koniec.....

15.02.06, 08:23
w sobotę mój mąż stwierdził, że nie chce już ze mną być i kazał mi odejść.
Podobno nie nadaję się na żonę ( jesteśmy osiem lat po ślubie) bo nie
potrafiłam mu stworzyć prawdziwego domu i dbać aby było nam przyjemnie i
miło. Ostatnio zarzuca mi to, że nie robiłam nic aby w łóżku było nam
cudownie....nie wprowadzałam nowości i nic nie robiłam w tych sprawach. Przez
osiem lat męczył się i czekał na moją zmianę a ja myślałałam tylko o własnej
dupie jak to on określił. Wczoraj powiedział mi też że teraz też myślę tylko
o sobie bo łatwiej przyjdzie mi odejść i poświęcić rodzinę (ja niewiem czy my
kiedykolwiek byliśmy rodziną) niż powiedzieć parę świństw w łóżku. Nawet
zaproponował mi to abym oglądała pornosy to może coś się nauczę. Co o tym
myślicie?
    • nchyb Re: koniec..... 15.02.06, 08:31
      myślimy, że po prostu mąż znalazł nową pannę (by nie napisać wulgarnie dupę),
      która jako nowość jest bardziej atrakcyjna dla niego w łóżku...

      Współczuję Ci, ale tak to niestety bywa. Teraz musisz tak to zorganizować, by
      jak najmniej na tym stracić. Bo zranione serce boli bardzo i wtedy o sprawach
      materialnych się nie myśli, ale w końcu uczucia stygną i abyś nie została z
      niczym...

      > w sobotę mój mąż stwierdził, że nie chce już ze mną być i kazał mi odejść.
      Kazał Ci odejść? Mieszkanie jest jego? Masz gdzie odejść? Co z dziećmi? Co z
      pieniędzmi? To wszystko musisz rozważyć...

      Przy okazji, jeżeli uczucia Ci na to pozwolą, rozważ na chłodno, czy on taki
      idealny w łóżku był i zapewnił Ci tak wiele rozkoszy, jeżeli nie, to warto mu o
      tym wspomniec, twierdzenie że nie jest najlepszy - może zranić jego męskie ego,
      a po jego tekstach - zasłuzył na to bardzo...

      Mimo wszystko - pamiętaj, czas leczy rany i jeszcze będzie dobrze.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie...
    • desperatka7 Re: koniec..... 15.02.06, 08:32
      podejżewam że chodzi mu tylko i wyłącznie o wasze życie seksualne, z którego On
      nie jest zadowolony. O takich rzeczach trzeba rozmawiać jak tylko pojawi sie
      problem. A On wolał czekać aż problem narośnie i posunąć się do ostateczności.
      Wina lezy po środku, może miał troche racji- zastanów się. A czy wcześneij nie
      dawał Ci odczuć ze jest nieszczęśliwy? I jaki ty masz stosunek do tego
      rozstania? Uważasz że tak będzie lepiej czy będziesz walczyla?
      • mati004 Re: koniec..... 15.02.06, 08:57
        podczas naszego małżeństwa wiele razy zdałam sobie sprawę, że odbieramy na
        innych falach, że jestem inna niż on by tego oczekiwał....a nieraz posuwałam
        się np. do kłamstw aby się jemu przypodobać...aby był ze mnie zadowolony. W
        zeszłym roku pobił mnie dwa razy i wczoraj się dowiedziałam, że w ten sposób
        dawał mi znak, że jest mu źle...bardzo dziekuję bardzo za taki znak po którym
        tydzień chodziłam obolała. Moi rodzice, siostra i wiele wiele osób byli
        przeciwni temu małżeństwu ale podobno miłość jest ślepa..... A co do jego
        mieszkania jest jego....dostał je w spadku po tacie.... ja pracuję...on
        nie....mamy jedno dziecko....mieszkać tymczasowo mam gdzie bo mam życzliwych
        ludzi wokół siebie....
        • annb czy po pobiciu zrobiłaś 15.02.06, 09:02
          obdukcję czy też miłość ci wszystko wybaczy?
          olać kolesia i zacząć nowe zycie
          i nie zapomnij o alimentach
          • mati004 Re: czy po pobiciu zrobiłaś 15.02.06, 09:26
            po pobiciu poszłam na obdukcję...on tą obdukcję znalazł i teraz przy byle
            sporze wypomina mi, ze zachowałam się jak szmata, ze poszłam naskarżyć na męża
            • annb i z kimś takim nadal jestes 15.02.06, 09:34
              to musi byc miłość....chora
              obdukcję do kieszonki
              poszukaj dobrego prawnika
              rozwód z orzeczeniem o winie-bez orzeczenia może cię pozwac o alimentu-w końcu
              mu obnizysz poziom zycia
              no i alimenty na dziecko
        • kleo1 Re: koniec..... 15.02.06, 09:10
          To już w zeszłym roku powinnaś dupka zostawić. Facet nie ma prawa uderzyć
          kobiety! Niech siępozabijaja mędzy sobą! Wybacz, ale dupek to za delikatne
          słowo. I w ogóle co to za związek, w którym nie mozęsz byc soba? Nawet czknąć
          nie można, bo się mężulkowi nie spodoba. I dobrze, że odszedł, jak mu było tak
          źle. Nie sie ugryzie. Teraz zajmij się sobą, zrób wreszcie coś dla siebie,
          siedź cały dzień w piżamie, nie pozmywaj. Nie musisz! Żyj!

          Powodzenia!
        • viinga Re: koniec..... 15.02.06, 09:12
          Myslę, ze jak się wprowadzisz, to za niedługo bedzie Cię prosił żebyś wróciła,
          chyba, że ma nową pannę. Jesli nie pracuje to za co utrzyma mieszkanie?
          Przyda mu sie lekcja życia, bo sądze, że do tej pory było mu za dobrze,
          sniadanka, obiady, sponsor,itp.
        • caysee Re: koniec..... 15.02.06, 09:30
          Pobil cie dwa razy i ty dalej z nim jestes???
          Kobieto?!
    • dzika_justa Re: koniec..... 15.02.06, 09:51
      Dom tworzą dwie osoby, a nie tylko kobieta i o to żeby miło czy przyjemnie w
      tym domu też. Jego zarzuty są żałosne. Jestem ciekawa ile on poświecił się dla
      Ciebie... W ramach "poświecenia Cię pobił"??!! Nie, naprawde szkoda Twojego
      czasu dla tego człowieka. Gość Cię nie szanuje. Nie masz czego żałować. Ja na
      Twoim miejscu spakowałabym walizki i odeszla na zawsze. Miałam całkiem
      niedawno podobną sytuację, spakowałam walizki z zamiarem odejścia na
      zawsze.......i wtedy się przestraszył że zostanie sam, z tym że mój nigdy nie
      podniósł na mnie ręki. Faceci są śmieszni. Nic nie dają albo dają niewiele, a
      żądają nie wiadomo czego.
      • axela nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 11:11
        czy Ty kpisz czy o droge pytasz???????
        Dziwczyno obudz sie!!
        • loorien Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 11:16
          niewiem czy to prawnie mozliwe ale ja bym sie na nim zemściła, wynajmij
          detektywa niech sprawdzi czy ma kochanke, rozwód z orzekaniem o winie, jako
          dowód pobicie i kochanka, udowodnij że w mieszkanie włożyłaś swoje pieniądze
          (remont) tak żeby Ci jakiś odszkodowanie przyznali, wartość połowy mieszkania
          czy co, puść go w skarpetkach, niech ma za swoje, za krzywdy wyrządzone drugiej
          stronie sie płaci
          • mati004 Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 13:09
            zauważyłam również że moje dziecko (mamy pięcioletniego syna)zaczął zmieniać
            stosunek do mnie. Gdy jesteśmy tylko we dwoje to on jest kochającym synkiem,
            całuje mnie, mówi, że mnie kocha a gdy tylko wejdziemy do domu to zmienia sie
            strasznie. Zaczyna mnie olewać, nie słucha się, gdy coś do niego mówię to
            głupio się uśmiecha.....ale jak ma się zachować gdy widzi, że tata nie szanuje
            mamy, że mówi do niej głąbie, debilu, kretynie (do dziecka też się nieraz tak
            zwraca). Tata mamy nie szanuje to dlaczego ja mam to robić......
            • nchyb Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 13:14
              dziewczyno, to co Ty z tym mężem przez te wszystkie lata jeszcze robiłaś?
              Skoro pozwalałaś się tak długo tak źle traktować, to ja się nie dziwię, że on
              sobie pozwalał.

              A w sumie, dlaczego to Ty masz się wynosić. Walizeczkę mężusiowi w łapkę i
              niech idzie tam, gdzie mu lepiej...
              • mati004 Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 13:19
                niestety te mieszkanie jest jego....dostał je w spadku....ja jestem nawet nie
                zameldowana....
                • natka110 Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 14:41
                  Jak dostal w trakcie trwania malzenstwa, to chyba i tak ci sie cos nalezy???
                  czy macie intercyze??? w tkaim przypadku, nie masz obowiazku palcem kiwnac
                  jakby przymieral z glodu, twoja kasa, twoja sprawa.c a na diecko ma placic
                  alimenty, idz do prawnika, mozesz te si ezwrocic do jakiejs kobiecej
                  organizacji, zapytac, jak zrobic zeby wyjsc na tym najlepiej finansowo.
                  Zz detektywem byl dala spokoj, bo kosztuje, a przeciez i tak ci goscia nie
                  wykastruje, o tyle ,u sie wlasnie nalezy...
                  • annb Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 14:44
                    natka110 nie do konca
                    spadek nalezy do majątku odrębnego iobdarowanego nawet jeśli dostał podczas
                    trwania małżeństwa
                    no chyba ze w testamencie było wyraźnie wpisane ze dla niej tez
                    • mati004 Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 15:17
                      niestety teść zapisał w testamencie tylko jemu mieszkanie
                      • axela Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 17:20
                        cholera a co do tego wszystkiego ma mieszkanie??????????????????
                        • axela Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 17:22
                          Ty pracujesz on nie, wiec to i tak Ty utrzymujesz dom, masz gdzie mieszkac na
                          co czekasz? Na to, az sie wkurzy i wier....oli Ci kolejny raz?
                          jesssssssu sa kobiety, ktore az prosza sie....... ehhhh
                          • loorien Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 15.02.06, 23:45
                            ja bym Ci radziła pójść do dobrego adwokata, to nie jest tak ze ty masz się z
                            dzieckiem na ulice wynieść. To nie w Polsce - tu sie chroni kobiety z dziećmi.
                            Najlepiej to on sie powinien wyprowadzic i dostac zakaz zbliżania sie do Ciebie
                            skoro Cię bije. Ja myślę że dobry adwokat to wywalczy. A z dzieckiem niestety
                            musisz rozmawiac i mu tłumaczyc. W ogóle niestety musisz unikac kłótni przy
                            dziecku. Przeprowadż z nim poważną rozmowe ale na neutralnym gruncie, najlepiej
                            w zacisznej kawiarni, a do dziecka zorganizuj opieke w tym czasie. Bron boże
                            nie zostawaj z nim w domu sam na sam bo ci jeszcze krzywde zrobi
                            • mati004 Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 16.02.06, 08:32
                              to ja znowu. Wczoraj mąż sam zaczął ze mną rozmawiać co zamierzam zrobić,
                              rozmawialiśmy o naszym małżeństwie, o tym czy jest co ratować, co robiliśmy
                              źle, co możemy zrobić....ale jakoś już nie wierzę w to, że jest nam dane być ze
                              sobą.
                              • mati004 Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 16.02.06, 08:32
                                a poza tym mówił, że te słowa o tym, ze mam się wyprowadzić powiedział w złości.
                              • nchyb Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 16.02.06, 08:36
                                O Boże dziewczyno, on Ciebiejuż nie raz pobił, a Ty się zastanawiasz, czy
                                chcesz z nim jeszcze być? To już pod jakiś syndrom maltretowanej ofiary
                                związanej uczuciowo z oprawcą podchodzi.
                                Czego jeszcze potrzebujesz, żeby otrzeźwieć? Miesiąca w szpitalu spędzonego?
                                czy jego kochanki w łózku z Wami?...
                                • magania Re: nie chce byc nie uprzejma ale..... 16.02.06, 11:10
                                  Moja rada jest taka:spakuj sie i wyprowadz,powiedz mu szczerze jak sie czujesz
                                  bedac z nim w zwiazku,z czym ci zle i co ci sie nie podoba.Ale koniecznie sie
                                  wyprowadz.Nie mowie,ze juz nigdy nie macie byc razem,moze on cos przemysli,to
                                  bedzie kubel zimnej wody dla niego.Moze poczuje,ze naprawde moze cie stracic i
                                  troszke dojrzeje.Czasami warto zrobic cos wbrew sobie(podejrzewam,ze nie
                                  chcesz,ze trudno ci sie od niego wyprowadzic),zeby osiagnac to,na czym nam
                                  zalezy,zeby sprobowac zmienic drugiego czlowieka.Jestem pewna,ze jak sie nie
                                  wyprowadzisz to nic sie nie zmieni, dziecko bedzie sie wychowywalo w chorej
                                  rodzinie,a ty z roku na rok bedziesz miala mniejsze poczucie swojej
                                  wartosci,zniszczy cie ten zwiazek.Powodzenia!Pamietaj!nie ty jedna jestes w
                                  takiej sytuacji,nie ty jedna masz problemy,nie ma sytuacji bez wyjscia,mozemy
                                  zrobic wszystko z NASZYM zyciem.Uwierz w siebie i do dziela!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja