caysee
11.05.06, 12:06
Ciekawa jestem, czy przed zamazpojsciem dostalyscie od matek, babc jakies
madre rady jak obchodzic sie z chlopem? :-)
Mnie przed kilkoma miesiacami wziela na pogadanke babcia i probowala uzyczyc
mi w dobrej wierze rad, ktore mnie tylko zszokowaly i doprowadzily do klotni.
No wiec po pierwsze to wyplata meza powinna od razu po jej otrzymaniu trafiac
w moje rece. Maz nie powinien za bardzo wnikac w to, na co ja te pieniadze
wydaje, liczyc ile wydalam na rachunki, ile na zakupy, a ile na swoje rzeczy.
Po drugie, powinnam od samego poczatku wydawac na siebie tyle pieniedzy ile mi
sie podoba. Powinnam brac od meza na drogie ciuchy, kosmetyki i fryzjera i
przyzwyczajac go od poczatku do tego, ze mam duze potrzeby. [przy czym musze
powiedziec, ze w tej kwestii mam raczej male potrzeby]
I wreszcie po trzecie - powinnam zawsze cos tam sobie na boku odkladac, tak
zeby maz o tym nie wiedzial. [?!?]
Ogolnie mowiac, madrosci nie z tej ziemi. Poklocilam sie az z babcia troche o
to, tlumaczac ze ja chce abysmy sie w tym zwiazku rowno traktowali, a nie
pokazywali sobie kto wiecej moze. A to o wydawaniu pieniedzy jak popadnie na
swoje zachcianki zbilo mnie z nog zupelnie - w ten sposob nigdy w zyciu nie
dorobilibysmy sie wlasnego mieszkania, nie mowiac juz o wymarzonym malym
domku. Nie wiem, moze te jej dziwne przekonania wynikaly z tego, ze naprawde
(ale naprawde) ciezko miala ze swoim mezem... a moze kiedys wlasnie nie bylo
zwiazkow partnerskich (popularne obecnie okreslenie) i kobiety musialy w takie
dziwne sposoby walczyc o swoja pozycje?
Czy was tez uraczono jakimis "madrosciami" tego pokroju?