mb800
21.04.06, 10:07
Mam problem ze swoim narzeczonym a że nie mam już sił więc postanowiłam się
wam wyżalić. Kto wie może ktoś z was ma podobnie ;(
Otóż problem z tym że mój narzeczony ma za dobre serce i przez tą dobroć
oboje dostajemy po "d..." -ale jestem zła!!
Otóż kilka razy porzyczał koledze samochód(bo ten do dziewczyny 300 km
jeździć musiał, kolega gdy oddawał to najczęsciej nawet do cpnu nie mogliśmy
dojechać bo taki pusty był bak, mój E na to że to nic takiego następnym razem
mu powie (jasne zawsze zapominał) , w lutym kolega rozbił delikatnie samochód
(tzn maska i zderzak do wymiany) do dziś nie oddał kasy, a ten mój cierpliwie
czeka...(do usranej śmierci mu się zejdzie ...)ostatnio znów chciał pożyczyć
więc ja zabrałam głos no i z kolegą sie nie odzywam ale mój E owszem (trudno
nie zalezy mi).
Druga sprawa to taka że on ciagle żyje życiem siostry, jest dumny ze ona
tyle osiągnęła, że jest prezesem firmy, ma piękny dom, i śliczną córkę. Ja
rozumiem że jest dumny i ok ale tak często mi o tym mówi że zaczyna powoli
mnie szlag trafiać , no bo ile można słuchać jak nie teście to on.Juz mi nie
dobrze jak słyszę o jego siostrze (a taka miła dziewczyna).
Mój E do tej pory mieszka z rodzicami ale za 3 m-ce przeprowadza się do
mojego miasta bo tam kupiłam mieszkanko, no i zaczął się problem bo rodzice
finansowo sobie sami nie poradzą. Więc prosiłam go by porozmawiał z siostrą i
by oboje wspierali finansowo rodziców, ona na to że ona juz pomogła ile
mogła a teraz to już ma swoją rodzinkę i już. A mój oczywiście pomoże sam!!!
Bez protestów.
We wrześniu ślub, mój E bierze troszkę kredytu i siostra prosiła go by
pożyczył jej 10 tyś na wannę z hydromasażem i jeszcze inne cuda i co mój E
zgodził się. I to juz przegięcie, mamy sami do wyszykowania całe mieszkanie
mamy na to 2 m-ce , potrzebny każdy grosz a on pożycz siotrze. Rozmawiałam z
nim to on twierdzi że jak nam będzie potrzebne to ona odda - dam sobie rękę
obciąć że nie!!!ale on swoje.
A teraz jego ojciec dostał dorywczą pracę (pomyślałam super, będzie lżej
finansowo) no ale potrzebny był samochód no i mój E mu pożyczył (mieszkamy od
siebie 20 km, jak nie mamy samochodu to widzimy się bardzo żadko, tym
bardziej że on pracuje na zmiany - jego siostra ma 3 samochody, ale jej
szkoda było dać ojcu) No i samochód wczoraj został rozwalony!!!!!!! tatus
rozbił. No i kto pokryje koszty naprawy??- my. Bo mało kur.... mamy wydatków
;(
Mam już dość tego, a gdzie jesteśmy my i nasze rodzina którą mamy założyć?
Do niego nic nie dociera, czuję się jakbym ze ścianą rozmawiała. Robię
problemy z niczego, podobno...
Gdybyśmy tylko chodzili ze sobą to miałabym to wszystko gdzieś, ale kiedy
zakładamy rodzinę to nie mogę tego olać.Bo to zaczyna dotyczyć mnie.
Miał mi pomóc załatwić ekipę do remontu, drzwi kupić wejściowe no bo ja się
na tym za bardzo nie znam no i co , w niczym mi nie pomoże bo teraz nie ma
samochodu.
Co ja mam z tym wszystkim zrobić??