Za miesiąc ślub! O boże!

29.04.06, 10:12
Stalo się - data ślubu dawno wyznaczona, ale póki byla odlegla, nie stanowila
zagrożenia. Bo a nuż można jeszcze zrezygnować, przelożyć itp. Ale czas
zlecial nieublaganie. Zostal mi miesiąc. Piszę trochę jak skazaniec;)
Czytając zamieszczone tu wątki przerażona jestem jeszcze bardziej. Nie znamy
się dluo - zaledwie rok. Nie byla to milość od pierwszego wejrzenia, ale
powoli narastające wspaniale uczucie. Mieszkamy ze sobą od paru miesięcy,
wiec nie kpuję kota w worku, ale...Już teraz widzę silny kontrast między tym
co bylo, a tym co jest. Nie jestem glupia, wiem,że związek ewoluuje, zmienia
się, tylko czemu zawsze na gorsze. Mój narzeczony przeniósl się za mną do
Warszawy, podjal pierwszą pracę jaka mu się nawinęla,żeby się utrzymać. I nie
moze znaleźć do tej pory niczego w swoim zawodzie. Widzę,że się męczy
okronie, chodzi wciaż przemęczony, czesto burkliwy. Tlumaczę sobie,że to
tylko przejściowe klopoty, poprawi się nasza sytuacja, poprawią się nastroje.
A co jeśli nie? Jeśli przygniecie nas ta szara rzeczywistość, jak wiele prar
wokolo? To zabawne, jak bardzo boimy się tego kroku - malżeństwa. Ja lubilam
mieć zawsze "otwartą furtkę". Ale czy to oznacza,że teraz się zamknie? W
sumie malżeństwo też nie jest ostatecznoscia, ze wszystkiego można sie
wyplątać...Ale nie chcę z taką myślą brać ślubu. Jestem już w takim wieku
(25lat),w którym powoli myśli się o zalożeniu rodziny, dzieciach. Ale
jednocześnie chcialoby się jeszcze poszaleć! Boję sie jak cholera i sama nie
do końca wiem czego. Jak wy radzilyście sobie z tym uczuciem przedslubnej
paniki? Czy to,że czlowiek męczy się po jakimś czasie drugim czlowiekiem i
zaczyna rozgladać się za kimś nowym, nie oznacza, że to jest dla nas bardziej
naturalne, tak powinno być? A my przyjmujemy tylko narzucne nam przez
spoleczeństwo role? Wlaściwie nie czuję się jeszcze gotowa, chcialabym to
przelożyć, zobaczyć co się będzie dzialo...Z drugiej strony wiem,że to nic
nie zmieni. Co najwyżej mój partner poczuje się urażony. Nie wiem co robić, a
czas leci nieublaganie...
    • aneta9946 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 29.04.06, 12:31
      Sama dobrze pamiętam jak w tamtym roku(sierpień brałam ślub)miałam podobnie
      stres przed ślubny.Tylko mój brał się z tego ,że chciałam aby wszystko wyszło
      tak jak zaplanowaliśmy.Ja swojego męża znałam 3 lata przed ślubem z czego 2 to
      razem mieszkaliśmy.Poznałam go dość dobrze wiem do czego jest zdolny;czego mogę
      się ponim spodziewać.Szara rzeczywistość w moim związku była już przed
      ślubem,od samego początku to ja zarządzam naszymi pieniędzmi;przeszliśmy przez
      chwilowy brak pracy mojego teraz już męża.Po ślubie wcale nie musi się zamykac
      żadna furtka dużo będzie zależało od was samych.Ja ślub brałam jak miałam 28
      lat a mój mąż 29.Głowa do góry porazmawiaj ze swoim narzeczonym o swoich
      obawach;taka rozmowa dobrze wam zrobi i pomorze rozwiać wasze
      wątpliwości.Napiszę tylko jeszcze Ci jedno mój mąż pochodzi z Warszawy a ja z
      małej miejsowości 250 km.
      • mmmagdalena Re: Za miesiąc ślub! O boże! 29.04.06, 16:27
        Dzięki wielkie za otuchę. Czy każdą kobietę dopada panika przedślubna?;)
        • mag.avocado Re: Za miesiąc ślub! O boże! 02.05.06, 23:46
          kazda myslaca ;)

          nie ma co ukrywac: cos sie zyskuje, ale i cos traci
          cos za cos
          smutno jest zegnac sie z tym drugim - wolnoscia, niedokoncapewnosciajutra,
          kompletnym luzem etc.
          z drugiej strony - szkodliwie jest bujac sie bez konca, stare panny to jednak
          wariatki

          taka kolej rzeczy, co robic, cholera ;)
        • caysee Re: Za miesiąc ślub! O boże! 03.05.06, 15:40
          Nie kazda :)
          Ja wyszlam za maz 1,5 tygodnia temu i nie mialam zadnej paniki przedslubnej.
          Jestesmy ze soba 2,5 roku, o tym ze bedziemy ze soba na zawsze wiedzielismy juz
          po pol roku. Wychodzac za maz bylam pewna tej decyzji, nie mialam zadnych
          watpliwosci co do jej slusznosci. Denerwowac zaczelam sie dopiero pol godziny
          przed slubem (moze dlatego, ze sie zgubilismy w miescie i balam sie ze sie
          spoznimy;) i ogolnie sam slub byl wielkim przezyciem, ale poza tym nie
          odczuwalam zadnej paniki.
        • dunia77 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 06.05.06, 14:06
          Nie kazda. Ja nie mialam watpliwosci, problemow itp.
    • morphea1 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 29.04.06, 17:24
      jeśli Cie to pocieszy to mogę powiedzieć iż czułam się podobnie (ślub w ub
      roku). Najbardziej dobijała mnie myśl o nieodwołalności tej decyzji... Ale
      ponieważ bardzo podobnie było gdy podjęłam decyzję o wyprowadzeniu się z domu
      rodzinnego- której nie załuję- założyłam że muszę spróbować.
      I że lepszego faceta nie znajdę.
      Wolę spędzić z nim 5 lat szczęsliwych niż gdybym te 5 lat miała być sama
      z "otwartą furtką" na możliwości.
      Teraz męczy mnie kwestia dziecka i nieodwołaność tej decyzji... :)))

      Więc głowa do góry- chyba każda z nas tak ma:)
    • katarzyna0407 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 29.04.06, 17:53
      Owszem po slubie jest inaczej ale czy gorzej? Nie, jest tak jak w zyciu -
      zdarzaja sie i lepsze i gorsze dni. Wrazenie gorszego pojawia sie bo napotykamy
      na problemy, z ktorymi wczesniej nie mielismy do czynienia. Kiedy sie tego
      nauczymy robi sie latwiej. Glowa do gory, bedzie dobrze. Malzenstwo to sztuka
      kompromisu, ktorego mozna sie nauczyc.
      • mufelek Re: Za miesiąc ślub! O boże! 30.04.06, 00:30
        Podobmnie jak ty za miesiąc biorę ślub. Znamy się bardzo długo, ale nei
        mieszkaliśmy razem. Boję się, co jakiś czas napada mnie myśl czy dobrze robię.
        A jak wpsominam jak koleżanki brały ślub, to każda sprawiała wrażenie jakby
        wogóle się nie denerwowały. jestem szczęśliwa, ale caly czas mam w głowie
        pytanie jak to będzie? Może to kwestia wieku(27lat) zdaję sobie sprawę, że
        będzie różnie. W chwilach kiedy dopada mnie ten stresik i zastanawiam się czy
        to TEN, wyobrażam sobie jakby było bez niego. Na mnie działa:)
        • mmmagdalena Re: Za miesiąc ślub! O boże! 30.04.06, 13:35
          Hehe, jak też tak robie. Okropne to wyobrażenie, co?;) Ale nie dla wszystkich
          chyba ta rada, bo są kobiety, które najwyraźniej w swiecie czują sie slabe i
          bezbronne bez faceta przy boku i zostają z nim ze strachu. Mnie to, dzięki
          bogu, nie dotyczy. A czi inne koleżanki sie nie denerwowaly przed ślubem i w
          trakcie? To pozory, moja psiapsiólka robila dziesiątki list i planów i sluchala
          wkólko "już mi niosą suknie z welonem";)(brrrr). A w dniu ślubu może nachodzi
          juz taki blogi spokój,że to juz i zaraz będzie po wszystkim;) Taka spokojna
          rezygnacja. Pozdrawiam.
          • mufelek Re: Za miesiąc ślub! O boże! 30.04.06, 20:38
            Nie znoszę tej piosenki (Juz mi niosą suknię z welonem).Ale w głwoie kołacze mi
            się "Wyszłam za mąż zaraz wracam.." ;)Obawiam się że w dniu ślubu będę kłębkiem
            nerwów-nic to damy radę, nie? ;)
          • annubis74 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 08.05.06, 11:51
            Oj, ta piosenka to chyba najlepszy sposob na zdołowanie się. Tą pannę jakoś
            siłą ciągną do ołtarza, nie słuchać, stanowczo nie...
    • kiki-riki22 moze za wczesnie? 30.04.06, 14:21
      wiem ze niektorym wystarczy rok zeby juz wszystko wiedziec i podejmowac podobne
      decyzje (o slubie). niestety nie wszystkim.
      jestem pewna ze 90% osob przed slubem ma rozne mysli. nie martw sie.
      jedna mysl mnie tylko gnebi. wiesz ze stan zakochania utrzymuje sie do ok 2
      roku. po 2 roku ok zwiazek przechodzi zmiany. statkuje sie. i kocha. bo
      wczesniej to czuje sie glownie hormony i przezywa ogromne zauroczenia. jest
      pelno par ktore wlasnie w okolicach drugiego, trzeciego roku zrywaja. ja bym tak
      nie ryzykowala (i nie ryzykuje).
      date slubu zawsze mozna przelozyc pod pretekstem "niech on wkoncu znajdzie
      odpowiadajaca mu prace".
      • rotkaeppchen1 A moze za pozno? 30.04.06, 17:16
        Czesto wlasnie zwiazki sie rozpadaja bo sa "przechodzone". Ludzie znaja sie na
        wskros, wszystkie swoje zalety ale i tez wady, zakochanie minelo a zostala
        milosc, ktora czesto jawi sie jako przyzwyczajenie, ale gdyby tak sie
        zastanowic, jest to tez czesc milosci, wiec musi jej towarzyszyc. Grunt, by nie
        wialo nuda. Jezeli po tych dwoch trzech latach sa dzieci, a ludzie chca byc
        nadal razem, to pol biedy, bo zawsze maja sie czym zajac... a jak sa sami, to
        sie rozstaja.
        Ja wyszlam za mojego meza po 8-miesiecznej znajomosci, wzielismy tylko slub
        cywilny. Faktycznie, po jakims czasie zaczely narastac kryzysy, i wyszlismy z
        nich tylko dlatego, ze doszlismy do wniosku, ze jestesmy malzenstwem a
        nie "tylko" para i powinnismy odpowiedzialniej podejsc do problemow, bo nie
        chcemy sie przeciez rozstawac tylko budowac rodzine. I udalo sie. Teraz
        jestesmy prawie poltora roku po slubie i ani myslimy sie rozwodzic. Oczywiscie
        na pewno niejednen kryzys przed nami, ale podobno kazdy zwycieski kryzys
        malzenski poglebia relacje, o ile oczywiscie, jest co poglebiac. A za 2-3 lata
        planujemy slub koscielny ktory bedzie potwierdzeniem naszego wczesniejszego
        wyboru:-)
        • kiki-riki22 ehhh 30.04.06, 19:05
          dzieci lekarstwem na wszystko!
          • rotkaeppchen1 Re: ehhh 30.04.06, 21:38
            eeech, w tym przypadku raczej ostatnia deska ratunku, hmm
    • domi_mikolka Re: Za miesiąc ślub! O boże! 01.05.06, 14:47
      zwiazki ewoluujuą, to jasne, ale nie zawsze na gorsze. u nas po ślubie
      zdecydowanie się poprawilo, mimo, że na głowę spadly nam różne problemy. stres
      przed ślubem jest ogromny i różne rzeczy przychodzą do głowy. mnie takie myśli
      akurat ominęły, choć kiedy wychodziłam za mąż miałam 23 lata, znaliśmy się dwa
      lata. cały czas jestem przekonana, że to była dobra decyzja.
    • panisiusia Re: Za miesiąc ślub! O boże! 03.05.06, 10:50
      Tak a propos tematu wątku: ten ślub to kościelny? Jeśli tak, to sobie daruj, bo
      rzeczywiście wygląda na to, że daremny.
    • agnieszka_z-d Re: Za miesiąc ślub! O boże! 05.05.06, 16:48
      No sorry, ale ja już nie wytrzymuję. I chyba po raz pierwszy zgodzę się z
      Paniusią. Dziewczyno - ja rozumiem wielką miłość itp., ale ślub po roku
      znajomości?? I zobacz - mieszkacie ze sobą kilka miesięcy i to wystarczyło,
      żebyś dostrzegła w nim tyle niepokojących Cię cech?? I nie oszukuj się - to
      jest dokładnie tak, jak w tym starym powiedzeniu - Mężczyzna oczekuje, że jego
      kobieta po ślubie się nie zmieni, a kobieta - że facet zmieni się oczywiście na
      lepsze - a w rzeczywistości wiadomo jak jest. Jeśli już teraz - przed ślubem,
      poważnym życiem razem "aż do śmierci", przed posiadaniem dzieci, które męczą
      bardziej niejedna praca, przed problemami finansowymi i osobistymi jakie
      jeszcze na pewno są przed Wami - mówiąc w skrócie - przed prawdziwym życiem (bo
      okres narzeczeństwa to przecież jeden z najpiękniejszych okresów w życiu) - już
      dopadła i powoli dołuje Was szara rzeczywistość to co będzie dalej?? I nie ma
      co się oszukiwać - lżej to już raczej Wam nie będzie (no chyba, że w tą sobotę
      traficie 6 milionów w totka:-))) Więc radzę jeszcze raz się zastanowić,
      przemyśleć. Bo ślub po roku znajomości to chyba jednak nie jest najsłuszniejsza
      koncepcja.

      A tak swoją drogą piszące tu Młode Mężatki - jestem pewna na około 98%, że
      gdyby autorka wątku nie napisała, że ma 25 lat, a np. 23 lub jeszcze mniej - to
      coś czuję, że posypały się niezłe gromy na jej decyzję o ślubie już po roku.
      Pewnie jakieś słowa o dojrzałości, odpowiedzialności i inne w tym tonie...
      • koni42 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 05.05.06, 17:08
        Moja droga...Do ślubu powinno się iść bez obaw, pewnym na 100%. Jak się pewnie
        zorientujesz z mojego wczorajszego wątku, nawet to nie zapewnia nam pewności,
        co do jego trwałości i więzów po kilku latach. Jednak jest się pewnym do TU i
        TERAZ. Jeżeli masz w sobie tyle obaw, to NIE BIEŻ ŚLUBU!!! Porozmawiaj z
        chłopakiem. Powiedz mu o wszystkim. Jeżeli zrozumie , pocieszy i nie opieprzy,
        nie powie jaka jesteś nieodpowiedzialna itp., to znaczy, że jest to wspaniały
        kandydat na męża? czuły, wyrozumiały i wrażliwy na twoje potzreby i stan
        psychiczny. Jeżeli będzie wręcz odwrotnie...to poważnie się zastanów, czy tylko
        datego, że rodzina dostała zaproszenia, a ty masz już kupioną suknię jest sens
        się wiązać z tym mężczyzną. My z mężem znaliśmy się też ro, w tym mieszkaliśmy
        ze sobą prawie rok. Dziś uważam, że wiek 21 lat na ślub to za wcześnie. Na
        wszystko za wcześnie. Aha! Szara codzienność to mit. Znam kilka par, które
        nawet po kilku latach się nadal zaskakują. Mit wymyślony na potzreby naszych
        babć i mam, jako skuteczny sposób na zachamowanie apetytów na innych mężczyzn.
        Przepraszam Cię, jeżeli u mnie ni z najdziesz potwierdzenia pozytywów, ale
        jetem nie w nastroju na takie gadki. Jakąkolwiek podejmiesz
        decyzję...pozdrawiam :)
      • mmmagdalena Re: Za miesiąc ślub! O boże! 06.05.06, 18:16
        Dzięki za troskę o nasze zycie, al chyba ne wyrazilam się poprostu dość
        precyzyjnie. Ataki paniki mnie nachodzily (ostatnio jakby zelżaly), ale to
        glownie nie z powodu narzeczonego. Ja mialam za soba już kilka związków i z
        nikim nie umialam wytrzymać dlużej niż pare miesięcy. On jest pierwszym
        facetem, z którym nie dość że jestem rok, to jeszcze nie zamierzam się
        rozstawać. Nigdy, nigdy. Może w to trudno uwierzyć, ale jak cię"trzepnie" to
        nie ma znaczenia czy będziecie razem rok czy sto przed slubem. Sama bylam
        solenną przeciwniczką malżeństw i nie dopuszczalam myśli,że mnie kiedyś dostąpi
        ten "zaszczyt". A tu proszę. Życie jest nieprzewidywalne. Panika przedślubna
        dotyczy wlaśnie tego,że tak bardzo róźni się od wyznawanych dotychczas
        antymalzeńskich zasad i otwartej furtki. No i problemów finonsowo-lokalowych,
        którymi tak nas straszysz, a które mamy juz za sobą i przed sobę pewnie. Jestem
        pewna,ze chcę za iego wyjść, a panika? Jest chyba normalna dla calkiem
        niezależnej istoty, która nagle przewrócić musi swoje ja na rzecz stalego"my".
        Ojciec mojego narzeczonego poznal jego mamę i po pięciu miesiącach byli
        malżeństwem. Są razem po ziś dzień. Takie historie się zdazają, choć coraz
        trudniej w nie wierzyć...
        • koni42 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 08.05.06, 12:40
          No widzisz sama zadałaś to pytani i sama sobie na nie odpowiedziałaś. Brawo!
          Gratuluję Ci pewności Twoich uczuć, których niestety ja nie mam. Pozdrawiam i
          życze udanego ślubu.
    • bh_evo Re: Za miesiąc ślub! O boże! 05.05.06, 16:58
      A ja mam ślub za 13 dni a planowanie i organizację zaczęliśmy 12 kwietnia tego
      roku. Nie przeżywam żadnej histerii ani paniki i radzę podejść do tego tak samo
      tak jest zdrowiej i rozsądniej. Pozdrawiam wszystkie forumowiczki i
      forumowiczów :)
    • annubis74 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 08.05.06, 11:48
      Oj strasznie się bałam, mimo, że jestem sporo starsza od Ciebie, mimo, że
      mieszkaliśmy razem przed ślubem. Chyba tez lubię mieć "otwartą furtkę" i miałam
      wrażenie, że małżeństwo mi ją zamknie. Ja też po pierwszym cudownym okresie
      zafascynwania i zakochania zaczęałm widzieć problemy, rysy, i szarą
      rzeczywistość. Ale myślę, ze to krok (bardzo naturalny) na drodze w rozwoju
      związku. Od soboty jestem młodą mężatką.... bardzo szczęśliwą... i teraz już po
      zniknęły wszelkie wątpliwości, które przed ślubem potegował stres z powodu
      zbiżającej się uroczystości, tysiąca rzeczy do załatwienia. Życzę Wam wiele
      miłości, cierpliwości i wytrwałości (zwłaszcza w tym gorącym okresie
      przedslubnym). Pozdrawiam i trzymam kciuki. Mężątka-od-soboty:))))
      • mmmagdalena Re: Za miesiąc ślub! O boże! 10.05.06, 17:23
        Dzięki dziewczynki, jestescie super. Czy faktycznie zmienia się coś w związku
        po ślubie, czy to tylko kwestia psychiki? Ja tez mam to poczucie zludnego,
        jakby nie patrzeć, bezpieczenstwa związku po ślubie. Może to poprostu wiara,że
        ktoś kto przysięga przed kimś i przed sobą samym ma mniejszą chęć na lamanie
        danego slowa, niz ten, co dzialal "nieformalnie"?
        Tez wam życzę wszystkiego naj.
        Mężatka za.... 23 dni!!!O kurczę! pierwszy raz policzylam!:D
        • annajustyna Re: Za miesiąc ślub! O boże! 10.05.06, 18:17
          Ja zaczelam odhaczac na kalendarzu 70 dni przed:))).
          • grania_ja Re: Za miesiąc ślub! O boże! 10.05.06, 23:09
            ja jetem mężatko od 8 miesięcy i nie żałuje swojej decyzji.
            owszem czasem aż zgrzytam zębami i podskakuje, pluje sobie w twarz co ja głupia
            zrobiłam! ratunku nie zniose go więcej! ale w gruncie rzeczy jestem bardzo
            szczęśliwa i spełniona.
            ciągle się docieramy i po 5 latach znajomości ciągle zaskakujemy, pomimo że tak
            bardzo dobrze się znamy. i to czasem jest straszne, a czasem fajne.
            zanim wzieliśmy slub mieszkaliśmy z sobą 4 lata u teściów, przeżyliśmy 3 okresy
            straty pracy, poważną operacje mojego małżonka i to wszystko tylko nas umocniło
            w naszej miłości. dlaamnie mój knuruś jest mężem, kochankiem ale także
            najlepszym przyjacielem, któremu moge się wyrzalić i ja jestem jego
            przyjaciółką, kumpelą, kochanką, zoną i matką jego dziecka.
            a dziecko jak sie pojawi jest dla matki słoneczkiem, promyczkiem, oczkiem w
            głowie ... dla ojca zresztą też ale także jest konkurentem który zabrał mu dawne
            życie i żone...to dopiero trzeba stawać na głowie żeby ukochany nie czuł się
            troche odrzucony, lekko odsuniety na boczny tor.
            ja byłam pewna że chce ślubu z nim i niewidziałam siebie z nikim innym poza nim
            w tej roli. bałam się troche i byłam stermowana, a jednoczesnie w trakcie ślubu
            nie mogłam patrzeć prosto w oczy ukochanemu bo tak mi się śmić chciało z tych
            nerwów.
            pozdrawiam cieplutko

            • moni_80 Re: Za miesiąc ślub! O boże! 11.05.06, 13:50
              Ja też niedługo wychodzę za mąż i juz się nie mogę doczekać kiedy to będzie (
              mój narzeczony również). Znamy się jak łyse konie. Poznalismy się 6 lat temu, od
              ponad 2 lat mieszkamy razem. Przeszlismy niejeden kryzys, kłótnię, znamy swoje
              wady i zalety. Ale się kochamy. Od początku wiedziałam, ze to ten facet z którym
              chcę być na zawsze, ufam swojej intuicji i wy może też trochę jej posłuchajcie.
              Jesli serce Wam mowi,ze to ten to ok, a jesli macie wątpliwości to nie
              wychodzcie za mąż. Ja równiez jestem osobą, która kocha wolność, ale moj
              narzeczony w niczym mnie nie ogranicza, nigdy nie uslyszałam od niego,ze czegos
              mi nie wolno, zresztą ja staram się być taka sama wobec niego.`Poza tym on jest
              moim najlepszym przyjacielem, ja mam nadzieję, ze jego tez. Pozdrawiam!!!
        • caysee Re: Za miesiąc ślub! O boże! 11.05.06, 15:37
          Ja jestem zona od bardzo niedawna, ale poki co nie ma zadnej roznicy poza
          obraczka na palcu i zmiana nazwiska :) Miedzy nami nie zmienilo sie nic, bo i
          czemu mialoby sie zmienic?:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja