aż się boję wychodzić za mąż... :-(

27.02.06, 20:27
witajcie, właściwie to tylko tak z ciekawości zajrzałam do Was, na razie
częściej bywam na forum Ślub ale niedługo dołączę do Waszego grona więc
postanowiłam poczytać parę wątków. I cóż widzę: smutno tu u Was, każdy wątek
to dramat, zawód, czasem aż nienawiść... czy naprawdę aż tak ciężko jest być
młodą mężatką?
nie zrozumcie mnie źle, ja tylko trochę zaskoczona jestem, nie chcę nikogo urazić.
ale wydawało mi się że tu zobaczę raczej posty typu "powymieniajmy się
przepisikami", "jak sobie nawzajem robimy dobrze z mężusiem", "jakie wielkie
plany mamy na przyszłość", "jak strasznie się kochamy i jest tak słodko że aż
mdli" itd...

na forum ślubnym wszystkie są wniebowzięte póki co, zakochane, pełne radości,
optymizmu, romantyzmu, robią wielkie plany, nie mogą się doczekać jak to
pięknie będzie być w końcu żoną.... oczywiście zdarzają się też dramaty i
wtedy wszyscy pomagają, ale ogólny nastrój jest bardzo radosny.

a przecież Wy wszystkie też przeżywałyście te same uniesienia co my teraz (i
to całkiem niedawno, biorąc pod uwagę nazwę tego forum)...

czy aż tak życie się zmienia po ślubie????
    • happiest1 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 27.02.06, 21:40
      Czasem sie zmienia, to zalezy tez czy mieszkalo sie razem czy nie itd...
      Podobno w zwiazkach i malzenstwach najtrudniejszy jest pierwszy rok po slubie i
      pierwszy rok po urodzeniu dziecka...
    • moboj Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 27.02.06, 21:46
      wielbicielki słownictwa w rodzaju "mężuś", "przepisiki" można znaleźć na
      popularnej CiPie:)
      • caysee Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 27.02.06, 21:48
        No wlasnie, co to jest ta CiPa? Juz ktorys raz to slysze :)

        BTW, czy wy tez macie problemy z logowaniem na gazeta? Mnie wywala co chwila i
        musze sie na okraglo od nowa logowac, zeby cos napisac :/
        • moboj Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 27.02.06, 21:50
          CiPa to Ciąża i Poród i ogólnie wszelkie inne mamowe fora z edziecka:)

          mnie też wywala.
    • moboj Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 27.02.06, 21:48
      aha, i po raz kolejny zaznaczam, ze to jest forum NIE TYLKO dla mężatek - ma po
      prostu taką nazwę, ale czasem warto przeczytać to, co pod spodem:)
    • kawka74 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 27.02.06, 23:06
      Wiesz, bo to przed ślubem też trzeba dość twardo stąpać po ziemi. IMO jest to
      kardynalny warunek pozostania w miarę szczęśliwą mężatką. Bujanie w obłokach z
      reguły kończy się mocnym stłuczeniem. Nigdy nie przeżywałam żadnych uniesień w
      związku z małżeństwem, może dlatego że przez większość dotychczasowego życia
      przeszłam jako zimna cyniczna dupa. No i nie bardzo miałam czas na przeżywanie,
      trzeba było zbierać tyłek w troki, a nie śnić o tym, jak to będę sobie stąpać
      wzdłuż nawy kościelnej obleczona w białe giezło, organista będzie brzdąkał "Ave
      Maria" Gounoda, goście będą się wzruszać, a pan młody będzie czekał, rzecz jasna
      wzruszony, przy ołtarzu.
      Aha, być żoną wcale nie jest pięknie. Jest zupełnie zwyczajnie, tyle, że masz
      dwa razy więcej podkoszulków, gaci i skarpetek do prania, zmuszasz się do
      gotowania obiadu, chociaż sama możesz spokojnie opchać się kanapkami, w nocy
      spychasz małżonka na jego połowę, względnie zatykasz mu nos, żeby nie chrapał,
      albo gębę, żeby nie gadał przez sen. A najśmieszniejsze jest to, że po jakimś
      czasie nie jesteś w stanie spać, jeśli ci obok coś nie gada ;)
      BTW słowo "mężuś" wywołuje u mnie odruch wymiotny.
      Jeszcze jedno - miłość i małżeństwo czasem bywają wieczne niczym wieczne pióro
      czy wręcz tak zwana wieczna ondulacja.
      • miss_migotka Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 09:26
        no i, tak jak się obawiałam, widzę że zostałam jednak źle zrozumiana...
        słów "mężuś" czy "przepisiki" użyłam specjalnie, żeby przekoloryzować choć część
        atmosfery której się tu spodziewałam.. nie ma to żadnego znaczenia, więc
        zapomnijmy o tym.
        co mnie interesowało i czego chciałam się od Was dowiedzieć, to przyczyna takiej
        ogromnej różnicy między nastawieniem przyszłych mężatek a młodziutkich mężatek
        (nawet jeżeli nie ma tu tylko i wyłącznie takowych, chciałoby się widzieć choć
        kilka). chciałam się od Was dowiedzieć co widzicie po ślubie czego nie
        widzałyście przed... i tyle. czysta ciekawość.
        może ta wiedza mogła by mi się do czegoś w życiu przydać...
        ale widzę że pod zły adres trafiłam
        pozdrawiam
        • kawka74 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 10:30
          Teraz to Ty mnie nie zrozumiałaś. CO do "mężusia" - to był tylko dodatek do
          tego, co napisałam. A różnicę między przyszłymi i obecnymi mężatkami pokazałam
          Ci chyba dość dobitnie. Przed ślubem się wielu rzeczy nie widzi, czego - to jest
          sprawa indywidualna. Na przykład niektóre przyszłe mężatki w życiu by nie
          przypuszczały, że ich druga połowa, która jest taaaaaaaka romantyczna, czasem
          beka czy też puszcza bąki, co wywołuje u nich szok i trauma pozostaje na całe
          życie.
          Co do wiedzy - jest to sprawa całkowicie indywidualna, albowiem - wielka to
          prawda - ludzie są różni ;) Jeden jest tylko punkt wspólny - naiwna wiara
          przyszłych mężatek, że ich wybranek jest inny, niż wszyscy.

          > może ta wiedza mogła by mi się do czegoś w życiu przydać...
          > ale widzę że pod zły adres trafiłam
          Hmmmm... a czego oczekiwałaś? Gotowej recepty? Bo jeśli chodzi o doświadczenia
          indywidualne, aż się tu od nich roi, trzeba tylko wyciągnąć odpowiednie wnioski.
      • ala.b30 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 10:02
        Kawka, nic dodać, nic ując:) Dokładnie tak samo uważam:)
      • chiara76 kawko, świetnie napisane! nt 28.02.06, 10:55

      • conejito13 hehe...kawka...:) i wszystko jasne:)! 28.02.06, 17:14
        dobre i...jakie prawdziwe:)
    • dorcik_wk Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 09:04
      Widzisz nie wszystkim dziewczynom tu na tym forum jest źle.
      Poczytaj dokładnie, jest wiele wątków jakie to jesteśmy szczęśliwe, ale te
      szczęśliwe mało się udzielają, bo co mają poradzić na problemy i nieszczęścia
      których nie zaznały?
    • 18_lipcowa Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 10:29
      No niestety, ale to jest jeden z wielu powodów przez które ja mam np. lęk
      przedmałżenski i raczej chyba za mąz nie wyjdę.
      • luana4 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 11:20
        Eee tam, nie taki diabel straszny jak go maluja.
    • miss.laura do kawka74 28.02.06, 10:49
      Dokladnie moje slowa wyjelas mi z ust.Tak jest w malozenstwie, a dziewuchy,
      ktore oczekuja, ze bedzie jeszcze piekniej niz jest w narzeczenstwie, ze on
      bedzie nosil je na rekach, zabieral do restauracji, robil rano sniadanie, i
      caly czas bedzie SUPEER, moge sie tak rozczarowac....a potem sa lzy i zal!!!
      Tylko trzeba byc realista, aby to dostrzec i wyciagac wnioski z tego co pisza
      inni.I przede wszystkim trzeba posiadac inteligencje zyciowa!!!A tego czesto
      brakuje mlodym dziewuchom zakochanym po uszy...
      • dorcik_wk Re: do kawka74 28.02.06, 11:27
        I tu Cię zaskoczę. Mój mąz nawet po ślubie jest romantyczny. Zabiera mnie do
        restauracji, robi śniadania do pracy (on pracuje w domu), zmywa jak ja nie
        zdążę, robi obiadki :-)

        Ale w jednym dziewczyny macie rację - trzeba się dobrze przyjżeć wybrankowi, co
        się bierze he he, najlepiej poobserwować w trudnych życiowych sytuacjach i
        szarościach dnia codziennego mieszkając razem przed ślubem. I to nie jakieś 6
        miesięcy ale przynajmniej 2 lata.
        • miss_migotka Re: do kawka74 28.02.06, 11:49
          kurczę wylogowało mnie.. ok, spróbuję jeszcze raz:

          nikt nie powiedział że ja, czy inne "dziewuchy", nie wiadomo czego oczekujemy.
          ale skoro poznałam partnera i chcę się z nim związać na całe życie, to chyba
          fakt że czasem puści bąka, beknie, obejrzy porno czy zachrapie nie ma znaczenia
          prawda? przecież to wszystko jest ludzkie. a my też nie stajemy się nagle po
          ślubie absolutnym wcieleniem piękna, kobiecości i seksu prawda??

          właśnie o to mi chodziło, najpierw bujanie w obłokach a potem szok (dlatego
          byłam ciekawa co się aż tak u Was zmieniło po ślubie i czego nie widziałyście
          przed). i macie dużo racji, wcale nie zaprzeczam...

          ale z drugiej strony, jeżeli się partnera dobrze poznało przed ślubem i ma się
          odrobinę wzajemnej tolerancji to małżeństwo potrafi być piękne! i zanim mnie
          wyzwiecie od dziewuch co nie wiedzią co mówią, dodam że już jestem jakiś czas po
          ślubie cywilnym i wiem co mówię. małżeństwo jest piękne! i nie mogę się doczekać
          kiedy zostanie przypieczętowane przysięgą... :-)
          to tyle co udało mi się odtworzyć.

          dodatkowo: zgadzam się z dorcik, trzeba wiedzieć co się bierze i wtedy nie ma
          rozczarowań. a życie to nie bajka i tylko naiwne kobiety wierzą że ich mężowie
          do końca życia będą je na rękach nosić i dostawać erekcji tylko na ich widok...
          • kawka74 Re: do kawka74 28.02.06, 12:20
            > właśnie o to mi chodziło, najpierw bujanie w obłokach a potem szok (dlatego
            > byłam ciekawa co się aż tak u Was zmieniło po ślubie i czego nie widziałyście
            > przed).
            1.Sęk w tym, że trzeba mieć oczy otwarte i patrzeć na partnera nie przez
            pryzmat najbliższych miesięcy (do ślubu włącznie plus miesiąc miodowy), ale
            lat, i to nie dwóch, ale kilkudziesięciu. A tego czasem brakuje.
            2.Zaobserwowałam bardzo ciekawe zjawisko. To, co było piękne, romantyczne,
            naturalne, urocze i wyjątkowe przed ślubem, po ślubie czasem zaczyna drażnić,
            denerwować, wkurzać i nudzić. Także nie zawsze jest tak, że czegoś się nie
            widzi, ale tak, że widzi się to inaczej. "Uważaj, złotko, bo błotko" zmienia
            się w "uważaj, sieroto, bo błoto".
            Żeby nie wdepnąć w bagienko, trzeba mocno stąpać po ziemi i patrzeć pod nogi, a
            nie w górę, wtedy ryzyko rozczarowań, a nawet małych i większych tragedii,
            zdecydowanie się zmniejsza, aczkolwiek nie zanika.
            Aha, Migotko, nie bierz sobie wszystkiego tak bardzo do siebie, potraktuj to
            jako rozważania ogólne.
        • luana4 Re: do kawka74 28.02.06, 11:50
          No to nic, tylko pogratulowac wyboru! Zeby tylko tak zostalo, gdy Hardi
          Maslanka nie bedzie Twoim jedynym szczesciem, a do grona domownikow dolaczy
          dzidzius, lub dwa, a co za tym idzie wiecej obowiazkow, a mniej czasu na
          romantyzm.
          Wcale nie twierdze, ze Twoje zycie zmieni sie w pieklo, ale wierz mi, przybieze
          nieco wiecej szarych barw.
          Znam to z autopsji.
          • dorcik_wk Re: do kawka74 28.02.06, 12:09
            Wiesz, moze wyda Ci się to dziwne, ale my nie chcemy mieć dzieci.
            I nie potępiaj nas za to :-)
            • luana4 Re: do kawka74 28.02.06, 12:41
              W takim razie przepraszam! Nie potepiam Was za to, szanuje Wasz wybor i przy
              takich realiach rzeczywiscie masz szanse na to, ze ta romantyka poooootrwaaaa!

              Pozdrawiam!
              i nie wez mi za zle tego co napisalam w poprzednim poscie.
              • dorcik_wk Re: do kawka74 01.03.06, 09:19
                Nie biorę :-)
                Każdy ma prawo do własnego zdania na kazdy temat :-)

                pozdr. ciepło :-)))
    • niya Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 11:38

      nie bój się małżeństwo nie jest złe :) to prawda,ze można tu trafić na dużo
      wątków o czarnej treści, ale te pisane z zachwytem także są, w każdym związku
      jest raz lepiej raz gorzej to nie instytuacja małżeństwa odpowiada za to czy
      związek jest zły czy dobry, to Ty i Twój przyszły mąż odpowiadacie za to jak wam
      się będzie układać. Oczywiście na początku jest trudno gdy nie mieszkaliście
      wcześniej razem, ale po pewnym czasie dotrzecie sie, wypracujecie swój własny
      styl życia, jeśli teraz jesteś szczęśliwa w związku, jeśli umiecie ze sobą
      rozmawiać , rozwiązywać problemy bez krzyku i wzajemnych pretensji to małżeństwo
      tego nie zniszczy :). Małżeństwo to WY. Tworzycie je razem nie można zwalać winy
      na jedną stronę ponieważ aby było dobrze trzeba wspólnych sił. Ja uważam swoje
      małżeństwo za bardzo udane a i tak trafiają się chwile kiedy marzę o
      samotności. Nie zmieniajcie swoich nawyków , będziece po ślubie częsciej razem,
      ale nie rezygnujcie z własnych zainteresowań, znajomych nie wiążcie siebie
      nawzajem, ja popełniłam ten błąd że zaraz po ślubie uzależniłam się od męza od
      jego planów, od jego powrotów z pracy i moje własne życie gdzieś mi umknęło i po
      prostu zaczęliśmy sobie działać na nerwy. Teraz to naprawiam zazwyczaj wychodze
      wszędzie z mężem ale sobota jest tylko dla mnie i dla moich "plotkarskich
      koleżanek" :). Małżeństwo wiele zmieni w Waszym życiu ale nie znaczy,że na
      gorsze :) TO WY TWORZYCIE MAłżEńSTWO :) Pamiętaj. I życze dużo szczęścia na
      nowej drodze życia
      • miss_migotka Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 11:53
        no właśnie niya, dzięki Ci za Twój post, wreszcie optymizmem powiało...
        zgadzam się z Tobą całkowicie, małżeństwo to MY - i tylko od NAS zależy jak się
        ono potoczy...
        nic dodać nic ująć :-)
        • kiecha3 niya.. jedyna dorosła emocjonalnie.... brawo!! 28.02.06, 12:45

        • epicantus do Panny Migotki :) 01.03.06, 15:29
          Migotko!
          jestem dwa lata po slubie! i jestem szczesliwa. Bywa roznie to fakt! ale
          generalnie jest duzo lepiej nie myslalam ze bedzie. Mysle ze dlatego tez nie
          udzielam sie na tym forum zbyt czesto. Nie chcialam slubu, pochodze z rozbuitej
          rodziny (jak rowniez moj maz) - pojawienie sie mojego synka przyspieszylo
          decyzje za co jestem mu wdzieczna.
          Malzenstwo moze byc wspaniale.
          pozdrawiam
    • 18_lipcowa wcale sie nie dziwie, a tak w ogole ile masz lat? 28.02.06, 12:35
      • niya Re: wcale sie nie dziwie, a tak w ogole ile masz 28.02.06, 12:56

        jeśli to pytanie do mnie to 24
        • 18_lipcowa Re: wcale sie nie dziwie, a tak w ogole ile masz 28.02.06, 13:00
          niya napisała:

          >
          > jeśli to pytanie do mnie to 24

          to było do tej co się boi,,,ale dobrze ze tez odpowiedzialas...;-))
    • searena Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 28.02.06, 23:34
      Migotka mam dokładnie to samo wrażenie. Przeciez to jest forum młodych
      mężatek!!!!!!!!!!!! A nie sfrudtrowanych nieszczęsnych i pokszywdzonych przez
      los (czytaj męża) bab. A może jednak???
      Nie wierzę że zawsze jest tak źle, to jest po prostu niemożliwe. Ale tez mi się
      odechciało tego małżeństwa :-/ Chyba zostanę w związku nieformalnym, może byc z
      dziećmi i całą resztą ale bez żadnego slubu! Uaaaaaa.
    • deepblueangel Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 01.03.06, 14:55
      Jestem już 1,5 roku po ślubie.
      Jest tak samo jak było, czyli bardzo dobrze, mimo, że spędzamy ze sobą prawie 24
      h na dobę od dniu ślubu:-)
      Życzę wszystkim takiego porozumienia i dobrych chwil.
      Oczywiście pojawiały się spięcia, ale nie takie, które warunkowały by jakieś
      niepotrzebne posunięcia. Mamy podobny system wartości, oczekiwań wobec życia i
      siebie i myślę, że to jest podstawa.
      Pozdrawiam i więcej optymizmy życzę.
      • axela to chyba troche nie tak..... 01.03.06, 15:43
        oczywiscie duzo zalezy od Was ale powionnas sie liczyc z Tym ze nie zawsze
        bedziecie mieli jednakowe poglady, czasem za wszelka cene bedziecie chcieli
        postawic na swoim ( kazde na swoim). Beda zle dni w pracy, zle samopoczucie i
        rozne rzeczy prze ktore powiecie sobie kilka przykrych rzeczy.
        I tego sie spodziwaj, na to badz przygotowana.
        Ale..... jezeli sie potraficie dogadac to sie dogadacie, jezeli potraficie isc
        na kompromis to pojdzicie. Czasem trzeba zrezygnowac, ze spotkania z kumplami
        bo zona nie czuje sie najlepiej, czasem trzeba popatrzec przez palce na to ze
        jednak nie zrezygnowal. ZAWSZE trzeba mowic o co tak naprawde chodzi zamiast
        pozostawiac pole do domyslow i tym samym skazywac sie na to ze on sie w zyciu
        nie domysli ze ma wstawic pranie i czy posprzatac.
        Jedynej rady dotyczacej mojego malzenstwa, ktora dostalam w zyciu, do ktorej
        sie zastosowalam i ktora okazala sie wspaniala, udzielil mi moj ojciec ( bardzo
        madry ojciec) brzmiala tak:
        -Skoncz zesz kurwa z ta wydygana egzaltacja, rodem z taniego powiescidla, mow
        jasno o co ci chodzi i pracuj codziennie zeby bylo dobrze- przestaniesz
        pracowac i klapa. Nikt nie jest idealem, o idealach sie czyta w tych durnych
        harlekinach, ale zyc sie z nimi nie da.
      • dzenifer Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 06.03.06, 18:37
        Mamy podobny system wartości, oczekiwań wobec życia i
        > siebie i myślę, że to jest podstawa.

        Swiete slowa! tak samo mysle! ja do tego dodam szacunek i mamy malzenstwo
        doskonale. ja po 2 latach mieszkania z moim m odkrylam, ze on chce zyc w inny
        sposob i tu jest wielki problem, gdyz nie chce pojsc na kompromis i dlatego nie
        jestem szczesliwa. dlatego przed sakramentalnym "tak" lepiej usiasc i pogadac,
        jak i gdzie chcecie zyc, czy patrzycie przez ten sam pryzmat. moj m ma mniejsze
        ambicje niz ja i mi to bardzo przeszkadza. na codzien jest kochany, pomaga w
        domu, wynosi smieci, wyprowadza psa, gotuje... co tylko chcesz, kupuje kwiaty
        bez okazji, zaprasza na romantyczne kolacje...
    • kinnga1 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 01.03.06, 17:19
      Oj Migotka Migotka ... nie spodziewalam sie tego po tobie. Ja mysle ze to
      kwestia kompromisow , jesli potraficie isc na kompromis teraz , nawet w
      kwestiach drobnych to w zyciu tez sobe dacie rade. I oczywiscie szacunku. Jakis
      czas temu jak rozeszlam sie z moim chlopakiem jedna starsza pani odemnie z
      pracy powiedziala ze gdyby mogla jeszcze raz wyjsc za maz to wyszlaby z
      czlowieka ktorego szanowala by , bo milosc sama przyjdzie a jak wychodzimy za
      maz strasznie zakochane to dopiero po jakims czasie nam klapki z oczu spadaja.
      Ja najpierw polubilam mojego przyszlego meza , potem sie przyzwyczailam do
      niego , potem zaczelam go szanowac za to kim jest a na koncu kochac. I teraz
      wiem ze nawet gdybym go nie kochala to moglabym spedzic z nim zycie bo jest
      dobrym , madrym czlowiekiem :)
      • miss_migotka Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 01.03.06, 18:12
        Kinga, ale czego się nie spodziewałaś po mnie? Chyba się rzeczywiście bardzo
        niejasno wyraziłam bo widzę że wiele osób mnie nie rozumie... chodziło mi o to
        że jestem trochę zdziwiona atmosferą która tu panuje (niestety w większości
        smutna, tragiczna i pesymistyczna), bo spodziewałam się raczej szczęśliwych
        młodych mężatek (tak szczęśliwych jak dziewczyny na forum Ślub - sama zresztą
        wiesz). i byłam ciekawa skąd taka zmiana podejścia po ślubie. i tyle. bez
        podtekstów. bez atakowania kogokolwiek. a tytuł - hmmm, no tak, trochę
        niewydarzony wyszedł. w domyśle: "aż się boję wychodzić za mąż czytając to
        forum" - tyle na temat.

        widzę że traktujecie mnie jak jakąś małolatkę która szuka recepty na życie. otóż
        nie, mam 27 lat (ktoś mnie o to pytał) i poznałam mojego partnera na tyle że
        traktuję małżeństwo realistycznie, ale optymistycznie.
        i pewnie zaraz wywołam burzę od mężatek ze stażem które zaczną mnie uświadamiać
        jak to strasznie będzie po latach.... otóż to też wiem, bo mam żywy przykład z
        domu rodzinnego. i tym bardziej, bazując na tych doświadczeniach twierdzę że
        udany związek zależy tylko od nas. i że jest możliwy (zresztą sama to bardzo
        dobrze ujęłaś Kinga). więc nie wiem czym się komu naraziłam?

        widzę jednak, że jest parę osób które mają mniej fatalistyczne podejście i to
        mnie bardzo cieszy...
        • searena Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 02.03.06, 01:16
          Ja cię dobrze zrozumiałam i mam to samo odczucie. Znaczy zdziwona jestem.
          Wierzę, że wszystko zależy od ludzi, widac więcej jest tych którzy nie potrafią
          ułożyc sobie życia i do tego nie dorośli. Ale każdy z nas ma nadzieję że go to
          nie spotka :) Ja wciąż mam ideały. Ale małżeństwa się trochę zaczęłam bać..
        • kinnga1 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 03.03.06, 10:16
          Migotka , przepraszam bardzo ze tak odebralas moja wypowiedz... nie uwazam Cie
          za malolate i nie napisalam tego w zlej intencji , moze faktycznie zle
          odczytalam Twoje rozmyslania. Mi sie wydaje ze czas narzeczenstwa to jest takie
          wyjatkowy czas , i ani wczesniej ani pozniej czlowiek nie ma w jednym czasie
          tylu wspanialych chwil ( no chyba ze oczekiwanie na dziecko - ale przyszle mamy
          tez sa szczesliwe) i mysle ze ten spadek entuzjazmu nie wynika z faktu ze juz
          jest po slubie tylko poprostu wraca zycie codzienne i codzienne
          obowiazki .Buziaki :*
      • pantarejka Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 12.03.06, 12:13
        Podpisuję się pod tym obiema rękami :)

        Szacunek jest podstawą. U mnie było podobnie: najpierw stwierdziłam, że nie
        nudzę się w Jego towarzystwie, potem Go polubiłam, zaakceptowałam i dopiero na
        końcu pojawiła się miłość i fascynacja (Trwało to ok pół roku.). Jesteśmy razem
        prawie dwa lata - w sierpniu ślub.
    • sacreble Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 03.03.06, 16:02
      miss_migotka napisała:

      > > czy aż tak życie się zmienia po ślubie????

      bardzo.
      drugi raz nie wyszłabym za maz nigdy.

    • ares1976 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 05.03.06, 21:16
      Hej! Ja jestem bardzo szczęsliwą mężatką!!! Naprawdę!!! :-) Nie wyobrażam sobie życia bez mojego męża!!!

    • ewcia_232 Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 10.03.06, 19:10
      jestem w podobnej sytuacji i naprawdę nie wiem co o tym wszystkim myśleć???!!!
      termin ślubu wyznaczony a ja mam coraz więcej wątpliwości!!! oczywiście wszyscy
      mnie zapewniają, że każda kobieta ma wątpliwości. generalnie czym bliżej tym
      jest ich więcej...
      • grania_ja Re: aż się boję wychodzić za mąż... :-( 12.03.06, 00:11
        hej
        nie przesadzacie dziewczęta? ja jestem mężatka i bardzo sobie chwale mój status.
        od 2 miesiecy maam synka, jest cudowny. mój mąż jest kochany i nie popadamy w
        rutynę. troche wariacji zostało... i seks jest tak samo ekscytujący. owszem
        czasem jest mi cięzko, ale przed slubem też bywało.

        zgadzam się z postem o mieszkaniu ze sobaa. ja zanim wyszłam za mąż 4 lata
        mieszkałam z moim obecnym mężem w dodatku u jego rodziców.
        wspólne mieszkanie przed slubem napewno daje głębszy obraz tego jakie bedzie
        życie po slubie. u mnie nic sie nie zmieniło.
        zastanawialiśmy co bedzie inaczej.
        owszem pojawiły sie obraczki, dziwne uczucie na poczatku nie mogliśmy sie
        przyzwyczaić i zdejmowaliśmy na noc.
        ja nagle zmieniłam nazwisko, nowy podpis, nowy dowód ;-)
        i teraz moge mówić do mojego knurka mężu
        możemy razem rozliczac sie(PiT)

        Małżeństwo nic nie zmienia, jeśli byliście szczerzy w narzyczeństwie i
        zachowywaliście sie naturalnie to nioe masz co sie bac.

        powodzenia.

        ps, mała rada co do slubu. polecam filmowanie slubu bo my nie chcieliśmy i nic
        prawie z kościołanie pamietamy, takie nerwy były. chociaż samanie wiem dlaczego
        ale denerowowała się okropnie. nawet nie pamietam czy w kościele były kwiaty.
        podobno piękne.
    • waszka10 czytaj może więcej 12.03.06, 18:40
      Strasznie słodki ten twój apel. A tu nie tylko początki w małżeńswtie są
      trudne, ale tak po nastu latach też może być kryzys. Po ślubie zmienia się
      bardzo dużo. Jak się kochacie, to wszystko sobie poukładacie, ale będa też
      kłótnie i łzy.
      Nie trudno jest wziąć ślub. Trudno jest w małżeństiwe wytrzymać. Ale jak komuś
      się uda, to ma frajde do końca życia. Czego tobie życzę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja