czytam i sie zastanawiam...

27.02.06, 23:25
za 1,5 roku slub... znamy sie 4,5 roku. problem jest taki ze czuje ze prosto spod opieki rodzicow pojde "pod opieke" mojego Kochania... tzn nigdy wlasciwie nie bede tak calkiem niezalezna. chodzi tu troche o wzgledy finansowe, ale nie tylko. mam zamiar oczywiscie podjac prace ale mialam maly poslizg ze studiami i jestem dopiero na 2 roku zamiast na 3, ze wzgledu na charakter studiow nie mam mozliwosci podjac pracy, nawet jako roznosiciel ulotek. boje sie ze po slubie stane sie zbyt wygodna na szukanie pracy. brzmi okropnie, ale zdaje sobie sprawe z niedoskonalosci mojego charakteru.
slubu chce bardzo, z milosci. powiecie pewnie zaczekaj, rok w te czy we wte nie robi roznicy... ale ja mam ciagla swiadomosc uciekajacego czasu... ciagle do czegos mi sie spieszy, mam wrazenie ze zycie mi ucieka i chce je przezywac juz teraz.. zawsze wczesniej niz rowiesnicy...
no i sie zakalapuckalam... juz nie wiem co chcialam pisac... chyba takie poprostu watpliwosci przedslubne...
    • 18_lipcowa Re: czytam i sie zastanawiam... 28.02.06, 10:27
      Nie wiem, ja tam bym nie brała ślubu dopóki bym nie osiągnęła jako takiej
      niezależności finansowej.
      Można razem mieszkać, ale nie trzeba od razu brać ślubu. Takie jest moje zdanie.
    • chiara76 Re: czytam i sie zastanawiam... 28.02.06, 10:55
      jak na ślub za AŻ półtora roku, to bardzo wcześnie te wątpliwości przedślubne...
      • noblondich Re: czytam i sie zastanawiam... 28.02.06, 14:55
        Ja też zawsze miałam marzenie się wyprowadzić z domu
        rodzinnego,usamodzielnić,być niezależną,ale szybko zeszłam na ziemie.
        Dostałam nawet przydział na mieszkanie.Przez kilka miesięcy niestety stało
        puste,bo zapłaciłam kilka tysięcy kaucji za nie a na resztę już mnie nie było
        stać.O czym my mówimy jak ja zarabiam 1100zł.Sam bilet miesięczny prawie
        100.Same opłaty za mieszkanie 700zł.Z czego tu żyć.Nie stać mnie było nawet na
        kredyt,żeby je umeblować.Nic nie wyszło z mojej niezależności.
        Zamieszkałam z moim facetem.Mając 2 wypłaty wszystko było prostsze do
        realizacji.Nie wiem jak jest w innych regionach Polski,ale u mnie zarobek
        1100zł to jest wcale nie mało,w porównaniu do innych ludzi.Dodam,że to było
        kilka lat temu.
        Każdy chciałby być niezależny,ale mało kogo na to stać po prostu.
    • caysee Re: czytam i sie zastanawiam... 28.02.06, 15:46
      A moze jak bedziesz po slubie, czyli na tym 4 roku, to bedziesz miala duzo mniej
      nauki niz obecnie? Ja na przyklad na drugim roku mialam najwiecej roboty, pod
      koniec sie rozluznilo.
      • adelheid Re: czytam i sie zastanawiam... 28.02.06, 16:09
        mam nadzieje ze bede miec mniej nauki... mam zamiar podjac jakas prace... tylko
        nie wiem czy to dobrze, nigdy w calym zyciu nie byc calkowicie samodzielna...
    • becia_bs Re: czytam i sie zastanawiam... 01.03.06, 12:07
      Witam serdecznie,

      Myślę, że jest to bardzo indywidualna sprawa, uzależniona od Waszego wieku,
      charakterów, podejścia do wspólnego życia itd. Tę decyzję musisz podjąć sama.
      Ja opowiem Ci, tak na pocieszenie, jak to wyglądało u mnie.

      Gdy pozałam mojego obecnego męża miałam 21 lat i byłam a II roku (jedne studia)
      i I roku (drugie studia) - a ja miałam jeszcze dwa lata w plecy (bo rzuciłam
      pierwsze studia po dóch latach). Więc, jak nietrudno się domyślić byłam zależna
      finansowo jak cholera. Zamieszkaliśmy ze sobą po 5 m-cach znajomości. A
      pobraliśmy się po dwóch latach - gdy ja byłam na IV i III roku studiów. Jestem
      na całkowitym utrzymaniu mojego męża. Obecnie kończę jeden kierunek (jeszcze
      kilka miesięcy), a do ukończenia drugiego mam jeszcze roczek. A tak na dokładkę
      jestem w ciąży:-)

      Wydawać by się mogło, że trochę tego za dużo, ale jakoś sobie radzimy. Przede
      wszystkim mąż nigdy nie robił problemu z tego, że mnie utrzymuje, że ja nie
      zarabiam. Czasami trudno było mi studiować na dwóch kierunkach i prowadzić dom,
      ale jakoś sobie radziliśmy. No a teraz jeszcze będzie dzieciątko - jak
      najbardziej zaplanowane i upragnione. Też miała dylematy, że powinnam iść do
      pracy itp., ale doszliśmy do wniosku, że bardziej zależy nam na dziecku (a w
      ciążę też niestety nie zachodzi się tak na zawołanie). Teraz mam 25 lat.

      Pozdrawiam,
      Beata
    • oxygen100 Re: czytam i sie zastanawiam... 01.03.06, 12:14
      boje sie ze po slubie stane sie zbyt wygodna na szukanie pracy.

      W sumie niektorzy uwazaja ze to jest fajne moc sobie ciagle lezec i pachniec,
      ale ja bym tam sobie odgryzla glowe i ja zjadla gdybym nie mogla pracowac. Bez
      pracy czlowiek gnusniej ot co.
      • adelheid Re: czytam i sie zastanawiam... 01.03.06, 22:32
        no wlasnie ja tez to wiem. caly zeszly rok bylam na studiah zaocznych i probowalam znalesc prace, udalo mi sie dopiero w czerwcu. potem udalo mi sie przeniesc na dzienne i ciagle nie moge sie przestawic na wstawanie rano... ten rok lezenia, wstawania o 10, przegladania gazet, ogloszen w internecie, rozmow itd tak mnie strasznie rozleniwil... dawniej po wakacjach bardzo szybko przestawialam sie na wtawanie o 6:30 a teraz piaty miesiac nie moge sie przestawic... to co byloby po dwoch latach? chyba moj wlasny organizm/charakter mnie zaskoczyl...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja