agao5
07.05.06, 13:18
jest mi tak smutno ,że chce mi się ryczeć.Ryczeć z bezsilności .Siedze sama w
domu M jest w pracy,ja od czerwca nie pracuję.Mam jakieś dorywcze
zajęcia,ciągle chodzę na rozmowy,ale ogólnie to dupa.Dziewczyny ja naprawdę
się staram i dlaczego nic mi nie wychodzi?Czy ja jestem taka głupia,brzydka
i cała anty?Nie wiem co jest nie tak!!
Najgorsze są dla mnie telefony od teściowej(oczywiście nie do mnie),albo od
mojej matki czy już mam pracę,a dlaczego nie ,gdzie idę teraz na rozmowę?
Wczoraj zadzwoniła T do M,że w bloku obok kuzynki koleżanki ciotki otwiera
się sklep spożywczy na osiedlu i mam tam biegiem lecieć.Ostatnio T
stwierdziła z pretęsją że powinnam już iść do pracy ,bo M nie może pracować
sam na nasze utrzymanie.
Jest mitak przykro i jestem taka zła !!!!!!!!!!!
Jest mi zle!!!!!
Tamten rok był wstrętny,okropny,ale ten jak do tej pory jest taki sam.Nie
chce nikomu się skarżyć,ale dziiaj chce mi się ryczczeć ,krzyczeć!