Problem rodzinny-teściowa i syn...

04.04.06, 15:34
Teściowa wychowała swoje dzieci w ten sposób, że po każdym sprząta w domu, o
każdym myśli, każdemu chce sama pomóc, a jak wiadomo takie postepowanie nie
jest poprawne, bo skoro sama chce każdemu pomagać i sama chce wszystko robić
wiadomo, ze nie jest wtedy w niczym tak naprawde dobra-jaką chce być.
Co gorsze, jest to rodzina bardzo religijna i nawet mój mąż to potwierdził, że
jego mama zachowuje sie, bądź naśladuje Najświętszą Maryje Panne.
Wszystkie negatywne zachowania swoich dzieci i męża tłumi sama w sobie, spuści
głowe i przemilcza.Oczywiście jej mąz docenia ją bardzo i kocha, razem
przeżyli juz 35 lat jako małżeństwo.Dzieci natomiast nie zawsze zachowują się
godnie i z szacunkiem do jej osoby, chociaż wiedzą jaką mają poświęcającą się
matkę i zauważają to.Całe rodzeństwo mojego męża już żyje"na swoim garnuszku".
I jak bywają spotkania rodzinne, to przez to, że teściowa nie umiała i nie
umie nadal zwrócić uwagi swoim dzieciom, tylko chowa głowe w piasek i wszystko
przemilcza, dzieci nawzajem się niemalże gryzą.Każdy próbuje udownodnić ile ma
i ile znaczy.Między rodzeństwem nie ma miłości, szacunku, tolerancji...
Teść reaguje tylko w chwilach naprawde nie miłych, nerwowych.
To, że u nich tak jest w domu dla mnie nie ma aż takiego dużego znaczenia, bo
u nich i tak bywamy rzadko, zazwyczaj na świeta itp.Mieszkamy obecnie daleko
od naszych domów rodzinnych, no ale spotykamy sie od czasu do czasu.
Problem polega na tym, ze mój mąz został moim zdaniem pod względem zachowania
teściowej źle wychowany.Małżeństwem jesteśmy od roku, a ja widze, że zachowuje
się do mnie jak w stosunku do swojej matki, sądzi ze nawet jak powie mi coś
niemiłego, to że ja spuszcze głowe w dół i to przemilcze jak jego mama.Nie
mówie ze odnosi się do mnie w najgorszy jakiś sposób, ale zaczyna zaznaczać
kto w naszym domu jest wyżej a kto niżej, kto ile znaczy itp.Boje się że on to
ma już we krwi...
Rozmawialiśmy dzisiaj już na ten temat, a ja nie zamierzam chować głowy w
piasek.Mąż wziął na poważnie dzisiejsze moje słowa i mam nadzieje że będzie
brał pod uwage to co mówi i do kogo.
    • itslola Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 04.04.06, 16:48
      Nie wolno powtarzac watkow!!! dalas ten sam na forum kobieta!

      Zapoznaj sie z regulaminem.
      • caysee Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 09:09
        Ee tam, nie wolno powtarzac, jak by tu tego watku nie dala, to bym go nie
        przeczytala, jak pewnie duzo osob z tego akurat forum :)

        A do autorki: no rzeczywiscie, sytuacja nie do pozazdroszczenia. Nie pozwol sie
        tak traktowac od poczatku, teraz masz jeszcze czas na zmiany, bo dopiero zaczyna
        z takim zachowaniem.
    • dziewuszysko Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 09:30
      jak sie napatrzyl na takie zachowanie w domu to uwaza ze to norma sama pewnie rozne zachowania
      swoich rodzicow uwazasz za typowe i wcielasz je teraz

      dlatego zawsze trzeba sie przed slubem napatrzec na rodzine faceta zeby sie nie zdziwic
      brak szacunku do matki jest nawet ;) moim zdaniem gorszy od synka mamusi

      czasem ludzie sie jednak zmieniaja a czasem nie bo tak im wygodniej

      trzeba szanowac siebie bo jak sie poddasz to wyobraz siebie za x lat z dziecmi ktore nauczyly sie od
      twojego meza braku szacunku do ciebie
    • conejito13 Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 09:32
      Mam takie pytanie: czy napisalas go po to, zeby 'obrobic dupe' rodzinie meza,
      czy po cos konkretniejszego (moze wygadac sie czy jak...). Bo 'odpowiednie
      kroki' juz przedsiewzielas sama (rozmowa z mezem i czekanie na rezultaty). Nie
      mow tylko, ze tego nie widzialas wczesniej, bo zrobilas analize psychologiczno-
      spoleczno-prawie_gospodarcza rodziny meza.
      Przepraszam, ze tak 'szorstko', ale po co (i to na dwoch forach)? Byloby ci
      przyjemnie, gdyby twoj maz obgadal w ten sposob Twoja rodzine, ktora z
      pewnoscia ze swietej nie ma nic (jak kazda normalna)? Rodzina meza nie musi ci
      sie podobac, ani ich zwyczaje, ani styl wychowania dzieci ani tez relacje
      miedzy rodzenstwem. Wystarczy, ze ich bedziesz szanowala.
      • trusia29 Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 14:25
        Dlaczego się czepiasz tej dziewczyny??? Po pierwsze - nie przedstawiala się z
        imienia i nazwska, wiec krzywdy nikomu nie zrobila. Chciala sie podzielic
        swoimi uwagami i zrobiła to, chyba po to forum w ogóle istnieje.

        • conejito13 Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 16:21
          nie czepiam sie, tylko pisze swoja opinie. mozna? od tego tez jest forum. nie
          tylko od przyklaskiwania.
          a prywatnie do ciebie: czy 'wciskanie sie gdzie cie nie wolaja' to twoja misja
          zyciowa?
    • g0sik Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 10:51
      Przed ślubem widać jaki facet ma charakter czy szanuje czy nie szanuje itd. Nie
      wiem tylko skąd to zdziwienie po ślubie. Zastanawiam się dlaczego niektóre
      kobiety zaczynają oczekiwać partnerskiego traktowania dopiero wtedy gdy zyskują
      status żony...
      • annb Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 11:13
        g0sik bo przed slubem trzeba byc miłą i słodką
        i broń panie Boze nic nie wymagac bo koles się zmyje do tej co wymagan nie
        stawia
        i wieczna wiara w to ze
        jak się ożeni to sie odmieni...
    • b-azylia Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 10:55
      Myslę ,że powinnas bacznie obserwowac zachowanie męża i stanowczo nie zgadzać
      sie na wszelkie przejawy braku szacunku - aż do bólu.Myślę też że nie jest to
      problem jakis wydumany, tylko na szerszą skalę-tak to juz jest że najczęściej
      przenosimy zachowania wyniesione z domu na własna rodzinę,jeśli nie bezpośrednio
      to pośredno-np jeśli we własnym domu Twoja mama była poniżana to jeśli Twój
      własny mąż sie uniesie, obrazi Ciebie-nie zareagujesz tak jak osoba ,w której
      rodzinie tego nie było,bo Twoje "uszy" przywykły do "tematu"...wiem sama po
      sobie-choć wciąż staram sie na każde "przegięcie" mojego przyszłego męża
      reagować podwójnie. Radze stanowczo zwracac uwage i podkreślac, że Ci to nie
      odpowiada i dopóki nie zmieni tonu/ sposobu może sie do Ciebie nie
      odzywać..Takie jest moje zdanie. Postawic WYRAŹNĄ granicę. U mnie"akcja"zaczę
      ła sie stosunkowo niedawno a jesteśmy juz 5 rok razem, zaczęło się od
      przypadkowego "k...wa" przy jakimś zdenerwowaniu, nie koniecznie związanym ze
      mną, ale przy mnie, a ostatnio usłyszałam w sklepie-gdy wtrąciłam się(podważając
      jego męska kompetencję..!!)w rozmowę z obsługą, bo uznałam że troszkę za długo i
      nie poradnie jest temat tłumaczony- usłyszałam że sie zawsze musze "wpieprzyć" w
      rozmowę!!!!!(akurat jesteśmy za granicą więc nikt tego co powiedział nie
      zrozumiał,ale to moim zdaniem żadne pocieszenie,że może w Polsce by sobie nie
      pozwolił)i tak właśnie małymi kroczkami ktos sobie zaczyna pozwalać-i sama nie
      wiem jak sobie radzic-na razie wybucham oburzeniem, zabrałam sie , poprosiłam o
      kluczyki i wyszłam ze sklepu, opierniczyłam, przeporosił-mysle że sam wie że
      przegiął...no ale tak na dłuższą metę jak sobie radzić????sama nie wiem....
    • magda20101 Re: Problem rodzinny-teściowa i syn... 05.04.06, 22:25
      Po pierwsze to mieszkam za granica-zwyczajnie chcialam sie wygadac, podzielic z
      kims swoim problemem a raczej sytuacja.
      To ze zrobilam analize rodziny mojego meza to juz tylko moja sprawa, z natury
      jestem obserwatorem i przez to duzo rozumiem i poznaje.
      Jesli chodzi o szacunek ze strony mojego meza to wiem, ze zrozumial temat,
      rozmowa byla dosc dluga i wyczerpujaca...a sama najlepiej wiem kiedy moj maz
      bierze na powaznie nasze dotarcia sie i problemy malzenskie i wiem rowniez jakia
      pozniej przyjmuje postawe i zachowanie.

      Nie wiem dlaczego, niektorzy zamiast zachowac sie kulturalnie na forum to tylko
      probuja dokuczyc niemilymi slowami...

      ale w zyciu juz tak czasem bywa, ze sytuacja obraca sie roznymi kregami w rozne
      strony...
    • agnes9923 mamusia.....cycus´ synus´ 06.04.06, 21:05
      Tak to wlasnie jest ze pozwala sie dziecia na wszystko,A potem te dzieci
      dorastaja i wyrastaja na wstretne bachory za które my wychodzimy za maz!
Pełna wersja