viki265
12.02.06, 21:17
Moj facet ukrywa sie z komorka, wykasowuje historie polaczen z dziewczynami,
oklamuje mnie, ze jedzie na narty sam, a potem przez totalny przypadek
okazuje sie, ze byl na nartach z jakas dziewcyna. Gdy go oto pytam, wmawia,
ze byl sam. Gdy mowie, ze wiem, ze nie, wrzeczy na mnie, ze go kontroluje, ze
ze mna nie da sie zyc, ze musi mnie klamac, bo bym go nigdzie nie puscila.
Wszedzie chodzi z komorka.Pare razy jak wrocil nad ranem z knajpy gdzie mial
byc z kolegami, a ja siedzialam z dzieckiem w domu, sprawdzilam cichcem
komorke i byly polaczenia o polnocyz jakas laska (na drugi dzien ten kontakt
w komorce wykasowalam). Gdy zapytalam wczoraj co to za dziewcyzna, wpadl w
szal, ze ja wszystkie jego kolezanki podejrzewam, z to jego kochanki, ze
kasuje historie polaczen, ze jestem nie normalna, szperam w jego komorce,
zebym najlepiej sie wyprowadzila, bo on nie widzi dalszej przyszlosci.
To bylo wczoraj, dzis totalna ignorancja mojej osoby, poszedl spac do
rodzicow. Nie wiem co mam zrobic. Od dwoch miesiecy z nim mieszkam za
granica, zarabiam na razie malo, bo na pol etatu i wszystko prawie idzie mi
na nianie, nie mam za co wynajac pokojui sie wyprowadzic, on konczy studia. I
czuje sie panem sytuacji; bo robi ze mnie idiotke, ze taka kontrolerka,
zaborcza. Owszem pytam go, zrobilam mu po nartach awanture, ze zdradza, ale
co ja mam myslec, skoro on wciaz mnie klamie, kasuje historie w komorce tylko
dwoch dziewczyn, bo inne polaczenia sa, wrzeszczy na mnie, ze jestem
nienormalna, schzofreniczka, itp, itd. I co ja mam o tym myslec? Boze, jak mi
zle!!!!!!!!Co robic?