pozny powrot... robic problem?

26.05.06, 13:09
Jest mi strasznie smutno, za dwa tygodnie slub a tu taki numer. Poszedl
wczoraj grac w pilke z kolegami a potem na piwko, nie ma sprawy, wszystko OK,
tylko ze piwko przeciagnelo sie do 3 nad ranem, komorka byla rozladowana no I
ogolnie nie bylo znaku zycia. Moze przesadzam, juz sama nie wiem. Wiem ze
jest rozrzepany itd, przyzwyczailam sie do tego, znam jeszcze kilka takich
osob I widze ze nie wynika to ze zlej woli czy braku poszanowania, po prostu
tacy sa, nie do konca to rozumiem ale przeciez nie wszyscy musza byc
jednakowi, wiem ze sie stara i nie zawsze mu wychodzi i wiem ze potem zawsze
czuje sie paskudnie. Tylko ja mam za soba niecale 4 godziny snu i pol nocy
spedzone w nerwach czy cos sie stalo przemieszanych z wsciekloscia ze pewnie
sie beztrosko bawi I juz wszystko mu wylecialo z glowy.
Nie wiem co zrobic, nie wiem jak zareagowac, czy to tak trudno zrozumiec ze
problem stanowi nie wyjscie z kolegami (niechby I wracal rano jak ma ochote,
byle nie za czesto;) ale brak kontaktu i jakiejkolwiek wiadomosci ze wszystko
ok i po prostu przedluzyla sie impreza.
Teraz zaluje I przeprasza, nie chodzi o przepraszanie ale o nie robienie
takich numerow.
A ja juz glupieje, czy to ja sie czepiam czy on jest nieodpowiedzialny?
Niby nic strasznego, glupi szczeniacki wyskok a tak strasznie mi smutno...
czuje sie bezradna bo nie wiem jak powinnam zareagowac zeby nie wpasc w
histeryczne tony z jednej strony a z drugiej nie bagatelizowac sprawy i zeby
cos moze zapamietal na przyszlosc.
    • lemonna Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 13:10
      przesadzasz
      • izzizz Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 13:22
        dzieki :)
        wiem ze mam do tego sklonnosci i nerwy mi puszczaja wiec staram sie spojrzec na
        to tez z innej perspektywy zanim zrobie z igly widly
      • annubis74 Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 13:28
        ja uważam ze masz racje denerwując sie nie z powodu tego, ze wyszedł na piwo z
        kolegami, ale z powodu tego, ze Cie nie uprzedził - rozumiem ze mieszkacie
        razem i dlatego spedziłas noc w nerwach. jesli wyładowała sie komórka, mogł
        wysłac smsa z telefonu kolegi, zadzwonic z tel. na miescie. powiedz mu
        spokojnie, ze denerwujesz sie w takich sytuacjach i zeby na przyszłośc
        informował cie o swoim późnynm powrocie.
    • caysee Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 13:32
      Troche przesadzasz. Powiedz mu, jak sie martwilas i popros by na przyslosc tak
      nie robil, ale nie rob awantur.
      • izzizz Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 13:41
        wszystko wiem i oczywiscie macie racje, awantury nie zrobilam bo wolalam
        najpierw ochlonac i zastanowic sie nad jej sensem wiec moze nie jest ze mna tak
        zle ;)
        problem polega na tym ze on o tym wie doskonale dlatego potem czuje sie tak
        zle, po prostu jest rozwalony i taki juz jego urok, moja najlepsza przyjaciolka
        rowniez ma podobna mentalnosc wiec wiem co mowie, nie jest typem twardo
        stojacym na ziemi i zorganizowanym, a ja nie moge czasami powstrzymac nerwow
        choc wiem ze pewnie nic sie nie stalo i najzwyczajniej w swiecie stracil
        poczucie czasu, mi sie to nie zdarza wiec moze dlatego tak trudno mi to czasem
        zaakceptowac
        dzieki dziewczyny, trzezwe spojrzenie osob trzecich potrafi wiele zmienic
    • kasica_33 Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 13:44
      Rozumiem twój niepokój i zdenerwowanie, ale nie powinnaś robić mu nie wiadomo
      jakich wyrzutów.Po prostu powiedz mu, żeby na przyszłość nie robił ci takich
      numerów.Moja rada...zawsze wiedz z kim wychodzi twój przyszły mąż i miej w
      swoim telefonie numer jakiegoś jego kolegi, z którym np. będzie na
      spotkaniu.Jeśli dla twego faceta zdarzy się mieć wyłączoną kom(oczywiście nie
      sugeruje żadnych powodów;))to dzwoń do kolegi z którym jest...to naprawdę
      skutkuje, a wtedy będziesz na pewno spokojniejsza.Pozdr
    • aiczka Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 14:30
      Martwienie się, gdy ktoś nie wraca o zapowiedzianej porze jest zupełnie
      naturalne. Nie wiem, czy Twój mężczyzna jest generalnie nieodpowiedzialny, czy
      to tylko jednorazowy wyskok. W każdym razie na pewno dobrze jest wyjaśniać takie
      sytuacje i jasno zaznaczać, co Ci się nie podoba i do czego ma nie dochodzić.
      W praktyce i "dla pewności" można też się przypominać ("Jakbyś miał wrócić jakoś
      później to zadzwoń.")
    • tiuia Re: pozny powrot... robic problem? 26.05.06, 16:48
      Spokojnie, jesli to tylko jednorazowy wyskok, to nic sie nie stalo. Twoj facet
      to tylko czlowiek i czasami postepuje nierozsadnie. Jak kazdy.
      Niedawno mialam podobna sytuacje u siebie. Moje kochanie poszlo na impreze
      firmowa, uchlalo sie do nieprzytomnosci, nie odbieralo komorki... Oczywiscie tak
      jak Ty nie moglam zasnąć, denerwowałam się... W koncu zadzwonil jeden z jego
      kumpli z pytaniem, gdzie go odstawic, bo biedak zaniemogl. Uch... Ale bylam
      wsciekla. Pol godziny pozniej moje kochanie wpakowalo sie do domu ledwie
      trzymając sie na nogach, uchichrane i zadowolone z siebie;)
      Nawet nie bylo szans go opieprzyc, bo i tak by nic nie zapamietal. Dopiero na
      drugi dzien porozmawialismy. Mysle, ze zrozumial, ze zachowal sie
      nieodpowiedzialnie. Zreszta, poki co zdarzylo mu sie to raz.
      Swoją drogą mam nadzieje, ze nie znajdzie tego wątku, bo sie jeszcze obrazi ze
      go publicznie obgaduje;)
    • ares1976 Re: pozny powrot... robic problem? 29.05.06, 12:05
      Powinien Ci wysłać sms z tel. kolego jeżeli rozładowała mu się komórka - mój chłopak (obecnie mąż) zawsze tak robił i robi w ekstremalnych sytuacjach.
      • buziaczkowa82 Re: pozny powrot... robic problem? 29.05.06, 14:22
        Masz calkowita racje!Dla mnie to brak odpowiedzialnosci i egoistyczne
        podejscie. Facet nie pomysli, ze w domu czeka ktos i sie o niego zamartwia.
        Mialam podobna sytaucje na poczatku naszego wspolnego mieszkania (a mieszkamy
        juz razem 3 lata). Poszedl z kumplami na piwko (dobrze wiedzial, ze jakby cos
        sie przedluzylo, wystarczy ze dalby mi jakis znak). Oczywiscie nie dostalam
        zadnego smsa. Mial przyjsc o 23 a w koncu wrocil o 9 rano. Wyobrazacie sobie w
        jakim bylam stanie po nieprzespanej nocy.Probowalam sie dodzwonic, ale komorka
        byla wylaczona.Jak przyszedl do domu juz mnie w nim nie bylo. Przez miesiac
        mial czas przemyslec swoje zachowanie.I wiesz co, juz 2 lata jakos nie zapomina
        zeby mnie poinformowac o ktorej wroci, czy ewentualnie ze sie spozni.Grint, to
        to, zebyscie juz teraz ustalili jakies reguly panujace w waszym zwiazku.
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja