Infantylnosc czy naiwnosc?

23.02.06, 20:13
Nie rozumiem wielu kobiet, ktore pisza tu o reczach wrecz oczywistych...
Nie wiem, jak mozna poslubic kogos, nie dowiedziawszy sie wczesniej, jakie sa
jego plany na zycie, jakie ma zamiary. Przeciez kwestia ewentualnych dzieci
powinna byc obgadana przed slubem, a nie pol roku po slubie kobieta jest
zalamana, ze on nie chce miec dzieci.. Moze nigdy nie chcial? Tylko ona sie
nie zapytala? Jesli deklarowal, ze chce, to nie ma co jeczec, malzenstwo takie
mozna uniewaznic. Albo tkwic w tym, co sie samemu wybralo.
Sprawa finansow: chyba nalezy przed slubem ustalic, czy sie chce miec kase
osobno, czy jednak razem, a nie potem klocic sie o pieniadze i rozwodzic z
powodu tego, ze "ja kupuje ser, a on mi zjada".
Nastepnie: kwestia porzadkow. Jesli on balagani, to zapewne nie dlatego, ze mu
odbilo nagle po slubie, ale dlatego, ze zawsze to robil, tylko nikomu do tej
pory nie przeszkadzalo. Wystarczy faceta obserwowac i jesli sie idzie na
randke do niego do domu (a mieszka sam, zalozmy), a w zlewie stos garow,
skarpety sie walaja po podlodze, to chyba nie nalezy oczekiwac, ze jest
milosnikiem porzadkow i ze po slubie bedzie jak w zegarku.
Pomijam kwestie tego, ze wiele osob nie moze ze soba mieszkac przed slubem,
choc to wszystkie wady by na wierzch od razu "wywalilo".
Ale nalezy akceptowac faceta z jego wadami, jesli sie z nim slub wzielo, bo
nie mozna oczekiwac, ze on drastycznie jednego wieczora sie zmieni.
Oczywiscie, mozna probowac na niego wplywac, rozmawiac, moze to da jakies
efekty - ale zawsze zale trzeba wylewac przed nim, a nie na forum i dlawic
emocje w sobie... To nie pomaga.
Poza tym, seks - wiele kobiet placze, ze maja za czesto. A wczesniej? Mialy
czesciej? To jak? Juz mu sie nie chce? To moze za duzo pracy on ma? Albo one
sa nudne i tylko maja oczekiwania, nic w zamian nie proponujac? Facet nie jest
maszyna do wymyslania nowych pozycji, kolacji przy swiecach itp. Moze on tez
ma jakies pragnienia, marzenia erotyczne, ktore chcialby zrealizowac? Ale o
tym nie dowiesz sie na forum, tylko od niego..
Przegladanie seks-stronek po slubie wydaje mi sie normalne, a jesli staje sie
chorobliwe, lub komus wybitnie przeszkadza, to nalezy o tym powiedziec
wlasciwej osobie. Najlepiej slowami "sory, ale nie lubie tego, wiec albo rob
to po cichu, albo wcale".
Czasem kiedy czytam posty mam wrazenie, ze niektorzy pobrali sie po trzech
miesiacach internetowej znajomosci, bez zupelnej swiadomosci, jaka jest druga
osoba.
Moj zwiazek nie jest idealny, ale konflikty rozwiazujemy sami, dogrywamy sie i
przedstawiamy sobie wzajemne oczekiwania.
    • prawie.normalny.facet Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 23.02.06, 20:28
      bardzo rozsadny punkt widzenia - calkowicie sie zgadzam
    • becia_bs Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 23.02.06, 20:39
      Zgadzam się w 100%:-)

      Zanim zwiążemy się z drugą osobą, warto byłoby nieco dokładniej ją poznać.
      Myślę, że jednak najlepszym rozwiązaniem jest zamieszanie ze sobą i
      obserwowanie tego, co się dzieje. Ważna jest praca nad związkiem od pierwszych
      chwil jego trwania i ustalanie reguł wspólnego bycia już od samego poczatku.

      Ja zamieszkałam ze swoim obecnym mężem po 5 m-cach znajomości i od samego
      początku wspólnego mieszkania pracowaliśmy nad tym, co nas łączyło (mam
      wrażenie, że ja bardziej świadomie, ale to takie moje skrzywienie). Pamiętam,
      że już po paru dniach ustaliliśmy podział domowych obowiązków (z czego moi
      znajomi zawsze się śmiali), co to wyeliminowało wiele konfliktów.
      Poza tym na bieżąco staraliśmy się rozwiązywać wszelkie problemy i absolutnie
      nigdy nie robiłam planów w stylu "po ślubie to ja go zmienię" itp. Nie, jeżeli
      chcę coś zmienić to już teraz.

