zalamana:((((((((((((

14.03.06, 11:56
Witam wszystkich.Przepraszam ze pomarudze ale nie mam sie komu wyzalic i nie
wiem co zrobic.Swiat i cale zycie mi sie wali.Uwierzcie ze piszac tego posta
lzy mi sie leja strumieniem. Od pol roku jestem mezatka, od tego czasu sa
ciagle klotnie, ciagle nie mozemy sie dogadac, a najbardziej mnie boli to ze
jak ja placze to on(maz)nawet do mnie nie podejdzie, nawet mnie nie przytuli.
Ciagle sie pocieszam ze bedzie lepiej,ale....jak na razie bez zmian.Jak jest
dobrze to rozmawiamy a on mowi ze bedzie lepiej, a tu co???Staramy sie o
dziecko, ale jak sie klocimy to juz mam dosc staran i tak mijaja kolejne
cykle.Jak jest doberze to pragne miec dziecko ale jak zle to sie ciagle
zastanawiam.Ciagle sie staramy i teraz rowniez moge byc w ciazy.Ale okazde
sie dopiero za tydzien.Dzisiaj rano wychodzilismy do pracy a on ciagle mnie
poganial, ze szybko, szybko,a ja przeciez nie lezalam.Iw dodatku nie bylo
pozno tylko wychodzilismy jak zawsze, a on sie drze ze nie moze sie
spoznic.Anigdy sie nie spoznilismy.Ja sie poplakalam bo cos krzyknal na mnie
no i znowu zaczela sie afera.Jechalam samochodem, prowadzilam i plakalam, a
on nic sie nie odzywal.Az w koncu mi powiedzial ze ja to mam jakies
zaburzenia psychiczne!!Jak to uslyszlaam to jeszce bardziej sie rozplakalam i
powiedzialm a co bys zrobil gdybym byla w ciazy??Wiesz ze nie mozna mi sie
denerwowac.A on nic na to.Nic sobie z tego nie robil.A doskonale wie ze moge
byc teraz. I powiedizlam mu ze jak on sobie to wyobraza, czy wie jak sie
kobieta ciezarna zachowuje, jakie ma zaburzenia nastroju.A on mi na to ze
tyle kobiet zna i u zadnej nie widzial zaburzen psychicznych(takich jak u
mnie)chodzilo mu o to ze placze, a on nie jest winny.Uwierzcie ja juz nie mam
sily,boje sie, boje sie zajsc w ciaze...bo co to bedzie...W ogole co to
bedzie z moim zyciem...ja nie chce plakac juz:(((((((((ja sie chyba zabije.A
i w pracy sie nawet slowem do mnie nie odezwal(a pracujemy razem)nawet mnie
omijal:(pomozcie, ja mam dosc:(((((((((((((
    • kasienka80 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 12:22
      Chyba rzeczywiscie masz jakis roztroj...
      • pszczolkaa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 12:23
        ok.dzieki!
    • ferka Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 12:24
      A próbowałaś tak zupełnie spokojnie pogadać z nim o tym jak jest dobrze? Bo mi
      to trąci jakąś jego nerwicą...Jeśli nie reaguje na to,że płaczesz to coś jest
      nie tak..A wcześniej reagował? Jak ma taką bezczulicę to wynik stresu pewnie,
      chyba,że jakaś inna baba go pociesza (nie chodzi o zdradę ale o takie
      pogaduszki).Albo...kumple. Wiesz jak oni się rozumieją "a moja tak samo... ple
      ple ple".Pewnie też fakt,że po ślubie jesteście też mu lekko w głowie namieszało
      a najważniejszy jest szacunek i zrozumienie.To trzeba pielęgnować przez całe życie .
      Jak tak będzie dalej to nie ma rady weź go do psychologa.
      Pzdr
      • pszczolkaa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 12:36
        wczesniej tez nie reagowal, on jest juz tak wychowany.Ciagle slysze ze wszystko
        to moja wina.:(((
        • while1 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 12:52
          Nie daj siebie obwiniać za wszystko!Przede wszystkim postaraj się przestać tak
          płakać...wiem,że teraz tylko tak jesteś w stanie odreagować emocje i to
          rzeczywiscie pomaga,ale nie da dłuższą metę!ciągły płacz doprowadzi Cię bardzo
          szybko do ruiny,a jeśli rzeczywiście jesteś w ciąży???Skoro Twój mąż jest tak
          wyprany z wszelkich uczuć,to i tak nie zmienisz tego pokazując mu
          bezsilność.Wydaje mi się,że Twój mąż jest człowiekiem o bardzo ciężkim
          charakterze skoro nie reaguje na żadne sygnały z Twojej strony i dlatego nie da
          się pewnie wiele wyegzekwowac jedną poważną rozmową.Myśl o sobie!skoro
          uważasz,że nie potrafisz nad tym wszystkim już zapanować-musisz coś
          zmienić...spotykaj się z psychologiem,nie wstydź się!większym wstydem jest
          życie w ciągłym strachu i cierpieniu!może warto spóbować odizolować się od
          niego na pare dni?
    • ewelita Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 12:55
      Nie reakuje na twoje łzy... słyszałam, że podobno faceci boją się kobiecych
      łez. Gdy kobieta placze czują się bezradni. Ale to bardzo przykre, gdy on nie
      próbuje cię zrozumieć. Spróbuj może mniej histerycznie reagować, wiem, że to
      trudne, ja jak sie zdenerwuję to też płaczę. Może czasem trzeba przemilczeć,
      pomarudzi i przestanie. Ale najważniejsze, trzeba porozmawiać. Powiedz, ze nie
      życzysz sobie podnoszenia na ciebie głosu, jesteście partnerami i rozmawiacie.
      Myslę, ze gdy on krzyczy, ty powinnaś spokojnie powiedzieć, aby nie podnosił
      głosu, powstrzymac się od płaczu.
    • an_ia5 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 12:59
      Może jednak jesteś w ciąży i działają hormony
    • pszczolkaa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 13:05
      :(((ja przyjechalam z pracy juz dawno::(razem pracujemy)on jeszcze zostal i
      nawet do mnie nie napisal smsa gdzie jestem, co robie....nic go nie obchodzi:
      ((((
    • ferka Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 13:45
      Nie zrozum mnie źle ale...nie rób z siebie ofiary PRZED NIM.pOPŁACZ JAK JESTEŚ
      SAMA. Powiem Ci ,że on najprawdopodobniej myśli,żę płaczem próbujesz wymóc na
      nim zmiany.Ha serio!! Nie bronię gofaceci tacy są.
      A gdybys tak postarała się nie myśleć o tym powiedzmy przez 3 dni.Zaplanuj sobie
      miły wiczór z przyjaciółką (przyjaciółmi(, jedx do rodziny i pokaż mu,że jesteś
      silna,masz dobry humor i świetnie sobie bez niego radzisz.
      Jak zobaczysz choćby najmniejszą zmianę w jego zachowaniu pociągnij to jeszcze
      przez parę dni.NIE RÓB ŻADNYCH AWANTUR W TYM CZASIE, BĄDŹ MIŁA (ale bez przesady).
      Wiele razy taka postawa poczyniła cuda.
      Spróbuj
      pzdr
      • pszczolkaa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 13:54
        dzieki, wielkie dzieki.Wiele osob mi tak mowilo, ale wiesz ja jestem tak
        zalamana ze nie potrafie sobie poradzic bez placzu.Ciagle placze::(jeszce
        dzisiaj mam owulacje pewnie, brzuch mnie boli jak cholera i nic z tego nie
        bedzie:(((szczerze mowiac to zaluje ze wyszlam za maz..moglam byc sama
        • caysee Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 15:18
          Czy ty przypadkiem nie jestes z nim bo tak wypada? Bo jak to, po slubie pol roku
          dopiero a juz sie rozeszli? Jezeli ci z nim zle, a rozmowy i proby nie daja
          rezultatu, to czemu jeszcze chcesz sie pakowac w dziecko? Za poltora roku
          napiszesz: jestem mezatka od 2 lat, jest mi koszmarnie zle z moim mezem, ale nie
          moge od niego odejsc bo mamy roczne dziecko.... A w tej chwili jak chodzi o
          wspolne zobowiazania macie tylko pewnie jakies finansowe, nie wiazace na cale zycie.
          • caysee Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 15:22
            A tak poza tym to rozumiem cie jesli chodzi o placz. Bylam w podobnym zwiazku, w
            ktorym facet najpierw reagowal na placz odpowiednio (przytulil, pocieszyl,
            probowal rozmawiac), a po pewnym czasie jak widzial ze placze, to dodatkowo sie
            obrazal i okazywal mozliwie najwiecej zimna. A to mnie jeszcze bardziej
            dolowalo, wiec wiem o czym piszesz.
            Ktoregos razu w klotni powiedzial, ze placze tylko po to, zeby cos osiagnac,
            zeby mu bylo glupio albo zeby sie litowal nade mna. Postanowilam byc dumna i
            wiecej nie plakac przy nim. Udalo mi sie. Ale zwiazek stracil na ukrywanych
            emocjach i na moim wstydzeniu sie lez przed nim. Rozeszlismy sie po jakims
            czasie i bardzo sie z tego ciesze.
    • tiuia Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 14:55
      Czesc!
      Rzadko sie odzywam, wole czytac. Ale powiem Ci, ze jak facet przezywa Cie od
      niezrownowazonych, olewa, nie wraca do domu po pracy, to nie jest dobrze. Mialam
      kiedys do czynienia z podobnym typem. Ten zwiazek wyczerpal mnie psychicznie.
      Kompletnie stracilam poczucie wlasnej wartosci. Gdyby nie przyjaciele i
      koniecznosc przeniesienia sie do innego miasta, to boje sie pomyslec co by dzis
      ze mna bylo... Jesli nie masz na tyle silnego charakteru, zeby sie mu
      przeciwstawic, to wiej z tego zwiazku czym predzej. A juz kompletnie nie pakuj
      sie w dziecko!
    • ares1976 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 15:11
      Słuchaj, wiem że to trudne ale przestań się mazgaić. Na facetów to po prostu NIE DZIAŁA a jeszcze dodatkowo ich rozdrażnia. Nic nie wskórasz takim zachowaniem, oni się wtedy zamykają w sobie!!!
      Jak będziesz sama to sobie popłacz ile się da a potem usiądź i na spokojnie przemyśl co w Waszym związku dzieje się źle i o czym trzeba porozmawiać z mężem.
      Skoro ciągle płaczesz, to Twój mąż pewnie myśli, że masz jakąś depresję i nawet nie podejmuje żadnego tematu do rozmowy, bo nie widzi sensu (no bo Ty znowu zaraz się rozpłaczesz a on wtedy nie wie co zrobić i czuje się bezradny).
      Poza tym widzę, że jesteś w takim stanie ducha, że wszystkie problemy wydają Ci się większe niż są, no i na okrągło myślisz TYLKO o problemach - a nie dostrzegasz tych dobrych rzeczy i chwil w Waszym związku i życiu. Rzeczywiście trochę się rozstroiłaś. Tak dalej nie można! Spróbuj najpierw poprawić SAMEJ SOBIE nastrój małymi kroczkami - idź do fryzjera, na zakupy, do kosmetyczki, do kawiarni na pyszne lody - zrób coś co poprawi TOBIE humor.
      Jeżeli jest naprawdę źle, to kup sobie Deprim (słyszałam że jest ok!). Gdy sama dojdziesz do wewnętrznej równowagi - dopiero wtedy porozmawiaj z mężem (ale bez płaczu!!!!). Teraz życie wydaje Ci się czarniejsze niż jest a małe problemy urastaja do rangi góry lodowej.
      Gdy mąż coś powie ostro do Ciebie (być może po prostu drażni go Twój ciągły płacz i użalanie się nad sobą) spróbuj zareagować stanowczo a nie kolejnym szlochem, albo (zależnie od sytuacji) obróć to w żart lub też mu coś na żarty dogryź (już sama wiesz jak postąpić).
      Twój mąż może odbierać Cię tak, że ma w domu wiecznie załamaną i zapłakaną żonę, i nie wie jak się zachować i czuje się bezsilny. Oczywiście to bardz źle, że z Toba o tym nie rozmawia i się nie przejmuje jak Ci pomóc, ale może jest przerażony co się dzieje z kobietą którą do tej pory znał i która taka nie była. Mówię Ci - faceci w takich sytuacjach ZAMYKAJĄ SIĘ W SOBIE!!!
      Uszy do góry! - i do działania! Pozdrawiam cieplutko!

      • ares1976 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 15:14
        Nie odbierz mojej wypowiedzi tak że usprawiedliwiam Twojego męża - nie robię tego i nie o to mi chodzi. Ale jednocześnie spróbuj spojrzeć NA SIEBIE obiektywnie.

    • pszczolkaa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 16:03
      Boze co ja mam zrobic??ja chyba nie naucze sie z nim postepowac, nie nadaje sie
      do zycia:((((Wlasnie napisal mi ze mnie kocha i podpisal sie-Twoj ham:((co ja
      mam robic?:((((
    • annubis74 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 16:11
      Chyba oboje jesteście rostrojeni docieraniem się (pół roku po ślube jak
      piszesz), staracie sie o dziecko chyba dosc nerwowo, Ty jestes spieta, co widać
      w Twoim mailu, wiem ze to łatwo powiedziec ale odpuść trochę sobie i jemu
      Ale głównie chciałabym powiedziec Ci coś na temat kłócenia się i godzenia - mój
      fantastyczny przyszły mąż, kiedy sie czasem pokłocimy i ja się zaczne po babsku
      roztkliwaiac nad sobą (nie cierpie tej cechy kobiecej natury) też mnie jakoś
      nie przytulał, nie pocieszał nie obejmował, i kiedyś go o to zapytałam, to
      powiedział, ze jemu sie wydaje ze ja tego nie chce, ze jestem na niego obrażona
      i nie chce by on mnie dotykał. Nam, kobietom, zwykle się wydaje ze facet myśli
      tymi samymi kategoriami jak my - i to chyba źródło większości naszych
      problemów. Spokojnie, bez kłótni powiedz mu co myślisz i co czujesz.
      • pszczolkaa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 16:16
        tez mi kiedys powiedzial to samo, dokladnie!!Mowie mu co czuje i to nie raz.I
        co z tego...on mowi ze chce zeby bylo dobrze. Ale ja tego nie czuje, drazni
        mnie jego zachowanie w stosunku do mnie:((
        • kruszynka301 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 17:36
          "Ale ja tego nie czuje, drazni
          > mnie jego zachowanie w stosunku do mnie:(("
          Obawiam się, że jego również drażni twoje zachowanie (płacz o wszystko) - no i sami się nakręcacie, niestety. Postaraj się to przerwać, nie obwiniaj się, nie roztrząsaj - np podpis pod SMSem to wg mnie głupi męski żart, taka autoironia. Zadbaj o siebie, zrób coś dla siebie, i uwierz, że Ty jesteś najważniejsza.
          Sama mam w domu małego płaczka (córeczka) - i wiem, że po jakimś czasie płacz staje się nieznośny, zaczyna drażnić i wkurzać (bo wiem, płacze dlatego, że np podałam jej nie tą zabawkę, którą chciała) - chociaż płacze kilkuletnie dziecko, a nie dorosła osoba.
        • annubis74 Re: zalamana:(((((((((((( 16.03.06, 08:34
          Daj Wam troche czasu i przede wszystkim zaakceptuj fakt, ze różnicie się w
          wielu kwetsiach i musicie się dotrzec, poznać swoje reakcje w życiu cdziennym -
          chyba ze mieszkaliście razem przed ślubem, a całą zmiana nastąpiła po nim -
          wtedy jest to mocno dziwne - wybierzcie się na randkę jak za dawnych, czasów,
          poflirtujcie zamiast się wkurzać, życzę wszystkiego dobrego
    • pszczolkaa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 17:39
      to jest placz w odpowiedzi na jego zachowanie.Jak jest dobrze to przeciez nie
      placze, to chyba zrozumiale
      • borejkowna Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 18:28
        A przed ślubem było cacy. Byl czuly, kochajacy, serdeczny. Po ceremonii zaś, po
        hokus-pokus księdza się wziął i zmienił, czyż nie???? no bo jeśli zawsze był
        taki nieczuły i wkurzał się gdy placzesz, to po kiego czorta za niego
        wychodziłaś???
      • czekolada_orzechowa Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 18:29
        Moim zdaniem migiem do psychologa, to wygląda jak depresja. Lecz, bo choćby Cię
        facet najbardziej kochał, ciągły szloch będzie mu działał na nerwy.
    • kaatrin Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 18:57
      czesc pszczolkaa!
      Zastanow sie czy nie poczekac ze staraniem sie o dziecko dopoki Ci sie z mezem
      nie ulozy. Wydajesz sie byc bardzo zestresowana, ciagle placzesz, moze to
      poczatek nerwicy?

      Jesli czesto placzesz przy mezu, prawdopodobnie twoj placz nie wywoluje na nim
      wrazenia, co najwyzej go irytuje. Nie ma sensu plakac o byle co. Juz lepiej sie
      zezloscic i powiedziec, ze Ci cos nie odpowiada, niz beczec. Powiedz mu
      stanowczo, ze sobie nie zyczysz, zeby na Ciebie krzyczal badz obrazal.
      Szczegolnie, jesli chcecie miec niedlugo dziecko. Zobaczysz, nabierze do Ciebie
      szacunku.

      Powodzenia!
    • ares1976 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 22:06
      Hej! Mam wrażenie że nie potrafisz myśleć racjonalnie, popatrz - tyle dziewczyn pisze Ci z serca mądre rady, a Ty ciągle się tylko użalasz i pytasz co masz robić bo mąż przysłał Ci sms itp.
      Dziewczyno albo weź się do roboty i te rady zastosuj (przestań wreszcie beczeć o wszystko i weź się w garść) albo idź do psychologa bo chyba rzeczywiście masz depresję.

      • laura771 Re: zalamana:(((((((((((( 14.03.06, 23:11
        Pszczółko,
        przykro mi, że mąż traktuje Cię w sposób nieodpowiedni. Być może dlatego stałaś
        się płaczliwa i rozstrojona. Ale dziewczyny dobrze Ci radzą, spróbuj wziąć się
        w garść, czasem wypłacz się w samotności. Mam nadzieję, że się u Was polepszy,
        no chyba ze Twój mąż to psychiczny terrorysta, który chce Cię wykończyć.
        Wymagaj od niego szacunku do siebie, nie pozwalaj na podniesiony głos ani
        krzyki w Twoją stronę. Ale postaraj się nie egzekwować tego płaczem i
        bezradnością, tylko zwróc mu spokojnie uwagę. To już lepiej się obrazić na
        niego niż przy nim płakać. Jeśli musisz się wypłakać, to popłacz sama w
        łazience, tak żeby on nawet nie wiedział, skoro go Twoje łzy nie wzruszają.
        Będzie dobrze, trzymam kciuki. Laura
    • guziczek78 Re: zalamana:(((((((((((( 15.03.06, 08:59
      u mnie było bardzo podobnie - w ogle jak czytam co napisałaś to widzę siebie i
      męża jeszcze całkiem niedawno...
      tyle że mój na mnie nie krzyczał ale ciągle było nie tak, jakoś tak dziwnie
      warczeliśmy na siebie - a i staramy się równiez o dziecko - miałam tyle
      wątpliwości co Ty a moze nawet więcej
      problem rozwiązał sie sam (choć czułam co jest główną przyczyną) mój mąż dostał
      wypowiedzenie z pracy (pracowalismy również w tej samej firmie)

      od tego momentu widziałam już tylko poprawę
      na szczęście szybko znalazł nową pracę
      a między nami jest o niebo lepiej
      po powrocie do domu rozmawiamy ze sobą - jak dawniej.. o całym dniu o tym co
      się wydarzyło - jest dla mnie bardziej życzliwy uśmiechnięty
      i cieszę sie ż emam juz to za sobą
      gdybym wiedziała jakie piętno wspólna praca zostawi na naszym związku .. ehh
      człowiek sie uczy na błędach
      a nawet bardzo kochający sie ludzie nie wytrzymają ze sobą 24h na dobe

      mam nadzieję że znajdziecie wyjście z tej sytuacji ... powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja