emi452
23.02.06, 10:47
Kiedyś już chyba tutaj pisałam historię o tym jak znalazłam sms-y , w których
mój mąż wyznawał miłość swojemu przyjacielowi. Wszystkie stwierdziłyście, że
to raczej normalne w przyjaźni, choć ja czułam się dotknięta ,że mój mąż
jeszcze kogoś "kocha". Wróciłam z tym do porządku dziennego.
Tamta "przyjaźń" już się zakończyła ale mój mąż ciągle twierdzi ,że brakuje
mu "kumpli", że nie ma z kim pogadać oprócz mnie. No i ciągle spędza czas
przy internecie. Gdy wchodzę do pokoju to zaraz wszystko przerzuca na belkę,
żebym nie widziała albo co ogląda albo o czym z kimś rozmawia. Kiedyś nie
zwracałam uwagi co robi..Teraz napawa mnie to niepokojem. Np. wczoraj wchodzę
i widzę, że ma wiadomość od jakiegoś Patryka. Pytam kto to jest a on nie chce
mi powiedzieć, wolał wyłączyć całkiem komputer niż przeczytać wiadomość jak
byłam w pokoju... Kiedyś wydawało mi się ,że mamy do siebie bezgraniczne
zaufanie i takie sytuacje nie miałyby miejsca. Ja nigdy nie ukrywam z kim
rozmawiam na gg...Rozmawiałam z nim, powiedziałam że takie zachowanie
sprawia, że zaczynam się zastanawiać, że nie odpowiada mi itp. A on się tylko
śmieje i jest milutki, próbuje mnie "udobruchać" ale następnego dnia gdy
siedzi przy komputerze jest znowu to samo...
Jestem podłamana... Nigdy nie byłam zazdrośnicą. Mój mąż wyjeżdża na różne
szkolenia w kraju i zagranicą, uprawia sport- ma właściwie pełną swobodę,
nigdy go nie ograniczałam. Nie wiem co się dzieje...