Nie moge pogodzic sie z tym....

30.03.06, 23:42
Jestem mezatka mamy cudownego 7 miesiecznego synka. 4 lata temu poznalam
super faceta, a bylam z moim owczesnym narzeczonym, a teraz mezem ...
dogadywalma sie z tamtym bez slow, czule smsy itp. wiele razy probowalam
zerwac z narzeczonym i byc z nim, lecz nie mailam tyle sily.Dzis zaluje ze
nie skonsumowalismy tego zwiazku.Poznalam go gdy on mial dziewczyne, a
bynajmniej tak mi napisal, bo ja mu sie pochwalilam ze mam faceta i to nam
nie przeszkadzalo. Rozumielismy si etak jakbysmy znali sie od wiekow, on jest
wzietym pilkarzem, i przed kazdym meczem, musial do mnnie zadzwonic, bym mu
zyczyla powodzenia, bo bez tego nie mogl ruszyc zmiejsca, to samo bylo po.
Mnie tez na kazdym kroku wspieral/
Pozniej ja wyszlam za maz, urodzil sie maly, a jemu teraz tez urodzlo sie
dziecko...
I wlasnie z tym nie moge sie pogodzic... Kurde, uswiadomilam sobi eze tylko
jego zwsze kochalam, apojawil sie w moim zyciu prawie w tym samym czasie co
moj maz. Kocham tego faceta i nie wiem co mam zrobic, czuje ze spieprzylam
sobie zycie, nie chce mu zycia niszczyc, choc wiem ze ja zwsze bylam mu
bliska bardzo/Mnie wystarczylby malutki romansik.... Co mam robic
    • _lafirynda Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 00:45
      nic nie rob bo jak sie stary dowie to cie wykopie z domu, odbierze dziecko i
      poleci do sadu zebys placila alimenty
      jednym slowem udupi
      a tak serio nie przejmuj sie bo pilkarz ma atrakcyjniejsza zone i ma cie
      zwyczajnie w d..., nie bedzie rujnowal swojego malzenstwa dla takiej latawicy
      jak ty
    • julia246 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 01:55
      No to na co jeszcze czekasz, wszystko przed tobą.
    • oliwka117 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 07:43
      Skoro jak piszesz"wystarczyłby Ci malutki romansik" to nie jest to miłość, tylko
      nieskonsumowane zauroczenie. Tak naprawdę to przeżywasz nudę w swoim związku,
      może jest Ci teraz zwyczajnie nudno czy ciężko i chciałabyś się władować w mniej
      skomplikowany związek w stylu mały romansik bez zobowiązań. Może skup się na
      swoim małżeństwie? Łatwiej sobie wmawiać, że tamten to taka druga połowa jak z
      nim nie żyjesz i nie wiesz jaki jest na co dzień. A tak na marginesie to nie
      wierzę żeby tamten z przymusu był z żoną, sypiał z nią z bólem serca i
      powiększał rodzinę, bo mu ktoś każe a tak naprawdę myśli o Tobie... Głupoty!
      • matuska Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 08:05
        Jestem przeciwniczka wpiepszania sie w cudze malzenstwa, i zyczyla bym Ci abys
        sobie odpuscila, daj facetowi zyc jak do tej pory, a ty zajmij sie swoim
        malzenstwem
    • kiecha3 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 08:11
      skoro tak bardzo kochasz piłkarzyka.... to czemuś się zdecydowała na dziecko z
      innym???
      Poza tym.. nie koloryzowałabym, az tak tych jego telefonów... Może był czas
      kiedy robił to bo chciał i sprawiało mu to przyjemnośc..ale wiesz..ten zawód ma
      jeden makamoent.. Oni sa strasznie przesądni.. jak kiedyś przyniosłas mu
      szczęśie.. to będzie juz zawsze dzwonił przed meczem...

      z xdrugiej strony.. ktoś ładnie podsumował wasza znajomość... i ty i on
      wskoczyliście innym do łóżka..macie rodziny, macie dzieci...
      a gryzie cię to że on juz nie lata za toba... i poukładał sobie zycie.. że to
      nie ty rozkładasz karty...
    • birgitt Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 08:32
      I słusznie, nie powinnaś mu życia niszczyć. Ma dziecko, Ty masz dziecko, za
      późno na konsumpcję związku. Tym bardziej że zakładasz malutki romansik a co
      potem: do widzenia czy jak? Nie sądzisz że taki malutki romansik może zniszczyć
      życie kilku osobom a niczego nie wnieść? Gydyby to była rzeczywiście miłość (z
      Twojej jak i jego strony), wtedy nie bałabyś się postawić wszystkiego na jedną
      kartę...
      A jeżeli go naprawdę tak kochasz jak piszesz, to daj mu żyć tak jak sam sobie wybrał
      • orientalnax Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 09:25
        Załóżmy że zaczynasz ten romansik;na początek miesiąc.Jest super,namietność nie
        samowita,dziecko bierzeszze sobą,albo mama zostanie,no mniejsza to nie
        kłopot,tam czeka miłość twojego życia ,i to jest sprawa priorytetowa. Z męzem
        przez miesiąc się nie kochasz,bo przeciez głupio tak ,jeden schodzi, drugi
        wchodzi.(Sory nie obrazaj sie to tylko teoretycznie).Zypa przesolona albo wcale
        jej nie ma bo ty tu nie mieszkasz myslami jestes z tamtym,atmosfera (z braku
        sexu i dobrych obiadów)w domu robi sie nie ciekawie.No ale co ,tam miłosc twego
        życia.I teraz sa dwie opcje;ty zmądrzałas i juz nie chcesz bo ci przeszło ,a on
        mówi ze nie zgadza sie,dzwoni,stoi pod drzwiami,w koncu spotyka sie z męzem na
        rozmowe,bo tak sie zakochał.Druga opcja;on mówi dość bo ma czujną zone i juz
        zaczeła cos podejrzewac.A ty nie pozwalasz ,bo miał byc miesiąc a ty jeszcze
        chcesz i mu robisz wyzuty, ze po co to zaczynał, ze sobie z tym nie radzisz, ze
        sie zakochałas.I tak mozna rozpiepszyc dwa mąłzenstwa, bo to sa niebezpieczne
        zabawy ,to są ludzkie uczucia, których nikt nie przewidzi.Ale to tylko tak
        teoretycznie.
    • judith79 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 10:05
      "bynajmniej" doda zchwycona by nie byla:P
    • ilekobietamalat Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 10:09
      ty go nie kochasz, ciebie meczy po prostu ze z nim nie spalas. swoja droga to
      smutne. skoro juz przed slubem mialas takie mysli to po co sie slubowalas? i po
      co dziecko?? troszke to niedojrzale i glupie:/
      • nefretete28 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 11:08
        Tak wiem zachowuje sie niedojrzale. Coz ja moge za to... On znalazl sobie inna,
        bo jak stwierdzil, ze tez nie chce byc sam i miec swoja rodzinke musi.Wiem
        powinnam wczesniej zastanowic sie nad tym wszystkim...
        • ilekobietamalat Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 11:09
          powinnas. bo teraz co nie zrobisz bedzie zle. i sie tylko zameczasz:/
          • nefretete28 ;-) 31.03.06, 12:02
            Przeczytałam kilkakrotnie wasze posty i poszłam po rozum do głowy... Szczerze
            to nie wiem nawet skąd wzięło sie we mnie tyle odwagi na tak niedorzeczne myśli
            jak romans i te sprawy. Przecież mam męża którego kocham i cudownego,
            upragnionego syneczka,który wczoraj zaskoczył nas, otóż po zjedzeniu swojego
            ulubionego obiadku, gdy mąż zapytał się- Misiu i jak ci smakowało, to misiu
            odpowiedział be...
            Macie rację, w 2letnim małżeństwie zawiało rutyną, mąż cale dniev zapracowany,
            jak to przedstawiciel, ja na wychowawczym...
            Do tamtego gościa mam sentyment i niech tak pozostanie.
            Dzieki Wam kobitki, musiał mi ktoś wylać zimny kubeł wody na łeb. Jak to mówią,
            co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Nie zastanowiłam sie ze dla chwili
            przyjemnosci mogłam zniszczyc wszystko. A propos, taka mi sie myslnasuwa, że
            gdy on miał kobiete i kontaktowal sie ze mna, to jest duze prawdopodobieństwo
            iz mnie tez mógłby zdrdzać. Ehhh... jakie to ma znaczenie. Mam swoją rodzine i
            musze dbac.Pozdrawiam was
            • elza78 takie niedokonczone sprawy 31.03.06, 15:24
              lepiej pozamykac, mosty popalic, wiadomo ze nic juz z tego bez "smrodu" sie nie
              ulegnie, skorka nie warta wyprawki, skoro wybralas wtedy swojego meza to mialas
              ku temu powody...
              a takie historyjki chwytajace za serce kazda z nas ma, kazda sie zastanawia co
              by bylo gdyby kiedys tam zostal podjety inny wybor, dobrze jesli to zostaje
              tylko w sferze domyslow, a na prawde dobrze jest ze jest jak jest bo nic nie
              dzieje sie przypadkiem, ja np wiem ze wybralam najlepiej jak moglam, reszta sie
              nie liczy z innym nie bylabym szczesliwa tak jak z moim mezem
              pilkarza olej, przypomina mi sie tolibowski z "nocy i dni" chociaz scena kiedy
              zrywa barbarze lilie zawsze chwyta za serce...
    • matrix88 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 16:03
      Witam!
      Powinnas sie zastanowic nad swoim postepowaniem.Mialas faceta (narzeczonego) a
      spotykalas sie z innym facetem poprostu nie jestes w porzadku.Teraz jestes
      mezatka masz ja i w dalszym ciagu jestes nie zabardzo ok.Powinnas sie
      zastanowic troche nad swym postepowaniem.Zanim cokolwiek zrobisz to pomysl jak
      Ty bys sie czula jakby to Twoj maz dzwonil do innej laski.Jesli wiesz co to
      jest Empatia to bedziesz wiedziala o co mi chodzi.Pozdrawiam
      • orientalnax Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 16:50
        matrix88 daj juz jej spokój,czytaj uwaznie,dziewczyna pisze ze rozumie nam
        dziekuje za rady i głupoty nie zrobi,i chwała jej za rozsadek.Wszyscy jesteśmy
        mądzy dopuki nas to nie dosięgnie.
    • merda Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 17:48
      /"Mnie wystarczylby malutki romansik"

      Zadnej kobiecie,ktora naprawde kocha mezczyzne nie wystarczy,maly
      romansik.Wniosek z tego taki,ze go nie kochasz tylko brakuje Ci...czegos.
      • horpyna4 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 17:58
        Nefretete, małżeństwo to jak obiad w restauracji. Zamawiasz to, co wydaje się
        najlepsze, a jak kelner przynosi, to żałujesz, że nie zamówiłaś tego, co ktoś
        przy sąsiednim stoliku. To jest normalne, wiele osób przez to przechodzi.
        To, czego nie spróbowałaś, wydaje się lepsze od tego, co masz. A tak naprawdę,
        to nie warto próbować "tego innego". Bo się okazuje, że naprawdę gorzej smakuje,
        niż wygląda. Chyba zresztą sama już doszłaś do podobnych wniosków. I bardzo
        dobrze.
        • nefretete28 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 31.03.06, 19:38
          Droga Horpyno
          świetnie stan mojej duszy okresliłaś.Pozdrawiam
    • oxygen100 Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 03.04.06, 12:36
      Pozniej ja wyszlam za maz, urodzil sie maly, a jemu teraz tez urodzlo sie
      dziecko...I wlasnie z tym nie moge sie pogodzic...


      zwariowalas?? inni tez maja prawo do prokreacji.
      • a.bc Re: Nie moge pogodzic sie z tym.... 03.04.06, 13:06
        teraz to tylko siedziec i pilnowac malucha, dorobic sobie nastepnego i byc
        szczesliwa
        jest takie powiedzonko nie wszystko złoto co sie swieci
        i jeszcze jedno postaraj sie trzymac swoja wyobraznie na smyczy, to Ci pomoze
        zyc w REALNYM SWIECIE
Inne wątki na temat:
Pełna wersja