chyba juz nie kocham swojego meza dlugie

20.03.06, 09:56
zacznijmy od tego ze moj maz byl czlowiekiem na widok ktorego prztslowiowe
nogi sei pode mna ugiely po raz pierwszy w zyciu i zakochalismy sie od
pierwszego wehrzenia- jakkolwiek staroswiecko to brzmi. Imponowal mi ze
zachowywal sie jak prawdziwy facet, potrafil mnie wziasc pod swoje skrzydla,
super razem sie bawilismy, wspieralismy, seks byl przecuuudny.Po za tym byl
czuly, opiekunczy i sprawdzil sie w najtrudniejszych momentach . Po czy sie
zaczelo.
Na poczatku sprowadzil i sprzedal jeden samochod, potem wzial kredyt na
potworna sume i zaczal handlowac samochodami z tym ze akurat w momencie kiedy
one przestaly "isc" , zostalismy z kredytem. jego zwolnili z pracy z Banku9
(praca w zawodzie ). Nie bylo dobrze, ale kredyt udalo sie splacici na 2
tygodnie przed slubem, oddac za wesele moim rodzicom i poleciec w podroz
poslubna. 6 tyg pozniej Krzys wyjechal do Anglii zarabiac. wrocil po 2
miesiacach z pieniedzmi ktore odlozyl na tzw. kupke( wykup mieszkania).
Szukal- rzekomo- pracy przez 3 miesiace ale w wiekszosci chyba liczyl na to
ze ktos z mojej rodziny mu te prace zalatwil bo nie wysylal za duzo CV .
Generalnie lezal na kanapie . Dorywczo pracowal najpierw w kredytach-
zwolnili go- pozniej w pizzerii a nastepnie w komisie samochodowym. Caly czas
narzekal jak beznadziejnie jest w Polsce i zrzedzil swojej " siostrze " z
Anglii -ktora zerszta jest o niebo lepsza ode mnie, zradna baba itd. jak to
mu zle. a mi opowiadal jak to sie z nia swietnie dogaduje a ze mna wogole nic
No i znowu wyjechal i tym razem nawwet tam nie moze pracy znalzezc podobno
nie ma pracy teraz ale ja juz mam dosc, mam mu wyslac papierosy na handel z
moje wyplaty.
No wlasnie a jezeli chodzi o mnie to wogole jest dno. Pracuje od ponad roku w
urzedzie jestem po prawie. chcialabym sie zaczac przygotowywac na aplikacje i
odetchnac troche ale przede wszystkim skupic na nauce. Urodzic dziecko. Mam
troche klopotow z hormonami wiec nie moge tak od razu zajsc tylko trzeba
probowac . A on mysli tylko o sobie. cdn. na razie prosze o rady
    • annajustyna Re: chyba juz nie kocham swojego meza dlugie 20.03.06, 10:37
      Jejku, strasznie mi przykro, ze masz taki ciezki zwiazek (rozlaka, maz
      kombinator)... Ale przeciez wiedzialas, ze maz lubi tzw. latwe pieniadze juz
      przed slubem...Moze za duzo w tym zwiazku bylo namietnosci, a za malo zdrowego
      rozsadku? Rady: nie mam pomyslu... Skoncentruj sie na pracy w urzedzie, zawsze
      to w miare pewna posada, choc zle platna...
    • trusia29 Re: chyba juz nie kocham swojego meza dlugie 20.03.06, 22:22
      jesli go nie kochasz (jak piszesz w tytule), jestes nieszczesliwa - odejdz od
      niego! poszukaj lepszej pracy, zajmij sie soba, jeszcze ułozysz sobie zycie!
      Jesli go kochasz - rozmawiaj, próbuj, ale nie bez konca. Jesli nic z tego nie
      wyjdzie, odpuść. Wiem co mówie, rozeszlam sie z niekochanym męzem, byłam w
      dole ale teraz jestem szczęsliwa, za 2 miesiace mój drugi slub.
      • allohaa Re: chyba juz nie kocham swojego meza dlugie 21.03.06, 13:03
        Zadaj sobie pytanie, co zrobisz, jak się będziesz czuć, kiedy jego już nie
        będzie w twoim życiu...Spróbuj sobie to wyobrazić...(kobiety maja taką zdolność,
        a przynajmniej ja...)Jeśli uznasz, że rzeczywiście go nie kochasz i świetnie
        dasz sobie radę sama, to daj sobie spokój i leć do sądu po rozwód, z tego co
        piszesz, to facet za mocno na ziemi nie stoi, żyje jakimiś mrzonkami o szybkim
        wzbogaceniu się, a życie nie zawsze układa się po naszej myśli...Masz dobry
        zawód, zajmij się sobą i swoją karierą, zrób aplikację, często poświęcamy sie
        dla innych, a w imię czego? Czy on poświęca się dla ciebie? To chyba nie jest
        dobry czas na planowanie dziecka...bo przyszłość z mężem niepewna...
        • kiciek78 Re: chyba juz nie kocham swojego meza dlugie 21.03.06, 14:18
          juz nic nie wiem kompletnie sie pogubilam... dzisiaj sie okazalo ze czegos nie
          dopelnil , w sumie dwoch waznych spraw przed wyjazdem i teraz ja musze za niego
          oczami swiecic i zalatwiac i denerwowac sie. z drugiej strony, w koncu to jest
          moj maz i malzenstwo na tym wlasnie polega zeby sie wspierac.Ja sama stapam
          bardzo mocno po ziemi i jestem dobrze zorganizowana, nie lubie balaganu i
          staram sie wszystko ogarnac, dlatego mnie to moze u niego tak denerwuje tym
          bardziej ze to jest facet i to on powinien o takich rzeczach myslec. Tak mi sie
          kiedys wydawalo.Powoli zmieniam zdanie.

          A w odpowiedzi na twoje pytanie- gdyby go nie bylo, to bym chyba umarla. Przede
          wszystkim on jest moim najlepszym przyjacielem. Po za tym wspiera mnie we
          wszystkim i zacheca i pcha i uwaza ze dam rade. A prace w UK juz znalazl.I
          faktem jest ze jezeli probowal czegos innego to tylko wylacznie po to zeby nam
          pomoc i dlatego ze chce zeby nam bylo dobrze.Teraz mysle sobie ze po prostu
          oboje musimy dojrzec do pewnych rzeczy. I jak nic juz do niego nie czuje to sie
          po prostu skonczy i juz. A ja musze sie nauczyc sama dbac o siebie i nie
          obarczac innych wina za to ze nie probuje nowych rzeczy.
          chaotyczne to wszystko ale tak jest
    • kaymax Re: chyba juz nie kocham swojego meza dlugie 21.03.06, 14:52
      Po pierwsze nie działaj pochopnie. Jesteś pewnie zła na męża, że zamiast
      wsparcia masz kłopoty. Postaraj się nim trochę pokierować. NIech dorośnie do
      bycia mężem bo na razie to jeszcze jedną noga jest w " kawalerskich,
      beztroskich" czasach. Nich pomyśli nie o sobie tylko o was. Na pewno kochasz go
      bardzo więc wszystko się ułoży. Daj mu szansę ale bądź też wymagająca.
Pełna wersja