Cudownie...:(

06.05.06, 18:32
Mam cudownego chlopaka, z ktorym bardzo sie kochamy.Jest nam naprawde dobrze.
Jestesmy z soba juz 4 lata i mieszkamy 3.Mimo, ze jestem lekko przy kosci
nigdy nie zwracal na to uwagi.On sam nie jest idealem, ale nigdy mi to nie
przeszkadzalo.Ostanio stwierdzil, ze musi sie wziac za siebie. Zaczal chodzic
na silownie, brac jakies odzywki.Ok - jesli to mu ma spawic przyjemnosc.
Od jakiegos czasu zaczelam sie odchudzac, jednak trwalo to krotko, gdyz nie
mam silnej woli:).Nie komentowal tego - bo zawsze twierdzil, ze podobam mu
sie taka jaka jestem.Do czasu.....4 miesiace temu zaproponowal, ze kupi
mijakies tabletki.Stwierdzilam, ze ok...co mi szkodzi, pozniej sam z siebie
zaczal mi kupywac activie...milo mi bylo, ze dba o mnie...niedawno zacza mnie
namawiac na silownie....tez nic nie powiedzialam, bo sadzilam, ze chce zebym
mu potowarzyszyla....tydzien temu zaproponowal, ze da mi na
karnet....ok....mialam isc wczoraj, ale ze wrocilam z nocki, nie mialam juz
sil...i tu mnie zaskoczyl...zaczal mi robic jakies wyzuty, ze nie poszlam na
silownie, pozniej zaczal gadac, ze kupimy erkarnityne??!!Jednak to co sie
dzisiaj stalo, az mnie krew zalala...Ze wzgledu na moje urodziny dostalam od
niego przezent...plyte dvd z cwiczeniami....Az mi sie wyc chcialo!!!Czy on
daje mi cos do zrozumienia??Przez to wszystko czuje sie nieatrakcyjnie...Nie
nawidze jak ktos robi ze mnie idiotke!!Jak cos mu nie pasuje - niech mi to
powie!!A moze ja juz jestem przewrazliwona??
    • ilekobietamalat Re: Cudownie...:( 06.05.06, 18:59
      troche jestes przewrazliwiona.
      ale z drugiej strony troche przegial. ja tez jestem w goracej wodzie kapana i
      jak cos chce to ma byc i juz, wiec rozumiem ze sobie wymyslil ze ty tez
      wezmiesz sie za siebie, i bedzie fajnie;)
      powiedz mu moze po prostu ze ci sie przykro zrobilo.. moze zrozumie
    • triss_merigold6 Re: Cudownie...:( 06.05.06, 18:59
      Wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że masz schudnąć natychmiast.
      • oliwka117 Re: Cudownie...:( 06.05.06, 19:17
        wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że dba o Ciebie. Powinnaś się cieszyć. Otyłość
        nie jest zdrowa a on może zdał sobie z tego sprawę.
        • caysee Re: Cudownie...:( 06.05.06, 21:19
          Ale ona nie napisala ze jest otyla, a ze jest lekko przy kosci. Nie wiem
          dokladnie co to oznacza, ale ja rozumiem to jako powiedzmy rozmiar 42 - to
          zdecydowanie zadna otylosc.
    • caysee Re: Cudownie...:( 06.05.06, 21:31
      Chlopak przesadzil odnosnie urodzin (wlasnie, wszystkiego najlepszego!!!:).
      Troche taktu by mu sie przydalo. Uwazam tez, ze jezeli twoje ksztalty nagle
      przestaly mu sie podobac, to powinien ci o tym powiedziec delikatnie ale WPROST,
      a nie coraz podsuwac jakies mozliwosci schudniecia.

      Ale z drugiej strony powiem cos na jego obrone :) Moze to nie jest tak, ze
      stalas sie dla niego mniej atrakcyjna. Moze on wpadl w taki ciag poprawiania
      swojego ciala, uwierzyl w to, ze mozna i nie jest to az takie trudne, ze teraz
      bardzo chce cie do tego zachecic. Nie musi to oznaczac, ze mu sie nie podobasz i
      chce cie na sile odchudzic, moze po prostu jest rozentuzjazmowany tym, ze widzi
      zmiany u siebie i probuje przerzucic troche tego entuzjazmu na ciebie.

      Mowie (tak czesciowo) z doswiadczenia, ze tak moze byc, bo kiedys udalo mi sie
      przytyc w krotkim czasie 7kg, przestaly pasowac na mnie spodnie itp. i pewnego
      dnia postanowilam cos z tym zrobic. Z dnia na dzien przeszlam na diete 1000
      kalorii + cwiczenia Pilates, myslac poczatkowo, ze pewnie zabraknie mi silnej
      woli po paru dniach. Ale trwalam w tym bodajze az 8 tygodni, dopoki nie schudlam
      do swojej wagi. I mialam wtedy ochote mowic kazdemu dookola, ze MOZE SCHUDNAC,
      ze to wcale nie takie trudne, probowalam kazdemu dac pozytywnej energii, ktora
      go kopnie do przodu i doda wiary, ze mozna. Moze twoj chlopak przechodzi podobna
      faze :)

      Po prostu pogadaj z nim o tym szczerze :)
      • lilia9 Re: Cudownie...:( 06.05.06, 22:33
        A Ty jak się czujesz w swojej skórze? Bo jeśli dobrze to rzeczywiscie powinnas
        z nim pogadać i spróbować wytłumaczyć, ale jeśli czujesz się źle, to może warto
        by było sie wziąć za siebie i pokazać mu że ty tez możesz być sexi ( choc
        oczywiscie nie uważam że w swoim ciele tak się nie czujesz). Jeżeli chcesz to
        zmienić to zrób to ,ale dla siebie, tylko i wyłącznie. Pozdrawiam
    • herrenna Re: Cudownie...:( 06.05.06, 23:07
      Ja Ci powiem od mojej strony. Ja akutay zawsze bylam wrecz anorektyczka, teraz
      waże... no po prostu normalnie. Moj facet ma 176 cm wzrostu i wazy 92 kg. Na
      poczatku (3 lata) nie przeszkadzało mi to... ale jak po paru latach nadchodzi
      znudzenie,stagnancja w zwiazku, seks może przestac sie ukladac... wtedy czlowiek
      szuka jakiegos rozwiazania, bo może wlasnie partner przestal mi sie fizycznie
      podobac( to nie jest rownoznaczne z brakiem kochania) no i probuje odswieżyc
      jakoś związek
      ja ze swojej strony dupe truje mojemu lubemu, bo ja jestem okrutna panikara,
      wiem, ze dużo więcej chorób bierze się od nadwagi niż niedowagi i po prostu...
      no boje się, że coś mu sie stanie, że zachoruje, nie chce pisać dalej, co w
      takich momentach sobie wyobrażam, ze jeszcze może sie z nim stać. Więc wolę
      potruć mu teraz trochę, żeby się wziął za siebie niż żeby za pare lat byl problem...
      btw. średnio mi idzie, bo moj B. wyznaję zasadę, że jak on zaczyna ćwiczyć to ja
      tez;) więc albo on schudnie i ja wrócę do anorektycznego stanu, albo on nie
      schudnie a ja zostane w takim stanie jak jestem. Ot, zagwostka:P
      • lilia9 Re: Cudownie...:( 06.05.06, 23:26
        Może mu jest po prostu raźniej gdy ktos towarzyszy mu w jego potyczkach z
        odchudzaniem;-)w sumie fajnie że tak sie stara spalić pare kilo, oczywiście dla
        zdrowia ale tez może po to by czuł się bardziej pociągający dla Ciebie. Bądź
        przy nim, wspieraj go, a co do twojego odchudzania, wytlumacz że nie masz
        takiej potrzeby, żeby się faszerować pastylkami...na pewno zrozumie, pozdrawiam
        • herrenna Re: Cudownie...:( 06.05.06, 23:58
          Nie nie, żadnych pastylek, ale własnie usiłowałam go zmusić do siłowni samego.
          "EEE sam nie bede na siłownie chodzić, bo tam sami napakowani goście".
          Oczywiscie, ze wspieram, wczoraj przejechaliśmy ze 20 km rowerami po totalnych
          wądołach bajorkach, dzisiaj nie czuje dupy:P :)
    • wieloszka Re: Cudownie...:( 07.05.06, 11:13
      zostaw go nie akceptuje Cię i tyle
    • lilia9 Re: Cudownie...:( 07.05.06, 12:20
      Bądźmy poważni, to kompletna bzdura zostawic faceta, bo nam się może wydawać że
      nas nie akceptuje... to jak się zachowuje wskazuje raczej na to że ma problemy
      z zaakceptowaniem samego siebie i potrzebuje po prostu wsparcia, to wszystko.
      • wieloszka Re: Cudownie...:( 07.05.06, 20:28
        no jasne głask głask dla egoisty hehe. brak akceptacji partnera i chęć wbrew
        jego wli zmieniać go to na prawdę nie wróży nic oprócz:
        - jego narzekania
        - jej coraz większych kompleksów
        - jego niezadowolenia z niej
        - jej samej niezadowolenia z siebie albo w końcu próba wtłoczenia w wizerunek
        jaki jej zostaje narzucany
        nie widzę powodu żeby to jego wspierać, ej no w czym??? przecież to on tu się
        zdaje być toksyczny, jej wszystko gra, jest szczęśliwa taka jaka jest
        • wieloszka Re: Cudownie...:( 07.05.06, 20:30
          no i ten prezent to ewidentne przegięcie
    • kasica_33 Re: Cudownie...:( 08.05.06, 00:32
      Ewidentnie daje ci sygnały, że coś chciałby w tobie zmienić.Aj nieładnie z jego
      strony.Moim zdaniem w związku bardzo ważna jest szczerość i jeśli coś jednemu z
      partnerów przeszkadza to najważniejsza jest rozmowa i dojście wspólnie do
      jakiegos wniosku, ale nie tak perfidnie jak robi twój facet.Każda kobieta lubi
      być faworyzowana przez swojego faceta i chce mieć ten komfort, że cały czas mu
      się podoba, nawet bez względu na to, że przybyło jej parę niewinnych
      kilogramików. Porozmawiaj z nim i powiedz mu otwarcie, że źle się z tym czujesz
      i masz przez niego kompleksy.A tak na marginesie...na twoim miejscu jadłabym
      zdecydowanie więcej, a co?Demonstracyjnie na jego oczach:)Pozdrawiam
      • merda Re: Cudownie...:( 08.05.06, 10:48
        Pierwsza rzecz jaka powinnas zrobic to zapytac go wprost dlaczego koniecznie
        chce zebys schudla.Jesli nie masz na to ochoty,dobrze sie czujesz w swoim
        ciele,powiedz mu o tym i zaznacz,ze jego zachowanie sprawia Ci przykrosc.
        Dla przykladu mnie zawsze rodzice namawiali do odchudzania kiedy przybywalo mi
        kilogramow,na poczatku bylam zla,zawiedziona,ale pozniej zrozumialam,ze robia
        to dla mojego dobra.Moze i tak jest w przypadku twojego chlopaka/meza.
        Oczywiscie z tym prezentem przegial,ale jezeli ty w zaden sposob nie
        zareagowals,to moze nie zdaje sobie sprawy.Niestety faceci sa malo domyslni i
        trzeba im wszystko wyoslic.Porozmawiaj z nim a,wtedy dowiesz sie o co
        chodzi.Moze on chce Cie tylko wesprzec,bo wie,ze probowalas ale nie starczylo
        Ci silnej woli.Powodzenia.
        • buziaczkowa82 Re: Cudownie...:( 08.05.06, 13:44
          Przytylam nie z przejedzenia, a przez tabletki anty...niestety...udalo mi jak
          na razie zrzucic 7 kilo...na razie nie mam czasu na silownie itp. bo pracuje po
          12 godzin..ciezko jest mi znalezc chwilke czasu dla siebie, domu a tym bardziej
          na chodzenie do silowni.Po tamtej sytuacji rozmaiawlam z nim..powiedzialam co
          mnie boli..wiecie jaka byla jego reakcja??Ze...przesadzam...tak wiec bez
          komentarza...Jesli chodzi o jedzenie naprawde malo jem - bo nie mam czasu,
          czasami jest to jeden posilek dziennie, wiec trudno byloby obzerac sie na jego
          oczach:)tym bardziej, ze czesto juz jestem tak najedzona, ze nic wiecej nie
          wcisne w siebie:)Boli mnie tylko to, ze zamiast mi powiedziec caly czas
          twierdzi, ze przesadzam.Ciekawa jestem dlaczego "skoro przesadzam" nie
          pwoedzial mi jaki jest powod jego "intencji"...
          • annb Re: Cudownie...:( 08.05.06, 13:47
            buziaczkowa82 i robisz bład
            bo własni etakie nieregularne jedzenie i jeden posiłek powoduje to ze organizm
            nie wie kiedy następnym razem "jeś dostanie"
            i wariuje i magazynuje
            tobie nie jest potrzebna siłownia ale regularne jedzenie
          • caysee Re: Cudownie...:( 09.05.06, 15:28
            Tak jak juz pisalam - bardzo sobie chwale diete 1000 kalorii. Ale trzeba
            NAPRAWDE liczyc, a nie robic wszystko na oko. Namowilam na to rok temu
            kolezanke, ktora chciala schudnac, najpierw dlugo sie opierala i mowila, ze ona
            przeciez malo je, ogranicza prawie do zera slodycze itp. W koncu sie przekonala
            do liczenia i bardzo zdziwila sie, kiedy wychodzilo jej te 1500 kalorii przy
            prawie nic nie jedzeniu :) Po prostu trzeba sobie dobrze dobierac posilki, tak
            zeby dawaly ci wszystkie skladniki odzywcze a przy tym malo kalorii, a w
            wybieraniu pomaga wlasnie ostra kontrola w postaci podliczania.
            Jeszcze raz polecam i pozdrawiam :)
    • sturbow Re: Cudownie...:( 09.05.06, 15:04
      Mam podobnie, tylko.. w drugą stronę.
      Jestem z mom chłopakiem od dwóch lat. Na początku było super i nic mi w jego
      wygladzie nie przeszkadzało. Sama nie jestem idealna.
      Po pewnym czasie klapki z oczu się podnosza i przychodzi codziennośc. NO i ja w
      tej codzienności widze, że on jest w ogóle nie wyćwiczony, pracę ma siedzącą i
      nie wróży to dobrze na przyszłość. Seks też juz nie jest taki jak kiedyś, bo
      nagle przeszkadza mi jego brzuch (mały,ale jednak) i tłuszczyk koło sutków.
      Nadal go kocham, ale nie pociąga mnie już tak fizycznie. Przez dlugi czas głupio
      mi było powiedzieć wprost, żeby zaczął ćwiczyć (sama staram się dbać o siebie,
      choć jak wspomniałam wyżej, do ideału mi brakuje). Wyciągałam go na rower i
      basen, ale on sam wykazywał się małą inicjatywa. Dopiero po kilku miesiącach się
      odwazyłam powiedzieć mu wprost, o co mi chodzi. Podziałało i zaczął ćwiczyć.

      Robiłam to z miłości do niego. Nikt chyba mi nie powie, że otyłość jest zdrowa,
      a żadne dziecko nie chce mieć grubych rodziców.
Pełna wersja