on1950
20.03.06, 22:52
bylem z kobieta ponad rok.bardzo ja kochalem i zalezalo mi na niej.ona sama
nie wieidzla czego chce. z jej storny bylo to wielkie zauroczenie i to ze
zaden facet nie byl dla niej taki jak ja nikt jej tak nie traktowal.w koncu
to sie rozleciało.glownie dlatego ze ona mowila 100 roznych rzeczy ,na 1
sprawe tak a potem tak .sam nie wiedizlem co jest prawda.slowa nie zgadzaly
sie z czynami.ona miala niezle jazdy w zyciu odnosze wrazenie ze ma problem
ze soba.ma napady dola zalamania.od kilku miesiecy nie gadamy widze ze jej
sie nie uklada.po pijaku wydzwaniala do mnie ze wszystko co robila bylo
naprawde chodz wczensiej walnela ze nigdy mnie nie kochala.zreszta bylo wiele
spraw gdzie zachowaywala sie skrajnie.szkoda mi jej ale jej nie ufam boje sie
jje chcialbym jej jakos pomoc ale nie wiem jak.odnosilem wrazenie ze jak ona
jest sama to jest bezbronna a jak dostanie reke to robi sie kasli zla wredna
zmienia oblicze.co o tym sadzic?