      Myślę, że właśnie dzięki takiej postawie uniknęliśmy bardzo wielu problemów i
      uważam, że jesteśmy bardzo udanym małżeństwem (od 1,5 roku).

      I jeszcze jedno... Uważam, że czymś wręcz niezbędnym jest poznanie rodziny
      męża/żony i to takie dogłębne. Przyjrzenie się, jak funkcjonują, jak odnoszą
      się do siebie itp. Patrząc na rodziców, można bardzo wiele dowiedzieć się o
      cechach charakteru naszego wybranka lub nawet przewidzieć pewne jego
      zachowania, które jeszcze się nie ujawniły.

      Pozdrawiam,
      Beata
      • horpyna4 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 23.02.06, 20:47
        Święta prawda.
        • borejkowna Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 23.02.06, 21:17
          Czytałam kiedyś takie mądre zdanie, mówiące, iż nie kochamy kogoś za jego
          zalety, ale POMIMO WAD. Ja również nie rozumiem wielu piszących tutaj osób. Z
          moim mężczyzną jestem od 6 lat, za trzy miesiące odbędzie się nasz ślub. Nigdy
          nie miękły mi kolana na jego widok, nie czułam szalonego bicia serca, nie
          miałam suchości w gardle i tym podobnych dziwactw. Wiem za to w całej pełni,
          jakie są jego wady, i przed zaręczynami mocno się zastanowiłam, czy potrafię z
          nimi żyć. Doszłam do wniosku, że potrafię. Nie wierzę, by czymś jeszcze
          zaskoczył mnie po ślubie i gdy pewnego dnia dojdę do wniosku, że on jest nie w
          porządku, to sama siebie walnę w łepetynę i powiem sobie stare i mądre
          słowa "wszak widziały gały, co brały". Kocham go, ale wiem o tym, nie stąd, że
          tchu na jego widok złapać nie mogę. Płakaliśmy obydwoje, gdy jednemu z nas żle
          się działo, gdy miał wypadek, poczułam, że się duszę i jeśli on odejdzie to ja
          za nim, gdy jedno z nas osiągnie sukces, to i drugie śmiga 10 cm nad ziemią z
          radości. Wolę żyć z wszystkimi jego wadami niż bez niego, ale uświadamiam mu,
          jakie ja również mam wymagania, i w jakim wypadku odejdę bezwzględnie. Kwestia
          dzieci omówiona, kont, prania, prasowania i wszelkich elementów życia
          codziennego również. Mimo wielkiej, sprawdzonej przy prawdziwych dramatach
          miłości, wchodzimy w małżeństwo przygotowani jak Napoleon do najdoskonalszej ze
          swoich bitew.
          A poza tym, istenieje jeszcze pojęcie lojalności. Nie wyobrażam sobie, bym
          publicznie mogła omawiać błędy mężczyzny, którego wybrałam, który był ze mną w
          najgorszych chwilach, z którym zdecydowałam się spędzić życie i który wybrał
          mnie na towarzyszkę swego życia.
          I dlatego również zgadzam się z założycielką wątku w całej rozciągłości. Nie
          pojmuję, jak dorosła kobieta może zastanawiać się nad tym, czy wziąć ślub z
          mężczyzną który choćby raz podniósł na nią rękę, nie rozumiem, jak po ślubie
          dopiero odkrywa się, że mąż to wieczny chłopiec, bałaganiarz, itp. Nie rozumiem
          i nie pojmuję, gdzie kobiety gubią rozum, wzrok i słuch w fazie narzeczeństwa.
          I jak mogą okreśłać siebie mianem dorosłych???
      • jlon Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 20:22
        Tak!!!!przewałkowac rodzinę na wszystkie strony, rozłożyć na łopatki, obejrzeć,
        złożyć i znowu obejrzeć. jest to świetny test, naprawdę, wiem ze swojego
        doświadczenia:)))
    • dolce.gabbana5 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 23.02.06, 20:59
      ale po slubie czesto sie zmienia.I wcale nie oznacza, ze tak jak bylo przed
      bedzie po...
      • borejkowna Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 23.02.06, 21:20
        Nie zmienia się NIGDY, bowiem ślub to nie jest jakieś hokus - pokus. To, że się
        zmienił jest wytłumaczeniem kobiet, które same przed sobą nie chcą się
        przyznać, że były po prostu naiwne i krótkowzroczne.
        • borejkowna Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 23.02.06, 21:23
          Trudno jest powiedzieć sobie "byłam po prostu głupiutka, naiwna i nie chciałam
          widzieć pewnych rzeczy". Prościej jest wygłosić, że "się po ślubie zmienił". A
          ślub, powtarzam, to nie jest czarodziejska sztuczka, ktora księcia w ropuchę
          zamienia.
          • burza4 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 15:33
            borejkowna napisała:

            > Trudno jest powiedzieć sobie "byłam po prostu głupiutka, naiwna i nie
            chciałam > widzieć pewnych rzeczy". Prościej jest wygłosić, że "się po ślubie
            zmienił". A > ślub, powtarzam, to nie jest czarodziejska sztuczka, ktora
            księcia w ropuchę > zamienia.

            moment, nikt nie pozostaje tym samym człowiekiem przez całe życie! owszem - jak
            ktoś przed ślubem jest np. chamem czy popija, to nie zmieni się radykalnie na
            lepsze. Ale w szczegółach bywa różnie. Inna sprawa jest taka, że pewne cechy
            mogły ci nie przeszkadzać wcześniej a zaczęły potem - bo wasza sytuacja się
            zmieniła po prostu. Naturalnie nie jest to kwestia ślubu jako powodu samego w
            sobie, ale właśnie okoliczności życiowych, które wypływają wraz z upływem czasu.
            Np. oboje pracują intensywnie i do pewnego momentu nikomu to nie przeszkadza,
            ale jeśli któreś nagle zwalnia (bo pojawia się dziecko, albo zmieniły mu się
            priorytety zyciowe i doszedł do wniosku że olewa wyścig szczurów) - to zacznie
            mu przeszkadzać, że praktycznie partnera nie widuje itd.

            Dla mnie naiwne jest podejście typu: "koniecznie ustalić przed ślubem" tak
            jakby ustalenia w którymkolwiek momencie miały być obligatoryjne na całe życie.
            Co z tego że ustalą że dzieci mieć nie chcą do 30-tki, skoro np. zmienia się
            sytuacja bo któreś zaczęło chcieć? albo że ustalą że dzieci mieć nie chcą. Moi
            znajomi tak ustalili ale jej zaczęło zależeć na macierzyństwie i jest problem
            dokładnie taki sam, jakby tych ustaleń nie było wcale.

            Nie jestem ani młodziutka ani naiwna, mieszkałam przed ślubem z mężem z rok,
            znamy się znacznie dłużej - wydawało się, że nic mnie nie zaskoczy. A jednak.
            Nie sam fakt ślubu na tym zaważył co prawda, ale było to na tyle równoległe, że
            upraszczając sprawę mówię że "po ślubie" jest inaczej.
    • czekolada_orzechowa fantastycznie 23.02.06, 22:20
      objawiłaś prawdę oczywistą. Powiało mądrością. Czas na oklaski:D
    • sweet_pea a teściowie? 23.02.06, 23:19
      ja nawet nie mam w najbliższych planach ślubu ale kandydata już mam i czytając
      to forum też się dziwie że żony tak słabo poznały swoich mężów przed ślubem. My
      już obgadaliśmy wszystkie podstawowe sprawy jak dzieci, finanse i porządki więc
      wiem czego się po nim spodziewać.

      Inna sprawa to teściowie... zauważyłam że są niekończącym się źródłem cierpień
      dla więkoszosci młodziutkich mężatek na forum. Moi [przyszli] teściowie są
      rewelacyjni, nie mogłam sobie fajniejszych wymarzyć :) czy tylko ja mam takie
      szczęscie?
      • veevaa Re: a teściowie? 24.02.06, 09:13
        Nie, nie tylko ty. Zapewniam cie, ze wiekszosc tesciow jest cool, a problemy
        biora sie stad, ze mlode mezatki decyduja sie zamieszkac z tesciami, co
        ocywiscie bedzie powodowac konflikty na sto procent. Osobiscie wolalabym
        mieszkac w jednym pokoju malenkim, ale w osobnym mieszkaniu, bez nikogo na
        glowie. Tesciowie sa ok, gdy sie ich widuje rzadko, a nie kiedy sie trzeba z
        nimi wszystkim dzielic... Kiedy sie nie wtracaja, bo sie mieszka osobno, badz
        daleko, jest po prostu ok. I duzo zalezy od faceta - jesli ja powiem mojemu
        "sluchaj, wydaje mi sie, ze twoi rodzice (costam)", to nastepuje rozmow, slucha
        moich argumentow i ewentualnie zmienia to, co wydaje mi sie byc zle...
        • judith79 Re: a teściowie? 24.02.06, 12:03
          no co do teorii, ze wiekszosc tesciow jest cool to powiedzmy, ze moge
          polemizowac- dziwnym zrzadzeniem losu znam baaardzo niewiele kobiet majacych
          normalnych, rzyczliwych tesciow.
    • viinga Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 09:51
      Nie koniecznie prawdą jest, ze się nie zmienia wszyscy się zmieniaja -
      stopniowo, nie ze odrazu po slubie. Ale jest też iele osób skrywających sowoje
      wady, np skąpstwo łatwo jest je ukryć przed slubem- drogie prezenty, wycieczki,
      a po slubie figa z makiem. Jego mieszkanie przed ślubem może lśnić czystością,
      a po ślubie facet stwierdzi ze skoro sobie ma zone to niech mu sprząta
      Gdyby człowiek był niezmienny to by zycie było proste, ale człowiek zmienia się
      cały czas w trakcie trwania zwiąku i to jest często tez problemem.
      Jest cała masa przykładów, gdzie facet przed slubem jest potulnym misiem, a po
      ślubie pokaże oblicze tyrana- tacy ludzie w szczgólności potrafią ukryc swe
      prawdziwe ja.
      • horpyna4 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 10:00
        Widzisz, nawet jak ktoś chce ukrywać swoje wady, to zdradzają go różne
        drobiazgi. Ale żeby odkryć, jaki jest naprawdę, trzeba tego chcieć. Zamykanie
        oczu niestety jest dość powszechne. Nie bez powodu mówi się, że zakochanym
        diabeł zakłada różowe okulary.
        • molo000 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 10:14
          A ja się nie zgadzam. jestem dobre parę lat w zwiazku, dwa lata po slubie.
          Mieszkalismy ze sobą przed slubem, poznaliśmy się w róznych sytuacjach i
          obgadalismy kwestie dzieci itp. jeszcze przed slubem. Ale kazdy człowiek się
          zmiena i swoje dobre i złe nawyki, poza tym to chyba normalne, że można zmienic
          zdanie - ja wcześniej bardzo chciałam mieć dzieci a teraz umiarkowanie - czy to
          znaczy, ze okłamałam mojego męża kiedy mówiłam, ze chcę dzieci? NIE! a to, że
          po ślubie staje się mniej wyrozumiałaym dla wad swojego partnera niż w fazie
          ekscytacji i zdobywania - to chyba prawda oczywista:)) Grunt to umieć się
          porozumieć, nawet w razie trudności - miną.
          molo
    • madziaaaa Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 10:26
      oj nieprawda. moi znajomi mieszkali razem 2 lata przed ślubem wszystko było
      uzgodione-dzieci , piesek , wspólne spacery z wózkiem. a teraz 3 lata po ślubie
      dzieci nie ma , bo panu się odwidziało.omamił dziewczynę i tyle, ona dała mu
      jeszcze 2 lata na zmianę.
    • 18_lipcowa Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 11:50
      Coż momentami mnie to forum rozwala na łopatki.
      Rozwala mnie naiwność dziewczyn, idealizowanie związków, facetów, wiara w to co
      niemożliwe, za to brak wiary w siebie.
      Jak czytam niektore wątki a widzę ze dziewczyny w moim wieku maja TAKIE
      problemu to dziekuje losowi że nie mam męża, wspolnego konta, obiadków,
      tesciow, dzieci i tym podobnych problem i że nie wpakowalam sie w to za
      szybko ,bo pewnie kiedys sie wpakuje, ale na moich zasadach...
      • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 12:07
        bo pewnie kiedys sie wpakuje, ale na moich zasadach...
        hehe czas pokaze:P
        • 18_lipcowa Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 12:21

          > hehe czas pokaze:P

          zapewne pokaże że aboslutnie na moich
          • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 12:32
            zycie i zwiazek to sztuka kompromisu, moze warto pomyslec o jakims zwierzaku?:)
            zalecam odsluchanie "nie przejmuj sie mna" bukartyka:P
            • 18_lipcowa Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 12:50
              chyba mnie nie zrozumialas
              bywa...
          • kim5 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 12:42
            Święta prawda.
            Kiedy wychodziłam za mąż 9 lat temu też myślałam, że po ślubie się zmieni. A on
            się nie zmienił i wiecie co? Nic w jego postępowaniu mnie nie zaskoczyło i
            gdybym tylko chciała patrzeć, to wszystko widziałabym juz przed ślubem.
            Teraz jestem w drugim związku i staram się patrzeć na mojego ukochanego na
            trzeźwo. Zastanawiam się przede wszystkim, czy odpowiada mi jako człowiek. A
            odpowiada mi bardzo, lubię go po prostu i gdybyśmy nie byli razem, to właśnie
            takiego przyjaciela chciałabym mieć.
            A jeśli chodzi o teściów... Myślę, że problemy często wynikają z naszych
            oczekiwań. Chcielibyśmy, żeby teściowie kochali nas jak własne dzieci, ale
            zachowali dystans. A to nie jest takie proste polubić, a co dopiero pokochać
            obcą osobę. Ja swojej teściowej nie lubię jako człowieka, trudno. Mamy miłe
            stosunki, ale nie serdeczne. Owszem spotykamy się - rzadko bo rzadko. Ale nie
            mam potrzeby przyjaźnienia się z nią - co nie oznacza niechęci. Jest matką i
            bliską osobą mojego ukochanego - ale nie jest automatycznie moją bliską osobą.
            I nie przeszkadza mi już to - choć początku nie było łatwo, bo poprzednia
            teściowa była wzorem teściowej i dobrym człowiekiem. Zastanówcie się
            dziewczyny, czy umiałybyście pokochać i przywiązać się do kogoś "na zawołanie"?
        • elza78 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 12:56
          > hehe czas pokaze:P

          lipcowa ma racje :)
          bez "staropanienskiej despery" mozna znalezc odpowiedniego mezczyzne a nie
          damskiego boksera tudziez zdziecinnialego uzaleznionego od mamusi
          balaganiarza...
          ma racje ze czeka i szuka sobie kogos kto bedzie spelnial jej oczekiwania :)
          piszesz czas pokaze :) co - tobie pokazal?? :D
          • viinga Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 13:11
            Gdyby kazdy szukał partnera w ten sposób, by związek był na jego zasadach to w
            ogóle nie byłoby małżeństw. Nie chciałabym by ktokolwiek związał się ze mną
            tylko i wyłącznie wg jego zasad, ani na odwrót. I kto o zdrowych zmysłach
            zgodziłby sie na zwiazek w którym tylko jedna osoba ma cos do powiedzenia
            • elza78 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 13:18
              viinga ale czy wy na prawde nie kumacie o co lipcowej chodzi, bo to wyglada na
              jakies ograniczenie chyba :)
              jasne dla mnie jest jak slonce ze np osoba z doktoratem nie wezmie sobie meza
              po podstawowce tylko bedzie szukac ze swojej polki czyli "na swoich zasadach" :D
              • viinga Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 13:25
                czy wykształcenie to juz wszystko? Na co mi głupek z dyplomem?
                co innego szukac wg swoich zasad - bo to chyba jest logiczne, a co innego
                opierać związek na swoich zasadach
              • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 16:43
                noo kochanienka mi tez to wyglada na ograniczenie, ze zwierzakiem latwiej bo
                zawsze jest na twoich zasadach a jak zje but czy naszczy na kanape to sciera
                przez leb i i tak wychodzi na twoje:) z czlowiekiem sie wiazesz, zywym
                prawdziwym i w pelni uksztaltowanym, bierz albo nie ale nie szukaj swojego
                klona bo szanse na znalezienie takowego sa rowne "0" (przynajmniej na tym
                etapie na jakim jest medycyna:)) niejeden doktor potrafi byc wiekszym chamem,
                ochlapusem i sadysta niz czlek majacy ino mature, wiec niestety twoja teoria
                pada:)
                • 18_lipcowa Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 16:48
                  judith79 napisała:

                  > noo kochanienka mi tez to wyglada na ograniczenie, ze zwierzakiem latwiej bo
                  > zawsze jest na twoich zasadach a jak zje but czy naszczy na kanape to sciera
                  > przez leb i i tak wychodzi na twoje:) z czlowiekiem sie wiazesz, zywym
                  > prawdziwym i w pelni uksztaltowanym, bierz albo nie ale nie szukaj swojego
                  > klona bo szanse na znalezienie takowego sa rowne "0" (przynajmniej na tym
                  > etapie na jakim jest medycyna:)) niejeden doktor potrafi byc wiekszym chamem,
                  > ochlapusem i sadysta niz czlek majacy ino mature, wiec niestety twoja teoria
                  > pada:)


                  taaa ona nie zrozumiala...
                  • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 16:53
                    no to moze zamiast tracic enerie na "taaaa", "bywa" i tym podobne wyjasnij:) i
                    bedziemy miec to nieporozumienie z glowy:P
                    • 18_lipcowa Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 17:55
                      to że jeśli ja wiem że mam pewne zasady i je będę stosowała i będę planowała to
                      co zaplanować mogę i decydowała o swoim życiu. a Ty piszesz " nie bądz taka
                      pewna" czy coś w tym stylu.
                      Jestem PEWNA, że to co zaplanowac moge to zaplanuje i bedzie tak jak ja chce.
                      • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 18:04
                        napisalam "czas pokaze" i tak wlasnie mysle, czlowiek z wiekiem sie zmienia,
                        poglady mu sie zmieniaja i wierz mi, ze niczego nie da sie zaplanowac, bo zycie
                        z kims wymaga naginania niektorych zasad i jest to bardzo, bardzo proste jak
                        sie trafi na to czego sie szuka:) btw, nigdy w zyciu niczego nie mozna byc
                        pewnym, nie wiadomo jak wiatr zawieje:).
                        • 18_lipcowa Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 18:09

                          No i wlasnie dlatego mnie nadal nie rozumiesz.
                          Bo owszem czas pokaze, ale są rzeczy ktore sie nie zmienia chocby nie wiem co i
                          tylko o to mi chodziło i ze to co moge zaplanowac zaplanuje, ba juz mi to
                          wychodzi bo juz wcielam w zycie jakies moje plany. Czas pokazał że MOŻNA.
                          • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 18:14
                            mozna do pierwszego poslizgu (czego ci oczywiscie nie zycze;)) btw bardzo
                            trendy (dzezi, egi, fruti, kinki czy jak tam tera sie mowi) masz sygnaturke:P
                        • elza78 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 20:16
                          biedna istoto skazana na fatum, niczego nie mozesz zaplanowac, niczego nie
                          mozesz byc pewna, jak starozytna antygona....
                          caly twoj los juz zostal gdzies zapisany a twoje zycie to sztuka kompromisu bo
                          mezus brudne skarpetki za tapczan rzuca lub z matka jest nader zwiazany...
                          bije po slubie, przed slubem owszem raz z plaskacza pociagnal, ale co tam, w
                          koncu mial sie zmienic...
                          kwiaty nawet przyniosl, przeprosil... tak wplywu na to nie bylo... wiatr nie
                          zawial tak jak chcialas :)
                          trzeba teraz isc na kompromis siniaczki pod okiem maskowac ciemnymi okularami a
                          kolezanek na forum sie zapytywac czy moze wybaczyc i czekac na nastepne wciry
                          czy odejsc, wszystkie mowia... porozmawiaj.. moze sprowokowalas, przepros... ze
                          zyjesz, tak KOMPROMIS :D

                          nie dociera do twojej glowy ze SA SPRAWY NA KTORE PRZED SLUBEM KOBIETA MA
                          WPLYW?? i o to wlasnie nam chodzi :)
                          • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 20:27
                            jesli pokazesz mi moj wpis, z ktorego miala bys mozliwosc wyciagnac takie
                            wnioski to zrozumiem, jesli nie to mysle, ze masz problem, wylewaj zolc
                            gdzieidziej panno inteligentko z bozej laski bo na mnie to nie dziala, nie wiem
                            czy jestes tylko glupia czy to cos jeszcze.
                            • elza78 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 20:38
                              nie judith ja glupia nie jestem, wiesz co to analogia, umiesz czytac miedzy
                              wierszami bo chyba ciezko ci sie mysi i wyciaga wnioski z tego co ktos napisze
                              (poprawne wnioski) :D to co opisalam to co drugi watek na forum, czy te glupie
                              baby nie maja wplywu na to aby zmienic swoj los wybrac odpowiednio ??
                              • elza78 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 20:50
                                wiesz napisze ci jak blondynce bo mnei wkurzasz, chodiz mi o to ze kazda z tych
                                kobitek ktore sa bite, poniewierane zdradzane w wiekszosci przypadkow miala
                                przeslanki do tego przed slubem a gadanie ze nagle facet sie zmienil, to
                                niestety tylko pieprzenie w bambus, czlowiek nie zmienia sie od razu, na swoj
                                wybor mamy wplyw, ale jesli ktos wybacza nagminne walenie w rogi, lub plaskacze
                                od czasu do czasu, to niech sie nie dziwi ze po paru latach gosc przyprowadzi
                                stado kochanek albo bedzie tlukl kijem basebolowym i patrzyl czy rowno puchnie
                                i to nie bedzie "nagla odmiana losu" bo takie rzeczyw czlowieku siedza tylko
                                baby sa glupie i slepe co pokazuje piecset tysiecy watkow na tym forum
                                :D ale jesli ktos ma zdolnosci analityczne podobne do twoich to co sie dziwic
                                ze potem wiedzie nieszczesliwe zycie...
                                jest takie madre przyslowie ze kazdy jest kowalem wlasnego losu lub w wersji
                                bardziej "lajtowej" jak sobie poscielesz tak sie wyspisz... nie ma naglych
                                zmian, nie ma powiewow wiatru bo sprawy ciezkiego kalibru da sie przewidziec
                                przed... zwyczajnie nikt sie nie przyzna do tego ze glupio wybral potem zwala
                                wine na nagla odmiane losu...
                                • judith79 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 22:23
                                  hem, nooo pani bystry analityk napisalam, ze niczego nie mozna byc pewnym- czy
                                  znasz kogos kto zaczyna pic z zamiarem zostania alkocholikiem? kogos kto zeni
                                  sie z baba wiedzac, ze za pare lat okaze sie histeryczna suka zatruwajaca
                                  zycie, albo wychodzi za sadyste z pelna premedytacja? znasz siebie na tyle,
                                  zeby powiedziec, ze za 10 lat nie zamienisz swojego chlopa na nowszy model albo
                                  jego na tyle, ze masz 100% pewnosci, ze nie zamieni ciebie? nie jest tak
                                  pieknie i rozowo i zycie jakos nie chce byc super proste jak piszesz. skoro tak
                                  sie lubujesz w przyslowiach to moze i ja jakims rzuce- nie wkladaj mi dziecka
                                  do brzucha. po pierwsze zalecam rozroznienie patologii od brudnych skarpetek,
                                  po drugie maly kroczek do przodu z literatura bo raczej znajomosc licealnego
                                  kanonu powodem do dumy nie jest, po trzecie wiecej rozwagi w wycieczkach
                                  osobistych, ktore z taka pasja (choc zupelnie niezrozumiala) uprawiasz, swoje
                                  zdanie odnosnie przemocy itp wyrazalam w paru postach wczesniej i juz mi sie
                                  poprostu nie chce tego powtarzac, nie bardzo wiem jak takimu geniuszowi
                                  wytlumaczyc, ze stwierdzenie "na moich zasadach" jest smieszne wiec sobie
                                  odpuszcze. co do pewnosci realizacji planow i kowalstwa wlasnego losu ...
                                  kazdemu sie tak wydaje a potem bywa, ze te plany koncza pod kolami albo na
                                  kolach:(. odpusc bicie piany bo mnie znudzilas i ta jakze ciekawa i pouczajaca
                                  rozmowe uwazam za zakonczona.
                                  • elza78 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 23:16
                                    pytasz czy jestem pewna, tak jestem pewna, takie nieszczescia przydarzaja sie
                                    frustratkom twojego pokroju :D
                                    widze ze google ci sie az zagrzalo od poszukiwania licealnych lektur :)
                                    a nie pisano tam ze H w alkoholu jest od grup "OH" :D

                                    wracajac do tematu to tez uwazam nasza rozmowe za zakonczona, bo to gadka ze
                                    slepym o kolorach :D
                • elza78 Re: Infantylnosc czy naiwnosc? 24.02.06, 20:10
                  teraz zrozumialam co oznacza powiedzenie "gadac z kims - jak grochem o sciane
                  rzucac" :D
                  lub "dziad o niebie, baba o chlebie"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja