luana4
22.04.06, 13:07
ale dzis mnie tak wkurzyla, ze wychodze z siebie. Po kolei: ja jestem dzis w
pracy, dzieci od poniedzialku do piatku sa w przedszkolu, ale w sobote
niestety nasze przedszkole nie pracuje. Maz tez niestety musi dzis pracowac,
wiec tesciowa zaoferowala nam opieke nad dziecmi. Przyjechala wczoraj (nie
mieszkamy razem), ja i maz o 7.30 wyjechalismy do pracy, ona z dziecmi miala
byc w domu, ugotowac im obiad i ewentualnie (wybor pozostawiam jej) wyjsc na
spacer. Dodam tylko, ze nie prosilam jej o nic, nawet nie pytalam, bo sama
zaoferowala pomoc. Przed kilkoma minutami dzwoni do mnie i mowi, ze dzieci sa
u sasiadki, bo ona zdecydowala wczesniej wrocic do domu. Ja i maz pracujemy
do 15.00. Obiadu nie ugotowala, bo podobno dzieci nie chcialy jesc!!!!
Dziwne, ze w ogole o zdanie pyta 6 i 3 latka. Zadzwonilam do sasiadki i
poprosilam do telefonu starszego synka, a on mi mowi, ze jest strasznie
glodny, a babci nie ma i ze wytrzyma do mojego powrotu z pracy, bo sasiadka
dala mu WODY!!!
Dziewczyny, przepraszam, moze to glupie co pisze, ale na pewno zrozumieja
mnie te z Was, ktore maja dzieci, z reszta mysle, ze nie tylko te.
Nie moge zrozumiec jak mozna byc tak nieodpowiedzialnym, jak mozna nie
dotrzymac slowa. Mam gdzies jej obiad, ale co by jej sie stalo, gdyby
przynajmniej kanapke dzieciom zrobila. Cale szczescie, ze jeszcze przed
pojsciem do pracy dalam im sniadanie.
I jak tu "kochac" tesciowe???????