przypominam sobie)no i ze jestem
            oczywiscie chora psychicznie, bo go podejrzewam na tej podstawie o zdrade. Moj
            facet duzo przyslug wyswiadcza swojej kolezance Polce-pisze jej listy
            motywacyjne po fr, przegrywa plyty, ona mu przywiozla z Polski soczki, kisiele,
            etc. Wygadal sie o tym przyokazji. W komputerze w Wordzi bylo jej cv z
            wszystkimi danymi. Za tydz 8 marca ma urodziny. Podejrzewam, ze bedzie
            wyprawiac impreze i moj ocwywiscie sie zmyje, nie proponujac mi wyjscia z nim
            do niej. Reszta ludzi z grupy na imprezy przyprowadza swoich
            facetow/dziewczyny, bo sam mi o tym wspominal niedawno. O zapoznaniu mnie z
            jego grupa, znajomymi z uniwerku nie ma mowy. JA nie istnieje. Ale do rzeczy.
            Doradzcie mi, czy majac z cv nr komorki tej dziewczyny, nie zadzwonic do niej,
            np. za jakis czas, nie mowiac nic o moim facecie i szczerze pogadac. Nawet
            gdyby z nim miala romans, to jej nie winie, tylko jego, bo ona w koncu o mnie
            nie wie. Pomyslicie o mnie, ze jestem wstretna i podla, ale moj mnie tak
            ostatnio ma w powazaniu i tak traktuje, ze wlasnie w jakis spoob chcialabym sie
            odegrac i ujawnic swoja osobe, chocby tylko w stosunku do tej laski. Wczoraj
            moj byl slodki, spedzilismy mily dzien, bo jego rodzice wzieli malego na noc do
            siebie, ale jak dostal o 1 w nocy smsa, a ja zazartowalam, ze odbiore, to
            wydarl sie na mnie, ze go chce kontrolowac, szperam mu, etc. Mily nastroj
            prysnal. Dzis gumy. Czuje sie upokorzona i chce mu dopiec za to jak mnie
            traktuje. Wiem, to sa bardzo niskie pobudki. Napiszcie wiec, co tym sadzicie,
            zebym umowila sie z ta dziewczyna, czy moze to glupie i w dodatku podle i tak
            nie robic.
            A tak poza tym, chodze od poniedzialku i ogladam mieszkania. Ale same maciupkie
            nory, ciemne za gigantyczna kase.NA nic innego mnie nie stac. 100 e dalej mi
            nie oddal...
            • happymezatka Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 01.03.06, 23:19
              Cześć
              Po przeczytaniu tego zrobiło mi sie smutno bo widze jaka masz okropna sytuacje.
              Co do domq to uwazam ze lepiej bedzie jesli sie wyprowadzisz.Lepsza nora niz
              mieszkanie w domu z takim człowiekiem.
              Jestescie małozenstwem jedynie na papierze a ten człowiek z tego co widze nie
              dosc ze Cie nie kocha to rowniez wogole nie szanuje.
              Jestes daleko i jestes skazana tylko na siebie ale pomyśl ,że twoje dziecko
              liczy na Ciebie i tez chce byc szczesliwe.
              A widzac swoja mame zapłakana napewno sie smuci.
              Co do spotkania z ta dziewczyna zrobisz jak bedziesz uwazała chociaz nie wiem
              czy da Ci to jakąś satysfakcje.
              Ja przed małozenstwem byłam w innym zwiazku i tamten mezczyzna mnie zdradził
              więc spotkałam sie z ta laska (ona tez o mnie nie wiedziała) ale to i tak nic
              nie zmieniło.Ja sie z nim rozstałam a oni jeszcze przez chwile byli razem lecz
              po jakims czasie sie rozstali a ja byłam wsciekła na siebie ,że postapiłam jak
              idiotka bo powinnam juz wtedy pomyslec o sobie a nie o nim bo przeciez to on
              mnie zranił.
              Ja tobie Viki zycze wszystkiego dobrego i wierze ze wytrwasz i osiagniesz
              sukces tylko proszę uwierz w siebie i nie daj sie!!!!
            • kleo1 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 02.03.06, 08:02
              Szkoda gadać, czemu sie ne wyprowadzsz? Niech Ci natychmiast odda kase, a co do
              tej dziewczyny, to zróbisz jak uważasz, niedawnoi czytałam watek kalinkagatki,
              ze okazało się iz była z tej drugiej strony i ta kobieta do niej zadzwoniła i
              umówiła się na spotkanie ale nie wiem co dalej bo nie napisała. albo nie moge
              znaleźć tego wątku. Ty chyba cały czas masz nadzieję? ale to już jest za późno,
              on cięnie kocha na to wygląda :(
              • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 02.03.06, 09:39
                Chyba zaczynam go nienawidziec... Wczoraj sie do mnie nie odzywal, dzisiaj
                przed wyjsciem podszedl do mnie i przykleil 5klepnal reka) mi opakowanie po
                gumie do czola. Gdy zerwalam, odpowiedzialam mu, zeby nie robi tak nigdy
                wiecej. A on bo co? Odpowidzialam, ze zrobie mu to samo. On na to, ze jestem
                idiotka, bo to opakowanie, ktore zuzyl ze mna. Odpowiedzialam mu (wychodzil na
                uniwerek "spieprzaj"). A on na to " to ty bedziesz spieprzac".
                Wczoraj nie klocilismy sie. Po prostu milczenie. Niedobrze mi.
                • kleo1 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 02.03.06, 10:12
                  wiesz co, ten tym nie zasługuje nawet na splunięcie na niego. Żałosny wypierdek
                  mamuta(nie ubliżając mamutom). Prosze Cię zrób cos, nie mieskzaj tam, bo
                  będziesz cierpieć coraz bardziej a nienawiśc do niego będzie i tak rosła.
                  Tylko Ty możesz coś zrobić! TO TWOJE ŻYCIE!
                  • an20 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 02.03.06, 13:17
                    ja bym nie zostala w takim zwiazku. jezeli nie masz kasy na wynajem mieszkania
                    dla siebie i dziecka i na pozostanie tam, moze warto odlozyc kase na bilet
                    powrotny. W takich warunkach nawet nie mozna spokojnie pomyslec nad dalszym
                    zyciem. Z pracy wzielabym kilka dni urlopu (zeby w razie czego miec jeszcze
                    jakas furtke na powroti jezeli zalezy Ci na tej pracy), wrocila do domu do
                    rodzicow i zastanowilabym sie co zrobic. Otzrasnelabym sie i zaczela myslec o
                    swojej i dziecka przyszlosci. Czy chce mieszkac za granica i jakie maialbym tam
                    szane (sama i dziecko), czy mieszkac w kraju. Wytoczylabym sprawe o alimenty.
                    • happymezatka Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 02.03.06, 19:04
                      całkowicie sie z toba zgadzan An:) lepiej aby viki wrociła do domu i pozegnała
                      sie z tym idiotą!
    • an_ia5 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 02.03.06, 19:26
      Na początku łyknęłam tą historię,ale przecież to totalna ściema.Bzdura i nic
      więcej...
      • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 01:08
        Nie jest to niestety sciema, choc chcialabym bardzo. To juz koniec mojej
        historii. Dzis sie wszystko dopelnilo. Wcisnal mi kit, ze wychodzi spotkac sie
        z kolega do knajpy do ktorej zawsze chodzi. Tam nie ma zasiegu. Czulam, ze cos
        jest nie tak, bo siedzial w domu dluzej, choc powinien byc juz w knajpie. W
        koncu wyszedl. Wybieglam na balkon zobaczyc w ktora strone idzie, szedl w
        przeciwna niz ta do knajpy lecz w kierunku gdzie mieszka ta dziewczyna. Nie
        wytrzymalam i zawolalam "Gdzie idziesz, tamta droga prowadzi do X". On sie
        wkurzyl, odkrzyknal, ze go kontroluje i idzie ta droga dzisiaj. Ona ma dzisiaj
        urodziny. Chyba wam pisalam, ze moj pisal jest list motywacyjny, i w komputerze
        zostal ten list z krotego spisalam jej namiary. Napisalam mu po wyjsciu z
        balkonu smsa "to nie ma sensu. Baw sie dobrze u X". Oddzwonil tlumaczac sie, ze
        idzie ta ulica, bo ma ochote i jak juz ja mu zabraniam isc inna droga to jest
        zle. Odpowiedzialam, ze nie zabraniam, ale nigdy przenigdy idac do pubu K nie
        szedl wlasnie ta droga. Odrzekl ze konczy, bo wchodzi do sklepu. Od razu mnie
        to zastanowilo, po co wchodzi do sklepu, skoro piwo kupi w knajpie. Bylo przed
        20h30 i przyslowiowego chleba nie musial kupowac, papierosow tez, bo nie pali,
        etc. Wyslalam po 21h(wtedy juz dawni powienien dotrzec do pubu) smsa, zeby go
        sprawdzic o tresci "Jak sie bawisz? Ciekawe czy ctym razem jakos cudem masz
        zasieg w pubie K, bo nigdy tam nie masz. Za to na ul. Y (10 min od naszej
        chaty, tam gdzie ona mieszka) zasieg na pewno jest. Oczywiscie zasieg mial.
        Wtedy wkurzylam sie na maxa. Zadzwonilam do niego, nie odbieral. Postraszylam
        go, ze zadzwonie do tej laski, jezeli do mnie nie oddzwoni. Pytalam sie jego
        dzisiaj i wczoraj - idziesz do niej na urodziny, robi impreze. Nie, nic nie
        wiem. Jak dzis przed 21 dzwonilam, zapieral sie zywcem, ze nie odzie do niej.
        No ale wracam do historii. Nie odbieral, wiec zadzwonilam do tej laski,
        przedstawilam sie jako dziewczyna jego i poprosilam, zeby podala mi go do
        telefony. Bylo to zagranie vabank. I ONA MI GO ZSZOKOWANA PODALA!Myslalam, ze
        padne, gdy mowila -dzwoni do ciebie twoja dziewczyna, tak mowi, i wymienia moje
        imie. Moj odebral, a ja od razu mu wygarnelam, ze to juz koniec, ze o jeden raz
        za duzo mnie sklamal, ze tak sie zapieral, ze robil ze mnie idiotke, gdy
        wyszlam na balkon i powiedzialam mu, ze ubieram dziecko i przychodzimy do niej
        na impreze. On zaniemowil, powiedzial, ze zaraz przyjdzie do domu, ze nigdzie
        nie pojde z dzieckiem, ja mu na to, ze dosyc tego, ze zaraz przychodze. Ja, ze
        mnie to nie obxhodzi, moze wracac, ja ide na impreze. Odlozylam sluchawke.
        Przez chwile nawet o tym myslalam, zeby tak zrobic, ale wiem, ze on by mnie
        dorwal w polowie drogi. Odczekalam chwile, taka, zeby byc pewna ,ze on wyjdzie
        od nieji znowu zadzwonilam do niej, przystawiajac wolajacego malucha do siebie,
        zeby go slyszala. Przeprosiliam ja, ze zaklocam impreze, ale synek kiepsko sie
        czuje, a na komorke mojego nie moge sie dodzwonic i on juz wyszedl, bo nie wiem
        co robic. Odpowiedziala, ze wyszedl, ze jest zaskoczona tym, ze on jest ze mna,
        bo nigdy nic o mnie nie slyszala. Wzielo mnie na szczerosc i jej powiedzialam,
        ze podejrzewalam, ze moj ma z nia romans.Ale jesli tak jest, to nie mam do niej
        pretensji tylko do niego. Ona zaprzeczyla, ppowiedziala, ze moj facet jest
        super super, ale jest tylko kumplem i przeprasza mnie, ze byla z nim na
        nartach,ze zapraszala go do siebie jako kupla, ale nic o mnie nie wiedziala. Ja
        jej powiedzialam, ze mysle o odejsciu od niego i tak, bo wciaz mnie oklamuje i
        dlatego go podejrzewalam ze ma znia romans. On, zebym to przemyslala, bo
        naprawde fajnego faceta mam, ze chociaz pewnie mi to sprawi przykrosc, ale o co
        go poprosila, to on zawsze spelnil. Zapystalam sie, czy on do niej startuje.
        Odpowiedziala, ze nie. A ja zalamalam sie, ze on dla niej jest taki dobry, a
        mnie tak traktuje (nie powiedzialam jej oczywiscie tego). Dodalam tyle, ze jest
        mi przykro, bo jestem sama tutaj, a on mnie alienuje, nikt z uniwerku o mnie i
        dziecku nie wie, a jestesmy zareczeni, mial byc slub za niecaly rok,; jestesmy
        cztery lata ze soba. Ona, ze musimy umowic sie na jakies babskie spotkanie,
        albo moze teraz pojedziemy razem na narty. I tak mowi, ze on taki fajny facet,
        az poczulam uklucie zazdrosci. Pozegnalysmy sie sympatycznie. Moj pojechal do
        rodzicow. Jego ojciec zadzwonil, ze to koniec miedzy nami i moga mi kupic bilet
        na jutro na samolot. Rozmawialam spokojnie, choc ojeciec przerobil cala wine na
        mnie, ze mi sie kariery zachcial (pracuje na pol etatu), ze dziecku poniewiera
        sie u obcej baby (nianie sprawdzilam, maly jest tam dwa razy w tyg po 6 godz,
        ona mu gotuje, ma 30 lat, maly jest pogodny gdy wychodzi od niej).
        POwiedzialam ojcu, ze dla mnie to tez koniec. Rozmawialam spokojnie, choc
        uslyszalam, ze jestem beznadziejna. Po rozmowie z jego ojcem, zadzwonilam do
        niego. Mowil, ze przykro mu, ze to koniec, ze nigdy mnie nie zdradzil, ale
        jednoczesnie w rozmowie wbijal mi szpile. Skonczylismy rozmowe. Chce mi sie
        strasznie ryczec,choc mam gule w gardle nie moge plakac. Umiera cala moja
        nadzieja, nienawidze go za to jak mnie traktowal, a z drugiej strony go kocham.
        Boje sie strasznie przyszlosci, nie chce go widziec szczesliwego u boku innej,
        to tak boli.
        Postanowilam zostac. Od kwietnia bede zarabiac dwa razy wiecej niz teraz, dalej
        to na warunki fr minimum socjalne pelnego etatu (ja bede dalej na pol etatu).
        Firma zgodzila placic mi za trzypokojowe mieszkanie sluzbowe, w tym jeden pokoj
        to bedzie biuro.Zostaje, by udowodnic sobie, ze dam rade, ze nie jestem taka
        beznadzieja jak jego tato powiedzial, zeby "wygrac zycie" wbrew temu, ze on
        mnie tak sponiewieral. Chce urwac wszelkie kontakty z nim. Dzieckiem on sie
        kompletnie nie interesuje i na nie nie lozy. Nie chce jego kasy, bo to by
        oznaczalo, ze bede od niego zalezna. Boze tak sie boje, strasznie sie boje tej
        wyprowadzki (musze mieszkanie znalezc w ciagu tyg). Na razie mieszkam u niego,
        on bedzie spal u rodzicow. Boje sie samotnosci, lecz cos mi mowi, ze musze ten
        raz sprobowac i stawic czola wyzwaniu. Bardzo sie boje widoku jego z inna. Boje
        sie co bedzie dalej, czy bede zgorzkniala baba, wspominajaca dobre chwile i
        rozdrapujaca rany. I boje sie swoich uczuc, bo go kocham, choc wiem, ze to nie
        ma sensu, ze on juz zawsze by mnie oklamywal, ja nie odbudowalabym zaufania do
        niego i ten zwiazek bylby destrukcyjny. Czuje sie jakby czesc mnie umarla.
        Myslicie, ze dobrze robie, zostajac tutaj?
        • kiecha3 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 06:44
          nareszcie viki !!!!!!!!!!

          uwierz mi że poczxątek będzie ciężki..ale niedługo będziesz się gnojowi śmiała w
          twarz... !!! Co do pieniędzy.. to nie miej skupułów! to też jego dziecko, a
          skoro nie potrafi/nie chce się nim zajmować niech chociaż płaci za częśc jego
          utrzymania. Nie unoś się dumą w tej sprawie. Akurat teraz każdy grosik jest ci
          potrzebny.
          Swoją droga to ile on ma lat żeby lecieć do tatusia i się nim wysługiwac..
          możesz spokojnie go wysmiać.. Jest totalnie nieodpowiedzialny i niedorosły...
          Decyzja o zostaniu w Francji.. nie wiem czy dobra czy zła.. nie znam tamtych
          realiów.. ale zawsze możesz przeciez wrócić!! odłóż tylko sobie pieniążki na
          ewentualny bilet( niech leżą i nabierają mocy ;D ) i startuj w swoje życie...
          już i tak za dużo czasu spędziłaś przy tej pierdole ;D

          Jestem dumna że wreszcie podjęłaś odważną i raduykalną decyzję...

          Swoich uczuć się nie bój.. to twoje uczucia..ale uwierz mi..z czasem wwszystko
          blednie.. nawet miłość.. jak go nie będziesz widziała/przytulała/całowała..a
          będziesz pielęgnowała wspomnienia dzisiejszego dnia i tego jak cię
          potraktował..to spokojnie będziesz patrzyła na niego .. i to z góry!!! Jezeli
          tylko uznasz ze warto zwracać uwage na takiego parcha!!!!!!!
          • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 07:20
            Dzieki Kiecha. Nie moglam spac cala noc. W koncu do mnie dotarlo i jesem na
            etapie zalewania sie lzami. O 9h zaczynam prace. Dzis wywoze czesc walizek do
            firmy. Przywoluje tylko te zle momenty naszego zwiazku, ale i tak zal mnie
            rozpiera. PO poludniu ma przyjsc jego ojciec zamiast niego i pogadac o
            kwestiach formalnych. Nie chce z nim rozmawiac. To on, moj powinien to zrobic.
            Jego tez nie chce na razie widziec.
            Jestem podlamana. Dzieki za wsparcie.
            • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 07:21
              Mamy po 26lat.
              • prawie.normalny.facet Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 07:48
                viki, przede wszystkim nie odpuszczaj w kwestiach finansowych. ojciec dziecka
                ma obowiazek lozyc na nie. jestem pewien, ze on, jak i jego rodzice dobrze o
                tym wiedza. a jak nie beda chcieli sie zgodzic dobrowlonie na placenie na
                dziecko, to nie pozostaje nic innego jak sprawa o alimenty. trzymaj sie
                dziewczyno i badz dzielna.
              • kiecha3 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 12:21
                to tym lepiej ..... masz jeszcze dużo czasy na własne życie....
                Jezeli nie chcesz rozmawiac z tesciem to zadzwoń, ładnie się przedstaw i powiedz
                że chcesz aby twój niestety jeszcze mąz choć raz zachował sie jak meżczyzna a
                nie głupi gnojek i z nim będziesz obgadywać rozpad waszego małżeństwa i odłuż
                słuchawkę .....
              • kiecha3 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 12:22
                a jeżeli przyjdzie teść zwyczajnie nieodwieraj...
              • annajustyna Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 22:01
                I najlepsze, co moglas, zrobilas: rozstalas sie z draniem. Tak trzymac, bedzie
                dobrze!!!
        • caysee Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 20:24
          Hej! :)) Fajnie ze sie odezwalas, czasami myslalam sobie co u ciebie. Wiesci
          jakie przynioslas tym razem sa z jednej strony przykre, w pelni rozumiem jak ci
          ciezko i ze czujesz sie podle, ale z drugiej strony dobrze, ze w koncu
          skonczylas z tym palantem. Jestes mloda, masz duuzo czasu na ukladanie sobie
          zycia na nowo bez idioty, ktory ukrywa twoje i dziecka istnienie przed swiatem.
          Co do twojej decyzji o pozostaniu we Francji, to uwazam, ze jest sluszna, jesli
          widzisz, ze sobie na poczatku przynajmniej poradzisz. Nie oszukujmy sie, w
          Polsce jako matka z dzieckiem miala bys materialnie duzo ciezej, a skoro i tak
          juz tam jestes, masz prace i szanse na ulozenie sobie zycia, to wykorzystaj ja.
          Chyba ze ci sie nie bedzie wiodlo, wrocic masz chyba dokad? :)
          Co do pieniedzy od twojego juz ex to zgadzam sie z przedmowczyniami - bierz ile
          sie da, bo to nie tylko twoje, a takze jego dziecko i on powinien tak samo jak
          ty na nie lozyc! Nie unos sie tutaj honorem, to ze ci da pieniadze to nie jest
          jego dobra wola tylko zasrany obowiazek. Napewno pieniadze ci sie przydadza,
          jesli nawet nie sa ci potrzebne na biezace potrzeby, to mozesz przeciez odkladac
          dziecku na przyszlosc.
          Powodzenia zycze i donos nam co dalej! :)
    • kleo1 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 09:07
      Viki nareszcie! Trzymaj się!
      • alicjat5 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 09.03.06, 11:02
        Kochanie
        Przerastasz tego "chlopczyka" pod kazdym wzgledem.Swietnie sobie poradzisz,a za
        rok sama nie bedziesz mogla uwierzyc,ze tak dlugo sie z nim meczylas i nie
        odeszlas wczesniej.Jednego nie wolno Tobie zrobic.Zrezygnowac z alimentow.To sa
        pieniadze Twojego synka.Dlaczego masz mu odmawiac lepszych zabawek,owocow
        itd.Jestes w stanie na biezace potrzeby sama zarobic?Swietnie.Odkladaj alimenty
        na konto i raz do roku jedz za te pieniazki na super wakacje z maluchem.Chyba
        Wam sie to nalezy jako zadoscuczynienie za bycie tyle czasu z Takim Zerem
        (przepraszam,ale on na nic innego nie zasluguje).Trzymaj sie,jestes warta
        wszystkiego co dobre.I na pewno w zyciu Cie to spotka.
        Synek owszem potrzebuje w zyciu meskiego wzorca,ale Twoj byly nie jest nim w
        zadnym stopniu.Jeszcze by sie dziecku osobowosc spaczyla od patrzenia i
        nasladowania takiego przykladu.Horror nie tatus!!!
        • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.03.06, 17:45
          Nienawidze go!!! Od srody ryczalam jak glupia, choc przed reszta swiata
          udawalam, ze jest ok. Z soboty na niedziele nad ranem przyszedl o piatej rano
          po knajpie lub imprezie, lekko na bani, skomlac jak bardzo mnie kocha, ze nic z
          ta dziewczyna go nie laczy; ze tylko ze mna chce zyc. POtem poszedl spac, a jak
          sie obudzil o drugiej po poludniu w niedziele, powiedzial, ze nie chce teraz
          gadac na ten temat, ze moze na jakis czas lepiej zebym sie wyprowadzila,
          bedziemy sie widywac. JA mu na to, ze to nie wchodzi w gre, przyjdzie sie ze
          mna przespac, a potem heja na maisto lub do niej. W sobote napisalam do niej
          smsa, tej dziewczyny, ze chcialabym sie spotkac, pogadac z nia i ze nic do niej
          nie mam, ale nie chce zyc w klamstwie, tj. czy ona z nim jest czy nie. Glupio
          zrobilam wiem, kierowalam sie goracymi emocja, chcialam wiedziec jak naprawde
          jest, gdyby moj facet przyszedl skamlac (ni i przyszedl). Ona nie odpisala.
          Natomiast on w niedziele powiedzial mi, ze dostal od niej smsa, ze ona chce z
          nim pogadac, bo nie chce byc w cos wmieszana. I najlepsze, ze on POSZEDL JA
          PRZEPROSIC ZA MNIE!!! Mnie nie przeprosil za klamstwa, mowiac, ze nie ma nic na
          sumieniu, a ja za mnie przeprasza.Dzisiaj jak przyszlam z parcy, on lezal
          zakopany w poscieli (16h) i robil sobie drzemke. Wrocil do tematu mojego
          telefonu do niej, wtedy gdy miala urodziny. Powiedzial, ze jestem idiotka, ze
          nic go z nia nie laczy. ja zapytalam czy juz byl ja przeprosic, wiec
          odpowiedzial, ze tak. Ja sie wkurzylam, ze ja przeprosil, a mnie nie za swoje
          wieczne klamstwa. On swoim zimnym drwiacym usmieszkiem na mnie patrzyl. Wyszedl
          na uczelnie na zajecia na 17h30, a mnie sie rece trzesa ze zdenerwowania. Nie
          zawsze moge pisac. NAstepnego dnia w czwartek, gdy bylam w pracy zabral laptopa
          idzis dopiero przywiozl. Spi teraz u rodzicow (albo i nie u nich) i dzisiaj
          najpewnije tez wezmie kompa. Strasznie jestem zdenerwowana... Acha, chate bede
          miala najpewniej dopiero od 1 kwietnia, wiec musze wytrwac w tym bagnie, choc
          przyprawia mnie to o zimne poty.Dziekuje wszystkim Wam za wsparcie. :)
          • kiecha3 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.03.06, 17:55
            trzymaj się!!!!!

            Gość udowadnia każdym swym postępkiem jaki jest płytki i głupi... zwyczajnie
            głupi...

            Tym abrdziej musisz byc silna i twarda..wierzę że ci się uda i pokonasz swoje
            słabości..bo tylko one cię blokują przed pełnia szczęścia... Gośc sie już nie
            liczy..teraz jeszteś tylko ty z dzieckiem i wasza przyszłosć !!!!!! Postaraj się
            by była jak najbardziej różowa ;)
            • viki265 po pol roku odzywam sie 21.09.06, 09:42
              Kochane Dziewczyny,

              Zniknelam na bardzo dlugo. Czytalam forum regularnie i zagladalam na inne. Za
              tydzien moge nie mice przez jakis czas netu, wiec chce Wam opisac co u mnie sie
              zmienilo,a co nie i prosic Was o wypowiedzi. Wasze posty zawsze mi bardzo pomagaly.
              Po tej aferze z urodzinami tej dziewczyny, zaczelam intensywnie szukac
              mieszkania. Na poczatku kwietnia podpisalam umowe. Mialam sie wprowadzic z
              poczatkiem maja. Firma placila jako sluzbowe mieszkanie (jeden pokoj mial sluzyc
              w lecie gosciom z firmy).
              Na Wielkanoc pojechalam z synkiem do domu. Moj facet jeszcze przed wyjazdem
              wprowadzil sie z powrotem do domu, ale nasze kontakty byly raczej dretwe. Choc
              mowil, ze mnie kocha, to ja swoje wiedzialam. Tzn. szperalam mu okazjonalnie w
              komorce (dalej wszystko wykasowywal). Przylapalam go znowu na klamstwie, mail
              byc w pubie z kolega i jak zasnal po przyjsciu sprawdzilam w smsach,ze byl w
              pubie z nia i chyba innymi znajomymi (bylo to spotkanie zaplanowane, nie wpadli
              na siebie w pubie przypadkiem). Pytajac jak spedzil wieczor, poczywiscie wcisnal
              mi kit.
              Pojechalam do Pl na Wiekanoc; W tym czasie on prawie sie do mnie nie odzywal,
              nie dzwonil, nie pisal smsow. Tylko raz "wesolych swiat". Po przyjezdzie w
              komputerze w folderze zdjecia za to byly zdjecia jej, jego i i jeszcze jednej
              kolezanki przy winku u niej w domu. Niezbyt atrakcyjna, co zreszta gdy o nia
              pytalam jego, zawsze mi mowil (ale spedzac czas z nia, spedzal).
              Po tygodniu od mojego powrotu po swietach, on wyjezdzal na miesiac na staz,
              ktory sie robi po studiach. Ona tez jechala do tego samego miasta, jak i
              wiekszosc ich grupy z roku. Do tej pory go nie ma. Wraca za 2 tyg. PO stazu
              podlapal prace sezonowe, dobrze platne i zdecydowal sie na nie.
              Ja przeprowadzilam sie do trzypokojowego mieszkania, dostalam 100% podwyszki i
              zaczelam troche dochodzic do siebie. W miedzyczasie zlozylam podanie na uniwerek
              na te same studia co on skonczyl (tu kazdy rok jest liczony osobno, nie tak jak
              w PL), dostalam sie i zaczynam je za 2 tyg.
              Mamy kontakt caly czas, ale jest juz jakos tak chlodno miedzy nami.
              Zylabym tak dalej, gdyby nie to, ze firma ma klopoty i nie stac ja na placenie
              wynajmu mojego mieszkania. Nie wiem tez jak bedzie dalej z praca,wiec nie
              chcialam ryzykowac z innym mieszkaniem i dogadalismy sie, ze wprowadze sie z
              powrotem do niego. To juz za tydzien.
              Obiecalam sobie, ze nie bede bawic sie w szpiega, ale ostatnio nie wytrzymalam i
              sprawdzilam jego skrzynke. Ona napisala. Jes juz w Pl. Podala wszystkie namiary
              na siebie, pisala jakby byla z nim w zazylych kontaktach (ale nic nie wskazywalo
              na romans) i ze czeka na tyo, ze on do nie przyjedzie na drinka. Po dwoch
              tygodniach, zapytalam mimochodem przez tel czy ma z nia kontakt (on wciaz
              powtarza, ze nie spal z nia). Cdn.
              • viki265 Re: po pol roku odzywam sie, cd. 21.09.06, 09:58
                POwiedzial, ze nie ma z nia kontaktu, ale chyba ona jest juz w PL. Moze jestem
                zbyt podejrzliwa, ale on mowi, ze placi (on jest teraz za granica, ale nie w
                pl)bajonskie sumy za komorke. Nie wiem dlaczego, bo do mnie prawie z niej nie
                dzwoni. Rozmawiamy czesto, ale on mi podaje nr stacjonarny i ja do niego
                dzwonie, bo mam abonament XXL.
                Poznalam ta dziewczyne,przypadkowo w kosciele. Poznalam ja, bo widzialam ta
                fotke przy winie u niej w chacie. Przedstawilam sie i chcialam zamienic z nia
                pare slow. BYla najezona i nie chciala ze mna rozmawiac. Uspokoilam ja, ze nic
                do niej dnie mam (choc niestety to nieprawda) i ze jak dzwonilam do niej,
                zachowalam sie ok, i ani jednym slowem jej nie obrazilam. Przytaknela, ale
                dodala, zebysmy swoej sprawy zalatwiali miedzy soba i ona nie wie komu wierzyc,
                bo jej moj facet przedstawil kompletnie inna wersje wydarzen. W duchu myslama,
                ze mnie zaraz szlag trafi gdy to uslyszalam. Pogaalysmy przez chwile o jej stazu
                (w tym samym lmiescie co on, i wiem ze sie widywali, bo sam mi to mowil),
                zyczylam jej powodzenia, zproponowalam jej kawe u mnie. Ona odpowiedziala, ze
                moze wpadnie, ale jun nigd nie odezwala sie do mnie.
                Za to z maila, z kontekstu mojego faceta opowiesci o niej, to chyba jej on sie
                podoba.W mailu to widac wyraznie, miedzy linijkami jak pisze, ze czeka na znak
                od niego, itp.
                I tak wyglada sytuacja na dzisiaj. Postanowilam sobie, ze nie bede juz go o nic
                wypytywac, ze zajme sie soba, dzieckiem, spraca, studiami, itd. Stawiam na
                siebie, a z nim zobacze co bedzie. Bede w stosunku do niego ok, bez zadnego
                udowadniania, ze cos we mnie sie zmienilo. Jestem glupia, ale skoro juz sie tam
                wprowadzam, to chce dac znowu szanse temu zwiazkowi. Za chwile stuknie nam piec
                lat. On chyba nie jest taki do konca obojetny,w stosunku do mnie. RAz na jakis
                czas (rzadko) napisze, ze mnie kocha, ze teskni, ze bedzie dobrze. Ale cholera
                wie, moze to tylko slowa napisane w chwili chandry...
                Skrobnijcie pare slow.
                Na koniec, dzieki Beatka, jestes fantastyczna baeczka. Bardzo mocno Cie sciskam.
                • chicarica Re: po pol roku odzywam sie, cd. 21.09.06, 10:07
                  Tak sobie czytam i myślę, że głupio robisz, ale to Twoje zycie i Twoja sprawa.
                • ewma Re: po pol roku odzywam sie, cd. 21.09.06, 10:20
                  Witam.Piszesz że niedługo stuknie wam 5 lat .Ale czy ten czas można nazwać
                  wspólnym?Mam wrażenie że tak naprawde żyjecie obok siebie ,każdy swoim życiem a
                  przecież nie o to chodzi gdy ludzie się naprawde kochają i chcą dzielić ze sobą
                  życie.
                  Powinnaś definitywnie zakończyć ten chory związek i skupić się na swoim
                  życiu.Spotykać się ze swoimi znajomymi ,może z innym facetem.
                  Nie liczyłabym że on się zmieni,nadal będzie oszukiwał i spotykał się z innymi
                  kobietami.
                  Musisz zadać sobie pytanie czy chcesz nadal żyć w takim dziwnym
                  związku.Pozdrawiam i życze podjęcia właściwej dla ciebie decyzji.
                  • viki265 Re: po pol roku odzywam sie, cd. 21.09.06, 10:40
                    Dzieki, ze tak szybko odpisujecie. Zdecydowanie macie racje. Mojej siostrze w
                    zoladku sie wywraca, gdy patrzy co ja najlepszego robie.
                    Wlasnie w zwiazku z ta decyzja mam straszne wahania nastrojow, od totalnej
                    zlosci do promyczka nadzieji. Urodzilam sie jako niepoprawna optymistka, ale
                    teraz to juz ostro zahacza o naiwniactwo. Nie chcialam sie do niego wprowadzac,
                    chcialam zobaczyc z boku czy cos sie zmieni, ale nie wypalilo. Okolicznosci w
                    pewnien sposob mnie zmusily, a moze to ja uczepilam sie tych okolicznosci widzac
                    w nich reke przeznaczenia.
                    Studia trwaja rok. Obgadalam, przemyslama ta sytuacje tysiac razy. I
                    postanowilam, ze jezeli bedzie zle to wroce na stale do Pl na Boze Narodzenie
                    lub jezeli bedzie tak sobie, ale bez wyraznej poprawy, to wroce po tym roku
                    akademickim. Chcialabym skonczyc te studia, zeby podbudowac swoja samoocene,
                    podszlifowac jeszcze jezyk. Moze te studia pomoga mi w przysszlej sciezce
                    zawodowej. Gubi mnie to, ale strasznie sie porownuje i chce wypasc jak
                    najlepiej, chce wzbogacic na maxa moje cv, chce cos osiagnac w zyciu zawodowym,
                    dobrze wychowac syna, zeby miec potem cicha satysfakcje (chocby w stosunku do
                    nich), ze przy tylu przecownosciach losu poradzilam sobie, dobrze sobie
                    poradzilam i jako mama i jako kobieta.
                    Przy nim trzyma mnie lek przed "jutrem", sentyment do tego co bylo kiedys i
                    strasznie mi glupio do tego sie przyznac (pewnie mnie zganicie) w jakis sposob
                    chora ambicja, ze pokaze mu, jej, ze jemu bedzie jeszcze na mnie zalezec, ze
                    jeszcze bedzie sam o mnie "prosic".
                    Tak wiem, to glupie. Glupi mam charakter.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • ewma Re: po pol roku odzywam sie, cd. 21.09.06, 10:53
                      Wiesz większość facetów którzy lubią się zabawiać na boku , prawdziwego
                      wstrząsu doznaje dopiero wtedy gdy jego żona (dziewczyna)wreszcie decyduje się
                      na ostateczny krok i odchodzi .Wtedy większość z nich zaczyna kumać co stacił i
                      biegają i proszą o wybaczenie.
                      Pisze o tym bo jakiś czas temu moja znajoma miała podobną sytuacje.Facet ją
                      olewał ,przesuwał kilkakrotnie termin ślubu ,spotykał się na boku z inną itd.
                      Znajoma zrozumiała że traci czas i zerwała z nim całkowicie kontakty i po ok. 2
                      tygodniach zaczął ją prosić, błagać,organizował romantyczne wieczory i za
                      tydzień mają ślub.
                      Z tego co wiem teraz układa się im super.
    • jbasko Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.10.06, 21:47
      viki jak u Ciebie?jak sobie radzisz?
      • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 13.10.06, 23:20
        Wlasnie sie ucze, bo mam wystapienie na uniwerku za 2tyg. :) Nie jest zle. Moj
        facet przedluzyl sobie sezonowa prace, wiec wciaz go nie ma i to jest piekne
        (byl na pare dni, nawet uslyszalam, ze mnie kocha, ale to tylko slowa, a czynow
        zero).
        Ciesze sie, ze poszlam na studia (robie te same co on wlasnie skonczyl). Jest
        troche roboty, ale nawiazalam nowe znajomosci. Oprocz uczelni poznalam na placu
        zabaw dziewczyne babysitterke (czeszka) po weterynarii i dosyc mocno
        zakumplowalysmy sie, wiec nie czuje juz sie lyso. Maluch chodzi do przedszkola,
        fajnie sie zaaklimatyzowal i zaczyna lapac jezyk. Na uniwerku przypadkowo
        poznalam kolege lubego (zapytal czy znam Polaka XY), a akurat bylam z synkiem;
        Kolega o malo nie padl, ze istnieje ja, a moje "cudo" ma dziecko, hehe. :)
        Chyba sie troche wyleczylam. osobne mieszkanie nauczylo mnie samodzielnosci,
        zaradnosci, niezaleznosci. Odlozylam troche kasy i jestem w tym sensie bezpieczna.
        Nie ludze sie, ze moj facet sie zmieni. Nie wierze juz w to. Nie sadze by byl
        zakochany w tej dziewczynie. Raczej traktowal ja jak kolejny podboj,
        udowodnienie sobie jestem taki przystojny, fajny, inteligentny gosc. Ordynarnie
        mowiac, zeszmacil by ja tak samo jak mnie. Wyrazal sie o jej urodzie dosyc
        wulgarnie. Nie zyczylabym jej, zeby slyszala co o niej wygadywal. Natomiast ona
        na pewno zauroczyla sie nim;
        Ale ja juz sie od tego odcinam. Niech robi co chce; Po studiach zamierzam wrocic
        do PL i, pewnie glupio to zabrzmi, rozpoczac sciezke kariery. :)Musze zdac
        egzaminy panstwowe i szukac pracy w miedzynarodowych firmach. Mysle tez o
        doktoracie, ale o robieniu go jako wolny strzelec.
        Przez ten caly czas przekonalam sie, ze mam wspanialych znajomych; Mam do kogo
        wracac. :) Postanowilam skupic sie na synku i sobie. Jest nam we dwojke dobrze,
        bez tej calej emocjonalnej szarpaniny. Oczywiscie sa dni kedy czuje sie do d. I
        kiedy wyc mi sie chce i kiedy zazdrosc mnie zzera i kiedy dawne niepokoje
        wracaja. Ale wierze, ze moze juz byc tylko lepiej. Na pewno dopisze ciag dalszy,
        bo czytalam wiele postow innych babeczek i zastanawialam sie co z nimi sie
        dzieje. Na pewno wiec dam znac. Trzymajcie za mnie kciuki! Sciskam! I bardzo Wam
        dziekuje, ze jestescie. :)
    • madziara221 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 14.10.06, 14:22
      Super. Tak trzymaj. Bądź silna:-)
    • fifi-5 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 14.10.06, 14:45
      Rozumie Ciebie Viki i wspólczuje. Skoro nie ma nic do ukrycia to po co trzyma
      komórkę przy sobie i kasuje połączenia. Jakim prawem wogóle chodzi na imprezy
      bez Ciebie zostawiając Cię samą z dzieckiem w domu. To jakis straszny egoista,
      który nie dorósł do roli ojca i męża. Ciekawe jakby było gdybys ty zaczęła
      chodzić sama z "kolegami" i zaniedbywać wsyztsko. A jeśli by mu to nie
      przeszkadzało, to znaczy, sorry, ze ma Cie gdzies. Ja rozumie, że każdy ma
      prawo mieć swoje zycie i czasem spotkać się gdzieś z kolegami na piwko, czy
      mieć własnie zaiteresowania, ale bez przesady. Postaraj się znaleźć lepszą
      pracę, jakiś zyczliwych ludzi, którzy Ci pomogą i wesprą. Jak rozmowa nic nie
      da, to ja nie widze sensu w takim związku On musi sie zmienić a jak nie potrfi,
      to niech wypi...la do tych swoich laseczek. Z każda będzie postępował tak samo
      bo to pewnie taki TYP!
    • aanista81 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 18.10.06, 14:57
      Wczoraj z nudow przegladalam sobie forum i szczerze mowiaczaintrygowalo mnie to
      co piszesz. Wcale nie ze wzgledu na twojego faceta, ktory raczej nie jest
      wymarzonym partnerem. Bardziej to jak to mozliwe ze w tak krotkim czasie pobytu
      zaz granica ( w sumie nie caly rok) masz prace w ktorej zaproponowano ci 100%
      podwyzki, przez jakis czas oplacano Ci mieszkanie. To to jeszcze nie jest moze
      najwieksze osiagniecie, ale dowiaduje sie ze zaczelas studia, do tego zajmujesz
      sie twoim synem. Na zdrowy rozsadek, bez pomocy kogos innego to po prostu
      niemozliwe. Samo opanowanie jezyka w takim stopniu by moc sie uczyc to juz
      niezl osiagniecie. W ja
      • aanista81 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 18.10.06, 15:17
        Troche za szybko wyslalam:-( Sory za literowki
        W kazdym razie chcialabym wiedziec w jakiej branzy pracujesz, co studiujesz? A
        tak w ogole to ile godzin ma u Ciebie doba? Bo bardzo malo prawdopodobne jest
        pogodzic wszystkie obowiazki o ktorych piszsz bez pomocy kogos innego czy tez
        bez wsparcia finansowego. Wiem cos na ten temat, bo sama tez mieszkam drugi rok
        we Francji, chce tez zrobic jakies studia, ale w tej chwili ucze sie glownie
        jezyka i "kurodomowie".
        • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 18.10.06, 16:55
          Aanista, jak chcesz to napisz na priva. Wszystkiegoo tu nie opisze, bo bylabym
          latwo namierzalna, a tego nie chce, co latwo chyba zrozumiec. :)
          Tu odpowiem Ci w skrocie na moje pytania. Przez pierwsze trzy miesiace (okres
          probny)pracowalam 2x w tyg i dostawalam malo kasy. Potem przyszly mi nowe
          obowiazki, praca praktycznie codziennie (ale moglam pracowac w domu), tj.
          tlumaczenia non stop, akty prawne, negocjowanie umow, wizyty w urzedach,
          podatki, izby handlowe, itp, itd. Poniewaz malo zarabialam jak na tutejsze
          warunki, podwyzszka o 100% i tak nie byla rzucajaca na kolana, ale
          satysfakcjonujaca. Przt podpisaniu pierwszej umowy umowilismy sie na podwyzszke
          po okresie probnym. Wynajeta chata byla jednoczesnie biurem, a w wakacje jeden
          pokoj byl dla gosci z firmy, wiec mialam pare "najazdow". Caly czas zatrudnialam
          nianie. NAjpierw wozilam malego. Gdy zmienilam zamieszkanie, niania zaczela
          przychodzic do mnie; Umawialysmys sie na tel. W mieszyczasie byla tez u mnie
          rodzinka, przewijali sie znajomi z Pl i oni troche nianczyli malucha. Od
          niecalego miesiaca studiuje, niektore wyklady opuszczam (poinformowalam o tym
          profesorow). Maly chodzi teraz do przedszkola. Wprowadzilam sie z powrotem do
          "lubego" i pomagaja mi w awaryjnych sytuacjach dziadkowie tu na miejscu. Ale
          generalnie mam zapieprz. :) Jezyka zaczelam sie uczyc na drugim roku studiow,
          potem bylam na stypendiach zagranicznych w czasie studiow, a po ich skonczeniu w
          PL, zrobilam studia podyplomowe na uniwerku francuskim.
          Niestety czesto jednak trafia mnie, bo sie zwyczajnie nie wyrabiam. Chocby
          dzisiaj. Mam napisac expose, ktore mam przedstawic na uniwerku, a jednoczesnie
          robie tlumaczenia dla firmy. I krew mnie zalewa, bo nie wiem w co rece wlozyc, a
          w pokoju obok maluch, ktory wrzeszczy, zeby sie z nim bawic. SAJGON!
          • viki265 Re: facet_pan sytuacji_upokorzenie 18.10.06, 17:15
            Sluchaj, ja wcale nie jestem jakas super pracowita czy genialnie zdolna. W Pl,
            gdy pisalam prace magisterska, bardzo pomagali mi przy synku rodzice i
            rodzenstwo. Gdyby nie oni nie skonczylabym studiow. Mialam tez w PL mloda
            dziewczyne z pedagogiki, ktora przychodzila mi pomagac raz/ dwa razy w tyg. na
            trzy/ cztery godziny i moglam sie uczyc.
            Nie porownuj sie. Mialam fuksa, bo nie musialam sie martwic co do garnka wlozyc
            i mialam swoja kase z prac zleconych, ze stypednium naukowego i oczywiscie od
            rodzicow i pseudo alimenty od lubego, wiec troche kasy odlozylam. Na pewno bez
            takiej sytuacji finansowej, nie bylabym dzisiaj na uczelni i nie robilabym
            podyplomowych itd. Wiec sie absolutnie nie porownuj. Na 100% dasz rade,
            przyswoisz troche jezyk i zaczniesz studia. To tutaj jest fajne, ze sa dodatki
            socjalne na dzieci, a przeciez kazdy grosz sie liczy. A jak juz wspominalam
            pracy nie mam jakiejs bardzo ciezkiej i wszystko jako tako da sie pogodzic. Uszy
            do gory!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja