pocieszenia proszę :( rozbiłam samochód

08.04.06, 23:15
najważniejsze że pasażerowi nic się nie stało...
Rozwaliłam tak, że nie opłaca się naprawiać (zaliczyliśmy dachowanie, fikołka). Ukochane autko.Proszę o słówko pocieszenia...
Nie mam słów do siebie/na siebie -brzydkich
Dobrze, że nikomu nic się nie stało
Pozdrawiam
    • maly.kot1 Re: pocieszenia proszę :( rozbiłam samochód 08.04.06, 23:45
      Mam bardzo wyrozumiałego męża... jedyna pociecha :(((
      Ale świadomość, że ktoś tak bliski mógł przeze mnie zginąć :((((
      Że zniszczyłam coś co bardzo bardzo lubił :((( buuuuuuuu
      • sweet_pea Re: pocieszenia proszę :( rozbiłam samochód 08.04.06, 23:52
        no ale chyba masz ubezpieczenie? twój mąż sobie kupi nowy samochód więc nie
        martw sie! :)
      • annb w takich chwilach 09.04.06, 10:46
        nalezy się cieszyć ze nikomu nic zlego sięnie stalo
        a samochód-rzecz nabyta
    • abetta Re: pocieszenia proszę :( rozbiłam samochód 09.04.06, 01:41
      może to i marna pociecha, ale gdybyś rozbiła autko i ktos zostałby kaleką albo
      Ty? widocznie tak musiało być-ja dowiedziałam się do czego służą boczne
      lusterka i co powinnam w nich widzieć jak "otarłam" się o samochód sąsiada
    • fredrus Nie ty pierwsza i nie ostatnia 09.04.06, 04:28
      > najważniejsze że pasażerowi nic się nie stało...
      > Rozwaliłam tak, że nie opłaca się naprawiać (zaliczyliśmy dachowanie,
      fikołka).
      > Ukochane autko.Proszę o słówko pocieszenia...
      > Nie mam słów do siebie/na siebie -brzydkich
      > Dobrze, że nikomu nic się nie stało
      > Pozdrawiam

      Widzisz? Juz sama sie pocieszylas. Ale, niech tam. Nad rozbitym jajkiem sie nie
      placze. Dlaczego tego wraka nazywasz kochanym autkiem? Zapomnij o nim. Kupisz
      sobie nowe.
      A teraz przeanalizuj jaki popelnilas blad, ktory dprowadzil cie do tego
      dachowania, zby nie popelnic go w przyszlosci. Przydalby ci sie praktyczny
      trening z przeszkodami, na suchej i na sliskiej nawierzchni, aby nabrac wprawy
      w ich omijaniu.

      Ps: Zycze powodzenia i nie martw sie. Najwazniejsze, ze wszyscy cali i zdrowi.

    • kalinazkalinowa Re: pocieszenia proszę :( rozbiłam samochód 09.04.06, 08:38
      Współczuję.... ale najważniejsze to co napisałaś - nic wam się nie stało !
    • agnieszka_z-d Wiem co czujesz... 09.04.06, 11:41
      W maju ubiegłego roku też pogięłam trochę blachę w swojej ukochanej Hondce:-(
      Załamałam się, poryczałam, nabluzgałam na swoje pierdołowactwo i... nic to nie
      pomogło;-) Cóż... ja skasowałam moje kochanie troszkę mniej - tylko reflektor i
      błotnik do wymiany, ale zawsze to tragedia.
      Ale prawdziwa tragedia to była potem - jeździłam samochodem jak typowa,
      beznadziejna BABA. Więc - nie załamuj się - tylko wsiadaj w cokolwiek i
      jeździj, jeździj, jeździj. Nawet jeśli to tylko 500 metrów po bułki do sklepu.
      3maj się. Pozdrawiam
      PS - tak z ciekawości spytam - jak zrobiłaś dacha i fikołka??
      • maly.kot1 Re: Wiem co czujesz... 09.04.06, 11:50
        Sama nie wiem... po prostu przez chwilę byliśmy na dachu, potam nas obróciło. ach :(
        Nie chcę już więcej prowadzić, to że naraziłam życie najukochańszej osoby całkowicie mnie rozwala. Staram sie nie pokazywać tego po sobie bo już mąż ma dość zmartwień. Normalnie czuję, że jestem na skraju załamania. Człowiek się stara żeby ta druga osoba była szczęśliwa, żeby było jak najmniej kłopotów a potem takie coś - narażenie życia kogoś tak bliskiego. Autka mi strasznie strasznie szkoda, ale to po prostu - brak słów
        Ogromne dzieki wszystkim za ciepłe słowa, pozdrawiam serdecznie
        • bacha1979 Samochód chocby naładniejszy, 10.04.06, 14:16
          najbardziej ulubiony to tylko rzecz.
          Najważnijsze, że Wy wyszliście z życiem...
    • jenny110 Re: pocieszenia proszę :( rozbiłam samochód 09.04.06, 14:57
      nie martw sie to sie kazdemu moze zdarzyc,trzeba jezdzic ostroznie ,oklaski dla
      kobiet kierowcow ktore jezdza bezpiecznie!
    • prawie.normalny.facet Re: pocieszenia proszę :( rozbiłam samochód 10.04.06, 19:40
      Jesli mieliscie ubezpieczenie to nie przejmuj sie tym tak bardzo. Tak jak inni
      juz napisali najwazniejsze, ze nikomu nic sie nie stalo. A samochod rzecz
      nabyta - kupicie sobie nastepny.

      Moja zona kilka lat temu tez skasowala samochod - to bylo na gorskiej drodze.
      Droga mokra i jak sie okazalo bardzo sliska (pierwszy dzien deszczu po 4
      miesiacach suszy) i wylecielismy z drogi - dobrze, ze bylo drzewo, na ktorym
      sie zatrzymalismy kilka metrow nizej ;) Obie poduszki powietrzne sie otworzyly
      ale na szczescie nam nic sie nie stalo. A samochod to byl akurat najmnijeszy
      problem - wzielismy pieniadze z ubezpieczenia, troche dlozylismy i kupilismy
      znacznie lepszy.

      Naprawde najwazniejsze jest, ze nic Wam sie nie stalo. Pozdrawiam i glowa do
      gory :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja