nasze małżeństwo się rozpadnie...

15.03.06, 15:59
Pewnie powiecie ze przesadzam ,ale nasze małżeństwo wisi na włosku

choć teściowa z nami nie mieszka ale działa i tak! zanim się pobraliśmy moja
teściowa była cudowna, do dnia kiedy oznajmilismy ze sie pobieramy, od tego
momentu zaczeła mnie nienawidzieć inaczej traktowac, zapominac o moich
urodzinach, kiedys zawsze o tym pamietala, teraz to juz wogole.....szkoda
gadac!wystawila nas z kupnem miszkania, najpierw powiedzial ze nam dolozy
podpisalismy umowe miesiac przed zaplata sie wycofala, nie tlumaczac nic,
zostalismy na lodzie, z czescia kasy zaplacaona a reszta ...?hmmm oki udalo
nam sie zalatwic kaske, pozniej przyszlo do placenia za wesele, stwierdzila
ze brak jej kaski bo idzie na operacje bo ma raka- akurat teraz ise jej
przypomnialao, ale raka wcale nie mila, wymówk-a skad to wiem prosilismy ja
tyle razy o wyniki badan,proponowalismy pojscie do innego lekarz moze
lepszego, powedzila ze nie i koniec, no ale to bylo rok temu a raka jak nie
tak nie ma:)ha wzielismy kredyt na gosci meza....dwa tyg przed slubem byla
zalamka, bo tego wrabianaia nas w koszty bylo juz za wiele wiec obiecla, nam
jescze inne rzeczy zeby wyszlo dobrze ale pozniej powedzila ze nic nam nie
obiecywala!!!halo!masakra!zadzownila do mnie dwa tyg przez slubem i powedzila
ze do slubu nie dopusci bo nie!i koniec, bylam na skraju moi rodzice tez, nie
mowiac o tym jak czul sie moj narzeczony-podkreslam ze jest jedynkiem - ale
coz, wytrzymala i to, na weselu zrobila cyrk-duzo pila bylo na wsytd, nie
zataniczyla ani razu, caly czas byla naburmuszona, obrazona na moich rodzicow
bo nam bardzo duzo pomogli.jak srpowadizlismy sie do wlasnego mieszkania
dlugo jeje nie zapraszalismy bo mialam jej to za zle, to wszyysko co zrobila
nam przez slubem i tyle kosztow na jakie nas skazala w ostatniej chwili - nie
chce aby moj maz mial z nia kontakt!ona nie zasluguje na nic - dzowni prawie
codzien upewniajac sie ze wszytsko jest oki, czy aby maz sie ze mna nie
poklocił, zywi sie kazda nasza klotnia!mnie to tak meczy, ze maz nie chce jej
zostawic w cholere ze nasz ziwazek zaczal sie rozpdac, nie kochmay sie
klocimy nie ma uz prawie nic....
co am robi?
pomozcie, jestem poslubie zalewdie ponad pol roku.....



































    • nchyb Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 16:20
      świnia, nie teściowa. Za nic płacić nie chce, na weselu nie tańczyła. Jak można
      taką wredotą być?

      > pomozcie, jestem poslubie zalewdie ponad pol roku.....
      Daj adres, podjadę z kałachem...

      > chce aby moj maz mial z nia kontakt!ona nie zasluguje na nic - dzowni prawie
      > codzien upewniajac sie ze wszytsko jest oki, czy aby maz sie ze mna nie
      > poklocił,
      Jeżeli Ci to przeszkadza, to po prostu nie odbieraj od niej telefonów i tyle.
      Ewentualnie jeżeli już odbierzesz, o nie opowiadaj o kłótniach, nie będzie
      miała pożywki.
      Jakiej jeszcze pomocy oczekujesz?
      • kirst3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 16:25
        chyba nie takiego wsparcia oczekuje i nie takiej pomocy, bo to nie kpina tylko
        prawidza sytuacja1a dzowni do mezna na komorke....
        • kleo1 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 16:27
          zrobić mężowi filtr połączen wkomórce by nie mogła się dodzwonić
          porozmawiać na spokojnie z mężem
          rozumiem że zero wsparcia może boleć zwłaszcza jak się zobowiązuje
          autorka podała wszystkie sytuacje ale pewnie najbardziej boli ją iż teściowa
          chciała nie dopuścić do ślubu...
          • nchyb Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 16:36
            > zrobić mężowi filtr połączen wkomórce by nie mogła się dodzwonić
            No pewnie, wprowadzić mężowi cenzurę, z kim mu żona pozwala rozmawiać, a z kim
            nie. Szybciutko zawinie 4 litery w troki, jeżeli jest prawdziwym facetem.
            Chyba ten mąż ma rozum i jeżeli odbiera telefony od matki to znaczy że tego
            chce. Może dlatego, że chce pogadać z mamą, a może na złość żonie, która mu
            truje i kontaktów z matką zabrania.

            Żona nie powinna decydować, od kogo mąż ma odbierać telefony.
            Porozmawiać o problemach, bolączkach tak. Samej zakładć filtry - nigdy!
            • kleo1 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 16:40
              no trocvhu przesadziłam
              rozmowa i tylko rozmowa
        • nchyb Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 16:34
          > prawidza sytuacja1a dzowni do mezna na komorke....
          Dzwoni do swojego syna. Ty do jej kontaktów z synem nie dopuszczasz i się
          dziwisz, że ona i tak dzwoni? A Ty jak będziesz miała dziecko, to też nie
          będziesz chciała z tym dzieckiem porozmawiać?

          Nie chciała Waszego ślubu? To na pewno nie jest miłe z jej strony, ale
          jesteście już po ślubie, więc teraz niewiele już w tej sprawie może. Czyli
          jednak Twój mąż chciał się z Tobą ożenić, a nie zostać z mamunią. I bardzo
          dobrze. Jednak nie doprowadzaj do sytuacji, w kórej każesz mężowi wybierać:
          albo ja albo mama. Mimo wszystko wielu facetów uważa, że żon można mieć kilka,
          a matkę ma się jedną...
    • conejito13 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 17:18
      wspolczuje...twojej tesciowej, nie tobie.
      masz bardzo roszczeniowe podejscie do zycia. nie podoba mi sie to. twoja
      tesciowa NIC nie musiala (i nie musi) - czyt. pomoc w kupnie mieszkania, weselu
      etc. ona MOZE, ale nic NIE MUSI. a juz 'kawalek' o jej chorobie (raku)
      kompletnie rozlozyl mnie na lopatki:( uwazaj na swoje slowa. to nie przez nia
      sie rozpadnie twoje malzenstwo. to przez ciebie.
    • caysee Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 15.03.06, 17:36
      Dobra, rozumiem, tesciowa niefajna. Ale nie zrozumialam fragmentu z kosztami na
      jakie was skazala? Musieliscie cos za nia zaplacic?
      • kirst3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 10:36
        skzała, bo podpisalismy umowe oo kuopnie mieszknia tylko dlatef=go bo ona
        obiecała nam pomoc, gdyby od razu powiedzilaz e nie ma to oki ale po co klamie,
        pozniej wyparala sie ze nic nie podpisywala, i ze ona nie wie wogole oczym
        mowimy! z reszta cala sytacja ma jescze wieksze podloze niz tu opisalam.
        wiem z enie moge mezowi dac wyboru ale jego matka go zameczy,on odbiera jej
        telefony bo jest mu jej zal-wiem to, jego matka jest sama od 30 lat, a on mial
        cale zycie wpsjane przez tate ktory jest tysiace kilometro w stad zeby
        opiekaowal sie mama - wiec poczucie winy ze ja zostawil nie daje mu norlanie
        mylsec, mama jest zawiedziona ze synek ma kobiete i sie wyprowadzil, onamyslaa
        ze bedziemy gniździc sie z nia w trzech pokojach razem z babcia, mowila ze po
        co nam mieszknaie oczywiscie po tym jak wypierala sie tego ze nie podpisywala
        umowy-to jakis koszmar - jak rozmawiac z mezem skoro byl wychowywany na meza
        dla mamusie, on mnie kocha ja towiem i ja go tez, ale myslaam ze wszytsko sie
        zmieni jak bedzie od mamy dalej ale nic, ona jest jakby wszedzie, choc do nas
        nnie przyjezdza bo mnie nie znoi i to dobrze-ale ona ma wyrzuty sumienia i
        czasem mowi ze ma dosc i mnie i matki i wcale mu sie nie dziwie, bo jest
        rozdarty ale jak bedzie o niej myslal w takich kategoriach ze jest bedn ai sie
        nad nia litowal to bedzie jesczez gorzej - wymysla wtedy tysiace chorob, jak
        nie swoich to sowjej matki-babaci???jak to zrowumiec??przeciez to normalne ze
        dzieci kiedys wychoddza z domu iz kladaj arodziny a ona nie moz etego
        zniesc,sama spierdoliła sobie zycie bo jest sama ale to nie znaczy ze jak
        sobie sama taki los zgotowala w samotnosci to ze moj maz ma z nia byc do konc
        jeje dni??prawda?ale co zrobic z jego poczuciem winy-chorym poczuciem winy?
        • aa47 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 10:52
          może on potrzebuje psychologa?
          Czytam i wnioskuje ze on może się bać odciąć emocjonalnął pempowine od mamy.
          Wiesz to ze ma matke ... hmm jakby ja tu ładnie nazwać.... egoistke żywiącął
          się Twoim nieszczęsciem która on kocha-nie oznacza że nie może się jej
          postawić, przecież jesteś jego żonął. Dobrze że ona do was nie przychodzi i mąż
          jej nie zaprasza to już coś. Ale mamusia go strasznie manipuluje powinien się
          postawić nie opowiadać o waszych kłutniach i pokazać że on Cie kocha i Ty
          jesteś jego zonął na całe życie. Jednak jeżeli chodzi o jego psychykie to myśle
          że powinien udać się do psychologa wygadać się... itd
          Pozdrawiam
          • kirst3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 11:23
            ironia losu, obydwoje jestesmy psychologami:):):)ale no cóż tak to jest mimo iż
            dobrze zdajemy sobie sparwe z tego co sie dzieje ale to nic nie daje, taka
            ironia losu, sszewc bez butów chodzi:)
            a jeśli chodzi o nasze klotnie to on o nich nie mowi mamie-to tez jest postep,
            to ze jej nie zaprasza tez ale wiem ze czuje sie z tym źle, dobzre wiem, ale co
            mam zrobić:)
            diagnoza jest prosta - toksyczna matka + syndrom opuszczonego gniazda jesli
            chodzi o matke - ale co nam z tej diagnozy jak nasze zycie sie rozpada???
            rozmawialismy o tym tyle razy - dochodzimy zawsez do tego samego wnoisku -
            jeste,sy jedna druzana on i ja i gramy razem nie wazne co sie dzieje, ale
            zawsez razem - po czym dzwowni jego mama z i np mowi twoj brat cioteczny ma
            urodziny pamietasz o tym, zadzown do niego - a on natychmiats dzwoni - mimo iż
            jego brat nigdy do niego jescze nie zadzownil i nie pamieta o jego siwtach -
            moj maz glupieje jak dzwoni matka i nie potrafi jej niczego odmowic, nie mowiac
            juz o postawieniu sie jej - jak rozmawiamy razem to jest twardy ale jak ona
            dzowni to mieknie?jak za dotknieciem roźdzki....
            • conejito13 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 12:19
              twoje wypowiedzi sa niewywazone. nie wygladaja mi na wypowiedzi psychologa.
              moze jedynie kogos po psychologii (albo jeszcze nie), lub jakiejs amatorki
              ksiazek pseudopsychologicznych. a to nie to samo. moge sie mylic, za co
              przepraszam, natomiast: nie chcialabym trafic do twojego gabinetu. to pewne.
              nie bez kozery mowi sie, ze na psychologie ida w wiekszosci ci, ktorzy wlasnych
              problemow nie potrafia rozwiazac i ida tam po to, aby to zrobic (co sie
              wiekszosci niestety nie udaje i ty jestes tego doskonalym przykladem). z tego,
              co widze, to problem nie lezy w zadnej toksycznej matce tylko w tobie. sprobuj
              odpowiedziec sobie na kilka pytan, moze wtedy zrozumiesz o co ci wlasciwie
              chodzi: czy o te niezaplacone pieniadze, czy o telefony od matki czy do niej
              czy w ogole o kontakt z rodzina? moze sie okazac, ze ty jestes toksyczna zona.
              jak chcesz, zeby wygladalo twoje zycie? zero telefonow? telefony raz w
              tygodniu? zero pomocy rodzinie? pomoc raz w roku w wyjatkowych sytuacjach?
              jakie to sytuacje? o twojej rodzinie nic nie piszesz? nie rozmawiasz z nimi?
              nie dzwonisz do kuzynow na urodziny/imieniny czy inne okazje? moze u ciebie nie
              ma takiej tradycji a u meza jest? zastanowilas sie nad roznicami w waszych
              rodzinach? dlaczego oczekujesz, ze maz nagle przestanie sie kontaktowac z mama
              albo traktowac jej zdanie jako 'nic nie znaczace' skoro do tej pory tak nie
              bylo? kim ty jestes zeby w taki sposob dyrygowac jego zyciem? rozumiem, ze
              chcesz, zeby twoje zdanie bylo dla niego wazne. ale sam fakt bycia zona niczego
              jeszcze nie udowadnia. czy jesli twoj maz 'gadalby glupoty', to sluchalabys go
              tylko dlatego, ze nim jest? granie w jednej ekipie nie oznacza tego, ze jego
              mama jest w przeciwnej! niezapraszanie mamy meza swiadczy zle tylko i wylacznie
              o tobie. mam nadzieje, ze maz ci sie rewanzuje tym samym. dziwisz sie, ze maz
              mamie nie mowi o klotniach?? ja nie. nawet z 'najgorszej' tesciowej mozna wyjsc
              z twarza. tylko trzeba chciec i potrafic dobrze rozegrac posiadane karty.
              • halibut2 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 11:19
                zgadzam się z powyższa opinią!!! Jakies to niepsychologiczne podejście, takie
                niedojrzałe emocjonalnie. Jak jesteście "psychologami" to pomóżcie biednej
                teściowej wyjść z kryzysu. Ona też jest człowiekiem, a człowiek pod wpływem
                takiego stresu mówi i robi wiele rzeczy. A tu tylko widze egoistyczne
                podejście: ona nas zamęczy, to ona jest winna. Wiedz, że im bardziej będziesz
                próbowała oddalić męża od swojej matki, tym bardziej on może oddalić się od
                Ciebie. Ty zaś jaszcze bardziej będziesz winić za to teściową. No i koło się
                zamyka.
                Widze również w Twoich wypowiedzach bardzo wyrachowane podejście do rzeczy
                materialnych. Teściowa nic nie musi.Skoro uważasz, że jesteś dojrzalsza od niej
                z tytułu "wykształcenia psychologicznego" to porozmawiaj z nią szczerze i
                życzę trochę więcej dystansu do świata i mniej zawziętości w relacjach z
                ludźmi. Skoro podejmujesz własne życie nie licz na czyjąś materialna pomoc, a
                jeśli taka otrzymasz będzie to miłym rozczarowaniem!
        • annubis74 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 15:48
          Po pierwsze, włącz program do sprawdzania pisowni, bo oprócz bałaganu
          myślowego, Twój styl to jakis koszmar.
          Po drugie na Twoim miejscu to bym sie akurat cieszyła ze teściowa do niczego
          się nie dokładała, niczego Wam nie finansowała - ten kto wykłada forse ma prawo
          poźniej wymagac, i wtedy nie mogłabyś jej ignorować i nie zapraszać do siebie.
          Poza tym o ile Ty możesz ją lubić lub nie, to dla Twojego męża jest to matka, z
          którą kontaktu nie możesz mu zabronić. Ja ciesze sie ze na wizyty do mamusi
          mój facet jeździ sam - chociaz uważam ze jest to jawny afront wobec mnie i
          działanie celowe, to jednak ciesze sie ze nie musze oglądać jej zbyt czesto
    • mam_to_w_nosie Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 12:10
      Nie rosumiem, zastanów się moze najpierw nad swoją postawą, wszelkie zmiany
      nalzeży zawsze zaczynać od siebie. Czuję klimat, że teściowa Cię nie lubi, ma
      problemy emocjonalne, nie może pogodzć się z usamodzielnieniem syna ale Ty masz
      cholrernie roszczeniową postawę, ona NIE ma żadnego obowiązku finansowania Wam
      wesela czy mieszkania! I tu bym widziała pierwszy probem, nie oczekuj nic od
      niej
      a potem staraj się stopniowo ochłodzić/rozluźnić kontakty ze swojej strony. Mąż
      to co innego, to jego matka i niech on się z nią kontaktuje a nie Ty i już.
      • kirst3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 12:15
        mam_to_w_nosie napisała:

        > Nie rosumiem, zastanów się moze najpierw nad swoją postawą, wszelkie zmiany
        > nalzeży zawsze zaczynać od siebie. Czuję klimat, że teściowa Cię nie lubi, ma
        > problemy emocjonalne, nie może pogodzć się z usamodzielnieniem syna ale Ty
        masz
        > cholrernie roszczeniową postawę,
        JA NIE MAM POSTAWY ROSZCZENIOWEJ - CHODZI O TO ZE NAJPIRW DO CZEGOS SIE
        ZOBOWIAZUJE A POTEM SIE WYPIERA W ZYWE OCZY ZE NIC TAKIEGO NIE MOWILA!!!!NIE
        UWAZAM ZE MUSI NAM COS FINANSOWAC, ALE JAK JUZ SIE ZOBOWIAZUJE I PODPSIUJE UMWE
        Z DEVELOPEREM A POZNIEJ MOWI ZE ONA NIC NIE PODPISUJE TO CZY TO JEST NORLAMNE-
        CHODZI O TO ZE MOI RODZICE SA LEPIEJ SYTUAWANI I JAK SIE O TYM PRZEKONALA UMYLA
        RECE OD WSZELKICH SPARW FINANSOWYCH BO PO CO ONA MA SIE WYSILIAC JAK MOI
        RODZICE SA LEPIEJ USTAWIENI NIX ONA I TAK TO WLASNIE WYGLADA!!!

        ona NIE ma żadnego obowiązku finansowania Wam
        > wesela czy mieszkania! I tu bym widziała pierwszy probem, nie oczekuj nic od
        > niej
        > a potem staraj się stopniowo ochłodzić/rozluźnić kontakty ze swojej strony.
        Mąż
        > to co innego, to jego matka i niech on się z nią kontaktuje a nie Ty i już.
        >
        • mam_to_w_nosie Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 12:32
          Nie krzycz, to po pierwsze a po drugie masz nauczkę i więcej nie bierz/wymagaj
          żadnej kasy od teściowej i tyle (nawet jak sama waoferuje).
          NIe będzie problemu, tamto już się stało i nie
          zmienisz tego, za to unikaj takch sytuacji na przyszłość.
          • kirst3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 12:33
            mam_to_w_nosie napisała:

            > Nie krzycz, to po pierwsze a po drugie masz nauczkę i więcej nie bierz/wymagaj
            > żadnej kasy od teściowej i tyle (nawet jak sama waoferuje).
            > NIe będzie problemu, tamto już się stało i nie
            > zmienisz tego, za to unikaj takch sytuacji na przyszłość.

            JENY JAKI/JAKA TY MĄDRA???????????I BEDE KRZYCZEC
            >
            • conejito13 aaaaaaaaaaa....... 16.03.06, 12:43
              i wszystko jasne!;)
            • martabg Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 13:03
              Jaka Ty mądra?

              To w takim razie albo nie proś nikogo na forum o opinię, albo wcześniej
              zaznacz, że oczekujesz odpowiedzi tylko w pocieszającym tonie, że teściowa jest
              be, a Ty, Pani psycholog, jesteś cacy.

    • ilekobietamalat Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 13:15
      kirst3 napisała:
      >mnie to tak meczy, ze maz nie chce jej
      >zostawic w cholere

      wybacz, inaczej nie moge. takiej idiotki jak ty to ja dawno nie widzialam.
      • evelisia Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 13:37
        Rany co za bełkot. Kobieto nie męcz ludzi
    • g0sik Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 16:15
      > maz nie chce jej zostawic w cholere ze nasz ziwazek zaczal sie rozpdac, nie
      > kochmay sie klocimy nie ma uz prawie nic....

      Nie przejmuj się teściową myślę, że to kwestia krótkiego czasu i będzie ona już
      tylko BYŁĄ teściową....Zastanów się co zrobi mąż na postawione ultimatum: ja
      albo Twoja matka? Zostawi matkę z którą jest związany emocjonalnie i którą
      kocha od 30 lat czy żonę z którą juz na początku wspólnego życia coraz mniej go
      łączy i która robi mu wieczne jazdy?

      A psycholog to taki z Ciebie jak z koziej d...trąba.
    • natka110 a pewne, ze sie rozpadnie... 16.03.06, 16:38
      jak was dwojka psychologow zamiast sie na kozetkach polozyc, i rozwiazac swoje
      wlasne problemy, to szuka pocieszenia w sieci, u obcych, zamiast sie poddac
      terapii rodzinnej.
      Ty masz postawe malo psychologiczna, zaiste, ja bym sie tak nie chwalila
      zawodem/wtksztalceniem ( nawet sie nie pocgwalilas, czy mas zjuz dyplom z tej
      psychologgi, pewnie studiujecie, bo kto to slyszal zeby psychologom/analitykom
      ktos kupowal mieszkanie, przeciez to taaaka intratna posadka), ja bym
      powiedziala, ze jestes super histeryczna (to pewnie Twoja wedrujaca macica, jak
      twierdzil bodajze Hipokrates, macica kobiety wedruje po jej ciele i powoduje
      rozne odchyly), maz matki nie wymieni na inna, a zone moze, wiec ja bym radzila
      spasowac i zaczac sie zachowywac po ludzku wobec tesciowej, i wobec meza.
      Ja tez mam tesciowa , ktora jest taka sobie, i pomimo roznic kulturowych,
      tradycjonalnych i jakiejs 10 letniej przepasci w wyksztalceniu, dajemy rade
      przebywac ze soba w jednym pomieszczeniu, i nawet zartowac, nie poruszajac (
      zwlaszcza ja) pewnych tematow, na ktore moja tesciowa sie jezy. A nie jestem
      zadna pani psycholog, moj M tez nie...
      Zacznij zmienianie swiata od siebie, bo to TY masz problem, nie cala reszta.
      Popatrz na to z drugiej strony: naprawde ci sie wydaje, ze to nie TY sie
      zachowujesz dziwnie i zle, a cala reszta? i ze jakos Twojego zdania o tesciowej
      nie poparla wiekszosc osobm ktore sie wpisaly pod Twoim postem?'?
      Napij sie melisy, albo wez piecdziesiatke Xanaxu, to ci sie od razu zrobi
      lepiej...

      Moj samochod kuca na zakretach, a kot mruczy jak stary diesel...
    • kirst3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 17:50
      Dziękue!juz widze jak slowo psycholog dziala, szkoda - ze takie opinie panuja
      wsród młodych ludzi, moje badanie się udało - ludzie myślą jak chcą i sa mało
      pozytywnie nastawieni do świata i innych , pozostaje kwestia jak sa nastawieni
      do samych siebie...??ale to pozostawiam bez odpowiedzi....
      żałuje tylko jednej rzeczy że prawdopodobnie wiele ludzi którzy mają faktyczne
      problemy szukają porady na takim forum i dopiero im współczuje, jak usłyszą
      takie opinie jak tu - na zaprezentowaną historię... nie widziła tu żadnego
      słowa otuchy i prawdziwej szczerej porady a raczej pławienie się w czyimś
      problemie i mnóstwo złości...czemu?hmmm
      • kiecha3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 17:52
        dziecko.. przeczytaj cały post jeszcze raz... i najlepiej siadaj do nauki.... bo
        żle będzie z twoją edukacją...
      • woman-in-love Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 16.03.06, 17:54
        kirst nie mozesz mieć litosci dla tej baby. Karty w ręku trzyma twój mąż, ale
        jest słaby. U mnie małżeństwo zakończyło sie fiaskiem, bo byłam za miękka. To
        jadowity gad. Musisz sie od niej odciąc, a mąż - niech wybiera. Trudno.
      • conejito13 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 09:56
        co ty tak wycierasz sobie gebe tym psychologiem? i na co dziala
        slowo 'psycholog'. wiesz, moze pomylilas z psycholem...
        takie sa twoje aspiracje, czy jak? czy to, ze napisalas beznadziejnie glupi i
        infantylny post ma swiadczyc o badaniach? a jaka byla ich hipoteza i na jakiej
        podstawie wyciagnelas te fantastyczne wnioski 'ludzie mysla jak chca' - ojej...
        to bardzo dojrzale spostrzezenie...!;) bosz...
        jak nie skonczysz tej podstawowki w ktorej siedzisz, to nie masz szans nawet na
        ulicy rozdawac ulotek, nie wiem, czy o tym pamietasz. wiec jak juz ktos radzil -
        siadaj do lekcji i skoncz juz z tym trolowaniem. acha, i nie czytaj za
        duzo 'bravo girl', bo te twoje wnioski to mi wlasnie na ten typ prasy wygladaja.
        • ilekobietamalat Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 10:10
          ojej to moze ona jest o prostu psychologiem w bravo girl.. i koniec;D
          • natka110 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 10:20
            No co wy, w bravo Girl??? to tam nie pisza tylko o ciazach i seksie, jest nawet
            rubryka "psychologia z magla"???
            Musze skoczyc do Polski po jakis przeglad prasy, bo tu w Italii chyba nie ma
            Bravo Girl... dzis przydybie gazeciarza!!! zadamy Bravo Girl!!!
            • conejito13 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 10:27
              wlasnie, moze gdybysmy czytaly, to wiedzialybysmy jak odpowiedziec na 'ankiete'
              i 'badanie';);) a tak... ja czytalam, jakies 15 (uppsss...moze wiecej;) lat
              temu. wydawalo mi sie, ze wlasnie taki poziom przedstawiala ta gazeta...:(
              tutaj taz tego 'zlomu' nie ma. ale moze znajde cos podobnego, hehehe...
              • ilekobietamalat Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 10:36
                a ja jestem wybitnie pokrzywdzona bo w ogole nie czytalam:> ale wyobrazam je
                sobie wlasnie tak:D
      • halibut2 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 11:33
        "ludzie myślą jak chcą i sa mało
        pozytywnie nastawieni do świata i innych"

        1. to chyba dobrze, że ludzie myślą jak chcą...nierozumiem, to mają myśleć jak
        nie chcą? Tzn. moja myśl, opinia ma wynikać np. z opini kogoś innego,
        autorytetu, eksperta i nie być moją myślą??? Toż wtedy byłabym automatem
        powielającym myśli czy opinie innych...
        no chyba, że to zdanie jest wyrwane z szerszego kontekstu, tak mi sie nasuneło
        2. "ludzie są mało pozytywnie nastawienia do świata i innych" - a jak Ty jesteś
        nastawiona do teściowej????
        • peresia Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 15:51
          1. "Ludzie myśla tak jak chcą" odznacza to, ze "ludzie nie myślą tak jak ja"
          (autorka postu).
          2. "Ludzie są mało pozytywnie nastawieni do świata i innych" odznacza to,
          że "teściowa nie ładuje w nas kasę".
          • kirst3 Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 16:04
            peresia napisała:

            > 1. "Ludzie myśla tak jak chcą" odznacza to, ze "ludzie nie myślą tak jak ja"
            > (autorka postu). -
            > 2. "Ludzie są mało pozytywnie nastawieni do świata i innych" odznacza to,
            > że "teściowa nie ładuje w nas kasę".

            obawiam sie ze źle rozumiesz tekst który został napisany - wyciąganie wniosków
            to z pewnościa nie Twoja mocna strona......generalizujesz....
            • peresia Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 18:45
              Prawda w oczy kole? Wydoroślej i dojrzej wreszcie dziewczyno!
              Też mam wredną teściową, która na dodatek śpi na forsie, i która też nam
              proponowała pomoc w spłacie kredytu. I co? ODMÓWILIŚMY!!! Dlaczego? BO JESTEŚMY
              DOROŚLI I SAMI CHCEMY DO CZEGOŚ DOJŚĆ. Stąd moje wnioski. A Twoje obawy -
              jeżeli chodzi o mnie - są bezpodstawne. Lepiej obawiaj się o swoje małżeństwo.
    • kaatrin Re: nasze małżeństwo się rozpadnie... 17.03.06, 19:10
      Uwazam, ze tesciowa postepuje nie fair obiecujac cos i potem wycofujac sie z
      tego. Wniosek - jak cos proponuje, nie brac tego powaznie, podziekowac. Nie
      nalezy tworzyc na tej bazie zobowiazan.

      Moze tesciowa ma jakis psychiczny problem? Wydaje sie jej, ze ma raka, zapomina
      co obiecala, ma rozne nastroje? Szczegolnie, ze wczesniej byla "cudowna". Moze
      tez byc, ze jest wredna, zazdrosna baba, co chce wszystkim dokuczyc, bo ma
      jakies kompleksy.

      No coz, rodzicow sie nie wybiera. To jest meza matka i nie mozna wymagac
      zerwania przez niego kontaktow! Szczegolnie jesli jest sama. Moi np. dziadkowie
      wycinali rozne, duzo gorsze numery (np. kradli od moich rodzicow), ale jednak
      moi rodzice utrzymywali jakies z nimi kontakty, a teraz wrecz sie nimi
      opiekuja. Kontakty mozna ograniczyc.

      ps. Post jest strasznie chaotyczny i nieczytelny, polecam uzywanie duzych
      liter, spacji i paragrafow, latwiej sie czyta! Wiem, nie jestem bez winy bo nie
      mam polskich znakow... sorry


Pełna wersja