olabrak
15.03.06, 16:31
czesc jestem od konca sierpnia czasami szczesliwa czasami nie mezatka,problem
polega w tym ze oboje z mezem jestesmy koziorozcami i nie umiemy chyba sie
porozumiec-jak ja w niektorych momentach przesadaazm wkurzam sie o byle co to
on reaguje zamknieciem,czesto w takich momentach krzycze bo chce sie jakos z
nim dogadac ale nic-zakrywa sie zazwyczaj koldra i juz ma swoj swiat-nie
uwazam jego zachowania za normalne ale juz mam taki metlik w glowie tym
bardziej ze on lubi obarczac mnie wina za cale jego niepowodzenia np.ze nie
ma kontaktu z kolegami bo np.wczoraj mi zarzucil ze jeden jego kolega z pracy
ktory nas wystawil w wieczor kawalersko-panienski nie przychodzi bo ja zawsze
jego stawiam w swietle jako geja-nie wiedzialam ze jest taki problem tym
bardziej ze u mojego meza w pracy takie zartowanie z przymruzeniem oka ze
ktos ma ciagoty gejowskie jest traktowane i on z tym kolega tez tak sobie
zartuja z tego?? chociaz nie wierze ze to jest moja wina-tak mi sie
wydaje,tez jest problem z moja porywczoscia-mieszka u nas(mamy mieszkanie 3-
pokojowe)taka studentka i tutaj musze przyznac ze przegielam zwyzywalam ja od
najgorszych bo 2 dni temu pozyczyla lyzeczke i nie oddala a ja potrzebowalam
jej bo pokonczyly nam sie,maz siedzial w lazience i najbardziej mnie wkurzylo
ze jak wyszedl z niej to zaczal tez na mnie wrzeczszec ze czemu wszczynam
awantury ale jakby sie nie wtracil to by nie bylo takiego rozgaradiaszu-ona
tez juz w tamtym momemncie zaczela mnie wyzywac od najgorszych a jak mu to
przypomnialam to mi odpisal ze za moje zachowanie naleza mi sie takie slowa!!
napisal ze jest jeden warunek zebym spelnila abysmy nadal byli malzenstwem-
przeprosila ja,to przeprosilam ja za to ze sie znizylam do jej poziomu i
zaczelam uzywac takich slow i krzyczec jak ona,on juz pisze smsy w ktorych
wyzywa mnie od najgorszych np.dzis ze glupia k...wo masz wymyslec jak
podzielimy sprzety domowe,poradzcie co zrobic z tym chlopcem-teraz tak o nim
mysle,jestem tez przygotowana na krytyke oczywiscie z waszej strony,czy da
sie cos jeszcze uratowac nadal go niestety kocham nie wiem czy to cos jeszcze
znaczy...