caroll5
25.04.06, 09:08
Juz nie mogę, normalnie nie mam siły, ręce mi opadają i wszystko inne też.
Proszę o pomoc. Mam ok. 30, jestem mężatką. Ze względów oszczędnościowych
mieszkamy z mężem w mieszkaniu mojej mamy, która pracuje za granicą od paru
lat. Przyjeżdza raz na parę miesięcy do kraju. Z mezem jesteśmy spokojnymi,
domatorami,pracujemy całymi dniami (zabrzmiało jak anons towarzyski 60-
latków, aha mieszka z naimi moja siostra 23 letnia. No i problem: matka ma w
bloku swoją przyjaciółkę od lat. Niezbyt sie z nia lubię. Po prostu zawsze mi
cos w niej przeszkadzało, ale to koleżanka matki wiec zawsze było
grzecznościowe "dzień dobry" i inne takie grzecznosciowe formułki. Słowem
sąsiadka jak i inne. Do czasu. Po ostatniej wizycie matki i spoktkaniu z
sasiadką okazało sie, że ona powiedziała mojej mamie, mnóstwo kłamstw na mój
temat. Nie wdając się w szczegóły to najpoważniejszy zarzut, że od paru lat
nie dbam o dom, imprezuje itp.Wkurzyłam sie bo po pierwsze to wszystko nie
prawda a po drugie na matkę, że nie stanęła w mojej obronie i jej nie
powiedziała paru słów. Oczywiscie matke moge różnymi rzeczami usprawiedliwoć
za brak adkekwatnej reakcji na te sensacje, ale tej babie za sciany nie
daruje gadania takich bzdur. Generalnie nie zależy mi co o mnie myslą ludzie
i wiem, że zwsze znajdzie się ktoś kto bedzie o nas plotkować, ale tej
kobiecie nie mogę darować, bo to nie była pani X, która coś gdzieś usłyszała
i powtórzyła dalej. To jest przyjaciółka mojej matki, która mieszka za ścianą
i zna mnie od 20 lat!!!I teraz moja prośba. Już się uspokoiłam, ale jak ją
spotkam to chciałam bym co by zapamiętała na długo. Grzecznie, spokojnie ale
tak żeby popamiętała, że nie moze wymyślać takich kłamst. Jestem sokojną
kobietą, ale czuje ze jak to jej puszcę płazem to bedzie jechała po mnie
jeszcze nie raz.Uf.. ulżyło mi