trusia29
13.03.06, 23:20
Nie wiem jak mam zachowywac się w stosunku do mojej przyszlej (za 2 m-ce)
tesciowej. Ta kobieta wymaga moim zdaniem konsultacji z psychiatra. Ma jakies
dziwne stany, ciagle uważa że jest pokrzywdzona przez los a jej zycie to
ciagla praca (ma 57 lat i od 4 lat jest na emeryturze - nauczycielka), jej
matka na zlość choruje (zeby ona musiala się nia opiekowac!). Twierdzi, że
nie może spac przeze mnie i mojego narzeczonego, bo wzielismy kredyt na
większe mieszkanie (po co - moglismy mieszkac cale zycie w kawalerce - inni
tak zyja i jest dobrze). Po co mi suknia ślubna skoro jestem rozwódka
powinien mi wystarczyc skromny kostium - dodam że mam prosta suknie z koronki
w kolorze ecru a nie bialą suknię z trenem i welonem, po co nam przyjecie -
szkoda pieniedzy (naszych wlasnych!), po co zapraszamy matke jej męża, skoro
ona jej nie lubi bo to wredna baba itd,Ja naprawdę juz nie moge sluchac tej
kobiety. Ona zawsze jest nieszczęśliwa, pokrzywdzona itd, nikt jej nie lubi
(to akurat prawda, ale moim zdaniem na jej wlasne zyczenie) Ona nie umie sie
z niczego cieszyc. Podejrzewam, że gdyby znalazla milion zlotych, płakalaby
że nie znalazla dwóch. Do tej pory to znosilam ,ale teraz jest coraz gorzej!
Już zaczyna gadac, co będzie jak urodze dziecko (na razie nie mamy nawet
takich planów), że nie powinnam wtedy wracac do pracy (jesli już, to na pewno
to zrobie, w moim zawodzie nie moge pozwolić sobie na 3 lata urlopu a zreszta
nie chce). Kocham narzeczonego, ale coraz bardziej pzreraza mnie ta baba.
Dodam, że moja rodzina mieszka 150 km ode mnie, nie mam tu nikogo "swojego".
Po prostu sie boje!