Dodaj do ulubionych

Ślub po 6 ,7 latach związku...

22.05.06, 13:52
Witam jestem z moim facetem już 6 lat no i.. rozmawiamy często o ślubie.
Zamiast tańczyć z radości ja chodzę ulicami i zastanawiam się, analizuję
wszystkie "za" i "przeciw".Czasem myślę sobie tak tak tak, czasem jednak
ogarnia mnie tysiąc wątpliwości i lęk przeogromny!! No bo niby nie powinnam
mieć takich myśli A JE MAM. CZY TO NORMALNE?
Patrzę na te wszystkie młode pary i im zazdroszczę..Idą sobie z wózkiem jedzą
lody i mają taką błogość na twarzach . Skąd wiadomo że to ten jedyny?
Wiele przeżyłam z moim chłopakiem były dobre i złe chwile.Dramaty też. Było
ciężko i było cudownie.To chyba bagaż doświadczeń karze się zatrzymać i
zastanowić.

Myślę że takie pary które nie znają się długo i biorą ślub w aurze chemii
potem odkrywają gorzką prawdę i są zdiwione że to mija.A więc się rozstają bo
myślą żę znajdą "niekończącą sie chemię".

Co myślicie na ten temat? Wiem że takich wątków jest kilka ale odpowiedzcie
tak poważnie.

Też miałyście takie wątpliwości?
To mija?

Tak kocham go , ale nie mylę miłości z chemią. Zwyczajnie chyba boję się
troszkę:) pzdr
Obserwuj wątek
    • annubis74 Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 22.05.06, 14:07
      ja mysle ze to zupełnie normalne:) i nie wierze w gadki ze jak sie kocha to sie
      nie ma watpliwosci. myslacy człowiek wie ze to diametralna zmiana w życiu i sie
      zastanawia. Jak juz rozważysz za i przeciw i dojdziesz do wniosku ze twój
      mężczyzna ma zdecydwanie wiecej "za" niż "przeciw', to nalezy zaryzykować.
      watpliwości po slubie mijaja jak reką odjął - zaryzykowałas i trzeba robić
      wszystko by było juz tylko lepiej. ci co biora ślub w aurze chemii - czesto
      rozwodza sie jak ich dopadnie proza życia i spadną klapki z oczu
      • megas2 Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 22.05.06, 14:32
        > myslacy człowiek wie ze to diametralna zmiana w życiu

        Eeee tam... Dziecko to jest diametralna zmiana w życiu, bo tego odkręcić się już
        nie da. Ślub to tylko formalizacja stanu aktualnego, dająca jakieś tam ulgi
        podatkowe, jak mniemam, i pare innych wygód. W razie czego zawsze można unieważnić.
          • szara82 Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 22.05.06, 18:02
            Dodam, że myślący człowiek w ogóle rozmyśla nad za i przeciw, nawet jak się pobiera po roku znajomości. Myślący, zaznaczam.
            A znowuż słyszałam, że po 7-8 latach związku ludziom zaczyna się wkręcać, że już nikogo lepszego nie znajdą, że nie warto ryzykowac i szukać, bo można kilka lat stracić, a czas biegnie. I się pobierają z przyzwyczajenia.
            Ale wydaje mi się, że to się osobniczo rozkłada, tzn. nie ma jednej reguły. Mikucha, trzymaj się!
        • annubis74 Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 22.05.06, 18:49
          przy takim nastawieniu to niewarto brać ślubu - bo jednak z odkrecaniem jest
          troche roboty. poza tym ja nie wyobrażam sobie brania ślubu z nastawieniem ze w
          razie czego po prostu sie rozwiodę.
          dla mnie to zobowiazanie, ze chce byc z facetem na dobre i na złe, ze w razie
          pierwszych chmurek nie wypniemy sie na siebie wzajemnie, ze bedziemy sobie
          wierni i lojalni wobec siebie... i wydaje mi sie ze jesli ktos ma takie
          nastawienie do ślubu to chyba ma jakies przemyślenia/ watpliwosci czy nachodzi
          go chociaz malutka refleksja... nie wiem dlaczego czesc z Was utożsamia takie
          przemyslenia czy refleksje (jak zwał tak zwał) z problemami w związku. U mnie
          przez cały czas zwiazku było wspaniale, z każdym kolejnym dniem nabierałam
          coraz wiekszego przekonania ze trafił mi sie wspaniały człowiek (co nie znaczy
          poznbawiony wad)... ale przed slubem zastanawiałam sie nad naszą wspólną
          przyszłością, a nie tylko myślałam o sukienkach, dodatkach, wieczorach
          panienskich itp.
          • megas2 Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 22.05.06, 19:36
            > dla mnie to zobowiazanie, ze chce byc z facetem na dobre i na złe, ze w razie
            > pierwszych chmurek nie wypniemy sie na siebie wzajemnie, ze bedziemy sobie
            > wierni i lojalni wobec siebie...

            Jeśli dla ktoś po 6, 7 latach związku takie "zobowiazanie" to krok na tyle duży,
            że budzi jego obawy, to radzę się solidnie zastanowić nad związkiem w ogóle, bo
            żadne zobowiązania ani obrzędy religijne ich nie rozwieją. :)

            Zobowiązania są piękne, ale na drugi dzień człowiek budzi się z tymi samymi
            rozterkami i z tą samą siłą do zmagania się z życiem. Jeśli był na to gotów
            przez 6 lat, to i po ślubie będzie. Ceremonia nic tu nie zmieni.

            Tak to przynajmniej wygląda z technicznego punktu widzenia. ;) Wiem, że w
            praktyce jest trochę emocji, ale sama formalizacja związku to tylko rytuał, nic
            więcej. Łańcuchem człowieka nie przukuwają... ;)
      • grania_ja Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 23.05.06, 12:05
        u mnie chemia jest choc juz 5 lat jestesmy razem z czego prawie rok po ślubie,
        ja jestem zadowolona ze swojego wyboru a miałam mnóstwo wątpliwości.
        najśmieszniejsze jest to, że im było bliżej wesela tym bardziej go nie chciałam
        ale to ze względu na rodzinę i całą atmosferę z orgaanizacją imprezy związan ą.
        moja mamuśka dała nam nieźle w kość.

        moje zdanie jest takie że jak jesteście ze sobą już tak długo i przed rozmowami
        o ślubie nie myślałaś o definitywnym zakończeniu związku - to brać go i cieszyć
        się. czasem jak za długo się zwleka to związki się rozpadają bo nic ich nie
        trzyma razem. a tak zawiążecie rodzinę (dwuosobową, a może i trzy kiedyś)i
        bedzie jak zwykle tylko bedziesz zmieniac dokumenty, nosić obrączke i nowe
        nazwisko... coś nowego w waszym dlugim związku. wiele się nie zmieni ale
        ślubując sobie miłość przed ołtarzem otworzycie swoje serca na nowo.
        każdy kto myśli ma wątpliwości, to normalne przecież bedziesz coś zmieniać w
        swoim zyciu a nigdy nie wiadomo czy to do końca życia czy na chwilę. ja tego też
        nie wiem.
    • judith79 Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 23.05.06, 12:14
      po co tracic 6 lat zycia skoro nie ma sie pewnosci i po tylu latach trzeba sie
      zastanawiac czy to ten czy nie i sie bac, przez tyle lat mozna sie sprawdzic na
      wszystkich frontach i dowiedziec o sobie tak wielu rzeczy zeby nie miec
      watpliwosci, chyba, ze te 6 lat polegalo na prowadzani sie za raczki a nie na
      wspolnym zyciu ale takiego ukladu tym bardziej nie rozumiem.
    • mam_to_w_nosie Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 23.05.06, 12:39
      mikucha napisała:

      > Witam jestem z moim facetem już 6 lat no i.. rozmawiamy często o ślubie.
      > Zamiast tańczyć z radości ja chodzę ulicami i zastanawiam się, analizuję
      > wszystkie "za" i "przeciw".Czasem myślę sobie tak tak tak, czasem jednak
      > ogarnia mnie tysiąc wątpliwości i lęk przeogromny!! No bo niby nie powinnam
      > mieć takich myśli A JE MAM. CZY TO NORMALNE?

      Moim zdaniem normalne, nigdy w żadnym związku nie byłam pewna, że to ten jedyny
      a już najmniej ;)) w przypadku mojego obecnego faceta, z którym jestem 5 lat
      i nie zanosi się aby był to koniec. Miałam i mam wątpliwości, zwłaszcza gdy
      pojawiają się kryzysy i problemy, mimo, że radzimy sobie z nimi. Ale może to
      wynika z mojej bardzo pragmnatycznej natury i mocnego stąpania po ziemi. Nie
      wierzę w cukierkową, romantyczną miłość aż po grób. Aha, chamia między nami
      jest :PP

      > Patrzę na te wszystkie młode pary i im zazdroszczę..Idą sobie z wózkiem jedzą
      > lody i mają taką błogość na twarzach . Skąd wiadomo że to ten jedyny?

      NIE wiadomo.

      > Wiele przeżyłam z moim chłopakiem były dobre i złe chwile.Dramaty też. Było
      > ciężko i było cudownie.To chyba bagaż doświadczeń karze się zatrzymać i
      > zastanowić.

      Owszem, im wiecej doświadczeń, tym wiecej człowiek analizuje. Ale z drugiej
      strony to powinno też umacniać przekonanie, że z tym człowiekiem przetrwam
      wszystko...

      > Też miałyście takie wątpliwości?
      > To mija?

      Nie mija, zawsze może się coś zepsuć.

      > Tak kocham go , ale nie mylę miłości z chemią. Zwyczajnie chyba boję się
      > troszkę:) pzdr

      I słusznie, że nie mylisz, a że się boisz to też naturalne :DD
    • mikucha A wiecie... 23.05.06, 12:43
      NO Właśnie ślubowanie to ślubowanie na całe życie.Nie mam podejścia " a jakby co
      to się rozwiodę".Co za bzdura. To chyba nie jest aż tak dziwne żę człowiek się
      zastanawia bo nawet 6 lat związku to malutko przy kolejnych 30-40 latach bycia
      razem nie?

      "ja mysle ze to zupełnie normalne:) i nie wierze w gadki ze jak sie kocha to sie
      nie ma watpliwosci. myslacy człowiek wie ze to diametralna zmiana w życiu i sie
      zastanawia"
      Dzięki annubis74 :) chyba o to chodziło.

      Aha i chyba coś z tym wszystkim może mieć wspólnego presja otoczenia (jeśli
      wiecie co mam na myśli). Zaraz 2 moich kolegów się ożeni a trzeci będzie tatą. A
      moja mama już chce biec po sukienkę, a babcia zastanawia się jak ma wyglądać tort.

      Dzięki za posty, pzdr:)
      • megas2 Re: A wiecie... 23.05.06, 13:30
        > NO Właśnie ślubowanie to ślubowanie na całe życie.Nie mam podejścia " a jakby
        > co to się rozwiodę".Co za bzdura.

        Żadna bzdura. Ślubowanie to piękna rzecz, lecz jeśli za rok przekonasz się, że
        to zdecydowanie nie ten (tfu, tfu, odpukać, ale bywa, poczytaj forum), to
        odejdziesz od niego bez względu na to czy będziesz po ślubie czy nie. A
        przynajmniej tak zrobi człowiek, ten no... myślący. ;)
    • kasica_33 Re: Ślub po 6 ,7 latach związku... 23.05.06, 14:50
      Ja uważam, że okres bycia razem nie ma tak naprawdę większego znaczenia.Jeśli
      się kogoś kocha i ta miłość jest prawdziwa i szczera to nie ma znaczenia czy
      jest się z kimś 8,9,10, czy mniej lat.Najważniejsze jest uczucie...a jeszcze
      najważniejsze, czy to uczucie wypływa prosto z serca i jest tym
      najprawdziwszym.A jeśli chodzi o wątpliwości, to często tak jest.Przychodzi
      taki moment, że zastanawiasz się czy twoja decyzja jest na pewno właściwa.Ale
      powtarzam po raz kolejny, jeśli miłość jest wielka i może przezwyciężyć wiele
      trudności to spewnością TAK.Pozdr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka