chyba jestem inna???

03.03.06, 10:57
Tak czytam to foeum i co raz bardziej jestem o tym przekonana. Mam
wspaniałego mężą, cudownedo synusia, mieszkanie nakredyt i malucha.
Obydwoje mamy skońcone studia i pracę, dziecko w przedszkolu. Moja mama i
mama mojego męża spotykają sie regularnie. Nasi ojcowie też. Z rodzicami mężą
nie ma żadnych problemów, teść uwielbia moje gotowanie na niedzielnym
obiedzie raz w miesiącu, po którym obowiązkowo zmywa TEŚĆIOWA i nie ma mowy,
że mogę ja czy mąż. Pomoagają nam jak mogą i moi i męża rodzice, czy
finansowo, czy psychicznie, podrzucamy im Filipka jak chcemy gdzieś wyjść.
Jest oczkiem w głowie dziadków i naszym. Gdzybyśmy mieszkanie mieli trochę
wieksze, to zrobilibyśmy jeszcze jednego wnuka, żeby kazdy miał jednego.Może
to śmieszne, ale dla mnie największym problememmałżeńskim jest: obiad, a
raczej co na obiad. Mam wrażenie, że wygrałam los na loterii, ale boję się,
że ta passa się kiedyś skończy i też napiszę na tym forum: rozwód ostatnią
deską ratunku- teściowa hetera, mąż tyran. Życiem trzeba się cieszyć nie
zamartwiać, bo każdy z niego ma tyle, ile samsobie weźmie.
    • dorcik_wk Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:11
      Zapewniam Cię, ze nie tylko Ty tak masz :-)
    • julia246 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:18
      Mi się wydaje że to nie ty jesteś inna, tylko ludzie którzy Cię otaczają.
      Zazdroszczę tak pozytywnych układów z teściami, choć ja ze swoimi też mam nie
      najgorsze:)))
      Pozdrawiam.
    • agniecha_rmf Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:21
      No to mnie dziewczyny pocieszyłyście. Tak trzymać. Od razu mi weselej na duszy.
      Czyż nie prościej pisać o przyjemniościach??? Pozdrawiam i życzę miłego dnia
      • madzia.witkowska Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:26
        Ja tez uważam że mam super teściów, jak tak czytam niektóre posty. Moja mama
        równiez jest ok, mieszkalismy z mezem po slubie prawie rok, w tym czasie
        kończyło budowac sie nasze mieszkanko. I jakos nie było żadnych zgrzytów. Teraz
        jesteśmy na swoim i sie nie wtrącają. Pomagaja nam jak tego potrzebujemy. Dobre
        kontakty mam z moja siostra i jej mezem. Czesto przyjeżdzaja do nas wszyscy na
        raz i jest miło. Lepsze kontakty z moim szwagrem ma mój maz niz ze swoim
        starszym bratem. Teściowie jak jesteśmy u nich nie wypuszczą nas bez siatki z
        jedzeniem, a mieszkamy w tym samym mieście. I niech tak zostanie!!!!
        Tylko wnuczęta by sie przydały, ale to juz inna trudniejsza bajka do
        zrealizowania .............
    • judith79 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:22
      nie jestes inna, jestes NORMALNA ale na tym forum to mooocno nie trndy:P
      • agniecha_rmf Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:27
        to bardzo proszę o namiary na jakieś forum, gdzie będę tredny. A tak na
        marginesie czy 79 to 1979?
        • judith79 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:32
          czy 79 to 1979 nie:)
        • oliwka117 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:35
          Nie jesteś inna, za to masz inną sytuację. Piszesz, że macie własne mieszkanie i
          widzisz teściów raz w miesiącu. Jak ja Ci zazdroszczę! Widzisz, większość
          problemów wynika właśnie ze zbytniej bliskości rodziny. Zawsze są jakieś zgrzyty
          jak się widujesz zbyt często. Kiedy spotykasz się z teściami raz na jakiś czas,
          skupiacie się na czymś przyjemnym żeby nie marnować czasu na głupoty. I tak
          trzymać! My z mężem musimy chwilowo walczyć o to żeby rodzina nie nakładała na
          nas swoich obowiązków, nie wypytywała gdzie, po co i dlaczego się wybieramy. To
          dusi!
          • agniecha_rmf Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:49
            Nie widzę teściów raz w miesiącu, raz w miesiącu to oni są gośćmi w moim domu.
            mieszkamy 15 km od siebie i widujemy się różnie, czasami nawet dwa razy w
            tygodniu,a bywa że raz w miesiącu.Moi rodzice mieszkają w tej samej
            miejscowości na innym osiedlu. Ja się smieję, że wystarczająco blisko,żeby w
            razie "W" coś pożyczyś lub przyjechać po dziecko, ale na tyle daleko, że nie
            chce im się przyjść. Przyznam się, że niestey lub stety mama mojego męża jest
            częstszym gościem w naszym domu niż moja.
            • annb czyli ty ich po prostu wykorzystujesz 03.03.06, 12:12
              pozyczyc
              podrzucic
              nie no
              skoro im to odpowiada to tylko pogratulowac
              • agniecha_rmf Re: czyli ty ich po prostu wykorzystujesz 10.03.06, 12:02
                Im to nie odpowiada, poprostu nie mają innego wyjścia
    • moni976 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:32
      Bardzo się cieszę, że jesteś zadowolona ze swojego życia :)
      Ja lepsze swojego czasu zamieniłam na gorsze i zbieram tego owoce.
      Ale wierzę, że będzie lepiej. Też miałam "narzeczonego" który świata poza mną
      nie widział. Byliśmy ze sobą 4 lata. Zaprzyjaźniłam się z jego rodziną. Oni
      traktowali mnie jak synową. Już nam ślub planowali. Moi rodzice też go bardzo
      lubili, chociaż początkowo dziwili się, że związałam się z młodszym mężczyzną.
      Ale krótko trwało to zdziwienie. Spędzaliśmy święta w gronie rodzinnym. Jeden
      dzień ja u niego, drugi on u mnie. Mogłam mieć złe dni, on to uszanował. Ale
      zaczęło mnie to nudzić. Poznałam innego. On przez 3 lata próbował walczyć,
      żebym wróciła, a je nie potrafiłam. Ach, to długa historia. Moja mama zawsze
      mówiła, że będę żałować. A ja nie potrafiłam się już cofnąć. Bardzo chciałam,
      ale nie potrafiłam. Są kobiety mądre, są i głupie. Studia w tej kwestii
      mądrości mi nie dały.
      • agniecha_rmf Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 11:52
        Coż człowiek uczy sie na błędach i jest bogatszy o każde doświadczenie.
        Gdybyśmy mogli cofnąć czas mając to doświadczenie, byłoby super, ale sztuka
        życia nie polega na tym, by błędów nie robić,tylko by ich nie powtarzać.
    • 18_lipcowa jestes inna 03.03.06, 12:02
      Tak jestes inna
      Jesli Twoje jedyne problemy to to co zrobić na obiad to gratuluję spapranego
      życia...
      • agniecha_rmf Re: jestes inna 10.03.06, 12:04
        Zanim moim jedynym( no może nie jedynym) problemem stało się to co będzie na
        obiad, przeszłam (z mężem i teściami,może nie z a raczej przez) drogę przez
        mękę.Wierz mi.
    • chiara76 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 12:09
      naprawdę jestem wzruszona, że zechciałaś się z nami podzielić tymi
      refleksjami...
      • 18_lipcowa chiara 03.03.06, 12:11
        przyznaj że urzekła Cię ta historia....
    • annb nie wiedziałam ze dzieci 03.03.06, 12:11
      robi się dla dziadkow
      no mało widac wiem

      fajne zycie..takie beztroskie
      a myslałas o zakupie zmywarki?
      • oxygen100 Re: nie wiedziałam ze dzieci 03.03.06, 12:20
        no po co zmywarka skoro goscie posprzataja?:P Nie wiesz jak jest gosc w dom Bog
        w dom:)) A Bog wszechmogacy jest tak?:P
      • agniecha_rmf Re: nie wiedziałam ze dzieci 10.03.06, 12:07
        Myślałam, ale w kuchni nie ma miejsca, poza tym żeby zapełnić zmywarkę
        musiałabym naczynie zbierac przez 4-5 dni, a ja nie mam tyle. Komplet tylko na
        6 osób.
    • judith79 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 13:10
      oj dziewczyno zjedza cie tu za to, ze chlop cie nie napierdala, nie wydziela
      kasy i tesciowa nie dreczy a do tego gotujesz objady albo poutyskuj (chocby na
      pornografie albo dziury w drogach) albo uciekaj:)
      • annb skąd ten pesymizm? 03.03.06, 13:58
        judith79 powiedz-zazdroscisz układu i dlatego ją wyrzucasz ;)
        • luana4 Re: skąd ten pesymizm? 03.03.06, 14:04
          annb napisała:

          > judith79 powiedz-zazdroscisz układu i dlatego ją wyrzucasz ;)

          O tak, zazdrosci: mieszkania na kredyt i malucha.
          Nie odnioslam przy tym wrazenia, ze ja wyrzuca, a raczej, ze chce uchronic
          przed "zjedzeniem" na forum.

          • agniecha_rmf Re: skąd ten pesymizm? 10.03.06, 12:11
            Ja się nie bije, dzięki teściowej jestem odporna na jad żmij.
            • agniecha_rmf Re: skąd ten pesymizm? 10.03.06, 12:12
              Nie "nie biję" tylko nie BOJĘ sorry
        • judith79 Re: skąd ten pesymizm? 03.03.06, 15:14
          ja jej nie wyrzucam, tylko po co ma sie dziewczyna stresowac, ona pisze, ze
          jest zadowolona i ma dobre zycie, dobre stosunki z rodzina i wszystko u niej
          gra a tu jej wywalaja, ze sie chwali i jej nie zazdroszcza??? nie bardzo kumam,
          moze to maly kompleksi pan doradzaczek? "wszystko jest ok? nie chcesz rady? nie
          rzucisz go? to wypierdalaj!" :P
          • chiara76 Re: skąd ten pesymizm? 03.03.06, 15:25
            Judith, weekend idzia, a Ty coś dzisiaj nie w humorze;) A tak zawsze nam się
            dobrze pisze.

            Hej, pomyśl, wiosna idzie;))
            Pozdrawiam.
            • judith79 Re: skąd ten pesymizm? 03.03.06, 15:34
              Chiara kochana, wlasnie zostalam zmaltretowana przez dentyste i nawet ten
              weekend co to juz jedna nozka, mnie nie pociesza:) chyba se musze chlapnac i
              przylutowac w pysk staremy na poprawienie nastoju:P
              • annb Re: skąd ten pesymizm? 03.03.06, 16:36
                judith79 piatek dobry na chlapnięcie
                co do przylutowania to nie mam zdania
                a co do wyrzucania to ZARTOWAŁAM
              • chiara76 Re: skąd ten pesymizm? 03.03.06, 16:55
                o i z tym chlapnięciem, to już jakbym "starą(nie wiekowo, nie obraź
                się;),dobrą" judith czytała.
                A z przylutowaniem w pysk staremu, to bym się zastanowiła. A jak odda?:)
      • chiara76 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 14:34
        przyznam się, że ja najbardziej zazdroszczę tego malucha;)
        • 18_lipcowa Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 14:40
          chiara76 napisała:

          > przyznam się, że ja najbardziej zazdroszczę tego malucha;)


          a ja tego codziennego wymyślania obiadu
        • ala.b30 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 14:41
          Czy to znaczy, że wyznajesz zasadę :rozmiar się nie liczy, tylko technika???
          Ależ duży może więcej!!! ;P
          • chiara76 rotfl;))))) 03.03.06, 15:24
            ala.b30 napisała:

            > Czy to znaczy, że wyznajesz zasadę :rozmiar się nie liczy, tylko technika???
            > Ależ duży może więcej!!! ;P

            ;))))))))
      • agniecha_rmf Re: chyba jestem inna??? 10.03.06, 12:10
        Rzadzę w piekle.Z moimi teściami przeszłam piekło i teraz mam ich wgarści, raz
        w miesiącu na obiedzie i podrzucamy im dzieckoa, a oni są zapędzeni w kozi róg.
        tak sie poukładało , że traz ja gram , a oni tańcą . Pan Bóg nie rychliwy, ale
        sprawiedliwy, to moje motto.
        • 18_lipcowa Re: chyba jestem inna??? 10.03.06, 16:42
          agniecha_rmf napisała:

          > Rzadzę w piekle.Z moimi teściami przeszłam piekło i teraz mam ich wgarści,
          raz
          > w miesiącu na obiedzie i podrzucamy im dzieckoa, a oni są zapędzeni w kozi
          róg.
          >
          > tak sie poukładało , że traz ja gram , a oni tańcą . Pan Bóg nie rychliwy,
          ale
          > sprawiedliwy, to moje motto.

          jezu to super!
    • prawie.normalny.facet Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 18:56
      wedlug mnie nie musisz byc inna, tylko moze po prostu nikt sie tu nie wychyla
      jak nie ma problemow, zdodnie z zasada "god news is no news" ;)

      mozna ten problem potraktowac bardziej od strony ilosciowej/statystycznej:

      otoz jak sie troche poprzeglada to forum to mozana zauwazyc, ze udziela sie na
      nim moze 20 moze 30 Pan. czy naprawde sadzicie, ze tylko tyle Pan odwiedza to
      forum? mysle, ze ta liczba to tylko maly procent i byc moze zdecydwowana
      wiekszosc z Pan, ktore sa "cichymi obserwatorkami" tez ma w miare normalne i
      bezproblemowe zycie i po prostu nie widza potrzeby, zeby o tym pisac.
    • ares1976 Re: chyba jestem inna??? 03.03.06, 19:11
      Hej! Ja też jestem bardzo szczęśliwą mężatką:-) Czasem dopadały mnie mysli że jest "za dobrze" w moim życiu i na pewno coś się stanie, ale po przeczytaniu książki o pozytywnym myśleniu wiem, że tak myśleć absolutnie NIE WOLNO. Każdy z nas zasługuje na szczęście, a jak sobie stworzymy jakąś dołującą myśl i będziemy ja w sobie pielęgnować - to sami sobie wyhodujemy takie zdarzenie którego się baliśmy. Nasze mysli tworzą rzeczywistość. Dlatego juz nie myślę negatywnie, nie obawiam sie niczego, tylko cieszę się tym co mam! :-)

      • zuzka.zuzka Re: chyba jestem inna??? 06.03.06, 13:10
        a mozesz podac tytuł tej ksiażki - chetnie przeczytam
        • agniecha_rmf Re: chyba jestem inna??? 10.03.06, 12:01
          Jestem spokojna wobec krytyki i przyjmuję ją ... normalnie. Każdy z nas jest
          inny- inaczej myśli, inaczej czuje, ma prawo powiedzieć to co uważa za słuszne.
          Jeżeli wam się chce to czytajcie dalej,ajeżeli nie ... to przejdźćie do
          następnej opinii.
          Mieszkanie kupiliśmy na kredyt, bo nie było innego wyjścia. Ja nie chciałam
          mieszkac z teściami, bo ...nie od początku było tak kolorowo. Ja jestem Polką,
          teściowa Ślązaczką.Każda,która tak ma, wie co to oznacza. W moim domu na
          trzyosobową rodzinę z małym dzieciem ( piszę o nas) nie było za dużo miejsca.
          Dom o pow. ok 120 m2 ; moi pracujący rodzice, brat student i siostra uczennica,
          dotego my trzy osoby i dziadkowie, których mama kiłka latwcześniej wzięła do
          siebie ze względu na wiek dziadka (teraz ma 92 lata) i chorobę babci. Babcia
          tylko podczas pobytu u nas leżała przykuta do łóżka ponad cztery lata, i przez
          te lata byłyśmy z mamą jej rękam,nogai , pielęgniarkami od kroplówek, salowymi
          od zmieniania pampersów i mycia, karmienia i przebierania. Babcia zmarła kiedy
          mój Flip miał 5 miesięcy. Moj mąż pracował na pół etatu w domu kultury jako
          administrator sieci, zarabial jakieć 500 zł na rękę z czego prawie 250 wydawał
          na paliwo( ponad 30 km trzy-cztery razy w tygodniu). Przeprowadziłismy siepo
          chwilach nerwów, kłotni i pyskówek, do tego naszego wyremontowanego mieszkania
          ( efekt pracy męża,mojego taty,brata i pana fachowca). Mąż w międzyczasie
          zmieniłą pracę.Poprawiła nam się sytuacja finansowa, ale nie było kolorowo.
          Kredyt szarpał po kieszeni. Co miesiąc pożyczaliśmy pieniądze, by wystarczyło
          do następnej wypłaty,ubranka dal dziecka dostawałam od kuzynek i znajmych, sama
          ubierałam sie w ciucholandzie.Teściowie mieli to daleko gdzieś,oni też nie
          mieli pieniędzy ( ich łączne dochody przedstawione na zaświadczeniu w banku to
          ponad 3000 zł netto na dwóch, do tego teściowa dwa razy w roku w pracy za
          granicą,moi rodzice tylko za te trzy tysiące utrzymywali 6 osób i na wszystko
          wystarczało). Dla teściów przez dwa lata nie istnieliśmy wogóle.Nikt nie
          zadzwonił,o nic nigdy nie zapytał,mieli swój świat i swoją rodzinę od
          imprez.Mojemu mężowi oczy się otworzyły, jakieś półtora roku temu zrobił taką
          awanturę w domu swoich rodziców i to właśnie podczas jednej z takich imprez,
          że ... Oj sie działo. Teściowa chciała sie pochwalić jaką to ona ma dobrą
          synową , i jak się o nas troszczą. I wyszło szydło z worka,że naopowiadała
          dookoła, że dała na meble , pomagali przy remoncie, a złamanego grosza nikt nie
          widział, a przy remoncie zapieprzali mąż,tata i brat. Powiedzieliśmy co leżało
          na sumieniu, po czym po angielsku i beszczelnie pojechaliśmy do domu.
          Narobiłiśmy im takiego wstydu i ...spokojnie czekaliśmy jak sie sprawy potoczą.
          No i się potoczyły. Ale jak, to już w następnym odcinku, i będzie tak długo, aż
          dojdę to tego jak zrobić,żeby jedynym problemem stało się: co ugotować na obiad.
Pełna wersja