extra.vergine
28.03.06, 13:43
Mam już dość! I nie wiem co zrobić dalej. Ale po kolei. Dwa i pól roku temu
poznałam fantastycznego chłopaka. Świetnie nam się gadało, wydawało mi się,
ze trafiłam na te przysłowiową polówkę jabłka. Były nawet luźne rozmowy o
zaręczynach, może ślubie w niedługiej przyszłości.
Niestety. Po dwóch latach dopadł nas mały kryzys. Wiadomo jak to jest. Trochę
spadają różowe okulary, trzeba się dotrzeć. Bywało, ze kłóciliśmy się i nie
odzywaliśmy do siebie tydzień. I wtedy do akcji przystąpiła moja młodsza
siostra. Radek zawsze jej się podobał. Wiem, bo mi mówiła, ze zazdrości. I
tego, ze on taki przystojny i miły i naszej miłości. Omotała go. Rozmawiała z
nim dużo, pocieszała, gdy byliśmy skłóceni. I stało się. Uległ jej zalotom,
bo to ona okazała się “ta lepsza i bardziej wyrozumiała”. A to przecież
nieprawda. On jej wcale tak dobrze nie zna. Dowiedziałam się, ze cos miedzy
nimi się dzieje. Wygarnęłam siostrze, co o niej myślę. Wygarnęłam Radkowi. I
co on zrobił? Odszedł ode mnie do mojej siostry. Byłam w szoku. Nie odzywam
się do nich od tego czasu. Cierpię, bo mieszkam z siostra i rodzicami, on do
niej przychodzi. Nie mogę na to patrzeć. Najgorsze jest to, ze rodzice nie
widza w tym nic złego. Powiedzieli, ze przecież nic się nie stało, nie
układało się nam, to Iwonka skorzystała. Nie mam w nich żadnego wsparcia.
Siostra młodsza, to traktują ja jak pupilka.
Co dzień płacze. Nie wiem jak długo to wytrzymam. A rodzice mówią, ze musimy
się z Iwona pogodzić, bo idą święta i trzeba cala rodzina zasiąść do stołu.
Co ja mam w tej sytuacji zrobić???