malgorzata_i_mistrz
20.06.06, 14:14
Już dwa razy dzisiaj ostatnim wysiłkiem woli powstrzymałam się przed
napisaniem na forum od serca płynących życzeń: "Trollu, idź sobie stąd i
wychędoż się sam". Jestem złą kobietą :(
Powiedzcie, drogie mężatki, co ze mną nie tak? Czemu zza każdego rogu
wyskakuje na mnie Nieposkromiona Głupota i robi "buu!"? A na każdym
skrzyżowaniu czeka na mnie Panna Prowokacja? Czemu nie umiem tak nadmuchać
balona drobnych różnić międzypłciowych, żeby mnie przeniósł przez Atlantyk?
Albo chociaż kanał la Manche? Czemuż, ach czemuż, nie robię awantur o
nieopuszczoną deskę? Ani o skarpetki na środku pokoju? Zwłaszcza moje własne?
Wlejcie w moje serce trochę nadziei i powiedzcie - co mnie zmieni? Męża mi
trza? Pana i władcy? Ślubu z welonem na 15 metrów? I wesela z kredytem?
Poradźcie, bo ja nie wiem już co robić! Nie wiem, co myśleć!!! Próbuję nie
myśleć wcale, ale to też trudne ;( Dziewczyny ratujcie! Ja nie chcę
lobotomii... Ja się boję siostry Ratched...
:(
___________________________
Twoja matka była chomikiem.