Dodaj do ulubionych

Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera...

04.03.06, 11:58
Sytuacja wyglada następująco. Moj maż ma problemy finansowe związane z
prowadzenim dział.gosp. cała sparwa rozbiła sie o to, ze w tej firmie
podpiety jest pod te dział.brat mojego męza, na czarno. Ma on swoje przychody
i nie chce płacic podatku i vat-u. Moj mąż wystawiając fakture wykazuje dla
skarbowki 1 przychod, a nie faktycznie 2. I po kolejnej awanturze ze moj maz
ma dlugi(ale jego brat w oczach tesciow nie musi placic, choc to dzieki -
mojemu męzowi ma pr.) powiedizalam do tescia, ze mój m. w oczach urzedu
skarbowego jest zwyrodnialcem, bo wykazuje b. duze przychody- jako 1 osobowa
firma-a faktycznie jest jeszcze brat, a nie placi naleznych sum do skarbówki
w calosci. I się zaczeło... tesc skoczył z mordą, mówiac ze juz to slyszał i
wie co ja chce powiedziec, ze nie chce by jego brat tez pracowal. To sie
wkurzylam i powiedzialam ze jego syn to cham, bo ma przychody i nnie chce
placic, i wogole, ze jak jeszcze bylam w ciazy i mu o tym powiedziam to mi
odpowiedzial= zebym sie nie wpier... Wychodząc z pokoju powiedzialam do
tesciów ze ja juz nie bede zpanem i pania rozmawiac- wtedy moj maż wpadl w
wsieklizne-bo dotychczs mowilam mama, tata.
Maz mnie obronił i pobil sie z ojcem, pozniej go zaczeli buntowac i jak
wyszlam z malutkim 5 miesuecznym synkiem do pokoju, to tesc podszedl do mnie
i scisnal mnie za gardło i powiedział ty suko... a mój mąż z łapami do mnie
do bicia. Tesciowa ich rozdzielala. J acała trzesłam sie , ostakiem rozsadku
zadzwonilam po przyjacioł, przyjechali, chodz bylo ciezko, abym mogla wyjsc
z domu z dzieckiem. Próbowali zamknąc drzwi, na szczescie, udało. sie.W tym
czasie maz wykrecal mi rece, aby nie wyszla.Noc spedzilam u przyjaciol.Na
moje nieszczescie moi rodzice maja taka prace ze czesto sa poza naszym
miastem.Po tym wszystkim tesciowie wydzwaniali do moich rodzicow, ze zrobilam
napasc na ich synka, ze drugiego obazilam i oczywiscie wyparli sie rekoczynow.
Chce sie rozwiesc, nasze małzenstwo trwa b. krótko w czerwcu bedzie rok, a
dziecko jeszcze nie ochrzczone- ma 5 m-cy.
Pozatym jest jeszcze 1 kwestai moi rodzice w męza mieszkanie w ktorym
mieszkamy włozyli b. duzo pieniązkow w remont. Najgorsze jest to, ze faktury
bralam na meza firme, a by wrzucic w koszta,(oj, ja głupia)
Skonczyl mi sie macierzynski, jestem bezrobotna, mam maly zasilek na pol
roku.
Tescie nigdy nie przepadali za mna, choc starałam sie byc mila, ja nie mam
sobie ni cdo zarzucenia, oni sa wsciekli, ze zrobilam remont i całkowicei
zmienilam mieszkanie meza , ktore dostal po dziadkach jako kawaler, tescia to
dom rodzinny i za kazdym razem to podreslal, ze tu powinno byc inaczej-tzn-
tak jak kiedyś. Tzn tak, lionoleum na calejn powierzchnim odpadajacy tynk,
zolte sciany i grzyb;-)
Na poważnie, nie wiem jak mam postepowac z mężem, moim rodzice wracaja za
tydzień i beda gadacz tescami, bo sparawa juz za daleko zaszla... prosza mnie
bym pogodzial sie z męzem, bo dziecko małe. Ale ja juz do niego ni cnie
czuje, najgorszem ze maż w złosci powiedzial przy swoich rodzicach ze sie ze
mna rozwiedzie. Nie moge patrzec na twarz męza, łzy same mi lecą...
Powiedziałam mężowi, ze jezeli mam z nim, to niech nie wymaga tego abym z
jego rodzicami sie kontaktowała. Dla mnie oni nie istnieja.Owszem, moze
pojechac zsynkiem do nich, ale ja nie chce juz ich znac. Nie wyobrazam,
sobie chrztu, ktory niedlugo bedzie, swiat itp. Jestem zalamana, bmysle o
rozwodzie, ale czy mam szanse aby nie zabrali mi dziecka...
Z mezem nie moge sie dogadac, on twierdzi, ze nie ma sobie nic do
zarzucenia...jak mam dalej z nim postepować? pomozcie prosze was...





Obserwuj wątek
    • kleo1 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 12:08
      no jasne pogódź się z mężem i wyląduj w szpitalu, TO TWOJE ŻYCIE, Twoi rodzice
      go za Ciebie nie przezyja i nie będa duszeni pzrzez Twojego teścia i nie będa
      mieli powykręcanych rąk przez męża, ja bym się jeszcze obawiała o dziecko, jak
      mąż tak traktuje Ciebie nie wiadomo co zrobi dziecku :(
      • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 12:18
        Czy znacie jakies organizacje kobiet, czy wogole jest sems zwracac sie do nich
        o pomoc?
      • kaylii Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 13:11
        Wiesz, dziewczyna ma już dośc kłopotów, a ty na nią napadasz...Wcale się nie
        dziwię, że nie wie co ma zrobić. Spadło jej na głowę trochę kłopotów i zanim sie
        pozbiera, trochę czasu minie...należy się jej wsparcie i mądra rada...Masz
        rację, że chcesz odejśc od męża...gdyby mnie coś takiego spotkało nie chciałabym
        już patrzeć na niego...szkoda dzidzi, ale to właśnie dla niego będzie najlepiej
        jeśli się rozstaniecie, skoro sama piszesz, że już nic do męża nie czujesz-to
        pewnie żal i nienawiść...ale tak będzie lepiej...Ale zrobisz jak uważasz,
        oczywiście!
        Wytłumacz rodzicom jak bardzo czujesz się skrzywdzona i że potrzebujesz teraz
        ich wsparcia...jesli są normalni, to zrozumieją! A pieniążki włożone w remont,
        cóż ja sie za bardzo nie znam na prawie, pewnie nie obędzie sie bez pomocy
        prawnika...
        • kleo1 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 13:14
          nie napadam, tylko napisałam, że rodzice tacy mądrzy, bo jest dziecko, ale to
          nie oni będa obrywac tylko ona
    • annb po piersze biegusiem po obdukcje 04.03.06, 12:28
      sińce pewnie zostały
      po drugie
      kampania.amnesty.org.pl/
      po trzecie zapytaj tutaj co dalej
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
    • syrena15 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 13:35
      Ja bym się obawiała, że może będą chciali Ci odebrać dziecko. Jesli jesteś
      zdecydowana na rozwód to się rozwiedź, ale jeśli coś do niego czujesz to daj mu
      szansę. Ludzie czasami w nerwach mówią i robią różne głupie rzeczy. O ile
      mężowi bym wybaczyła to wykręcanie rąk i to ze przy nich powiedział ze chce sie
      rozwiesc o tyle teściowi bym nigdy nie wybaczyła to że powiedział do Ciebie
      suko i że chciał czy Cię uderzył. Na drugi raz wezwij policję!
      Mam nadzieję, że nie mieszkasz z teściami. Wiesz jak odejdziesz teraz od męża
      to Ci będzie bardzo cięzko, tym bardziej, że Twoich rodziców ciągle nie mam w
      domu. Nie wiem jak Ci się układało dotychczas z mężem musisz to przemysleć. Nie
      myśl o teściach, nie musisz ich wogóle odwiedzać ani w święta. Jak mąż chce to
      niech sam sobie do nich jeździ. Trzymaj się!
    • judith79 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 13:47
      no zeczywiscie najwieksza tragedia z tym chrztem, kurcze ja to normalnie nie
      wiem co bym zrobila, walic, ze ci maz przylutowal czy, ze tesc przydusil ale
      dziecko nieochrzczone to jest dopiero wstrzasajace. pozwole sobie przytoczyc
      powiedzonko mojej mamy "czemus biedny? bos glupi!"
      • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 13:59
        to powiedzonko, aby było pełne, powinno mieć jeszcze swoje dokończenie: "czemuś
        głupi? boś biedny" i mówi zgoła o czymś innym niż zdolność do popadania w
        tarapaty ;)
      • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 17:46
        Co do chrztu, to czekam do 29 kwietnia, bo moja przyjaciółka bierze slub
        koscielny, a dotychczas miała cywilny i ksiądż nie chciał wyrazić zgody. To
        tyle.W maju 7 bedzie chrzest.
    • carimera Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 15:55
      No jest to problem ale myśle że niepotrzebnie wciagasz sie w dyskusje na temat
      kto co i jak.Zapamiętaj że mąz zawsze sie dogada z rodzeństwem,rodzucami a ty
      wystarczy ze bedziesz sie przygladać i patrzec czy tylko aby twoich pieniedzy z
      konta nikt nie ruszał.Oni miedzy soba nawet niech sie bija a ty sie nie
      wtracaj.Co do twoich rodzicow to dziwi mnie taki stosunek ze nie znaja dobrze
      tematu bo sa na wyjeżdzie a już ci radza pogodzenie sie z mężem.Czyżby tu
      chodziło im tylko o spokój bo rozumiem ze twoj rozwód do balast dla
      nich.Musieliby cie przyjac do siebie i pomagac,czy maja dobre chęci?
      • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 17:51
        Carimero, Wciągam się w dyskusje, ponieważ mąż oszczędza swego brata, a z
        mojego macierzyńskiego brał pieniązki, by zapłacic zaległosci za brata. Moi
        rodzice bardzo dobrze znają postawę tesciów i ich chamstwa, ale teraz miarka
        się przebrała. Ja mam plan, że doprowadze do tego ze mój mąż zrobi mnie
        współwłascicielem mieszkania (rozmawiałam z nim o tym) a ja powoli, w miarę jak
        mały bedzie rosł poszukam pracy i towarzysza życia. Jak będzie naprawdę to czas
        pokaże... do teściów się nie odezwe przenigdy.
        Pozdrwawiam Was
        • annb cwana jesteś 04.03.06, 19:03
          przelicznik=sińce za mieszkanie
          pogratulowac pomysłu
          szkoda dziecka bo bedzie rosło i na to patrzyło

          • barnabia Re: cwana jesteś 04.03.06, 19:18
            Nie bardzo cwana chyba jestem, skoro nie mam nic odłożonego zna czarną
            godzinę...
            Jeżeli z meżem nie dojdę do porozumienia, to przecież muszę odzyskać to co
            włożyłam w mieszkanie jakies 14 tyś.
            • carimera Re: cwana jesteś 04.03.06, 21:07
              Nie musisz byc właścicielka,połowa mieszkania należy teraz do twojego dziecka.W
              razie czego zawsze możesz zażadac ze wyprowadzisz sie ale rownowartosc tej
              połowki musi ci mąz wypłacić.To tak na marginesie.A tak na poważnie to uważam ze
              nie wszyscy sie nadaja do zakładania rodzin nie mówiąc już o planowaniu potomstwa.
              • barnabia ja 04.03.06, 21:22
                Ja tez uważam ze nie wszyscy nadają się do zakładania rodziny, świadczy o tym
                postawa mojego męża, ktory stary kon ma 28 lat, a myślenie dziecka.Mieszkanie
                on dostała za kawalera po dziadkach.


                Pozdrawiam
                • carimera Re: ja 04.03.06, 21:28
                  Nie ważne kiedy dostał i od kogo dostał.Teraz jest żonaty,ma dziecko i połowa
                  mieszkania jest dziecka.Ciebie nikt również z niego nie wyrzuci.Jestes matka
                  dziecka i masz wszelkie prawa do mieszkania również.Tylko przez porozumienie
                  możesz ty sie wynieśc lub odwrotnie -mąz.
                  • triss_merigold6 Dlaczego ją okłamujesz? 04.03.06, 21:39
                    Guzik prawda. Słońce, majątek sprzed ślubu nie wchodzi do wspólnoty małżeńskiej
                    a do dziecka należy ale PO ŚMIERCI rodzica. Nie pisz jej bzdur, to że jest
                    matką dziecka jeszcze nie daje jej prawa własności do chaty chłopa. Oczywiście,
                    że facet może ją wyrzucić - wystarczy żeby nie była zameldowana.
                    • carimera Re: Dlaczego ją okłamujesz? 04.03.06, 21:51


                      > że facet może ją wyrzucić - wystarczy żeby nie była zameldowana.
                      Na szczęscie jest zameldowana
                      Ojciec musi zapewnic mieszkanie zastępcze i żonie i dziecku jesli chciałby
                      eksmitować ich z mieszkania.
                    • carimera Re: Dlaczego ją okłamujesz? 04.03.06, 21:59
                      <<<Dlaczego ją okłamujesz>>>

                      Jeśli nawet jest cos nie tak to daruj sobie te głupawe teksty z ktos kogos chce
                      oszukac.Wypowiadaj sie w swoim imieniu.
                    • chicarica Triss, przecież to kolejne wcielenie bersi. 04.03.06, 23:07
                      Typowy troll, zmienia nicki jak rękawiczki.

                      Jakim cudem niby 50% mieszkania należy do dziecka? Nic do dziecka nie należy,
                      należałoBY się może po śmierci ojca, o ile oczywiście nie zapisałby w spadku
                      nikomu innemu.
                      • annb czy następny wątek będzie brzmiał 05.03.06, 11:17
                        jak uśmiercić męża aby dostac jego mieszkanie ?
                        • chicarica Re: czy następny wątek będzie brzmiał 05.03.06, 11:47
                          Ha, dokładnie.
                          Po co nakłaniać męża do przepisania na żonę połowy mieszkania, skoro można go
                          wykończyć (np. podtruć) i zgarnąć całą chatę? ;)
        • annubis74 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 07.03.06, 15:09
          Też jestem zdania ze członkowie rodziny jakoś się szybciej dogadają (albo i
          nie), ale każda osoba z zewnatrz ingerujaca w te sytuacje moze ja tylko
          pogorszyć. Pomyśl o sobie, o bezpieczeństwie swoim i dziecka i na tej podstawie
          podejmij decyzje - nie myśl o duperelach typu chrzciny bo to akurat jest
          najmniej ważne. Powiem Ci ze twój "chytry" plan jest tyleż głupi co obłudny -
          po pierwsze mogłaś wczesniej pomyśleć o kwestiach prawnych w kwestii mieszkania
          (zwłaszcza że Twói rodzice finansowali jego remont)- przy okazji to myśle ze po
          ślubie wchodzi ono w skład wspólnego majątku małżonków - chyba ze np. było
          darowizną rodziców męża. Mówisz ze poszukasz kolejnego towarzysza - czyli
          uwiesisz się znów na czyimś ramieniu. O ile wczesniej mąż we wspólpracy z
          teściem znów Cie nie pobiją z gorszym skutkiem. Poszukaj pomocy w lokalnych
          organizacjach kobiecych, w centrum sytuacji kryzysowych (czy jak to się nazywa,
          w każdej gminie jest coś takiego), chyba zajmuje się tym tez OŚKA.
          • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 07.03.06, 17:30
            Mieszkanie i wszelkie inne dobra nabyte PRZED ślubem nie wchodzą, zgodnie z
            prawem, w zakres wspólnoty majątkowej po ślubie. Dopiero mieszkanie nabyte po
            ślubie byłoby wspólne.
            W zakres wspólnoty majątkowej nie wchodzą też, jak już pisała triss, spadki i
            darowizny na rzecz jednego z małżonków, nawet jeśli przyjęte zostały już w
            trakcie trwania małżeństwa.
            Tutaj natomiast mamy do czynienia z mieszkaniem nie dość że odziedziczonym po
            dziadku, to jeszcze PRZED ślubem, więc już w ogóle nie ma wątpliwości. Chytry
            plan jaki uknuła założycielka wątku jest obrzydliwy, no ale jak to mówią - ryj
            nie szklanka, nie pęknie (od bicia) ;)
    • girl_named_mad tel do centrum praw kobiet 04.03.06, 15:55
      porszę, telefon do centrum praw kobiet: (022) 622-25-17.
      mnie tam pomogli, kiedy mój były chłopak mnie bił, maltretował i groził.
    • vharia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 04.03.06, 20:19
      Nie wiem w jakiej miejscowosci mieszkasz, ale w większości miast (w
      najmniejszych pewnie nie) są tzw. Centra Interwencji Kryzysowej. Tam mozesz
      dostać poradę, głównie psychologiczną i prawniczą. Numery są zwykle dostępne w
      internecie i lokalnych gazetach.
      Mam nadzieję, ze nie wystraszy Cię sytuacja finansowa i nie zmienisz decyzji.
      Jedyne, co można zrobić to ewakuować się. Sytuacja była extremalna i dla Ciebie
      niebezpieczna.
      IDŹ NA OBDUKCJĘ. (Nawet gdybyś dokumenty miała wrzucić na dno szafy i nigdy nie
      wyjać). Bo potem będą z Ciebie robić wariatkę i kłamczuchę!!! Policja
      poinformuje Cię gdzie dokładni sie zgłosić, mozesz od razu jechać ewent. zadzwonic.
      • noblondich Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 00:07
        Barnabia - bardzo Ci współczuję, naprawdę.
        Teściów na Twoim miejscu nie chciałabym już widzieć na oczy i może to
        egoistyczne z mojej strony,ale wnuka by już też nie zobaczyli. Urwałabym z nimi
        kontakt całkowicie.Po co dziecku taki dziadek który startuje z pięściami do
        mamy? Boże uchroń.
        A męża zapytałabym wprost po czyjej jest stronie, bo nie może dochodzić do
        takiej sytuacji,że zostajesz zaatakowana przez teścia a on zamiast Ci pomóc to
        jeszcze się dołącza. TO JEST CHORE!!!
        Przypuszczam,że jeśli już doszło raz do takiej sytuacji to będzie się ona
        powtarzać, teściowie go będą podburzać, itd.
        Dziecka nikt Ci nie odbierze tylko z takiego powodu,że masz małe dochody. Nie
        ma takiej możliwości.Sądy rodzinne w zdecydowanej większości przyznają opiekę
        nad dzieckiem matce,tymbardziej nad niemowlakiem.Opiekę przyznają ojcu bardzo
        rzadko,w wypadkach naprawdę wyjątkowych,musiałabyś być alkoholiczką,narkomanką
        lub je bardzo zaniedbywać,itp. Nie daj się nikomu zastraszyć.
        Uważam,że powinnaś się rozwieść.Co by się nie działo - nic nie usprawiedliwia
        przemocy - NIC.
        Być może powinnaś się przeprowadzić na jakiś czas do swoich rodziców, nie
        wierzę, że Ci nie pomogą w takiej sytuacji.
        Co do pieniędzy wsadzonych w to mieszkanie to sprawa nie jest taka
        beznadziejna. Napewno da się je jakoś odzyskać. Nawet jeśli mieszkanie jest
        jego,jesteście przecież małżeństwem. Nie ma takiej opcji,że wszystko jest tylko
        jego, bo na niego zapisane.A że FV były na firmę do nieszkodzi.Każdy przecież
        tak robi mając działalność i dla sądu to nie będzie nic nowego.
        Po rozwodzie będą Ci się należały alimenty na dziecko a w złej sytuacji
        materialnej (a narazie w takiej się znajdujesz) także na Ciebie w szczególności
        gdy udowodnisz,że rozwód jest z winy męża. Mając obdukcję lekarską byłoby to
        bardzo łatwo udowodnić, ale bez tego też jest to możliwe.
        Nie poddawaj się, nie daj się zastraszyć, nie daj się tak traktować,bo nic tego
        nie usprawiedliwia!

        • noblondich Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 00:22
          Chciałam jeszcze dodać,że nie zgadzam się w niektórymi wypowiedziami tutaj,że
          matce i dziecku się nic nie należy, bo mieszkanie jest męża i było kupione
          jeszcze przed ślubem. A co to ma do rzeczy?
          Powiedzcie mi który sąd wyda taki wyrok, że matka z małym dzieckiem ma się
          wyprowadzić do nikąd i w dodatku zostanie z pustymi rękami bez środków do
          życia? To jakiś absurd. Nie ma takiej opcji.
          • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 09:38
            Słuchaj, może dla Ciebie jest to ciężkie do przyjęcia, ale wg polskiego prawa
            rzeczy nabyte przed ślubem (także mieszkanie), albo rzeczy odziedziczone lub
            przyjęte w postaci darowizny w trakcie trwania małżeństwa, uważane są za majątek
            odrębny danego małżonka i nie wchodzą w skład majątku wspólnego, a więc druga
            strona nie ma do nich prawa, choćby miała nawet dziesięcioro maleńkich dzieci.
            Jest to ochrona prawna w takich sytuacjach, gdy ktoś np. wychodzi za mąż czy
            żeni się dla pieniędzy, i całe szczęście że coś takiego istnieje, bo w
            przeciwnym wypadku można by było wyjść za kogoś/ ożenić się a potem rozwieść
            tylko po to, żeby kogoś oskubać.

            > matce i dziecku się nic nie należy, bo mieszkanie jest męża i było kupione
            > jeszcze przed ślubem. A co to ma do rzeczy?

            Właśnie ma bardzo dużo. Mieszkanie nabyte przez męża przed ślubem nie będzie
            podlegało podziałowi podczas rozwodu, w ogóle nie jest brane pod uwagę jako
            majątek małżeństwa. Może Ci się to nie podobać, ale ZANIM zaczniesz komuś
            doradzać, to dobrze byłoby coś wiedzieć na ten temat, a nie kierować się tym co
            Ci się WYDAJE.
            Być może byłaby inna sytuacja, gdyby na przykład mieszkanie było na kredyt i
            raty spłacane były ze wspólnych dochodów, w takim wypadku można by próbować coś
            sądowi udowadniać, ale też raczej byłaby to ciężka sprawa. Natomiast jeśli
            mieszkanie mąż odziedziczył po dziadkach jeszcze przed ślubem, to sorry, ale
            doradzanie panience żeby spróbowała je od niego wycyganić jest lekkim k.restwem.
            To jest, niestety, jego mieszkanie i dziewczyna nie ma do niego żadnych praw,
            nawet jako matka jego dziecka. Nie bronię tutaj faceta, z pewnością to niezły
            gnój, ale on NIE MUSI zapewnić ani mieszkania ani utrzymania byłej żonie po
            rozwodzie. Musi, owszem, i ma moralny obowiązek łożyć na dziecko - powtarzam, na
            dziecko. Moim zdaniem powinien też (w sensie, że ja na jego miejscu bym
            odczuwała taką potrzebę sumienia) zapewnić dziecku jakieś miejsce do mieszkania,
            ale to nie jest jakiś prawny obowiązek. Tak samo nie mam pojęcia skąd gdzieś w
            postach powyżej opinia, że dziecku się należy 50% mieszkania - nie, nie należy
            się. Pogadajcie z jakimkolwiek prawnikiem.
            • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 10:55
              >ale on NIE MUSI zapewnić ani mieszkania ani utrzymania byłej żonie

              Jedno dopowiedzenie: często jest tak, że ten, komu się lepiej powodzi i jeszcze
              do tego rozwód był z jego/jej winy jest zobowiązany do łożenia na utrzymanie
              żony/męża.
              Poza tym zdarza się tak, że naprawdę trudno kogoś wyprowadzić. Albo sąd wyznacza
              że należy byłemu małżonkowi pokój oddać i miejsce w kuchni.
              • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 11:43
                panisiusia napisała:

                > >ale on NIE MUSI zapewnić ani mieszkania ani utrzymania byłej żonie
                >
                > Jedno dopowiedzenie: często jest tak, że ten, komu się lepiej powodzi i jeszcze
                > do tego rozwód był z jego/jej winy jest zobowiązany do łożenia na utrzymanie
                > żony/męża.

                Nie zdarza się, nie w Polsce. W Polsce to naprawdę musi być tak, że kobieta jest
                np. niepełnosprawna albo z innych powodów niezdolna do pracy, żeby sąd przyznał
                alimenty na żonę. W USA można sobie coś takiego zapisać w intercyzie, u nas
                pewnie też można, ale u nas mało kto intercyzę w ogóle podpisuje.
                Te alimenty na żonę przy rozwodzie z winy męża to kolejny mit, po alimentach
                ściąganych od dziadków dziecka, rozpowszechniany nie wiem w jakim celu, chyba
                tylko po to, żeby rozbudzić nadzieje i roszczenia żon składających pozwy. W
                praktyce jest to b. trudne do wywalczenia w sądzie, a jeszcze trudniejsze do
                zwindykowania.

                > Poza tym zdarza się tak, że naprawdę trudno kogoś wyprowadzić. Albo sąd wyznacz
                > a
                > że należy byłemu małżonkowi pokój oddać i miejsce w kuchni.

                Opierając się na prawie, zabraniającym eksmitować na bruk kobietę z malutkim
                dzieckiem. Eksmisja odkładana jest do czasu podrośnięcia dziecka. Jednak tak
                można argumentować tylko w przypadku, gdy kobieta nie wyprowadziła się np. do
                rodziców, bo jeśli się wyprowadziła, to się ją tylko wymeldowuje (potwierdzając
                tylko fakt jej nieprzebywania w mieszkaniu) i sprawa załatwiona. Nie ma
                natomiast prawnej możliwości, żeby kobieta uzyskała prawo własności 50%
                mieszkania męża, jeśli mieszkanie to stanowi odrębny majątek męża - i całe
                szczęście. Nie widzę powodu, dla którego miałabym rościć sobie prawa do CZYJEJŚ
                WŁASNOŚCI tylko poprzez fakt, że z tym człowiekiem weszłam w związek małżeński.
                Co innego jeśli majątku dorabialiśmy się razem, a co innego jeśli jest to jego
                własność, w takim przypadku moim zdaniem próba odebrania mu jej jest zwykłą
                kradzieżą. Sorry ale prawo własności jest dla mnie prawem świętym - dlatego
                obrzydzenie mnie bierze na takie lochy, które piszą że najpierw wmanipulują męża
                w przepisanie na nie części mieszkania, a potem go zostawią. Jakimkolwiek gnojem
                i damskim bokserem ten człowiek by nie był, to dziewczyna pokazuje też tu swój
                poziom.
                • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 12:47
                  Fakt, że egzekucja alimentów nawet na dzieci jest w Pl beznadziejna, ale zdarza
                  się, że dla niektórych, którzy rozwiedli się w świadomości swej winy jest
                  oczywiste, że pomagają byłej żonie (no czasem doping w postaci wyroku byłby
                  pomocny).
                  Zdarzają się też ludzie, którzy nawet z domu teściów nie chcą się wyprowadzić,
                  więc naprawdę chęć pozostania w mieszkaniu po dziadkach nie jest jakaś
                  specjalnie dziwna. Zasadność tej chęci to już zupełnie odrębna sprawa...W sumie
                  to nic dziwnego, że gość się tak zachowuje, bo prawo daje mu możliwość czucia
                  się panem sytuacji. Gdyby wiedział, że żona w trakcie rozwodu może go "oskubać"
                  może inaczej by sie zachowywał. Decyzje o ślubach i dzieciach może nie byłyby aż
                  tak pochopne...
                  • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 12:59
                    Wiesz co, ja mam zupełnie inną świadomość: sama jestem właścicielką mieszkania i
                    uspokaja mnie myśl, że w razie czego to ono jest nie do ruszenia. Mój narzeczony
                    co prawda na pieniądze czy mieszkanie nie "leci" bo sam ma dośc, ale... Jak
                    czytam jak różnie się ludziom życie układa, to jakoś wolę czuć się bezpiecznie.
                    Przecież i tak będzie to wspólne, bo razem będziemy z tego korzystać, ale różnie
                    w życiu bywa. A własność jest święta. Powiedz mi, dlaczego ktokolwiek miałby
                    rościć sobie prawa do czegoś, na co zapracowali moi rodzice i ja sama?
                    • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 13:24
                      temu, że wybrałaś go na męża???
                      dziwna trochę jest sytuacja, że strona która nie wniosła do związku
                      mieszkania(ale na przykład "tylko" je wyremontowała) może żyć w ciągłym stresie,
                      że nic jej sie nie należy - nawet prawo do decydowania o kafelkach w łazience. w
                      wątku obok jest opisana sytuacja jak się to kończy: dziewczyna nie ma prawa
                      głosu, bo jest w mieszkaniu i na utrzymaniu meża.
                      dla mnie oprócz świętego prawa własności jest jeszcze w malżeństwie coś takiego,
                      że jesteśmy już jedną osobą(w dwóch ciałach) - nie wzięłam sobie wspólokatora,
                      sprzątaczki, sponsora i nigdy nie dałabym odczuć mężowi, że nie jest u siebie i
                      jak mi się odwidzi, to mogę go spakować i wyrzucić z domu.
                      • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 15:00
                        Owszem, ja też nie zamierzam mężowi dawać odczuć że nie jest u siebie. On po
                        prostu BĘDZIE u siebie, to tak samo jego dom, miejsce zamieszkania, jak i moje.
                        Jednak w przypadku rozwodu sytuacja się trochę zmienia, a więc i podejście
                        właściciela mieszkania może się zmienić.
                        Co do ładowania pieniędzy w czyjeś mieszkanie - jeśli faktycznie mieszkanie
                        wyremontowali rodzice żony, to faktury powinny być wystawione na nich i można by
                        domagać się ich zwrotu. 14 tys to nie jest suma równoważna wartości mieszkania,
                        a więc można to potraktować jako koszt nauczki życiowej.
                        Po prostu wszystko się we mnie burzy, kiedy słyszę o wkręcaniu męża w
                        przepisanie połowy mieszkania na żonę i wtedy szukanie sobie kogoś nowego. No
                        sorry, w życiu są pewne zasady i nie zawsze brak pieniędzy usprawiedliwia każde
                        k.restwo które się popełnia.
                        • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 15:10
                          Dobra zapomniałąm o przebiegłym planie autorki.
                          Ja sobie natomiast nie wyobrażam nie przepisania połowy mienia na współmałżonka :(
                          choć pewnie nie wszystkim bym to mogła z czystym sumieniem polecić. To chyba
                          kwestia ogólnego podejścia do małżeństwa.
                          Ale że rodzice dziewczyny tacy naiwni byli...
                          No a jeszcze hipotetyczna sytuacja: mąż miał mieszkanie, ale po ślubie z pensji
                          żony utrzymywali i siebie i brata na dodatek: jak to podzielić w razie rozwodu?
                          • triss_merigold6 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 16:09
                            1/2 dochodów męża należy do niepracującej żony i odwrotnie. To czy mąż z pensji
                            utrzymywał jeszcze pół rodziny i całą wieś nie ma żadnego znaczenia.
                            W trakcie rozwodu dzielony jest majątek wspólny: nie należą do niego darowizny
                            na rzecz jednego z małżonków, masy spadkowe oraz dochody z tytułu praw
                            autorskich. Majątek nabyty przed ślubem nie jest wspólny.
                        • annubis74 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 07.03.06, 15:47
                          Zgadzam sie z Tobą, chicarica, w 100% - na początku wszystko jest różowo, nikt
                          nie mysli o kasie czy mieszkaniach, a dopiero później budzi się z ręką w
                          nocniku - tak jak autorka wątku i zaczyna kombinowac. Należy regulować kwestie
                          majątkowo-finasowe tak aby zadna ze stron nie była pokrzywdzona, zakłądając ze
                          obie strony chcą grac fair. Dlatego jestem zwolenniczką jasnych warunków
                          finansowych i osobnych kont. W znajomych parach, które tak funkcjonują sytuacja
                          jest dużo zdrowsza. Ciekawe, bo autorka watku nie wspomniała czy ona sama jakoś
                          pracuje, zarabia itd, bo wygląda na to że jej jedynym wkładem finsowym w
                          małżeństwo są pieniądze z macierzyńskiego.
                • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 13:21
                  Chicarica, apowiedz mi co byś na moim miejscu zrobiła , gdybyś wiedziała ze mąż
                  bedzie bronił sie aby płacic alimenty na dziecko, rękoma i nogami. Co ja mam
                  zrobic w tej sytuacji, ze włożłam 14 tyś w to mieszkanie i tak mu oddać w
                  prezencie.
                  • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 14:55
                    Pozwałabym go o te 14 tys, udowadniając zawarcie umowy ustnej i powołując
                    świadków (Twoich rodziców, kogoś znajomego). Nie widzę powodu, dla którego
                    miałabyś zgarniać mieszkanie dlatego, że je wyremontowałaś. 14 tys to dużo mniej
                    niż nawet połowa wartości mieszkania. Co do alimentów - komornik, prokuratura,
                    teraz można pójść siedzieć za niepłacenie alimentów.
                    • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 14:58
                      ale ona od początku pytała jak to zrobić, żeby odzyskać kasę. dyskusja o
                      własności wyniknęła skądinąd. daj dziewczynie spokój.
                • miang Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 15:31
                  > kradzieżą. Sorry ale prawo własności jest dla mnie prawem świętym - dlatego
                  > obrzydzenie mnie bierze na takie lochy, które piszą że najpierw wmanipulują męż

                  lochy - masz na myśli samicę swini? ;)

                  A poza tym sie z Tobą zgadzam
                  • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 15:36
                    Ja w kwestii formalnej: locha to chyba samica dzika :) świni to maciora.
        • miang Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 05.03.06, 15:29
          > jego, bo na niego zapisane.A że FV były na firmę do nieszkodzi.Każdy przecież
          > tak robi mając działalność i dla sądu to nie będzie nic nowego.

          dla US tez pewnie nic nowego....
    • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 06.03.06, 12:11
      Niestety mąż cały czas jest buntowany przez swoich rodziców, gdy dzwonią do
      niego na kom. i przypuszczam ze pytaja o mnie to on, cos tam bełkocze ze ONA...
      Wczoraj sie zdenerwowałam i powiedziałam że ona to nie żona. Niby stara sie byc
      miły, ale to tylko pozory. Ja chodzę po mieszkaniu i nie wiem co ze soba
      zrobić, dobrze że ten gnojek pracuje do 18.Wczoraj, nie mogłam patrzec na jego
      twarz, nie mogę sobie tego wyobrazic, co sie stało z tym człowiekiem. Prze
      swoje zachowanie doprowadził mnie do załamania nerwowego, gdy widze go łzy same
      płyną. Nie mam już siły żyć... Przy życiu trzyma mnie synek.
      Powiedziałam mu wczoraj, że jednym ruchem skreślił swoje małżeństwo, i że
      kiedyś będzie gorzko tego żałował, bo mógł byc szczesliwy, bo jego rodzice nie
      będa wiecznie żyć.
      Nie wiem jak wytrzymam do piątku, wtedy wracaja moi rodzice, chyb apowoli
      zacznę się pakować.
      Dziewczyny jak mam się teraz zachowywac, w stosunku do niego?
      ps- zaczęło sie przywożenie obiadków w plastikowych pudełkach przez tesciów,
      dla synusia, a wygląda to tak, że daja mu syg. na kom. i on wychodzi po
      jedzenie. Rozbawia mnie to :-))
      • szpilki Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 06.03.06, 16:19
        a ldaczego go nie podkablujesz do ZuS i skarbówki? - brata w sensie. tak z
        ciekawości pytam?
        • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 06.03.06, 16:23
          szpilki napisała:

          > a ldaczego go nie podkablujesz do ZuS i skarbówki? - brata w sensie. tak z
          > ciekawości pytam?
          Ano dlatego, ze moj maz jest tak dobroduszny, ze zatrudnił brata na czarno.
          Fizycznie braciszka nie ma nigdzie, bo wszystkie faktury sa wystawiane na męzą-
          pracuje w firmie kurierskiej, ot tyle
      • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 06.03.06, 16:37
        No cóż, współczuję, mąż musi wybrać: teście albo Ty.
      • noblondich Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 07.03.06, 20:38
        barnabia napisała:

        > Dziewczyny jak mam się teraz zachowywac, w stosunku do niego?
        > ps- zaczęło sie przywożenie obiadków w plastikowych pudełkach przez tesciów,
        > dla synusia, a wygląda to tak, że daja mu syg. na kom. i on wychodzi po
        > jedzenie. Rozbawia mnie to :-))
        • noblondich Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 07.03.06, 20:45
          Za szybko mi się kliknęło:)
          Zabiłabym chyba taką teściową, jak Boga kocham.
          Twój facet to maminsynek. Nie dorósł do roli ojca ani męża.
          Nie mieści mi się to w głowie jak dorosły facet może być pod tak silnym wpływem
          swoich rodziców.
          Odejdź od niego chociać na jakiś czas, bo się wykończysz psychicznie.Rodzice Ci
          pomogą. Może ten idiota zmądrzeje albo przejrzy na oczy. A teściowa niech mu
          dalej obiadki przywozi. Co za piz... . Jak można się komuś tak chamsko
          wpieprzać w życie?
          Trzym się jak najdalej od tej rodziny, bo Cię wykończą.
          • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 07.03.06, 22:09
            Wiesz, co Ci powiem, to padniesz... mojemu mężowi w aucie padł pasek rozrządu i
            coś tam jeszcze, to teściu dzwoni (nie odbierałam i nagrał sie na poczte)że, to
            moja sprawka i pewnie poszłam mu tam w nocy psuć. dobre sobie. Gdyv to moi
            rodzice usłyszeli, to jednoznacznie stwierdzili iż to debile...
            Co do odejścia, to planuje ju z czerwcu, jego starzy wyjeżdzaja na 3 tyg, a ja
            wtedy wyjade z synkiem i rodzicami w trase. Nie chce teściów juz znac i
            powiedziałam mężowi, że wnusia zobaczą raz do roku na jego urodzinach;-),
            tylko nie wiem gdzie, bo ja ich juz nie wpuszcze, zreszta teśc powiedział ze
            już jego kopyto w naszym mieszkaniu nie postawi.
            Pozdr.
            • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 08:41
              Hm. Mąż zatrudnił brata na czarno, mówisz?
              Noooo, to na zimno powiedz mężusiowi, że niech zwraca Ci forsę za remont
              mieszkania, a jak nie to z pewnością skarbówka bardzo będzie zainteresowana jego
              machlojkami i Ty chętnie się tam wybierzesz wszystko im opowiedzieć.
              Pięknie Ci się trafiło, nie ma co, teściowie wpieprzają Ci się faktycznie w
              życie i na pewno nakręcają męża, a ten się czuje pewnie bo wie że nie masz jak
              uciec. Sorry ale przywożenie obiadków i wydzwanianie z oskarżeniami że popsułaś
              samochód to już jakaś paranoja. Pasek rozrządu strzela po prostu jak jest
              wyeksploatowany i powoduje straszną kaszanę w silniku, pewnie remont za kilka
              tys. wchodzi w grę, ten pasek trzeba wymieniać co ileś tam tys. km., mąż
              widocznie zaoszczędził na wymianie i teraz ma za swoje, wściekły jest i szuka
              winnych a winny jest on sam i jego brak pomyślunku.

              Wynieś się stamtąd jak najszybciej, bo Cię zniszczą.
              • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 10:10
                Możesz zrobic z nimi co ci sie rzewnie podoba.Jednego jednak nie rob tak jak ci
                doradza zebys doniosła .Nie ma nic gorszego jak donosicielstwo.Napewno żle byś
                sie z tym czuła.
                • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 10:20
                  Ja jestem za tym, żeby doniosła. Nie życzę sobie, żeby tacy frajerzy okradali
                  mnie z podatków. Co jest złego w tym, żeby to zgłosiła, skoro to PRAWDA?
                  • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 10:26
                    W tym kraju "donoszenie" (czyli zgłaszanie np. przestępstw) traktowane jest
                    nadal jako współpraca z "nimi" - z tą wstrętną władzą, która nas tłamsi. A potem
                    się dziwimy, że ktoś w biały dzień wywala nam szybę w samochodzie albo okrada
                    nam mieszkanie i nikt z sąsiadów nie zadzwoni na policję.
                    Ja bym się tylko wstrzymała z tym donoszeniem do czasu separacji/ ustalenia
                    rozdzielności majątkowej, żeby nie było tak, że to barnabia będzie musiała
                    spłacić mężowską karę jaką mu skarbówka przypieprzy. Poza tym - ona wcale nie
                    musi donosić, wystarczy że postraszy męża skarbówką, a mąż niech skombinuje 14
                    tys. na spłatę za remont. Skarbówka może mu wyliczyć taką karę, że te 14 tys. to
                    przy tym będzie na waciki. Tylko uwaga, takie rozmowy to BEZ ŚWIADKÓW!
                  • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:10
                    Ja uważam ze nie.Nie doniosłabym na nikogo a juz nie mowiac bądz co bądz
                    orodzinie.Ludzie robia rózne przekręty ,mozna postraszyc jesli zalezy jej na
                    tych 14 tys.ale szmacic sie przed urzednikami ze skarbowki to trzeba miec
                    charakter.Pozniej taka osoba wychodzi z pokoju a urzednicy miedzy soba
                    rozmawiaja i smieja sie ze ze najbliższa rodzina donosi.Oni owszem zrobia z tego
                    użytek ale nawet nie wiecie co mowia.Kazde z nich przeciez ma rodzine męza,żone
                    i zna zycie jak oszukiwac aby żyć..Coś wiem i słyszę w tym temacie.Zreszta
                    autorka zrobi co zechce jesj sprawa ,jej problem.
                    • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:13
                      Widzisz, ja mam może inne podejście, bo nie oszukuję żeby żyć.
                      • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:23
                        Mam podobne.Na dodatek nigdy nie zaznałam uczucia zazdrości ze inni cos maja
                        przekretami a ja nie.Zazdrośc kojarzy mi sie z chorobą.Uważam ze jak im sie te
                        przekrety udaja to ich sprawa i niech tak robia aby ich nie złapano.Msciwosc
                        tez nie jest moja domeną i nie potafiłabym kablować lub snuć planów co by
                        zrobic zeby komus podłożyć nogę..Każdy niech robi sobie co chce byleby w
                        odpowiednim czasie umiał skonczyć.
                        • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:32
                          No tak, tylko że tu mamy jeden problem.
                          Dziewczyna nic nikomu nie zazdrości, tylko spodziewa się problemów przy
                          odzyskaniu swoich 14 tys. włożonych w mieszkanie, którego nie jest i nie będzie
                          właścicielką. Uważam, że mały szantażyk mógłby pomóc.
                          A co do donoszenia - jeśli ktoś kombinuje tak, że ja na tym nic nie tracę, to
                          jego przekręty mnie nie interesują. Jeśli natomiast na jego oszustwach tracę i
                          ja, to sorry ale nie jestem siostrą miłosierdzia. Mężuś kombinuje, a potem
                          bierze forsę z macierzyńskiego żony - na miejscu żony lekko bym się wkurzyła.
                          • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:35
                            Uważam, że mały szantażyk mógłby pomóc.

                            Dobrze by było oby to był tylko szantażyk w celu odzyskania tak jak pisałam
                            wcześniej tych 14 tys.
                    • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:18
                      Nie rozmawiamy o egzekutorach prawa, lecz o prawie. MAm gdzieś opinię pindzi z
                      US, a jak będzie potrzeba, to na taką tez doniosę, choćby i prokurator miał
                      pęknąć ze śmiechu słysząc, że kontrola skarbowa zasugerowała łapówkę.
                      • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:30
                        Jestes poprostu panisiusiu chora z zazdrosci ze komus sie udaje .Uważasz ze ten
                        ktos jak nie bedzie robił przekretów to ty bedziesz zwolniona z podatków.Patrzac
                        dookoła nawet na swoich znajomych musiałabyś nic nie robic tylko od rana stac
                        pod skarbówką.Pozdrawiam
                        • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:35
                          Najwyższy czas zrozumieć, że na kombinatorach - oszukujących przy podatku,
                          załatwiających sobie lewe renty i zwolnienia lekarskie, żerujących na ZUSie,
                          państwie, zasiłkach - najwięcej tracimy my, którzy ciężko harujemy, opłacamy
                          podatki i składki, a potem g. z tego mamy.
                          • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:39
                            Zgadza się.Tak jak napisałam wczesniej od rana trzeba by byłó stac pod skarbowka
                            codziennie i donosić.Rączka rączkę zawsze myła i bedzie myć.Takie marne istotki
                            jak my popiszemy sobie tutaj i na tym sie sprawa skończy.A jak bedziemy
                            potrzebowały zwolnienie lekarskie lewe bo sytuacja bedzie tego wymagac to kazda
                            wezmie kopertke i grzecznie włozy do fartuszka bo inaczej nici ze zwolnienia.Tak
                            w kólko.
                            • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:44
                              No, ciekawe co piszesz. Nigdy w życiu nie miałam lewego zwolnienia lekarskiego,
                              nie dałam łapówki. Serio. Ani policjantowi, ani lekarzowi, ani egzaminatorowi na
                              prawo jazdy, nikomu. Nawet nie wiem jak się wręcza łapówkę, chyba bałabym się
                              wygłupić. Zwolnienie dostałam (nie licząc tych w trakcie studiów czy w szkole)
                              dokładnie 2x, w sumie z 10 dni, bez łapówek bo po prostu byłam chora. Jak
                              potrzebuję wolne dni, biorę urlop.
                              • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:50
                                PS. Tak, wiem, jestem dziwna. Prawdopodobnie jestem także głupia, bo tak wielu
                                osobom udaje się coś wykombinować, że jestem głupia że żyję uczciwie. I nawet na
                                dodatek nie zazdroszczę tym co kombinują. Ale jest tego jedna dobra strona:
                                przynajmniej mogę spać spokojnie, że nikt na mnie nie doniesie bo żywcem nie ma
                                na co. A ja jestem strasznym śpiochem i bardzo sobie cenię spokojny sen. :D
                                • trusia29 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 13.03.06, 23:56
                                  CHICARICA - nie jestes sama, jest jeszcze jedna taka "idiotka - to ja:), nie
                                  kombinuje, placę podatki, nie biore lewych zwolnień i WKURZA mnie jak wszyscy
                                  wokół traktuja oszustwa jak cos normalnego!
                                  • yoanna10 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 14.03.06, 12:25
                                    jest jeszcze jedna taka "idiotka - to ja:), nie
                                    > kombinuje, placę podatki, nie biore lewych zwolnień i WKURZA mnie jak wszyscy
                                    > wokół traktuja oszustwa jak cos normalnego!


                                    Zmień prace,podejmij taką ktora pozwoli ci na tępieniu oszustów.
                                    Zazwyczaj ci ktorzy oszukuja najbardziej to modlą sie i krzycza jacy to oni uczciwi.
                                    • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 14.03.06, 14:05
                                      Pomijając głębię tej socjologicznej obserwacji: od kiedy to grzesznicy mają
                                      zakaz modlenia się?
                                  • yoanna10 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 15.03.06, 19:31
                                    trusia29 napisała:

                                    nie jestes sama, jest jeszcze jedna taka "idiotka - to ja:)


                                    Ponoć mówia ze ludzie dzielą się na uczciwych"idiotów" i inteligentnych "złodziei"
                                    • orientalnax Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 15.03.06, 19:39
                                      JOANNO 10 CZYTAŁAM TO JAK NIE CHCESZ TO NIC NIE MÓW A NIE SPAMÓJ
                              • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:50
                                Nigdy nie słyszałas o czymś takim jak to ludzie z wiosek zatrudnieni w zakładach
                                pracy biora zwolnienia lekarskie na okres żniw czy tez wykopów.Bo ja
                                słyszałam.Zreszta u mnie tacy pracuja ktorzy musza jechac rodzicom pomagać w
                                polu w takich okresach.Tez sie zastanawiałam zanim to do mnie doszło ze choruja
                                dwa razy w roku i to tylko w tym okresie.Chyba nie myslisz ze to przypadek.A czy
                                za darmo dostali to zwolnienie to smiem wątpić.
                                • triss_merigold6 Bardzo ciekawe 09.03.06, 11:59
                                  Gdyby na tych w "na chorobowym" nasłać kontrolę sprawdzającą czy leżą grzecznie
                                  w domku to lewe zwolnienia by się skończyły. Pracodawca może to zrobić a wręcz
                                  powinien a potem zwolnić leserów dyscyplinarnie.
                                  • ellea35 Re: Bardzo ciekawe 09.03.06, 12:03
                                    Masz racje,gdyby to była firma prywatna to moze ktos by sie tym zajął.Półki co
                                    tak nie jest.
                                    • triss_merigold6 Re: Bardzo ciekawe 09.03.06, 12:06
                                      Sorry, ale nie znasz prawa a dajesz rady. ZUS może skontrolować każdego
                                      zatrudnionego przebywającego na zwolnieniu lekarskim po otrzymaniu informacji o
                                      podejrzeniu wyłudzania nienależnych świadczeń. I nie "ktoś" bo ZUS nie
                                      jasnowidz tylko pracodawca, współpracownik czy ktokolwiek inny może zgłosić.
                                    • chicarica Re: Bardzo ciekawe 09.03.06, 12:07
                                      Coraz częściej na szczęście się zajmują. Szczerze mówiąc, wpienia mnie, że ktoś
                                      sobie na chorobowym pracuje w gospodarstwie, podczas kiedy ja chcę iść do
                                      endokrynologa (moja składka zdrowotna wynosi zapewne połowę miesięcznej pensji
                                      tych leserów) i okazuje się, że albo czekam do lipca bo są limity, albo idę
                                      prywatnie na wizytę za 120 zł.
                                • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:02
                                  Widzisz, tylko że ja nie jestem człowiekiem z wioski zatrudnionym w zakładzie
                                  pracy. ;)
                                  I nie, nie każdy kombinuje. A tych co kombinują, nie popieram. I cieszę się, że
                                  jest coraz więcej kontroli takich sytuacji.
                                  • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:09
                                    Pewnie że nie każdy,ja tez tego nie robię i robic nie bede tylko tyle ze z domu
                                    wyniosłam coś takego-mama do mnie mowiła tak zyj tak aby nikt przez ciebie nie
                                    cierpiał dlatego uważam ze jest tyle wyjsc z sytuacji ze nie trzeba robic nikomu
                                    krzywdy.Wiem ze moze moje rozumowanie na dzisiejsze podłe czasy jest nienormalne
                                    ale juz taka jestem.Nie nauczyłam sie brzydko mówiąc nikomu podłożyć
                                    tzw.świni.Pozdrawiam i koncze.Miło mi sie z Toba romawiało.
                                    • triss_merigold6 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:12
                                      Widzisz, jeśli ktoś gra fair to nie należy go podstępnie kopać. Natomiast jeśli
                                      jest taka sytuacja jak autorki wątku i kobieta chce wyegzekwować włożone w
                                      mieszkanie pieniądze to lekki szantaż na temat zatrudniania na czarno jest ok.
                                    • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:15
                                      Dziewczyna myli pojęcia: "podłożenie świni" to spreparowanie dowodów, niesłuszne
                                      oskarżenie.
                                      No ale cóż,nie dziwi mnie taka postawa, w końcu tacy leserzy okradają państwo,
                                      czyli nikogo ;).
                                      Gdy mój maż spóźnił się do pracy, bo po drodze został okradziony (zadzwonił na
                                      policję, poczekał na radiowóz i po 15 min znalazł złodziei) też został przez
                                      kolegów okrzyknięty kapusiem i konfidentem - kto normalny współpracuje z policją.
                                • kim5 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:52
                                  I to jest odpowiedź, dlaczego tak jest w tym kraju.. Jedni kręcą, inni ich
                                  kryją i jak ma być dobrze?
                                  • apple19 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 13:12
                                    Po co kryć.Zacznij węszyć i donosić.Zobaczysz sama czy cos dobrego zrobisz dla
                                    kraju.Dobrze to jest wtedy jak wszyscy maja jednakowo dużo.Jak ktos ma troche
                                    wiecej zaraz go sie posadza o kombinacje nawet tak dla zasady.
                                    • chicarica Znów bersi w jednej ze swoich 50 postaci. 09.03.06, 13:16
                                      Mylisz się, zupełnie nie o to chodziło. Ja akurat należę do tych, co mają (ciut
                                      ciut) więcej, nie mam powodów do zazdrości, ale kombinatorów nie lubię. Polacy
                                      mają wszędzie opinię krętaczy i tu doskonale widać dlaczego.
                                      • apple19 Re: Znów bersi w jednej ze swoich 50 postaci. 09.03.06, 13:19
                                        Jakie 50 postaci oczym ty mowisz?
                                      • apple19 Re: Znów bersi w jednej ze swoich 50 postaci. 09.03.06, 13:25
                                        Tylko sie cieszyć że masz ciut,ciut więcej.Powiedz czy wszyscy ktorzy maja mniej
                                        od ciebie ciesza sie ze masz wiecej.Czasem jak sie ma wiecej to inni nie
                                        powiedza wprost ale zazdroszczą
                                        • chicarica Re: Znów bersi w jednej ze swoich 50 postaci. 09.03.06, 13:34
                                          Nie interesuje mnie co na mój temat sądzą inni, jedno mnie tylko cieszy: nawet
                                          gdyby chcieli, nie mają powodu żeby gdziekolwiek na mnie donieść.
                                          • apple19 Re: Znów bersi w jednej ze swoich 50 postaci. 09.03.06, 13:56
                                            Nie wątpię w twoja uczciwośc ale wiem ze wielu ludzi ucierpiało poprzez donos
                                            zanim udowodnili organom ze nigdy nic złego nie zrobili,że żyja uczciwie i
                                            dorobek ktory posiadaja to tylko z uczciwej pracy.Ucierpieli poprzez zawiść
                                            innych.To temat morze.
                                            • panisiusia Re: Znów bersi w jednej ze swoich 50 postaci. 09.03.06, 14:15
                                              Ale przeciez co do donoszenia na niewinnych chyba wszyscy jestesmy zgodni?
                                              • apple19 Re: Znów bersi w jednej ze swoich 50 postaci. 09.03.06, 15:55
                                                A skąd wiesz czy osoba której sie dobrze powodzi zdobyła to uczciwa pracą czy
                                                kombinowała.Trzeba by najpierw donieść co by sprawdzili czy nie robiła
                                                wałków.Jak juz sprawdza i nie wsadza to wtedy należy jej uwierzyć że jest czysta
                                                i to pewnie nie do konca bo można też posądzić ze cos po drodze sobie
                                                przyłatwiła.Najlepiej to niech każdy pilnuje siebie i dba o to by nie oszukiwać
                                                innych.W życiu bywa tak że ten ktory ma najwiecej na sumieniu najbardziej udaje
                                                niewinnego.
                            • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:48
                              mów za siebie. nie szukaj w nas/we mnie usprawiedliwienia dla swoich
                              przestępstw. nie każdy tak robi. ja na swoich znajomych nie muszę donosić -
                              kwestia wyboru znajomych. a zazdroszczę jedynie tym, którzy mają szczęscie
                              podparte ciężką pracą. na studiach też nie ściągałam - i jakoś naprawdę nie
                              zazdrościłam ściągaczom piątek, bo to zupełnie inna "konkurencja".
                              dziwne nie?
                              choć pewnie łatwiej robic tak jak Ty i usprawiedliwiać się, że wszyscy tak robią.
                              • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 11:54
                                > mów za siebie. nie szukaj w nas/we mnie usprawiedliwienia dla swoich
                                > przestępstw. nie każdy tak robi.

                                Boże jaka ty musisz być nieszczęsliwa w tej swojej złości.Gdybyś wiedziała czym
                                ja sie zajmuje to pewnie bys tych steku głupot nie pisała.
                                • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:00
                                  życze powodzenia w kompensowaniu swoich niedoskonałości. nie wiem czemu wmawiasz
                                  we mnie złość - chyba sama masz z tym problem. jestem bardzo szczęśliwa -
                                  postępuję tak jak mi się podoba, nikogo nie krzywdzę, widzę pozytywne skutki
                                  moich działań.
                                  Średnio uzależniam wyrażanie swego światopoglądu od Twojego zajęcia. No chyba,
                                  że jestes Panem Bogiem i mi zaraz udowodnisz, że masz i na mnie haka :)
                                • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:04
                                  W postach panisiusi nie zauważyłam złości. Chyba trochę przesadzasz.
                                  • ellea35 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:12
                                    No szkoda.Przeciez tez mnie podejrzewa o przekręty!Czy według ciebie takie
                                    teksty to norma.
    • ares1976 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 00:19
      No trudno - Twój mąż chyba nie dorósł do sytuacji. Powinien stać po Twojej stronie i Cię bronić i wtedy może jego rodzice by zrozumieli że źle robią. Jeżeli on nie stoi po Twojej stronie - to nigdy nie będzie dobrze. To jakis mamisynek.
      A Ty z godnością trzymaj nerwy i emocje na wodzy, bo nerwami i wybuchami gniewu tylko pogorszysz sprawę i upodabniasz się do swojego nerwowego teścia.

      • apple19 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 12:35
        Każdy prowadzący własny interes robi tak aby dobrze wyszedł na swoje.Jak nie
        pokombinuje to nici z interesu.Wcale nie trzeba miec szczególnych
        znajomych.Robia to wszyscy a niektorzy robia z siebie świętych ze nigdy niczego
        nie zrobili tak co by wyszło ze zyja w niezgodzie z prawem.Gdyby było inaczej
        nie byłoby tylu spraw w sadach.
    • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 14:23
      Dziewczyny, dajcie spokój, nie chce aby prze mój wątek, kłóciliście się.
      Co do mojego męża, to on płaci za podatek i vat, a cała historia rozbija się o
      jego cwanego braciszka, bo ten mając przychody i to wyższe niż mój ślubny nie
      chce nic płacić. Na początku nawet, umówili sie że w ramach tej pracy, że brat
      bedzie pracował na czarno(sam chciał)bo był zarejestrowany w PUP-na szczęcie go
      wyp...) bedzie zmoim mężem płacił po połowie zus, a tu guzik, braciszek sie
      wypiął a mój mąż został z łapą w nocniku. Mam ochotę tego gnoja powiesic za...
      • panisiusia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 14:29
        No to mów, że o perwersyjne fantazje erotyczne chodzi ;). bo my głupie tu spór o
        praworządność toczymy!
    • prawie.normalny.facet Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 09.03.06, 20:57
      przeczytalem to co dzisiaj tu zostalo napisane i tak mi sie nasuwa:

      Drogie Panie, zastanowcie sie prosze co doradzacie w tej sprawie, chodzi mi tu
      o pomysl szantazu. przeciez tesc i maz barnabii juz do niej startowali z lapami
      i widac, ze to jacys niezrownowazeni osobnicy. wedlug mnie takie nieprzemyslane
      straszenie ich wprost urzedem skarbowym, zwlaszcza bez swiadkow, moze sie
      tragicznie skonczyc dla autorki watku. rozsadku - blagam ;)
      • annubis74 Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 10.03.06, 09:26
        Ja przyznam ze już nie wiem o co chodzi autorce wątku:
        -czy o to jak dokopać rodzinie męża (teściowi i bratu)
        -czy o to jak odzyskać pieniadze zainwestowane w mieszkanie męża
        - czy o to co zrobić ze swoim związkiem.
        Czytając ten wątek coraz czesciej przypominam sobie przysłowia cytowane przez
        starsze pokolenie "widziały gały co brały" i "za głupotę się płaci" Autorka nie
        chce słuchać rad, żeby zostawiła męża (i jego rodzinę) (przynajmniej na jakiś
        czas), wiec jak sama nie zmądrzeje to nikt jej nic nie pomoże
        • barnabia Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 10.03.06, 10:12
          Dzieki wszystkim za słowa i wsparcie. Za godzinkę przyjeżdza po mnie ojciec,
          wyprowadzam sie do rodziców na cale dwa miesiące. Wreszcie odetchne i nie bedę
          musiała słuchać obelg od tesciów nawet przez telefon- jak dzwonią do mężusia.
          To się mężuś zdziwi...



          Pozdrawiam
          • chicarica Re: Teśc mnie pobił... mąż sie wypiera... 10.03.06, 17:02
            Dobra decyzja. Miejmy nadzieję, że mąż się opamięta.
    • walker22 Re: Teśc mnie pobił... SPRAWA DZIECKA!! 15.03.06, 22:16
      wszyscy mówią tu o mieszkaniu. Warto pomysleć, o statusie dziecka. Niestety
      jest tak, że jeśli matka dziecka nie ma pracy (dochodów), nie ma gdzie mieszkać
      to sąd może uznać, że to ojciec będzie miał prawa do dziecka, i będzie
      oficjalnym opiekunem...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka