kirst3
15.03.06, 15:59
Pewnie powiecie ze przesadzam ,ale nasze małżeństwo wisi na włosku
choć teściowa z nami nie mieszka ale działa i tak! zanim się pobraliśmy moja
teściowa była cudowna, do dnia kiedy oznajmilismy ze sie pobieramy, od tego
momentu zaczeła mnie nienawidzieć inaczej traktowac, zapominac o moich
urodzinach, kiedys zawsze o tym pamietala, teraz to juz wogole.....szkoda
gadac!wystawila nas z kupnem miszkania, najpierw powiedzial ze nam dolozy
podpisalismy umowe miesiac przed zaplata sie wycofala, nie tlumaczac nic,
zostalismy na lodzie, z czescia kasy zaplacaona a reszta ...?hmmm oki udalo
nam sie zalatwic kaske, pozniej przyszlo do placenia za wesele, stwierdzila
ze brak jej kaski bo idzie na operacje bo ma raka- akurat teraz ise jej
przypomnialao, ale raka wcale nie mila, wymówk-a skad to wiem prosilismy ja
tyle razy o wyniki badan,proponowalismy pojscie do innego lekarz moze
lepszego, powedzila ze nie i koniec, no ale to bylo rok temu a raka jak nie
tak nie ma:)ha wzielismy kredyt na gosci meza....dwa tyg przed slubem byla
zalamka, bo tego wrabianaia nas w koszty bylo juz za wiele wiec obiecla, nam
jescze inne rzeczy zeby wyszlo dobrze ale pozniej powedzila ze nic nam nie
obiecywala!!!halo!masakra!zadzownila do mnie dwa tyg przez slubem i powedzila
ze do slubu nie dopusci bo nie!i koniec, bylam na skraju moi rodzice tez, nie
mowiac o tym jak czul sie moj narzeczony-podkreslam ze jest jedynkiem - ale
coz, wytrzymala i to, na weselu zrobila cyrk-duzo pila bylo na wsytd, nie
zataniczyla ani razu, caly czas byla naburmuszona, obrazona na moich rodzicow
bo nam bardzo duzo pomogli.jak srpowadizlismy sie do wlasnego mieszkania
dlugo jeje nie zapraszalismy bo mialam jej to za zle, to wszyysko co zrobila
nam przez slubem i tyle kosztow na jakie nas skazala w ostatniej chwili - nie
chce aby moj maz mial z nia kontakt!ona nie zasluguje na nic - dzowni prawie
codzien upewniajac sie ze wszytsko jest oki, czy aby maz sie ze mna nie
poklocił, zywi sie kazda nasza klotnia!mnie to tak meczy, ze maz nie chce jej
zostawic w cholere ze nasz ziwazek zaczal sie rozpdac, nie kochmay sie
klocimy nie ma uz prawie nic....
co am robi?
pomozcie, jestem poslubie zalewdie ponad pol roku.....