Nie wiem co dalej

19.06.06, 17:41
Kurcze, nadal nie wiem co dalej i jestem coraz bardziej przerazona. A czas
leci. Kiedys pisalam na forum, ze koncze studia i nie wiem czym sie zajac. Za
chwile dostane dyplom ekonomii, ale tak naprawde nie usmiecha mi sie praca w
jakiejs duzej korporacji. Pol roku wyprobowalam na praktyce i duza firma nie
jest dla mnie. W sumie ekonomia tez mnie srednio pociaga, zasuwanie dzien w
dzien tylko po to, zeby komus rosly zyski srednio ma dla mnie sens. Chcialabym
robic cos, co pozostawi po mnie jakis slad, co bedzie dla kogos "namacalna"
pomoca. Gdybym byla lekarzem pojechalabym do Afryki. Ale nie jestem.
Rozminelam sie chyba ze swoim powolanie. Najgorsze, ze nadal nie wiem jakie
ono jest. Jakos bylam zbyt podatna na wplyw rodzicow, a teraz kiedy nie wiem
co dalej, nie sa w stanie mi podpowiedziec. Juz nawet nie pamietam o czym
kiedys marzylam, o jakim zawodzie, jakim zyciu. Boje sie, ze zmarnuje swoje
zycie. Tak jak teraz, studia gotowe, ale jestem uwiazana czekaniem na mojego
chlopaka, az on skonczy swoje i sie razem yprowadzimy dokads. Zawsze tak sie
dzieje, ja sie spiesze, mobilizuje, jetsem pilna, ale na koncu to i tak nie ma
znaczenia, bo zawsze musze czekac az on sie uwinie ze swoja praca.
Teraz jest podobnie, przeraza mnie mysl, ze najblizszy miesiac moge spedzic na
siedzeniu dzien w dzien w internecie, sprzataniu kuchni i generalnie nudzeniu sie.
Marzy mi sie podroz gdzies daleko, Kanada, Australia, Nowa Zelandia (zeby byl
jezyk angielski ;)). Chcialabym tam nawet poprawcowac jakis czas, poznac
tamtejsze zycie, ludzi. Ale jakos nie wiem czy takie cos moze sie udac. I co
moglabym robic. I boje sie, ze nie dam rady.
Nie wiem wlasciwie czemu to wszystko tu napisalam. Ale od jakigos czasu
rozpaczliwie szukam jakiejs porady, kogos kto mi podopowie co dalej. Kto
powie, ze zycie moze byc piekne i mozna z niego korzystac. Ja tego nie wiem,
ostatnie cztery lata przesiedzialam wlasciwie tylko z moim chlopakiem, ktory
nie mial potrzeby integrowania sie z innymi studentami. Zdziczalam, nie umiem
sie juz udzielac towarzysko. Jak sie wyrwac z tego przekletego kregu, jak
znalezc sens swojego zycia? swoje powolanie? Jestem przerazona, najbardziej
chyba tym, ze tyle moze byc przede mna, a ja moge to zmarnowac...
    • malibu9 Re: Nie wiem co dalej 19.06.06, 18:35
      ja jestem w podobnej sytuacji. lada moment kończę studia-architektura,które
      praktycznie wybrali moi rodzice. szczerze mówiąc nie nadaję się do pracy przy
      ciągłym wyścigu szczurów,pełnej dyspozycyjności zwłaszcza gdy mam świadomość że
      jest wiele osób które mają lepsze predyspozycje do tego zawodu niż ja. gdybym
      mogła cofnąć czas zajęłabym się psychologią albo studiowaniem biologii. Ale
      prawda jest taka,że przy dzisiejszych realiach z takim wykształceniem mogłabym
      marnie skończyć na rynku pracy. Nie powinnaś się bać. Bo nie ma czego,grunt to
      znaleźć sobie jakiś cel,może hobby które pozwoliłoby Ci się spełnić. Moje życie
      przez ostatnie dwa lata było monotonnią. Byłam pochłonięta pracą nad związkiem
      który przez odległość mógł się całkowicie rozpaść. Dziś mieszkamy razem. Oboje
      wiemy czego chcemy i dążymy do tego. Dodatkową radość sprawia nam że w końcu
      możemy być razem. Jesteś młodą osobą,świat stoi przed Tobą otworem. Zacznij
      działać spontanicznie. Ja wiem każdy czasem ma gorsze chwile ale trzeba się
      jakoś motywować. Jaki jest sens umartwiania się?Wyjdz do ludzi,do kina,teatru,na
      wernisaż..zrób niespodziankę partnerowi. Niech każdy dzień będzie inny.Planuj
      wspólne wypady,wycieczki..urozmaicaj czas. Znajdzcie wspólne zainteresowania. A
      powołanie kiedyś samo Cie odnajdzie.
      • ewaaniaa Re: Nie wiem co dalej 19.06.06, 18:51
        Malibu, bardzo Ci dziekuje za slowa otuchy!

        Tez sie boje tego wyscigu szczurow. I wiem, ze sie do tego nie nadaje. Nie chce
        tez sleczec w firmie dniami i nocami, bo nie widze w tym wiekszego sensu. To na
        pewno ma jakis sens, ale nie dla mnie.
        Kocham ksiazki. Czytac. Ale tez zawsze lubilam pisac (tzn. nie ksiazki, ale np.
        listy, wspomnienia, inne teksty). Ale tak sobie mysle, czy ktos tego potrzebuje?
        Mojego pisania, tego co moglabym chciec przekazac. Tu chyba wychodzi moje, jakze
        niskie, poczucie wlasnej wartosci.

        Masz racje, ze nalezy sie cieszyc dniem codziennym, drobnostkami, milymi
        chwilami. Ale nie mam tego z kim dzielic, moj chlopak nie widzi w tym glebszego
        sensu. On mnie sprowadza na ziemie, do rzeczywistosci, nieraz tak brutalnie, ze
        wszelkie dalsze marzenia wydaja mi sie bez sensu. Nie staram sie wymyslac nowych
        marzen i jakos tak marnieje.

        Do tej pory zylam na zasadzie "byle do..." (konca liceum, konca stuiow, itd.).
        Przyzwyczailam sie tak bardzo, ze nie umiem inaczej. Ale nie chce zeby tak
        przelecialo mi cale zycie (byle do ... smierci?). Dlatego tak mnie przeraza to,
        ze nie wiem czego chce od zycia...
    • czekolada_orzechowa Re: Nie wiem co dalej 19.06.06, 19:02
      Przede wszystkim zrób porządek ze swoim związkiem, po co Ci facet, który Cię
      hamuje??? Wyjedź na wakacje z psiapsiółkami, poszalej, pobaw się, kup sobie coś
      fajnego i poszukaj dopiero wtedy kreatywnego fajnego zajęcia, nie każdy musi
      pracowac w zawodzie.Spróbuj różnych rzeczy. Może wyjedź jako au-pair? Moze jako
      wolontariuszka np. UNICEFu? Dziewczyno, jestes młoda, powinnaś tarzac się w
      życiu jak szczeniak w trawie, a nie marudzic jak stara ciotka. Za dużo myslenia
      i roztrząsania tez na zdrowie nie wychodzi, rób to co ci sprawia przyjemność i
      za chwilę zobaczysz możliwości realizowania się w tym zawodowo, bo pieniądze
      można robić w każdej dziedzinie. Koniec roztrząsania, pora działać, baczność!!!
      bo inaczej będziesz za 50 lat wspominać tylko, jakie ładne posty pisałaś na
      forum:P
      • ewaaniaa Re: Nie wiem co dalej 19.06.06, 19:26
        Telepatia!
        Wiesz Czekolado Orzechowa ("smaczny" nick swoja droga), ze godzine temu myslalam
        o Unicefie? Chcialabym robic cos "trwalego", cos co komus sie na cos przyda.

        Wiem, ze pewnie marudze, ale mysle, ze lepiej teraz niz za te 50 lat. Bo wiesz,
        mi rodzice zawsze chyba troche podcinali skrzydla i zniechecali do zbyt
        odwaznych planow, archeologia nie, bo niepoplatne, to samo kulturoznawstwo i
        filologia (dzialka mamy i siostry nota bene), na medycyne sie nie odwazylam.
        Koniec koncow wyszlo ze ekonomia. Moze i dobrze, jakis zawod mam w reku.

        Mnie tak rodzice nauczyli, ze w zyciu ma byc po kolei: szkola, studia, praca,
        zadnych przerw, wyjazdow, wybrykow. Z biegiem lat zmienili zdanie, ale ja sie
        nie zalapalam na uwzglednienie tej zmiany w wychowywaniu mnie. Nic wiec
        dziwnego, ze jak mi nie wyszlo z jednymi studiami, i jak musialam zmienic
        uczelnie na drugim kierunku (taka troche degradacja), odbilo sie to negatywnie
        na mojej samoocenie i checi do zycia. I ze do dzis czuje sie troche przegrana,
        bo jestem o dwa lata "zapozniona" ze studiami w stosunku do swojego rocznika.

        Nie gniewajcie sie, po prostu musze z kims powymieniac mysli. Bliscy sie do tego
        nie nadaja niestety. A innego chetnego nie mam...
      • chiara76 Re: Nie wiem co dalej 19.06.06, 19:45
        czekolada_orzechowa napisała:

        > Przede wszystkim zrób porządek ze swoim związkiem, po co Ci facet, który Cię
        > hamuje??? Wyjedź na wakacje z psiapsiółkami, poszalej, pobaw się, kup sobie
        coś
        >
        > fajnego i poszukaj dopiero wtedy kreatywnego fajnego zajęcia, nie każdy musi
        > pracowac w zawodzie.Spróbuj różnych rzeczy. Może wyjedź jako au-pair? Moze
        jako
        >
        > wolontariuszka np. UNICEFu? Dziewczyno, jestes młoda, powinnaś tarzac się w
        > życiu jak szczeniak w trawie, a nie marudzic jak stara ciotka. Za dużo
        myslenia
        >
        > i roztrząsania tez na zdrowie nie wychodzi, rób to co ci sprawia przyjemność
        i
        > za chwilę zobaczysz możliwości realizowania się w tym zawodowo, bo pieniądze
        > można robić w każdej dziedzinie. Koniec roztrząsania, pora działać,
        baczność!!!
        >
        > bo inaczej będziesz za 50 lat wspominać tylko, jakie ładne posty pisałaś na
        > forum:P


        podpisuję się pod tym obiema rękami! Działaj, działaj!
    • niebieskaorchidea Re: Nie wiem co dalej 19.06.06, 19:22
      Zgadzam sie w 100% z czekolada orzechowa:) Nie marnuj ani minutki w zyciu bo
      jest cudowne i niewarto i jak kiedykolwiek ci sie bedzie wydawalo ze juz jestes
      powaznym czlowiekiem i nie czas na szalenstwa to sie "palnij mocno" w glowe :):)
      bo daje ci slowo honoru ze po kilku latach od tego momentu pomyslisz sobie
      "...ach jaka szkoda ze tego nie zrobilam bo bylam taka mloda a teraz juz za
      pozno" Wiec koleaznko nigdy nie jest zapozno!!!!
      A teraz do roboty bo takim ludzia jak Ty sie udaje (takim co chca i szukaja
      czegos i ciagle im malo)
      Jak masz jakies pytania odnosnie wluczenia sie po swiecie to chetnie sluze rada,
      slij na prv adres.
      pozdrawiam
    • annubis74 Re: Nie wiem co dalej 20.06.06, 08:58
      W niektórych krajach dośc powszechnym pomysłem jest tzw "gap year" czyli rok
      przerwy (zwykle miedzy szkołą średnią a college'm), ale niekiedy tez po
      studiach). polecam ten pomysł (sprawdziłam na sobie) pozwala odnaleźć sie we
      własnych marzeniach i planach - pod warunkiem, ze nie spedzisz go tkwiąc w domu
      przy komputerze. Jesli tylko masz możliwośc wyjedź, poszukaj moze wakacyjnego
      zajecia za granicą (są fajne instytucje pomagające w tym studentom czy nawet
      absolwentom, nie,wiem tylko czy nie jest juz troche późno) poszukaj czegoś w
      necie. I zerwij sie troche z tej smyczy którą sobie sama założyłas na szyję.
      Zamiast czekac aż Twój facet upora sie z egzaminami wyjedź sama - dla związku
      to tez dobre rozwiązanie, moim zdaniem. powodzenia
      • ewaaniaa Re: Nie wiem co dalej 20.06.06, 10:21
        Dziewczyny kochane, dzieki za wszystkie slowa otuchy. Ciagnie mnie gdzies w
        swiat i czuje, ze musze cos zrobic ze swoim zyciem. Bo jestem przekonana, ze
        jesli po prostu pojde teraz do pracy za biurkiem, nie wybacze sobie tego do
        konca zycia.
        Ciesze sie, ze chcialyscie sie wypowiedziec w tym watku, zawsze to jakos
        czlowiekowi razniej. Dzieki! :)
Pełna wersja