doradźcie-wielki problem:(

07.03.06, 21:21
nie jesteśmy długo małżeństwem ale nie moglismy się dogadać...poszliśmy więc
do psychologa na terapię małżeńską-po dwóch spotkaniach indywidualnych-ja i
on-spotkaliśmy się na sesji wspólnie.problem nasz też m.in polega na tym,że
mąż chce wyjechać za granice na stałe a ja nie bardzo-jestem w trakcie
otwierania gabinetu kosmetycznego-załatwianie lokalu itp.dodatkowo wzięliśmy
kieszkanie na kredyt i teraz jak zaczyna się układać to mąż twierdzi,że nie
widzi przyszłości w Polsce i chce wyjechać-rozmawiał o tym z psycholog
natomiast ja nie i dzisiaj na sesji psycholożka nagadała mi,że on zasługuje
na kobietę, która go doceni-bo myśli przyszłościowo-za granicą będzie lepsze
życie,że sa takie typy kobiet, które działają destrukcyjnie na facetów i
robią z nich wraki i ja właśnie do takich należę, że on się przy mnie marnuje
i że jestem egoistką myślacą tylko o sobie...
aaaa jako jeden za wielu argumentów ,że nie chcę wyjechać(m.in plany z
gabinetem, mieszkanie na kredyt, dziadki, przyjaciele) podałam to,że już
kiedyś mieszkaliśmy za granica i kilk razy mąż mnie oszukał i że nie mam
teraz do niego 100% zaufania i wiem,że tam musiałabym liczyć tylko na siebie
jak by co a tutaj nie jestem sama-to jeszcze bardziej na mnie wsiadła,że
skoro nie mam do niego zaufania to go nie szanuję itp-a on tego wszystkiego
słuchał!!!!!!!na jego temat nie pisnęła słówka-ja nie uważam,że jestem święta
i nie chciałam aby głaskano mnie po głowie ale chodzi mi o formę!!!dodatkowo
ona tylko z nim wcześniej rozmawiała na ten temat więc moikm zdaniem jest to
postawa stronnicza bo nie zna mojej opinii...i na koniec mąz już w domu mi
powiedział,że rzeczywiście ona troche przegięła bo powiedziałą to za mocno
ale ma rację i ja mam się zastanowić i albo z nim wyjadę albo mamy się
rozwieść bo on rzeczywiście się "marnuje"...
jestem w kropce czuję się fatalnie i cały czas ryczę-nigdy nikt mnie tak nie
upokorzył:( no i kompletnie nie wiem co robić.mąż chce dalej chodzić na
spotkania ja natomiast postanowiłam,że moja noga więcej tam nie postanie...
czy uważacie,że to jest naprawdeę egoizm z mojej strony i czy ona miała prawo
tak na mnie naskoczyć przy moim mężu i mówić,że ja na niego nie zasługuję
itp?????buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    • agnieszka_z-d Re: doradźcie-wielki problem:( 07.03.06, 21:31
      Jakaś kiepska była ta psycholog. Przytępa skoro zajęła tak radykalne stanowisko
      tylko po wysłuchaniu jednej strony.
      A skoro na tych spotkaniach indywidualnych tylko rozmawiała o tym z Twoim
      Mężem, a z Tobą nic, to o czym wy rozmawiałyście?? Chyba właśnie na tym powinna
      się skupić?? Zresztą nie znam się na psychologii, ale wyrażanie opinii jedynie
      znając stanowisko tylko jednej osoby, moim zdaniem zawsze jest błędem.
      Mądrej porady dla Ciebie nie mam, ale będę 3mać kciuki za szczęsliwe
      zakończenie tej nieprzyjemnej sytuacji.
    • chiara76 Re: doradźcie-wielki problem:( 07.03.06, 21:36
      zmień psychologa.
      • crazygirl00 Re: doradźcie-wielki problem:( 07.03.06, 21:52
        my rozmawiałyśmy ogólnie o życiu o mojej sytuacji rodzinnej taki ogólny wstęp-
        jak ona to nazwała natomiast mój mąż poszedł na spotkanie w dniu kiedy ja
        dostałam informacje,że będę miałą lokal na gabinet i że moge zacząc działać i
        ona z nim zaczęła na ten temat rozmawiać i po tej rozmowie od razu powiedziała
        mu,żebyśmy się spotkali już razem.ja się na to zgodziłam.mój też był cały czas
        za tym,żebym otworzyła ten gabinet ale jak doszło już do faktów to zaczął się
        wahać i stwierdził,że lepiej by było wyjechać bo tutaj to się nie dorobimy
        niczego nawet na gabinecie...my mielismy ogólnie problem z dogadaniem się-nie
        żaden konkretny a sprawę wyjazdu poruszył mój i od razu ona umówiła nas
        wspólnie.najgorsze jest to,że ona się utwierdził w przekonaniu,że on ma rację a
        ja jestem egoistką, która myśli tylko o sobie:(
    • caysee Re: doradźcie-wielki problem:( 07.03.06, 22:28
      Faktycznie, psycholog wyrazajacy opinie tylko po poznaniu jednej strony, to dupa
      a nie psycholog! Rany, przeciez ta kobieta nie dosc ze wam nie pomogla to
      jeszcze wam nabruzdzila. A tak czesto widzi sie porady, zeby z problemami udac
      sie do psychologa... przykre.

      Wiesz co, ja bym sie na twoim miejscu sprobowala dowiedziec czy takie
      postepowanie jest normalne, zaloze sie ze nie jest, ale niech ci to powie ktos
      bardziej wiarygodny. Z taka informacja powinnas isc do tej baby i zapytac jej
      czemu tak zrobila?

      A moze spodobal jej sie twoj maz?;) Hihi, zartuje.

      Jezeli masz jeszcze na to checi to moze powinniscie pojsc do innego psychologa
      (tym razem mezczyzny;)) i moze on podejdzie do waszej sprawy bardziej
      subiektywnie i profesjonalnie. Moze opinia innego fachowca pozwoli naprostowac
      tez myslenie twojego meza, ktory obecnie jak widac utwierdza sie w przekonaniu,
      ze ten zwiazek nie ma szans i to przez ciebie :/
    • lubna co do psychologa 07.03.06, 22:44
      to najlepiej, najbezpieczniej isc do kogos, kogo moze Ci "polecic" jakas zaufana osoba; najlepiej, jesli jest to psycholog zarejestrowany w ktoryms z towarzystw i osoba pod stala "superwizja"- o co zawsze mozna zapytac na wejsciu (a jesli zle zareaguje na takie pytanie, to od razu od niego uciekac). psycholog bez superwizora, na dodatek jesli "niesprawdzony" to niestety za duze ryzyko :(
      • noblondich Re: co do psychologa 07.03.06, 22:55
        Niezła terapia małżeńska.Wychodzi z gabinetu w przeświadceniu, że ten związek
        nie ma sensu. Ona nie powinna Cię osądzać tylko pomóc Wam znaleźć jakieś
        rozwiązanie. Co za babsztyl.
        Całkowicie Cię rozumiem czemu nie chcesz wyjeżdżać.
        Uważam, ze Twój mąż jest nie w porządku, że stawia Cię w sytuacji kiedy masz
        wybierać wyjazd albo małżeństwo. Ja tego nie rozumiem.


    • prawie.normalny.facet Re: doradźcie-wielki problem:( 08.03.06, 00:57
      idac za rada caysee:

      > Jezeli masz jeszcze na to checi to moze powinniscie pojsc do innego psychologa
      > (tym razem mezczyzny;))

      to moze tym razem Ty sie spodobasz psychologowi i jego zalecenia beda korzystne
      dla Ciebie ;)


      a teraz juz na serio to wspolczuje i z tego co piszesz to i mnie sie wydaje
      sie, ze ta pani psycholog rzeczywiscie jakos malo profesjonalnie zabrala sie do
      sprawy.
    • judith79 Re: doradźcie-wielki problem:( 08.03.06, 08:54
      heh malzonek dmuchnal pania psycholog:P?
    • ares1976 Re: doradźcie-wielki problem:( 08.03.06, 08:54
      Ta psycholog to jakaś wariatka. Nie tylko NIE POMOGŁA ale jeszcze POGORSZYŁA sprawę będąc stronnicza!!!
      Rozumiem Cię doskonale. Uważam, że Twój mąż to człowiek nieodpowiedzialny, on nie może stawiać Cię przed takim wyborem. Przepraszam że to napiszę, ale według mnie on Cię nie kocha - wogóle nie liczy się z Twoimi uczuciami!!! Przecież w miłości muszą być kompromisy. Ty też masz jakieś życiowe plany, otwierasz gabinet, a jego to kompletnie nie obchodzi, on widzi TYLKO WŁASNE EGO - niestety...
      Moja koleżanka chciała kiedyś bardzo wyjechać do Kanady, miała tam rodzinę i mieliby z mężem udany start, pracę od razu, mieszkanie itd. - czyli super perspektywa, ale jej mąż wogóle nie widział się za granicą, nie chciał stąd wyjeżdżać i już. Ona go namawiała co jakiś czas - ale nie na siłę, tylko tak wspominała i dużo rozmawiali na ten temat. No ale on nie chciał, mówił że to nie dla niego, więc dla niej było oczywiste że nie będzie go zmuszać i zostali w Polsce. To było 7 lat temu, mają teraz 5-letnią córkę, mieszkają z jego dziadkami w maleńkim domku i bardzo się kochają, i są szczęśliwi, i ona wcale nie żałuje. Bo dla niej było najważniejsze szczęście jej męża, na tym właśnie polega MIŁOŚĆ.
      Moim zdaniem, jeżeli Twój mąż stawia sprawę w taki sposób - albo z nim wyjedziesz albo rozwód - nie kocha Cię!!! To bardzo przykre co piszę, ale ja właśnie tak to widzę. W miłości po prostu NIE MA MIEJSCA na takie ultimatum.



    • ares1976 Re: doradźcie-wielki problem:( 08.03.06, 08:57
      A tą dalszą terapię to sobie odpuść - ta kobieta działa destrukcyjnie na Wasz związek!!!
      Nie mam pojęcia czy jesteś wierząca itp. ale jeżeli tak, to raczej polecam poradnictwo rodzinne które działa przy niektórych parafiach.

      • crazygirl00 Re: doradźcie-wielki problem:( 08.03.06, 09:36
        dzięki dziewczyny jestescie kochane...dzisiaj pół nocy nie spałam -tak się
        fatalnie psychicznie czułam-po prostu pierwszy raz ktos jechał na mnie jak
        na ,slepej kobyle a ja nie dośc,że nic z tym nie mogłam zrobić, to jeszcze za
        to zapłaciłam...przez to czuję się jak frajerka i jeszcze n a dodatek straciłam
        sporo w oczach męża-a to jest chyba najgorsze...
        dzisiaj mam spotkanie ze znajomą kompetentną osobą i na pewno tej sprawy tak
        nie zostawię-tylko muszę spokojnie się zastanowić co zrobić by nei działać zbyt
        pochopnie ale żeby tej babie tez poszło w pięty.
        jeszcze raz Wam dziękuje:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja